Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Widok na most Wyszkowski i filary...tu miałem wyjście ładnego kabana jak wyjmowałem gumę z wody...szkoda że tylko odprowadził przynętę.
Bysior kusi pod filarami
Naczelny w pełnej krasie (mam nadzieję że nie będzie cenzury 😄)
Porzegnanie w przystani.
Zwycięzca kończącego się dziś Tour de France Australijczyk Cadel Evans urodził się ze złamanym nosem, a jak miał 5 lat koń kopnął Go w głowę😄!
A mimo to wyszedł na ludzi🎉!
Upsss...., sorry, coś mi nie na temat wieści znad Narwii wyszło:kwiatek:!
Żarcik oczywiście, choć fakt - latem to człowiek chciałby ciepełka trochę a w taką aurę to jeszcze w październiku czy listopadzie się nałowimy.
Przemek. Czy jak ten Twój "okret" dęba staje to Ty cos widzisz co przed Tobą i gdzie płyniesz ? 😎 I Ty jeszcze piszesz że silnik za słaby... 😄
Bysior. Skaczesz po łódkowych ławeczkach jak nie przymierzając baletnica 😄 Wogóle nie powiedziałbym że dopiero co gips zdjąłeś. 😎
Na pocieszenie dodam. Nie martwcie się. Nim katar zdąży minąć już będzie nad wodę Was ciągnąć. A pogodę Wam załatwię, tylko dajcie znać na kiedy potrzebna 😎
Muszę mieć z 15 km 😏
Chłop wielki to i waży sporo za balast będzie mi służył 😜
Tylko jak tu zakombinować przed żoną zmianę silnika? ;)
@Bysior następnym razem chetnie zabiorę się z Tobą na lódke to odczaruje wode i połapiemy te narwiańskie kabany i smoki;)
Nad wodą byłem wcześnie, bo pierwszy rzut oddałem kilkanaście minut przed 19.00 - ale zrobiłem to trochę z premedytacją... Nie byłem z brzegu od początku czerwca na rybach, woda się podniosła mocno i pozmieniała trochę miejsca. Wchodzić z biegu w nocy na zalaną główkę jest trochę niebezpiecznie. Trzeba wybadać jeszcze jak jest widno, jak trzeba iść, dokąd można dojść i gdzie stawiać nogi - potem już po ciemku jest z górki. :)
Tak więc zacząłem łowienie przez pierwsze dwie godziny w sumie badając miejsce. Zrezygnowałem już z żyłki, założyłem Procastera z cieńszą trochę plecionką Daiwy jeszcze ze Szwecji - kto wie co może podejść w lecie na taką.... płyciznę....
Zrobiła się już szarówka, cały czas padał drobny deszcz, z tendencją do lepszej ulewy. Wyszedłem na chwilę na brzeg i zmieniłem sobie repertuar przynęt.
Wszedłem z powrotem do wody - kilka rzutów - i pod samymi nogami do wobka wyskoczył boleń. Piękny! 80 - tak jak nic! Nie trafił... Trochę się podbudowałem pierwszym kontaktem z rybą i zacząłem bardziej uważnie prowadzić przynętę. Zrobiło się już ciemno, minęła już 21.00 i mam mocne uderzenie, dwa solidne bujnięcia kijem i luz. Za miękka wędka i złe zacięcie? Jestem trochę zły... Zaczyna siąpić mocniejszy deszcz, mam delikatne branie - chyba okonek z piaszczystej małej przykoski. Pod nogami okonek zamienia się z sandaczowe dziecię pod 40 cm... Delikatnie wraca do wody a ja kończę łowienie.
Dzisiaj atakuję znowu :D
Widzę że nawet najbardziej paskudna pogoda nie jest w stanie wygonić Cię z nad wody.
Może wkrótce woda zacznie już opadać i znów połowimy razem:dokuczacz:
Takie sytuacje mają miejsce wtedy, kiedy bolek odprowadza przynętę i się orientuje, że to nie jest naturalny pokarm, gdyż jako normalna polska uklejeczka przynęta te ostatnie metry powinna uciekać coraz szybciej, tym bardziej czując, że coś ją chce zaraz zeżreć :)
Proponuję te ostatnie metry zawsze wyciągać nieco szybciej, ale hamulec musi być luks ustawiony, bo inaczej coś może nie wytrzymać.
Ale cierpliwość została nagrodzona!
Nagle gejzer wody, pod nogami niesamowicie mocne uderzenie, ryba trzęsie łbem na powierzchni przesuwając się pod prąd - niesamowity widok - choć mało było widać bo ciemno już nad wodą. Wędka wygięta w pałąk, odjazd na parę metrów a ja zastanawiam się ile ten bolek może mieć. Sądząc po tym ataku to chyba metr :D Ale rybka szybko straciła swój animusz i po chwili okazała się zwykłym 75 cm rozbójnikiem. Chciałem mu nawet zrobić fotkę ale chyba przy podbieraniu rapowy telefon wiszący na szyi trochę się zmoczył w Narwi... i odmówił współpracy przy robieniu zdjęcia. Suszy się obok, mam nadzieję, że dzisiaj już będzie w pełnej dyspozycji! :D
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.