<blockquote>
Tak Peter. Tylko że fakty zna tylko łowca i taka dyskusja jest jałowa, bo co z tego ze nawet spec boleniowy jakim w moim odczuciu jest niewątpliwie Krzysztof złowił 100szt 70cm w przedziale około 3-3,5 kg - czy to oznacza ze ten jeden nie mógł miec 4,5 kg??/ Moim zdaniem nie.
Nic. Chciałem tylko wyrazić swój stosunek do bezsensownego udowadniania sobie na siłę swojej racji ( bez względu na stronę sporu). Widzę, że nie jestem odosobniony w tym myśleniu.
Bez urazy Panowie. ;);););)
</blockquote>
Sęk bezrybnych wód jest spowodowany bezsensownym (nie bezmyślnym - bo kasa oczywiście gdzieś idzie) zarządzaniem, a nie wędkarzami. Mijałem Was jak byliście na zawodach w Dzierżeninie. Dzień lub dwa wcześnie płynąłem do Wierzbicy i chyba tylko cudem się nie zaplątałem w siaty. ok godz 8 rano przypłynęli rybacy i zwinęli ze 200 m siat. I tak jest w każdy wtorek i czwartek. Myślałem, że mnie kiedyś szlag trafi jak wpłynęli na olbrzymie zakole w Łubienicy, zagrodzili wpływ i pływali po trzcinach i tłukli pałami i wiosłami żeby wszystko wypłoszyć do siaty. Zakole ma ze 2 ha. Ty płacisz kasę, złapiesz rybę, wypuścisz w dobrej wierze a za kilka dni jej i tak nie ma. A taki rybak płaci 6 tys zł za parę kilometrów rzeki i trzepie ile wlezie. Nie wiem czy wiecie na jaką to jest skalę?!!!! Ja widziałem wielokrotnie... Mamy wody z olbrzymim potencjałem, tylko, że zarządzane przez debili. (I to tych na samej górze. Na szczeblu kół wydaje mi się, ze jest ok. np. PZW okręg Toruń / lub Bydgoszcz, zlikwidowali rybaków i za kilka lat dostali wymówienie dzierżawy na wody.) Przecież wystarczyło by podnieść składkę o jakieś 30 zł/rok aby się zwróciła licencja tego rybaka. Ryb było by więcej, więcej przyjezdnych, więcej kasy ze składek i tak w kółko. A co jest??