Głos rozsądku z drugiej (brzegowej) strony :)
Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2014
Nawigacja
Na Narwi powyżej Dzierżenina wielokrotnie ściągałem trolingując sznury oraz siatki to samo był w okolicach Kani Polskiej i Kuligowa na Bugu. Zwykły wędkarz spiningując ma raczej marne szanse na taki przyłów.
Natomiast grunciarze na ZZ potrafia mniec zestawy wywalone nawet 100 m od brzegu, a dra się jak plyniesz w takiej odległości że cały zalew ich słyszy, szkoda gadać. Trolinig jest taką samą metodą jak każda inna. Aby był skuteczny trzeba się nauczyć czytać echo i poznać batymetrie zbiornika bądź rzeki.
Natomiast grunciarze na ZZ potrafia mniec zestawy wywalone nawet 100 m od brzegu, a dra się jak plyniesz w takiej odległości że cały zalew ich słyszy, szkoda gadać. Trolinig jest taką samą metodą jak każda inna. Aby był skuteczny trzeba się nauczyć czytać echo i poznać batymetrie zbiornika bądź rzeki.
S7
@silurus47
(edytowany 11 lat temu)
10.07.2014 20:27 · Odpowiedź #58309
Trolinig jest taką samą metodą jak każda inna.
Proszę, nie wmawiajcie ludziom takich herezji. Mapa, trasa, gps, odpalamy...muzyczkę i łowimy. Muszkarz by się uchachał po pachy. Precz z trolingiem i rybakami. Na wodach śródlądowych.
Trolinig jest taką samą metodą jak każda inna.
Proszę, nie wmawiajcie ludziom takich herezji. Mapa, trasa, gps, odpalamy...muzyczkę i łowimy. Muszkarz by się uchachał po pachy. Precz z trolingiem i rybakami. Na wodach śródlądowych.
Jeszcze tylko brakuje browaru i opalającej się J Lo na pokładzie :)
..i mamy LA nad Zegrzem ;)
S7
10.07.2014 20:48 · Odpowiedź #58313
[quote='Bizonik' pid='79305' dateline='1405002744']
Trolinig jest taką samą metodą jak każda inna.
Proszę, nie wmawiajcie ludziom takich herezji. Mapa, trasa, gps, odpalamy...muzyczkę i łowimy. Muszkarz by się uchachał po pachy. Precz z trolingiem i rybakami. Na wodach śródlądowych.
Jeszcze tylko brakuje browaru i opalającej się J Lo na pokładzie :)
..i mamy LA nad Zegrzem ;)
[/quote]
I to już także widziałem. Nie znam J Lo, ale ładna była
Trolinig jest taką samą metodą jak każda inna.
Proszę, nie wmawiajcie ludziom takich herezji. Mapa, trasa, gps, odpalamy...muzyczkę i łowimy. Muszkarz by się uchachał po pachy. Precz z trolingiem i rybakami. Na wodach śródlądowych.
Kolego "silurus47" nie masz pojęcia co to znaczy prawdziwy trolling.
Proszę, nie wmawiajcie ludziom takich herezji. Mapa, trasa, gps, odpalamy...muzyczkę i łowimy. Muszkarz by się uchachał po pachy. Precz z trolingiem i rybakami. Na wodach śródlądowych.
@silurus47 jesteś muszkarzem? Od ilu lat łowisz na muchę? Jakie masz wyniki?
A może łowiłeś na trolling i wiesz z czym to się je? Jakie ryby połowiłeś na trolling?
Pochwal się.
Według mnie spinning to metoda dla baranów, a już szczególnie łowienie boleni. Wiążesz jakąś przynętę typu bezsterowiec, namierzasz bolenia i naparzasz ile fabryka dała. Precz ze spinningiem na wodach śródlądowych !
S7
@silurus47
(edytowany 11 lat temu)
11.07.2014 11:29 · Odpowiedź #58359
Proszę, nie wmawiajcie ludziom takich herezji. Mapa, trasa, gps, odpalamy...muzyczkę i łowimy. Muszkarz by się uchachał po pachy. Precz z trolingiem i rybakami. Na wodach śródlądowych.
@silurus47 jesteś muszkarzem? Od ilu lat łowisz na muchę? Jakie masz wyniki?
