Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nawigacja
Ależ fajnie było w weekend nad Narwią!
Wybraliśmy się z Mariuszem na "przedłużoną nockę spinningową z odpoczynkiem".
Wczoraj jak dojechaliśmy nad wodę po 15.00, deszcz, wiatr, pustki nad wodą.
Ale jaka to jest przeszkoda dla zapaleńców?
Już odpowiadam - żadna!!!
Więc szybciutko wciągnęlim na siebie co było wodoopdpornego, sprzęt do łódki i w drogę.
Na wodzie okazało się, że owszem, pada nieźle, ale jest dość ciepło.
Szybka decyzja: płyniemy kilka kiliometrów w górę.
Wieczór wynagrodził nam wytrwałość coraz ładniejszą pogodą.
Obaj nastawiliśmy się na ciężkie raczej łowienie, niestety rybki nie chciały współpracować.
Po kilku godzinach orki wróciliśmy po omacku do przystani.
Spanie mieliśmy komfortowe! Każdy powinien zazdrościć takiego samochodu wędkarskiego jak ma Mario!
Mięciutki materacyk, mnóstwo miejsca na wygodny odpoczynek.
Rankiem, jeszcze po ciemku, wyruszamy ponownie.
Z samego rana mgła i chłodno, ale z biegiem dnia co chwila trzeba było ściągać kolejną warstwę ubranka.
Tym razem sprzęcik delikatny, cel: okonie!
I to było bardzo fajne łowienie. Ja raczej walczyłem gumkami, Mario obrotowo.
Brań mnóstwo, niekiedy jeden okonek spadał, to następny atakował.
Liczyliśmy na jakieś większe sztuki, ale na nie trzeba chyba jeszcze trochę poczekać.
A pogoda piękna się zrobiła.
Niestety czas szybko uciekał, ani się obejrzeliśmy było już południe.
Z żalem trzeba było kończyć.
I powiem jedno:
Taki wypad nad wodę jak nasz to jest to!!!
Świetny Kompan, doskonała zabawa, mnóstwo brań.
Mariusz, chciałem jeszcze poopisywać jak jesteś świetnym Kumplem, Wędkarzem i Drakersem.
Ale nie zrobię tego. Bo każdy kto Cię zna - wie to bardzo dobrze!
A kto Cię nie zna - musi szybko nadrobić!
Więc tylko tyle:
Mario - dziekuję!
A poniżej malutki fotoreportażyk.
Wybraliśmy się z Mariuszem na "przedłużoną nockę spinningową z odpoczynkiem".
Wczoraj jak dojechaliśmy nad wodę po 15.00, deszcz, wiatr, pustki nad wodą.
Ale jaka to jest przeszkoda dla zapaleńców?
Już odpowiadam - żadna!!!
Więc szybciutko wciągnęlim na siebie co było wodoopdpornego, sprzęt do łódki i w drogę.
Na wodzie okazało się, że owszem, pada nieźle, ale jest dość ciepło.
Szybka decyzja: płyniemy kilka kiliometrów w górę.
Wieczór wynagrodził nam wytrwałość coraz ładniejszą pogodą.
Obaj nastawiliśmy się na ciężkie raczej łowienie, niestety rybki nie chciały współpracować.
Po kilku godzinach orki wróciliśmy po omacku do przystani.
Spanie mieliśmy komfortowe! Każdy powinien zazdrościć takiego samochodu wędkarskiego jak ma Mario!
Mięciutki materacyk, mnóstwo miejsca na wygodny odpoczynek.
Rankiem, jeszcze po ciemku, wyruszamy ponownie.
Z samego rana mgła i chłodno, ale z biegiem dnia co chwila trzeba było ściągać kolejną warstwę ubranka.
Tym razem sprzęcik delikatny, cel: okonie!
I to było bardzo fajne łowienie. Ja raczej walczyłem gumkami, Mario obrotowo.
Brań mnóstwo, niekiedy jeden okonek spadał, to następny atakował.
Liczyliśmy na jakieś większe sztuki, ale na nie trzeba chyba jeszcze trochę poczekać.
A pogoda piękna się zrobiła.
Niestety czas szybko uciekał, ani się obejrzeliśmy było już południe.
Z żalem trzeba było kończyć.
