Grigory nieźle... piękny sandaczyk, gratulacje! Trafiłeś w okolicy Pska?
Ja od soboty aż do wczoraj byłem na urlopie, który generalnie spędziłem na rybach i w na grzybach - oczywiście w dorzeczu Narwi :) Niestety bez rewelacji... powiedziałbym nawet, że wszystko po ostatnim czasie dużej ilości brań wróciło do normy... nad wodą spędziłem ponad 30 godzin... i zaliczyłem 4 ( słownie: cztery ) sandaczowe pstryki. Zmiana pory roku, nie te ciśnienie, nie ta temperatura, po prostu nie żerowały... nie wiem. Nad wodą generalnie pusto, wędkarzy prawie w ogóle, woda jakby wymarła. Trzeba teraz poczekać na spadek temperatury, może wtedy się coś ruszy. Oby :)
Ale są i plusy oczywiście - czas spędzony nad Narwią - bezcenny. Udało mi się namówić Edę na sandaczowanie i dzielnie wysiedziała na pychówce do późnej nocy oczywiście ze spinningiem w ręku, po krótkiej szkole podwójnego podbicia, szurania itd. łowiła jak by to była dla niej żadna nowość 👏
Pływałem rano przed wschodem i wieczorem po zachodzie. W środku dnia brat wybrał się posiedzieć przy pickerach, skorzystaliśmy z okazji i wyskoczyliśmy na chwilę na gruntowy relaks :) Oczywiście ze spinningami w bagażniku :)
Kiedy sielanka nad wodą trwała a kiełbaski się piekły nad ogniskiem, wyskoczyłem niezauważony na pobliską zatopioną główkę... w dole głębokim na przeszło 5 metrów, na dużą i ciężką główkę złapałem jedyną rybę urlopu - szczupaczka 56 cm. Bez zdjęcia na pamiątkę - szczupaki do zdjęcia tylko powyżej 70 cm ;) Wracając do gruntu - biała ryba oczywiście nie brała..
Urlop leciał dalej, nawet na kawę i spacer chodziliśmy z wędkami :)
I kilka fotek z ostatniego porannego wypadu - jedno puknięcie ( to czwarte i ostatnie ) przy filarze mostu jako ostatni kontakt z rybą....
... i to by było na tyle moich wieści z nad Narwi :)
Pozdróweczki :)