A może łowiłeś na trolling i wiesz z czym to się je? Jakie ryby połowiłeś na trolling?
Pochwal się.
Według mnie spinning to metoda dla baranów, a już szczególnie łowienie boleni. Wiążesz jakąś przynętę typu bezsterowiec, namierzasz bolenia i naparzasz ile fabryka dała. Precz ze spinningiem na wodach śródlądowych !
Przede wszystkim, uważam się za sportowca wg klasycznych norm określonych przez Pierre de Coubertina i tak traktuję wędkarstwo. Wolno mi. Od 10 lat, codziennie jestem na wodach zalewu w Zegrzu lub na przystani wędkarskiej i mam dobre pojęcie o tym co tu się dzieje.
Co do przesłuchania, odpowiadam.
Nie jestem muszkarzem, ale wiem kto taki. Na naturalną muchę i konika polnego łowiłem na wiosnę piękne jazie w wieku 7-8 lat, tuż po powstaniu ZZ. To pozostało w pamięci bo było piękne. Teorię ciągle zgłębiam, kręcę sobie, tylko wody u mnie brak, odpowiedniej.
Na trolling nie łowiłem- same się łowiły: szczupaki i okonie.
Smażonego lekarz zabronił.
Na koniec: ponad 90% boleni na ZZ pada na trollingu, spróbujcie inaczej. Opłyńcie wszystkie filary mostu w Zegrzu za sandaczem, 2x, a następnie, szlakiem wodnym wg starego koryta, pod samą zaporę w Dębe za sumem. A w drodze powrotnej zmieniamy woblera i po brzegu za szczupakiem.
Miłego dnia.
Acha, precz z bocznym trokiem!
Pozdrawiam wędkarzy.
Na Narwi powyżej Dzierżenina wielokrotnie ściągałem trolingując ....... .
Przecież tam jest zakaz trollingu ☝️, albo się machnąłeś w podawaniu miejscówki, albo ładnie się kłusuje kolego @Bizonik :dokuczacz:.
Ja jestem za przeprowadzeniem otwartej akcji zatapiania łodzi trollingujących w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Widzimy łódkę przykładowo w Pawłówku i zapamiętujemy numery, później taką przypadkowo napotkaną łódkę gdzieś przypiętą zatapiamy (i to nie nalewając wody do środka 😄).
Dla mnie osobiście trolling to naprawdę bardzo mało atrakcyjna metoda połowu. Kilkukrotnie pływałem z kumplem (ja rekreacyjnie) i on tak łowił. Siedział i trzymał rumpel, silnik delikatnie perkotał a on z rozwalony na łódce jak byk na gnoju popijając piwo obserwował szczytówkę - ot bardzo wciągający styl połowu mi przypominający łowienie na grunt z tą różnicą że krajobraz się zmienia i poluje się na drapieżniki.
W naszych rejonach na Narwi styl trollingu z lekka odbiega od trollingowania na zalewie, tam używa się np. woblerów do tego przeznaczonych a u nas często gum z dozbrojonymi kotwicami, co by jak już taka trachnie jakiegoś leszcza za bok to aby on już przypadkiem nie spadł bo będzie szkoda żeby zdychał z rozerwanym bokiem.
Troling na Narwi. Jezeli sytuacja miałaby miejsce w cywilizowanym kraju nie miałbym nic przeciwko, ale wg mnie Narew nie przezylaby najazdu Hunów (rownież miejscowych) na trola. I to w majestacie (kulawego) RAPRu. Jest po prostu za mała, do tego jest (jeszcze) troche suma który niewątpliwie nakręca ta metodę. Dołączając do tego ogólna latwodostepnosc i latwoslipowalnosc lepiej jak jest jak jest. Niestety u nas w kraju większość ryb dostaje od razu w palnik i ten zakaz u nas na Narwi wydaje mi sie zasadny (nie wnikając z jakich względów mniej lub bardziej oczywistych został wprowadzony).
Ja bym zaczął od innej strony. Nie wskórasz nic jeśli osoby łowiące przedstawiają pogląd, że "wyjazd na ryby musi się zwrócić" albo "jak woda publiczna i płacę za kartę to mi się należy". Świeża rybka jest smaczna, a są ludzie, którzy cokolwiek złapią to już widzą oczami wyobraźni jak skwierczy na patelni. Po za tym z każdym rokiem sprzęt wędkarski jest coraz lepszy: ryby bardziej reagują na sprzęt i jest większa skuteczność ich wyholowania.
