Ja jakoś nie przepadam jak mi zamarza wędka... ;) Dzisiaj rezygnuję już i nie idę, skoczę jutro tak przed zachodem, może wtedy biorą ;) A Ty @spining na rybach czy na grzybach ;)
Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2019
Nawigacja
Ja jakoś nie przepadam jak mi zamarza wędka... ;) Dzisiaj rezygnuję już i nie idę, skoczę jutro tak przed zachodem, może wtedy biorą ;) A Ty @spining na rybach czy na grzybach ;)
Ani tu ani tu. Nadrabiam zaległości towarzyskie, więc pewnie bym marzył ;)
Graty Pulos :) Ja dzisiaj trzy czterdziestaki wymęczyłem, trzy brania, trzy sikuty i to wszystko...
Panowie, jeśli zamiast na ryby poszliście na jakąś imprezę andrzejkową to mam dla Was wiadomość - dobrze zrobiliście! :) Ja zamiast na imprezę popłynąłem na ryby - nie działo się nic. Trzy pstryczki nie zacięte - jeden ostatni zacięty - w gumę 13 cm ogonem przytłukł trzydziestak.... i to by było na tyle... Tak więc cienizna...
Dzisiaj jeszcze wyskoczyłem na trzy godzinki, po 15 minut na miejsce, takie szybkie szukanie. Brań zero, zimno, przelotki zamarzały. Za to przepięknie, grudniowo, cicho... jeszcze jakby brało cokolwiek to byłaby bajka :)
Wczoraj kolega odwiedził moje narwiańskie miejscówki. Złowił trzy szczupaki i miał branie sandacza.
Wczoraj kolega odwiedził moje narwiańskie miejscówki. Złowił trzy szczupaki i miał branie sandacza.
Czyli coś się dzieje. Orientujesz się, czy jeszcze z płytkiej wody, czy na dołkach? Chce jeszcze trochę powalczyć w tym sezonie i każda wskazówka jest na wagę złota :) Zwłaszcza, że tej jesieni słabiutkie wyniki.
Wczoraj kolega odwiedził moje narwiańskie miejscówki. Złowił trzy szczupaki i miał branie sandacza.
Czyli coś się dzieje. Orientujesz się, czy jeszcze z płytkiej wody, czy na dołkach? Chce jeszcze trochę powalczyć w tym sezonie i każda wskazówka jest na wagę złota :) Zwłaszcza, że tej jesieni słabiutkie wyniki.
Dołki, ale niezbyt głębokie. Brania były na kopyta.
U mnie ostatnio raczej odwrotnie, ale nie byłem trzy dni to jestem nie w temacie, ale śmigam dzisiaj, więc dam znać ;)
U mnie ostatnio raczej odwrotnie, ale nie byłem trzy dni to jestem nie w temacie, ale śmigam dzisiaj, więc dam znać ;)
Czekamy na wieści. Zazdroszczę Pułtuszczakom tej Narni pod nosem...
@wuszy - nie ma reguły, raz na głębszej, za godzinę na płytkiej.... wczoraj o 19:00 start z kolegą, ja do 22:20, kolegę wysadziłem po dziewiątej. Trzy sandacze, jeden 60+, dwa gluty, brań mało... no ale jakieś chociaż były i coś się tam działo. Szału nie ma, ale lepiej niż ostatnio... :) Daj znać jak tam rano :)
@spining - sam sobie zazdroszczę .... ;)
@spining - sam sobie zazdroszczę .... ;)
Pogoda ma być wędkarska podobno, więc jest duża szansa, że jeszcze trochę będzie można połowić. Trzeba korzystać :)
Uderzyłem w końcu na Fiszor i Bug w Młynarzach. Piszę w tym wątku, bo chyba nie ma sensu na koniec roku zakładać wątku o Bugu. Efektów i tak nie było. Jedno dziwne branie na Fiszorze - jak zaczep. Zaciąłem odruchowo, aż hamulec zagwizdał. Puściło. Po wyjęciu Canibala 15 cm okazało się, że coś zatopiło w jego ogonku swoje ząbki i ładnie go pocieło - zapewne przy zacięciu. Jak oceniacie? Szczupak mógł zostawić taki ślad, czy jakimś cudem trafiłem tam na sandacza?
na Bugu nic się nie działo, za to widoki piękne
a na koniec dnia krótka kąpiel z kolegą Sławkiem, przy zachodzie słońca - piękna sprawa.
na Bugu nic się nie działo, za to widoki piękne
a na koniec dnia krótka kąpiel z kolegą Sławkiem, przy zachodzie słońca - piękna sprawa.
