Niedzielny wypad nad Narew. Od "ruska" po starą miejską. Na początek powiem że już dawno się nie przedzierałem przez taki sajgon 😄 i NIESTETY DUŻE ROZCZAROWANIE. Rzeka piękna ale ryby coś nie widać, owszem okonie się trafiały ale żeby szczupły się nawet nie chlapnął:bezradny: Za to wędkarzy tyle co na jakimś odpuście. I tu ciekawy dialog między dwoma "wędkarzami":
-jurek chyba coś mam na końcu,
-nie gadaj!
-o @!#**#@! to sandaczyk, co z nim?
-dawaj dawaj, młode mięcho smaczne
Ci pseudo wędkarze byli po drugiej stronie rzeki. Nóż się w kieszeni otwiera. Koczują tacy debile nad ta rzeką i wybierają co się da:beczy:
Jak tak dalej będzie to chyba w Narwi będziemy łowić tylko spływające butelki po browarach..a rybę bedziemy oglądać na zdjęciach z przed 10 lat.
-jurek chyba coś mam na końcu,
-nie gadaj!
-o @!#**#@! to sandaczyk, co z nim?
-dawaj dawaj, młode mięcho smaczne
Ci pseudo wędkarze byli po drugiej stronie rzeki. Nóż się w kieszeni otwiera. Koczują tacy debile nad ta rzeką i wybierają co się da:beczy:
Jak tak dalej będzie to chyba w Narwi będziemy łowić tylko spływające butelki po browarach..a rybę bedziemy oglądać na zdjęciach z przed 10 lat.