Mieliśmy lata zaniedbań w edukacji ludzi oraz prowadzeniu gospodarki wodami. W połączeniu z lepszym sprzętem dochodzimy do czasów kiedy C&R jest koniecznością. W przeciwnym razie możemy obejść się smakiem i zamiast smażonej rybki to sobie najwyżej possiemy moczarkę.
Tego się nie naprawi chwilowymi zmianami przepisów. Dlatego tak ważna jest praca z najmłodszymi wędkarzami oraz podkreślam SPOŁECZNA praca strażników rybackich w każdym kole.
Jeśli chodzi o trolling - jest to metoda jak każda inna. W idealnej sytuacji używało by się jej tak: trollujesz i jak masz branie to jest to sygnał żeby stanąć, bo zlokalizowałeś drapieżnika. Masz dalsze efekty to się bawisz. Nie, to nie tracisz czasu podczas przemieszczania się wyrzucasz przynętę za burtę i szukasz dalej.
Problem pozostaje zawsze w ludziach. Niektórych nie interesują inni użytkownicy wody - i takich się bardziej pamięta i najbardziej psują opinię i sytuację w wodach polskich.
Można by całą rozprawę o tym napisać, a i tak to nic nie zmieni. W NAS jest największy problem, a nie w przepisach.
Mieliśmy lata zaniedbań w edukacji ludzi oraz prowadzeniu gospodarki wodami. W połączeniu z lepszym sprzętem dochodzimy do czasów kiedy C&R jest koniecznością. W przeciwnym razie możemy obejść się smakiem i zamiast smażonej rybki to sobie najwyżej possiemy moczarkę.
Tego się nie naprawi chwilowymi zmianami przepisów. Dlatego tak ważna jest praca z najmłodszymi wędkarzami oraz podkreślam SPOŁECZNA praca strażników rybackich w każdym kole.
Jeśli chodzi o trolling - jest to metoda jak każda inna. W idealnej sytuacji używało by się jej tak: trollujesz i jak masz branie to jest to sygnał żeby stanąć, bo zlokalizowałeś drapieżnika. Masz dalsze efekty to się bawisz. Nie, to nie tracisz czasu podczas przemieszczania się wyrzucasz przynętę za burtę i szukasz dalej.
Problem pozostaje zawsze w ludziach. Niektórych nie interesują inni użytkownicy wody - i takich się bardziej pamięta i najbardziej psują opinię i sytuację w wodach polskich.
Można by całą rozprawę o tym napisać, a i tak to nic nie zmieni. W NAS jest największy problem, a nie w przepisach.
Tak lepiej jest sypać tony zanęty do wody a potem się dziwić że są sinice lub przyducha.
S7
11.07.2014 01:08 · Odpowiedź #58319
Tak lepiej jest sypać tony zanęty do wody a potem się dziwić że są sinice lub przyducha.
chemia, biologia, filozofia...
A ja stawiam na fizykę!
Eureka!
Ale o co ta kłótnia. Jest zakaz? Jest. Wolno? Nie i tyle w temacie. Wolno jechać tirem 16 ton przez most do 4???
Wolno jechać tirem 16 ton przez most do 4???
Widać że często jedziesz koło drewnianego mostu w Czarnostowie i co nieco widzisz. Pewnie że względem znaków i przepisów nie wolno, ale to Polska 😂.
Ale o co ta kłótnia. Jest zakaz? Jest. Wolno? Nie i tyle w temacie. Wolno jechać tirem 16 ton przez most do 4???
Porównanie bez sensu. Co innego sensowny zakaz, a co innego wymysł mięsiarzy z PZW.
Wolno zabić suma 200 cm? Wolno.
Wolno codziennie zabierać dwa sandacze przez cały sezon? Wolno.
Wolno łowić na żywca? Wolno.
Wolno rybakowi stawiać siaty na wodach związku wędkarskiego? Wolno.
Wolno łowić na trolling? Nie wolno.
Ja nie widzę w tym logiki.