Woda i miejscówki wyglądają kozacko... aż dziwne, że nic się nie działo, jak się patrzy na zdjęcia to człowiekowi wydaje się, że wystarczy tylko rzucić i 90 -tka od razu ... :)
Dziura jakby wyrwana, ciężko powiedzieć i gdybać... mógł być sandacz... a mógł być szczupak ;)
Szacun za morsowanie 👏
Dziura jakby wyrwana, ciężko powiedzieć i gdybać... mógł być sandacz... a mógł być szczupak ;)
Szacun za morsowanie 👏
@bysior
(edytowany 6 lat temu)
06.12.2019 20:11 · Odpowiedź #67210
Dzisiaj o 19:00 szybkie wypłynięcie na 2 godzinki, naprawdę szybkie, bo wiało tak, że właściwie nie dało się łowić. Jednego pod 50 cm wydłubałem jakimś cudem i przed 21:00 byłem już w porcie. Do tego urwałem tyle plecionki na koniec, że właściwie albo koniec sezonu, albo nową muszę nawinąć na te parę ostatnich dni.... :krzyk:
Dzisiaj o 19:00 szybkie wypłynięcie na 2 godzinki, naprawdę szybkie, bo wiało tak, że właściwie nie dało się łowić. Jednego pod 50 cm wydłubałem jakimś cudem i przed 21:00 byłem już w porcie. Do tego urwałem tyle plecionki na koniec, że właściwie albo koniec sezonu, albo nową muszę nawinąć na te parę ostatnich dni.... :krzyk:
Wczoraj za Pułtuskiem było słabo. Ryba nieaktywna. Kolega wydłubał dwa niewymiary szczupakowe.
@bysior
(edytowany 6 lat temu)
08.12.2019 11:37 · Odpowiedź #67215
Wczoraj nie byłem, nie chciało mi się... dzisiaj może mi się zachce wieczorem, to dam znać. Na pewno jutro. Coś tam nasz kolega forumowy @zander jednak na Narwi złapał ostatnio. Nawet jedna ryba mu wędkę wyrwała z ręki i utopiła :) Widać musi ryba w wodzie musi być, żeby brała ;) ;) ;)
Załamuję już powoli ręce i tracę nawet ochotę na łowienie... Pogoda grudniowa przepiękna, ale... tej ryby chyba w ogóle nie ma... Zero obcierek krąpia, zero obcierek leszcza (*), o braniach jakichkolwiek sandacza nawet nie wspomnę. Głęboko, płytko, wobler, małe gumy, średnie gumy, duże gumy, na lekko, trochę ciężej... Nic. Martwa woda. Słyszy się co prawda co i raz, że gdzieś, ktoś, coś trafił ale powoli to się zaczyna robić jak gra w totolotka. Trzeba mieć farta. Ja pływam praktycznie dzień w dzień... i wyników w tym roku nie ma w ogóle... Z kolegami doszliśmy do wniosku, że po prostu nie ma tej ryby....
(*) - kiedyś o tej porze jak się łowiło, to trafiały się takie stada krąpi albo leszczy, że nie dało się normalnie łowić. Trzeba było przestawiać się tak, żeby łowić obok takich stad. I wtedy brały drapieżniki - bo były...
Mówię o odcinku, na którym łowię, bo gdzieś tam w górze i gdzieś tam w dole podobno jest trochę lepiej. Może trzeba pychówkę zamienić na ścigacza i pływać po 20 km w jedną stronę ;)
(*) - kiedyś o tej porze jak się łowiło, to trafiały się takie stada krąpi albo leszczy, że nie dało się normalnie łowić. Trzeba było przestawiać się tak, żeby łowić obok takich stad. I wtedy brały drapieżniki - bo były...
Mówię o odcinku, na którym łowię, bo gdzieś tam w górze i gdzieś tam w dole podobno jest trochę lepiej. Może trzeba pychówkę zamienić na ścigacza i pływać po 20 km w jedną stronę ;)
@bysior
(edytowany 6 lat temu)
10.12.2019 05:30 · Odpowiedź #67219
Jeszcze przed pracą szybko zerknąłem w internetu a tu proszę i jak tu ma być dobrze :( Żenada....
KLIK
KLIK
Jeszcze przed pracą szybko zerknąłem w internetu a tu proszę - http://pultuszczak.pl/taaaka-ryba/ - i jak tu ma być dobrze :( Żenada....
żenada
dodałem tam komentarz
R4
11.12.2019 09:21 · Odpowiedź #67223
Wszędzie jest tak samo, nie ma znaczenia czy góra czy dół rzeki. Nie ma w ogóle leszczy, nie ma sandaczy.
@bysior
(edytowany 6 lat temu)
11.12.2019 17:45 · Odpowiedź #67226
Na ich profilu na FB była cała dyskusja pod linkiem do tego wspaniałego artykułu. Głównymi słowami komentujących były "wstyd" i "żenada".
@robert0304 - podobno w górze i w dole coś tam się dzieje.... a leszcze są w dole na pewno, widziałem zdjęcia z echo z pięknymi stadami białorybu...
@robert0304 - podobno w górze i w dole coś tam się dzieje.... a leszcze są w dole na pewno, widziałem zdjęcia z echo z pięknymi stadami białorybu...
Narzekamy, narzekamy, a jednak coś tam w tej wodzie pływa... wczorajszy bydlak kolegi :)
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.