I powiem jedno:
Taki wypad nad wodę jak nasz to jest to!!!
Świetny Kompan, doskonała zabawa, mnóstwo brań.
Mariusz, chciałem jeszcze poopisywać jak jesteś świetnym Kumplem, Wędkarzem i Drakersem.
Ale nie zrobię tego. Bo każdy kto Cię zna - wie to bardzo dobrze!
A kto Cię nie zna - musi szybko nadrobić!
Więc tylko tyle:
Mario - dziekuję!
A poniżej malutki fotoreportażyk.
Skręciło mnie i to porządnie. Wspaniała wędkarska przygoda dodatkowo okraszona pięknymi zdjęciami. Gratuluje zacięcia bo aura niesprzyjała...
Mam nadzieję ze uda się zorganizować jakieś spotkanie w szerszym gronie :)
Mam nadzieję ze uda się zorganizować jakieś spotkanie w szerszym gronie :)
Oj Pawełku ale Ty słodzisz , a spotkanko było naprawdę udane.
Mario moje gratulacje dla małżonki,👏 dla Ciebie gratulacje za całokształt wspólnie spędzonego czasu wraz z rodzinko.👏 Jeśli chodzi o wspólną wyprawę z Pawełkiem to naprawdę wam zazdroszczę:foch:,powiem tylko tyle proszę zabierzcie mnie na wspólne łowy na Narwi🥺.Tyle już się naczytałem że już najwyższa pora , abyście mnie ze sobą zabrali i żebym ja wreście mógł powiedzieć że wspólny wypad nad Narwię to jest to czego mi było potrzeba.👍
@bysior
(edytowany 16 lat temu)
30.08.2009 16:11 · Odpowiedź #4193
Panowie! 👏 Piękna Narwiańska wyprawa, piękne widoki! Aż miło popatrzeć! I ta przepiękna poranna mgła... Zazdroszczę tego czasu spędzonego nad wodą!! Życzę żeby przy następnej wyprawie trafiło się oprócz okonia 6 sandaczy od 3 do 7 kg 😜 :D
Ja też byłem nad moją ukochaną rzeką, możecie o tym przeczytać w relacji: http://www.shrap-drakers.pl/index.php?go=wyprawy/sierpniowy-hattrick/sierpniowy-hattrick :)
Ja też byłem nad moją ukochaną rzeką, możecie o tym przeczytać w relacji: http://www.shrap-drakers.pl/index.php?go=wyprawy/sierpniowy-hattrick/sierpniowy-hattrick :)
Rapa dla Ciebie zawsze znajdzie się miejsce , problem natomiast może się pojawić w sprawie filecików.
Tak myślałem że zjecie wszystko i się nie podzielicie, trudno zabiorę sobie surimi 😄😄😄
wieści znad narwi nocka 03/04.09.2009 z łódki:
kilometr 50 któryś "łubienica" przypłwa 2 gości kamizelkach PZW i czeszą CAŁĄ CALUSIEŃKĄ zatokę na siatkę. ok 22 postanowilismy zmienić miejsce ponieważ szanty płynące z magnetofonu wczasowiczów skutecznie nas przepłoszyły. Zwłaszcza jak zaczęli śpiewac.... na ok karniewka czyli 4 km niżej. Płynąc zaobserwowaliśmy dwie łódki jedna po prawej, druga po lewej siata na całą szerokość niemałej tam przecież narwi (ze 100m). (wracajac zmierzyliśmy to miejsce na echo. na całej szerokości 2,3 - 2,6m = wybrali wszystko). Prawie co silnikiem wkręciliśmy w to gówno. Rano wracając zaobserwowaliśmy wszystkie zatoczki od wysokości dzierżenina do wysokości łubienicy obstawione siatkami ( z 5 szt). tzn tyle widzieliśmy a płynęliśmy środkiem nie zagłębiając się w rozlewiska.