Jeśli zakaz trollingu miałby chronić ryby to jest to podejście od dupy strony. Chroni się poprzez limity, wymiary i okresy. Wystarczy wprowadzić widełki, zmniejszyć limity, wprowadzić "no kill" itd.
Skoro tego nie zrobiono to ewidentnie nie o ochronę ryb tu chodzi.
Mam wrażenie, że za zakazem trollingu są głównie CI co zapychają lodówki właśnie. W przeciwnym wypadku krzyczeliby aby chronić ryby, a nie zakazywać metod.
Ale o co ta kłótnia. Jest zakaz? Jest. Wolno? Nie i tyle w temacie. Wolno jechać tirem 16 ton przez most do 4???
Porównanie bez sensu. Co innego sensowny zakaz, a co innego wymysł mięsiarzy z PZW.
Wolno zabić suma 200 cm? Wolno.
Wolno codziennie zabierać dwa sandacze przez cały sezon? Wolno.
Wolno łowić na żywca? Wolno.
Wolno rybakowi stawiać siaty na wodach związku wędkarskiego? Wolno.
Wolno łowić na trolling? Nie wolno.
Ja nie widzę w tym logiki.
Jeśli zakaz trollingu miałby chronić ryby to jest to podejście od dupy strony. Chroni się poprzez limity, wymiary i okresy. Wystarczy wprowadzić widełki, zmniejszyć limity, wprowadzić "no kill" itd.
Skoro tego nie zrobiono to ewidentnie nie o ochronę ryb tu chodzi.
Mam wrażenie, że za zakazem trollingu są głównie CI co zapychają lodówki właśnie. W przeciwnym wypadku krzyczeliby aby chronić ryby, a nie zakazywać metod.
Z Twojej logiki wynika tylko to że wprowadzając zakaz łowienia na trolling ktoś w ten sposób chroni siatki przypadkiem zaczepiane podczas łowienia tak jak to wspominał wcześniej kol. @Bizonik.
Czyż nie ochroną ryb jest wprowadzanie limitów, okresów ochronnych jaki właśnie zakazów połowów na wspominany trolling. Podnosisz głos po często łowisz czy tam łowiłeś tą metodą. Gdyby zakazali spinningu na pewnych odcinkach wody to odzew byłby większy bo i spinningistów więcej ale oznaczało by to też ochronę rybaków, czy raczej ryb?.
O wprowadzeniu zakazy trollingowania chyba nie podjęła decyzji jedna osoba tylko jakaś tam zorganizowana grupa ludzi opierająca się na wynikach/badaniach czy czymś tam innym, a nie z nacisku grupy rybackiej.
Czyż nie ochroną ryb jest wprowadzanie limitów, okresów ochronnych jaki właśnie zakazów połowów na wspominany trolling. Podnosisz głos po często łowisz czy tam łowiłeś tą metodą. Gdyby zakazali spinningu na pewnych odcinkach wody to odzew byłby większy bo i spinningistów więcej ale oznaczało by to też ochronę rybaków, czy raczej ryb?.
O wprowadzeniu zakazy trollingowania chyba nie podjęła decyzji jedna osoba tylko jakaś tam zorganizowana grupa ludzi opierająca się na wynikach/badaniach czy czymś tam innym, a nie z nacisku grupy rybackiej.
Od ochrony ryb są właśnie widełki, limity i okresy. Dopiero później można myśleć o metodach. Jeśli odławia się za dużo jakiegoś gatunku, to należy wprowadzić ograniczenia typu - zaostrzenie limitów.
Co do badań i nacisku grupy rybackiej - na prawdę nie wiesz co się dzieje w PZW.
Jeśli chodzi o OM to wprowadzono zakaz trollingu , bo chciało tak kilku reprezentantów byłej epoki (po części dlatego , że wkurzali ich pływający trollingowcy niedaleko ich działek rekreacyjnych, a po części dlatego, że są pro rybaccy).
W innych okręgach zadziałała koślawa demokracja, czyli więcej jest osób, których trollingowcy kłują w oczy niż samych trollingowców. I to jestem w stanie zaakceptować, bo takie są zasady demokracji. Skoro brzegi oraz łodzie okupują wędkarze łowiący na wątróbkę i mordujący wszystko co złowią, to nie w smak im trollingowiec, który łowi duże ryby i jeszcze je wypuszcza. Dodatkowo przez ostatnie lata było dużo akcji nad wodą, typu awantura z brzegowcem, który łowił na 6 wędek. Standard na dzikiej Wiśle. To się nie podobało.
