Wiadomo, że na dobre brania nie składa się tylko miejscówka a tysiąc innych czynników nie mniej jednak dzięki za odzew.
Wieści znad Pilicy
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nawigacja
uuuu to kawałek drogi, ja chciałem zaatakować odcinek przyujściowy.
Wiadomo, że na dobre brania nie składa się tylko miejscówka a tysiąc innych czynników nie mniej jednak dzięki za odzew.
Wiadomo, że na dobre brania nie składa się tylko miejscówka a tysiąc innych czynników nie mniej jednak dzięki za odzew.
no tak jak pisalem ja odwiedzam go raczej tylko przy okazji świat gdyż bardzo blisko rzeki mam rodzinę ktora odwiedzam regularnie :)ale z wawy bedzie tak jakieś 50 /60kmjadac od strony warki ale pewnie blizej jest wiecej ciekawych miejsc wartych odwiedzenia
polamania
polamania
Damian, fajna woda, fajne rybki...😏👍
I żaba też niczego sobie...🎉
Gapi się😄
I żaba też niczego sobie...🎉
Gapi się😄
dzieki:) ja na pewno tam wrócę :) bobrow cala masa i jeszcze wiecej dziur po nich:(
A czy któryś z Kolegów próbował okolice zapora-Tomaszów? W zeszłym tygodniu odwiedziłem rzekę ale bez wędki. Woda widzę niska i leniwa. Czekam z utęsknieniem pierwszego zielska, żeby ryba miała gdzie się zatrzymać. Na prześwietlonej pustyni (piach, piach i jeszcze raz piach) nigdy nie miałem efektów. A przynajmniej godnych zapamiętania.
TK
27.04.2011 18:06 · Odpowiedź #16438
Damian ładnie pojechałeś: gratulacje!
No i w końcu się udało :) Pilica pokazała swoje dawne oblicze. Ale od początku.
Postanowiliśmy z nowo zapoznanym forumowym kolegą Wojtkiem wybrać się na rybki. Pomyślałem,ze pojedziemy na Pilicę nieco wyżej niż samo ujście. Lądujemy przed 6 na miejscu i zastaje nas dosyć niska woda... Myślę sobie: KASZANA. No nic rozkładamy wędki , jemy śniadanko i ruszamy w gore rzeki. Niedaleko mostu coś przykuwa moją uwagę...pod filarowym brzegiem trze się płoć a nieopodal robi się mała zatoczka. Posyłam tam boleniowego wobka ale nie musiałem zaczynać szybko skręcać bo po uderzeniu o powierzchnie wody atak. Rybka spływa bez walki z nurtem wiec mysle sobie jakiś mały szczupaczek stał sobie w zatoczce...Gdy doholowałem rybkę na piaszczysta płycizną przede mną moim oczom ukazał się bolenik :)

Podbierak - i rybka ląduje w moich rękach. Szybkie wyczepienie ( kotwiczki bezzadziorowe ) sesja zdjęciowa komórką Wojtka i powrót do wody :)
Nie mierzyłem bo szkoda rybki ale na oko 50cm.


Myślę sobie: pierwszy rzut i od razu rybka? Na Pilicy? Dawno tak nie było :) Nadzieja narobiona więc idziemy dalej.. Przed nami szczupakowe zatoczki z drzewami. Pokazuje Wojtkowi fajną miejscówkę lecz odzywa się Wojtka telefon. Rozmowa zapowiada się na dłuższą więc posyłam 4cm srebrnego sieka we wskazane miejsce. Liczę na branie klenia z pięknego warkocza...Nagle przytrzymanie. Jest! Ale przy powierzchni widzę wydłużony kształt cętkowanego krokodylka. To szczupak...Nagle przez głowę przechodzi mi myśl,że nie mam przyponu. Patrze jednak na tkwiącego w "nożyczkach" wobka i trochę się uspokajam. Jednak szczupak robi przeraźliwe salta i tylko czekam jak obetnie żyłkę. Udaje się jednak doholować go do podbieraczka i jest :) Prawie 60cm. :)
Zdjęcia z komórki pod poranne słonce i taki efekt :)
Pod tytułem: Szczupak w tropikach ;)


Szybko zwracam rybie wolność.
Niemalże drugi rzut i rybka. Co się dzieje? To Pilica?? :) Jeszcze dobrze słonce nie wstało a tu już 2 niezłe brania :) Obławiamy jeszcze kilka takich miejsc bez efektu. Gdzieniegdzie pod drugim brzegiem widać trące się płocie i atakujące je bolki. Woda w wielu miejscach wręcz kipi od małych rybek i niedużych zbierających klonków. Uruchamiam więc muchówkę ale małe kleniki nie dają się nabrać. Obławiamy niedużą prostkę i nagle do małego wobka doskakuje mi nieduży bolek. Staje jak wryty jakby widział moje zdziwienie i po sekundzie robi odwrót i znika:)