Najlepsze były kamizelki PZW
kilometr 50 któryś "łubienica" przypłwa 2 gości kamizelkach PZW i czeszą CAŁĄ CALUSIEŃKĄ zatokę na siatkę. ok 22 postanowilismy zmienić miejsce ponieważ szanty płynące z magnetofonu wczasowiczów skutecznie nas przepłoszyły. Zwłaszcza jak zaczęli śpiewac.... na ok karniewka czyli 4 km niżej. Płynąc zaobserwowaliśmy dwie łódki jedna po prawej, druga po lewej siata na całą szerokość niemałej tam przecież narwi (ze 100m). (wracajac zmierzyliśmy to miejsce na echo. na całej szerokości 2,3 - 2,6m = wybrali wszystko). Prawie co silnikiem wkręciliśmy w to gówno. Rano wracając zaobserwowaliśmy wszystkie zatoczki od wysokości dzierżenina do wysokości łubienicy obstawione siatkami ( z 5 szt). tzn tyle widzieliśmy a płynęliśmy środkiem nie zagłębiając się w rozlewiska.
Najlepsze były kamizelki PZW
Razem z PikeHunterem znanym także jako OloPe wybraliśmy się na rybki.
Zacząłem tak infantylnie ale z Olem znam się kilka lat i to był nasz pierwszy wspólny wypad spinningowy 🤪 Tak czasem bywa ale w końcu się udało😄😄😄
Pogoda była wzorowa ale tylko Olo uświadczył zębacza. Ja szukałem okoni i za żadne skarby nie mogłem ich namierzyć:bezradny: Za to przetestowałem kijek pod innym kontem, mianowicie stosunku rzutów do zmęczenia ramienia.
Zacząłem tak infantylnie ale z Olem znam się kilka lat i to był nasz pierwszy wspólny wypad spinningowy 🤪 Tak czasem bywa ale w końcu się udało😄😄😄
Pogoda była wzorowa ale tylko Olo uświadczył zębacza. Ja szukałem okoni i za żadne skarby nie mogłem ich namierzyć:bezradny: Za to przetestowałem kijek pod innym kontem, mianowicie stosunku rzutów do zmęczenia ramienia.
No chłopaki. widzę, że coraz częstszym sposobem na wędkowanie są duety drakerskie.
Nie da się ukryć, i mi ostatnio kilka razy sie przytrafiło. I bardzo fajne są to spotkanka!:)
Czyżby nastepnym krokiem były trójkąciki?:boisie:
Ale co by nie mówić, ładne są te klimaty narwiańskie. A że rybki nie brały? Cóż taki nasz wędkarski los, i czesto taka rzeczywistość.:(
Rafałku bardzo zaciekawił mnie Twój problem "przetestowania kijka" w kontekscie "stosunku rzutów do zmęczenia ramienia".😄😄😄
Czy mógłbys rozwinąć temat bo straaaasznie jestem ciekaw co do za nowy kierunek analizy wedkarskiej:boisie:
I dlaczego nic mi nie wiadomo na ten temat? A wydawało mi się, że oczytany jestem😄
Nie da się ukryć, i mi ostatnio kilka razy sie przytrafiło. I bardzo fajne są to spotkanka!:)
Czyżby nastepnym krokiem były trójkąciki?:boisie:
Ale co by nie mówić, ładne są te klimaty narwiańskie. A że rybki nie brały? Cóż taki nasz wędkarski los, i czesto taka rzeczywistość.:(
Rafałku bardzo zaciekawił mnie Twój problem "przetestowania kijka" w kontekscie "stosunku rzutów do zmęczenia ramienia".😄😄😄
Czy mógłbys rozwinąć temat bo straaaasznie jestem ciekaw co do za nowy kierunek analizy wedkarskiej:boisie:
I dlaczego nic mi nie wiadomo na ten temat? A wydawało mi się, że oczytany jestem😄
Znaczy to mniej więcej tyle że po 200-300 rzutach nie czułem bólu w łopatce.