Tak więc mięsiarska większość przegłosowała zakaz. Trudno ...
Tak jak napisałem nie boli mnie aż tak bardzo sam zakaz, bo np. wszystkie najdłuższe sumy w każdym sezonie mam złowione z ręki (zazwyczaj na gumę). Boli mnie brak logiki i kłamstwo , że ktoś chce chronić ryby.
Ja na trolling nigdy nie łowiłem ale trochę widziałem (włącznie z trollingiem przy zastosowaniu zestawu muchowego) i zgadzam się z kol. Bizonik, metoda jak każda inna. Wszystko w zależy od ludzi, którzy łowią tą czy inną metodą. Na upartego zarzucić można wszystko i wszystkim. Spławikowcy i grunciarze sypią zanęty zanieczyszczając wodę, męczą ryby przetrzymując je przez wiele godzin w siatkach, spinningiści podhaczają ryby, karpiarze łowią na samołówki wszyscy zostawiają setki ton ołowiu w wodzie, muszkarze depczą tarliska...... i można tak wyliczać bez końca. Jedno jest prawie pewne wędkarstwo rybom szkodzi :ostr: Na dzień dzisiejszy prawo pozwala użytkownikowi rybackiemu wprowadzać takie ograniczenia połowowe jakie uważa za stosowne, z oczywistych względów wprowadzenie ograniczeń powinno być poprzedzone odpowiednimi analizami sporządzonymi na podstawie wykonanych badań środowiskowych. Wprowadzone ograniczenia powinny też czemuś służyć. Świadomy użytkownik obwodu rybackiego powinien wiedzieć jakie cele chciałby osiągnąć wprowadzając konkretne ograniczenia. Nie wiem jak sprawa wygląda w tym konkretnym przypadku ale dla wody jest najlepiej jeśli ostatnie słowo należy do odpowiednio wykwalifikowanych ichtiologów a nie decyzyjnych amatorów, którzy forsują przepisy sprzyjające metodom wędkowania które sami stosują.
Nie wiem jak sprawa wygląda w tym konkretnym przypadku ale dla wody jest najlepiej jeśli ostatnie słowo należy do odpowiednio wykwalifikowanych ichtiologów a nie decyzyjnych amatorów, którzy forsują przepisy sprzyjające metodom wędkowania które sami stosują.
Niestety tak nie jest i długo nie będzie.
Obecnie część przepisów ustalana jest przy wódce przez decydentów, a część na zjazdach PZW, gdzie głosują ludzie, których wiedza ogranicza się do tego jak nadziać robaka na haczyk.
I tu Daniel masz racje, tak własnie został wprowadzony zakaz trolingu na Narwi powyżej mostu w Wierzbicy.
Natomiast wnioski składane o widełki wymiarów ochronnych o limity dzienne dziwnie gdzieś giną.
Natomiast wnioski składane o widełki wymiarów ochronnych o limity dzienne dziwnie gdzieś giną.
Abstrahując od tego czy trolling jest metodą jak każda inna (bo jest) i czy jest metodą skuteczną (przy odpowiedniej wiedzy - na pewno) i atrakcyjną (zależy co kto lubi), zakaz trollingu na mniejszych rzekach czy akwenach moim zdaniem nie ma nic wspólnego z ochroną ryb (czy też pseudoochroną jak sugeruje Daniel).
Moim skromnym zdaniem uzasadnienie jest takie, że na mniejszych rzekach/akwenach na trolling jest za mało miejsca. Powszechny trolling powodowałby częste ściąganie zestawów wędkarzy łowiących metodą gruntową, a co za tym idzie konflikty na wodzie, w których to wędkarz łowiący metodą stacjonarną zawsze będzie poszkodowany (bo trollingowiec popłynie sobie dalej). W takiej rzece jak np. Narew presja grunciarzy jest bardzo duża, zestawy w ciągu dnia zarzucone są blisko środka rzeki - w główną rynnę - często z jednego i drugiego brzegu rzeki. Gdzie jeszcze tam miejsce na trolling?
Miałem "przyjemność" wchodzenia do Narwi po gruntówkę ściągniętą z podpórki przez trollingowca i wyobrażam sobie, że do takich sytuacji mogło by dochodzić nagminnie.
Moim skromnym zdaniem uzasadnienie jest takie, że na mniejszych rzekach/akwenach na trolling jest za mało miejsca. Powszechny trolling powodowałby częste ściąganie zestawów wędkarzy łowiących metodą gruntową, a co za tym idzie konflikty na wodzie, w których to wędkarz łowiący metodą stacjonarną zawsze będzie poszkodowany (bo trollingowiec popłynie sobie dalej). W takiej rzece jak np. Narew presja grunciarzy jest bardzo duża, zestawy w ciągu dnia zarzucone są blisko środka rzeki - w główną rynnę - często z jednego i drugiego brzegu rzeki. Gdzie jeszcze tam miejsce na trolling?
Miałem "przyjemność" wchodzenia do Narwi po gruntówkę ściągniętą z podpórki przez trollingowca i wyobrażam sobie, że do takich sytuacji mogło by dochodzić nagminnie.
Abstrahując od tego czy trolling jest metodą jak każda inna (bo jest) i czy jest metodą skuteczną (przy odpowiedniej wiedzy - na pewno) i atrakcyjną (zależy co kto lubi), zakaz trollingu na mniejszych rzekach czy akwenach moim zdaniem nie ma nic wspólnego z ochroną ryb (czy też pseudoochroną jak sugeruje Daniel).
Moim skromnym zdaniem uzasadnienie jest takie, że na mniejszych rzekach/akwenach na trolling jest za mało miejsca. Powszechny trolling powodowałby częste ściąganie zestawów wędkarzy łowiących metodą gruntową, a co za tym idzie konflikty na wodzie, w których to wędkarz łowiący metodą stacjonarną zawsze będzie poszkodowany (bo trollingowiec popłynie sobie dalej). W takiej rzece jak np. Narew presja grunciarzy jest bardzo duża, zestawy w ciągu dnia zarzucone są blisko środka rzeki - w główną rynnę - często z jednego i drugiego brzegu rzeki. Gdzie jeszcze tam miejsce na trolling?
Miałem "przyjemność" wchodzenia do Narwi po gruntówkę ściągniętą z podpórki przez trollingowca i wyobrażam sobie, że do takich sytuacji mogło by dochodzić nagminnie.
I to już jest jakieś uzasadnienie.
Nie znam Narwi na tyle, żeby to stwierdzić. Zawsze mi się wydawało, że ta rzeka jest na tyle duża, że nie powinno być problemu.
Osoby wypowiadające się że trolling jest prosty i można nałowić ryby do bólu,muzyczka laska itp nie mają zielonego pojęcia.
Nie pamiętam już ile musiałem przepływać dni i nocy, nie wspomnę o napier...... plecach,odgniecionej dupie żebym złowił pierwszego suma tą metodą.O zostawionych przynętach w wodzie i wypalonych setkach litrów paliwa też nie wspomnę. Uważam że nie jeden z was po kilku godzinach spędzonych nad wodą powiedział by dość.
Pzdr
Nie pamiętam już ile musiałem przepływać dni i nocy, nie wspomnę o napier...... plecach,odgniecionej dupie żebym złowił pierwszego suma tą metodą.O zostawionych przynętach w wodzie i wypalonych setkach litrów paliwa też nie wspomnę. Uważam że nie jeden z was po kilku godzinach spędzonych nad wodą powiedział by dość.
Pzdr
Osoby wypowiadające się że trolling jest prosty i można nałowić ryby do bólu,muzyczka laska itp nie mają zielonego pojęcia.
Nie pamiętam już ile musiałem przepływać dni i nocy, nie wspomnę o napier...... plecach,odgniecionej dupie żebym złowił pierwszego suma tą metodą.O zostawionych przynętach w wodzie i wypalonych setkach litrów paliwa też nie wspomnę. Uważam że nie jeden z was po kilku godzinach spędzonych nad wodą powiedział by dość.
Pzdr
Prosta piłka - żywiec (który jest dozwolony) jest kilka razy skuteczniejszy niż trolling.