Zawsze miałem kije które bardziej lub mniej męczyły a ten jest jakby przedłużeniem mojego ramienia. Niedługo pojawi się recenzja mojego okoniowego killera 😄
Zawsze miałem kije które bardziej lub mniej męczyły a ten jest jakby przedłużeniem mojego ramienia. Niedługo pojawi się recenzja mojego okoniowego killera 😄
Peter czy Narwią w Waszej okolicy wogóle nie pływa policja? To wszystko jest do d....y:nerwus:.Przecież PZW miało ograniczyć wydawanie licencji dla rybaków.A jeśli te siatki były własnością naszych kolegów z PZW łowiących inaczej to jeszcze gorzej.Świadczy to o rozbestwieniu się towarzystwa do granic możliwości.Znam te tereny z przed lat i z przyjemnością wspominam rybki których tam było w brud. Widok łódki holowanej przez suma z jednego brzegu na drugi, czy widok leszcza ok. 1,5 kg płynącego w agonii od strony Pułtuska posiadającego ślad zębów szczupaka na całej szerokości ciała.W Łubienicy przed wyspą brały fajne bolenie,klenie,jazie a nawet wzdręgi na obrotówki 00 i 1,0, o szczupakach i okoniach nie wspomnę.Jednak w tamtych czasach ani razu nie widziałem w wodzie siatki w korycie rzeki.A teraz cóż rozumiem niezadowolenie Bysiora z pogłowia ryb drapieżnych w pułtuskich wodach, czy brak sukcesów w czasie wspólnych Shrap-Drakerskich spotkań i łowów.Smutne.
Tym smutniejsze, że teraz trzepią wodę wykorzystując, że wpłynęła tam ryba szukająca tlenu do życia.
Nikt juz nie pamięta, że kilka tygodni temu była taka tragedia.
I ileż deklaracji bylo!!!!
Zamiast chronić odcinek od ujścia Bugu, przynajmniej do Pułtuska - tłuką wszystko co sie da!
Niestety "wędkarze" też!!!!
Ostatnio poszła fama, że sporo suma weszło już do Bugu w okolicach Kani.
Teraz pewnie tam będzie tłum...........
Nikt juz nie pamięta, że kilka tygodni temu była taka tragedia.
I ileż deklaracji bylo!!!!
Zamiast chronić odcinek od ujścia Bugu, przynajmniej do Pułtuska - tłuką wszystko co sie da!
Niestety "wędkarze" też!!!!
Ostatnio poszła fama, że sporo suma weszło już do Bugu w okolicach Kani.
Teraz pewnie tam będzie tłum...........
Policja jest, w miarę często pływa. PZW też często, ale czy to takie dobre???................
No dobra, to co myślisz że te siatki stoją legalnie, czy może funkcjonariuszom to zwisa?
PK
05.09.2009 13:50 · Odpowiedź #4324
Ja w tym roku byłem kontrolowany 5 razy , 2 przez policje z SSR i 3 PSR z SSR . ale i tak uważam ze pływają za mało .
Z wieści z nad Narwi ; wczoraj 2 szczupaczki i sum , wszystko małe wiec i fotek nie robiłem.
Nad Narwią po wakacyjnym szaleństwie zrobiło się spokojniej 😎
Z wieści z nad Narwi ; wczoraj 2 szczupaczki i sum , wszystko małe wiec i fotek nie robiłem.
Nad Narwią po wakacyjnym szaleństwie zrobiło się spokojniej 😎
Siatki były legalne. Przynajmniej takie sprawialy wrażenie. Pływaki dobrze widoczne. stały w miejscach niezamaskowanych
KF
05.09.2009 14:43 · Odpowiedź #4326
Siatki były raczej legalne, poniżej Pułtuska aż do Zalewu (łącznie) rybaków jest pod dostatkiem i to takich, którzy bardzo dobrze znają się na swojej robocie.
Jedynie miejski odcinek Narwi w Pułtusku jest na razie wolny od rybaków... i tak o dziwo ryby jest znacznie więcej na tych odcinkach, gdzie łowią rybacy...
Jedynie miejski odcinek Narwi w Pułtusku jest na razie wolny od rybaków... i tak o dziwo ryby jest znacznie więcej na tych odcinkach, gdzie łowią rybacy...
Siatki były raczej legalne, poniżej Pułtuska aż do Zalewu (łącznie) rybaków jest pod dostatkiem i to takich, którzy bardzo dobrze znają się na swojej robocie.
Jedynie miejski odcinek Narwi w Pułtusku jest na razie wolny od rybaków... i tak o dziwo ryby jest znacznie więcej na tych odcinkach, gdzie łowią rybacy...
Czy to znaczy poparcie dla rybaków na wodach publicznych?..... Bug wytruty, olbrzymia presja na Narew, a doi tego jeszcze siatkarze. A czy ważne czy legalni czy nie?????????
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.