Łowienie na żywca to jest dopiero banalna metoda.
Jest to genialny przykład na to, że nie metoda łowi tylko wędkarz. Ja po prostu lubię łowić na spininng (czy trolling) oraz muchę i na tych metodach się skupiam, ale jak już próbowałem łowienia na żywca to wyniki były kosmiczne.
Nagle okazuje się, że jednak jakieś sandacze jeszcze pływają, że klenie powyżej 50 cm nie są aż takie cwane, a sumów jest więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Dlaczego nie zakazano łowienia na żywą rybę? Przecież we wprawnych rękach ta metoda jest zabójcza.
Abstrahując od tego czy trolling jest metodą jak każda inna (bo jest) i czy jest metodą skuteczną (przy odpowiedniej wiedzy - na pewno) i atrakcyjną (zależy co kto lubi), zakaz trollingu na mniejszych rzekach czy akwenach moim zdaniem nie ma nic wspólnego z ochroną ryb (czy też pseudoochroną jak sugeruje Daniel).
Moim skromnym zdaniem uzasadnienie jest takie, że na mniejszych rzekach/akwenach na trolling jest za mało miejsca. Powszechny trolling powodowałby częste ściąganie zestawów wędkarzy łowiących metodą gruntową, a co za tym idzie konflikty na wodzie, w których to wędkarz łowiący metodą stacjonarną zawsze będzie poszkodowany (bo trollingowiec popłynie sobie dalej). W takiej rzece jak np. Narew presja grunciarzy jest bardzo duża, zestawy w ciągu dnia zarzucone są blisko środka rzeki - w główną rynnę - często z jednego i drugiego brzegu rzeki. Gdzie jeszcze tam miejsce na trolling?
Miałem "przyjemność" wchodzenia do Narwi po gruntówkę ściągniętą z podpórki przez trollingowca i wyobrażam sobie, że do takich sytuacji mogło by dochodzić nagminnie.
I to już jest jakieś uzasadnienie.
Nie znam Narwi na tyle, żeby to stwierdzić. Zawsze mi się wydawało, że ta rzeka jest na tyle duża, że nie powinno być problemu.
Narew zrobiła się taka że w jednym miejscu przerzucisz na drugi brzeg blachą Algą 2, a w drugim ma naprawdę dwu, jeśli nie trzykrotnie większą szerokość niż wspomniane miejsce wcześniej.
Osoby wypowiadające się że trolling jest prosty i można nałowić ryby do bólu,muzyczka laska itp nie mają zielonego pojęcia.
Nie pamiętam już ile musiałem przepływać dni i nocy, nie wspomnę o napier...... plecach,odgniecionej dupie żebym złowił pierwszego suma tą metodą.O zostawionych przynętach w wodzie i wypalonych setkach litrów paliwa też nie wspomnę. Uważam że nie jeden z was po kilku godzinach spędzonych nad wodą powiedział by dość.
Pzdr
Ja tą metodę za taką uważam, prostą i bierną.
Natomiast jeśli chodzi o sumy to wtrącę dwa zdania o tych rybach gdyż akurat wracam z miejsca gdzie ta ryba jest łowiona celowo, jako przyłów i praktycznie wiesza się jako jedyna. Kumple siedzą na "biwaku" od niemal dwóch tygodni - cel wyprawy wódko-grillowo-rybowy (kolejność nieprzypadkowa) męski wypad. Generalnie nastawienie było na białą rybę, przepływanka i wieczorami/nocą jeśli wóda nie zmogła na grunt. Już pierwszej nocy coś porwało im dwie wędki stojące na kukurydzę i podejrzenie było że mogą to być sumy - może napiszę inaczej. Od dwóch tygodni do dziś złowili 11 wymiarowych sumów, największy o długości niemal 190cm a leszcza, płotki czy innej białej ryby nie złowili w ogóle. Nie wiem czy to przypadek z tymi sumami bo woda niska a tam gdzie oni są jest dość głęboko, czy po prostu sumem Narew stoi i wszystkie z Zegrza są już tu co by tłumaczyło ilość wypływanych godzin w trollingu bez rezultatów :dokuczacz:.
Kumple siedzą i łoją te ryby i wódę, strach pomyśleć jeśli by tyle nie chlali i łowili całe noce - nie muszę chyba pisać co się dzieje z tymi wszystkimi złowionymi rybami :bezradny:. W Narwi teraz ciągle się słyszy że nie ma szczupaka i sandacza, a ciągle się słyszy o sumach 🤔.
Aj to faktycznie faux pas z mojej strony. Ja jestem jedynie zwykłym rybołapem i mimo, że łowię wiele lat na muchę i ponad 20 na spinning za sportowca się nie uważam ;-)
p.s. Jaka to jest odpowiednia woda pod muchę? W moich okolicach mam jej pełno ... włącznie z Wisłą w Stolicy.
p.s. Jaka to jest odpowiednia woda pod muchę? W moich okolicach mam jej pełno ... włącznie z Wisłą w Stolicy.
Nie bój sie - niedługo tak bedzie mówiło sie o sumach!
Akurat w temacie suma jestem dosyć mocno zorientowany i to co sie dzieje aktualnie w pultusku wola o rozj....nie tego całego systemu. Co ciekawsze odpowiedzialni za mordowanie sumkow sa ludzie dla których sumy sa ulubionymi rybami (no i sandacze). Wiem bo znam. Dziwi mnie taka krótkowzrocznośc....
No tyle - reszta to nie na forum publicznym.
Akurat w temacie suma jestem dosyć mocno zorientowany i to co sie dzieje aktualnie w pultusku wola o rozj....nie tego całego systemu. Co ciekawsze odpowiedzialni za mordowanie sumkow sa ludzie dla których sumy sa ulubionymi rybami (no i sandacze). Wiem bo znam. Dziwi mnie taka krótkowzrocznośc....
No tyle - reszta to nie na forum publicznym.
Nie bój sie - niedługo tak bedzie mówiło sie o sumach!
No to chyba dobrze?, ich przecież kormorany nie ruszą i jedyna nadzieja w wędkarzach 👍.
PS: jak do tej pory widziałem już kilkanaście złowionych sumów (ba nawet sam już złowiłem przy okonkowaniu) i ani jednego sandacza!!!!, to musi o czymś świadczyć.
Faktycznie z tym sandaczem coś nie tak, choć miałem piękne okazy już w tym roku na kiju to jednak ilościowo to słabo.
wreszcie pełnowymiarowy AD 2014 : 170 cm około 40 kg. Żywiec karaś.
@Peter - BRAWO !!!! Ogromna bestia !!! Gratulacje 👏 👏👏👍
Super-pełny-wymiar :)
Super-pełny-wymiar :)
Ładny ładny👏 Zrobił test sprzętu pełną gębą. Pochwal się ile go holowałeś 😛😄
Graty @Peter 👏 a ty @dell nie kłam bo go nawet nie widziałeś 😜 ale sporawy był bo go z dna nie ruszyłeś 😄
Peter wysoko postawiłeś poprzeczkę 👍 ciekawe czy w tym sezonie ktoś cię przebije na shrapie 🤔 Wielkie gratki bo taki już potrafi przygiąć kijek 😄
Kawał rybska, fajnie, że jeszcze takie u nas pływają :)
@Peter gratulacje pięknego suma 👏👍👍.
Ja właśnie wszedłem do domu porybkowo, a tak naprawdę po grillowo-plażowo bo wędek nie rozwijałem. Widziałem chyba dużego martwego już dość mocno rozłożonego bolenia i jednego trollingowca :dobani:, któremu nakręciłem piękny film. Pływał od Zambsk w dół do Gnojna i tak kilka razy w ciągu dnia. Wie dobrze gdzie pływać bo tam raczej nie ma żadnych dróg i nikt oprócz pieszych i płynących Narwią go nie dostrzeże :bezradny:.
Ja właśnie wszedłem do domu porybkowo, a tak naprawdę po grillowo-plażowo bo wędek nie rozwijałem. Widziałem chyba dużego martwego już dość mocno rozłożonego bolenia i jednego trollingowca :dobani:, któremu nakręciłem piękny film. Pływał od Zambsk w dół do Gnojna i tak kilka razy w ciągu dnia. Wie dobrze gdzie pływać bo tam raczej nie ma żadnych dróg i nikt oprócz pieszych i płynących Narwią go nie dostrzeże :bezradny:.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.