Przez kolejne 2h nic się nie dzieje ( na wędkach bo w rzece co chwilę gdzieś w oddali widać ataki ) więc postanawiamy przejechać na samo ujście. Tam zastajemy pustynię. Wisłę niemalże da się przejść na drugą stronę :) Pełno mielizn i piaskowych wysepek. Obławiamy jedną z główek ale bez efektu wiec rozpalamy ognisko i pieczemy kiełbaski. Trochę opowieści i śmiechu i fajnie mija czas. Niedaleko przy brzegu wyspy znowu widzimy ataki na trącą się płoć. Dojadamy kiełbaski i zaczynamy powoli się zbierać. Patrzymy w wodę bo coś się w niej mota. Jakieś 3m od nas zauważamy plotkę jakby bez ogona, która usiłuje pływać... Myślę sobie biedna dostała po ogonie i nie da rady. I w tym momencie majestatycznie, wolniutko dopływa do niej od dołu piękny boleń. Taki z 70+. Stoimy z Wojtkiem jak zamurowani. Piękny niezapomniany widok. Chwilę dzielimy się wrażeniami i dalej porządkujemy stanowisko obiadowe :) Nie będę pisał jak pobierając wodę do reklamówki w celu ugaszenia ogniska i wchodząc z nią na beton wywinąłem orła lądując twarzą na ów reklamówkę z wodą co chroni mnie przed konsumpcją kamieni z główki, bo to trzeba było po prostu zobaczyć! :):):) Leżałem i nie mogłem podnieść się ze śmiechu :) Efekt to guz na łokciu, potężnie zbity mięsień uda i siny palec ale cóż:) Łowimy dalej :)
Udajemy się na wyspę w miejsce gdzie uderzał boleń. Stajemy na wysokim brzegu i Wojtek nagle zauważa i pokazuje mi pięknego bolenia kręcącego się przy tarlisku płoci. Mówię mu ( doświadczony porannym połowem bolenia na dopiero co rzucony na wodę wobler ) żeby szybko rzucał blisko niego przynętę. ( Trochę nie wierzę w to co mówię koldze ) Skutkiem tego był natychmiastowy atak na wobka, który wręcz dopiero co dotknął wody! Jednak pudło. Widzę szok Wojtka. Wiem,ze bolek się ukłuł jednak mówię tylko: Jeszcze raz! Sam myślę: "Co się dzieje? zazwyczaj bolki uciekają po takim czymś! Ale może dziś są w jakimś amoku". Wojtek rzuca i....60cm torpedka wali w woblera! Jednak powtórzył!


I powrót rybki do domku :)


Radość Wojtka nie znała granic :)
Ruszamy jednak dalej po wiślanej wyspie ale nic nie kusi się więcej na nasze przynęty. Poza tym smród rozkładającej się nieopodal biednej martwej wydry skutecznie wygania nas z wyspy. Po krótkim namyśle wracamy jednak w okolice mostu odwiedzając jeszcze po drodze fajną skarpę jednak na wodzie w tych okolicach unosił się złowieszczy biały puch :) Wracamy na poranne miejscówki. Przy samochodzie stajemy przy 2 ściętych do wody drzewkach tworzących mała "dziurę" ze zwolnioną wodą. Rzucam małym czarnym hornecikiem przeciągam go pod gałęziami nagle przytrzymanie, żyłka tnie wodę i w powietrze na ok 1m w górę 2m od nas wyskakuje piękny ok 60cm boleń!!! Wobek wypada ląduje na drzewie, rybka do wody. Trwało to ok 2sec, wszystko jak w zwolnionym tempie....Kolejny dziś powód do stania z opadłą koparą... Piękny widok. Nawet nie żałuję,ze ryba się spięła :)
Idziemy dalej i w przy moście spotykamy spinningistę z Tarczyna ( pozdrawiamy ), który mówi nam,że dzień wcześniej złowił kolo filaru pięknego 70+cm bolenia. Po obserwacji z mostu stwierdził,że ten boleń znowu żeruje na przykosie. Próbował przy nas skusić go do ataku ale bezskutecznie. Ruszamy w okolice rozmytej główki Wojtek przy niej zostaje a ja idę w miejsce gdzie rano ganiał boleń. Po kilku rzutach na wędce melduje mi się tylko 30cm szczupaczek. Nagle słyszę Wojtka: siedzi! Przez krzaki widzę,ze już wyhacza niedużego klenika.

Oddalam się więc na moją miejscówkę jednak nie na długo. Znowu Wojtek melduje o rybce tym razem mówi,że ma coś większego. Więc wracam szybko i podbieram pięknego 40cm klenia. Wziął klasycznie z napływu na wachlarzowo spływającego wobka :)

Wojtek jest wniebowzięty :)
Kilka rzutów na napływ ale bez efektów więc wracamy do samochodu. Pod mostem oddajemy kilka rzutów na przykosę. 2 razy zamarłem kiedy koło mojej przynęty powstała wielka fala i raz poczułem potężne szarpnięcie ale na pusto...Tak to ten wielki boleń. Jeszcze się z nim rozprawię.
Pełni wrażeń i pięknych widoków z fajnymi rybkami na koncie wracamy do domu.
Pilica tego dnia była fantastyczna...taka jak kiedyś. Piękna, dzika, żyjąca. Do wczoraj bardzo skutecznie skrywała swoje skarby. Czuję,że jeszcze nie raz udostępni swoje piękne i jednak rybne oblicze.
[hr]
Postanowiliśmy z nowo zapoznanym forumowym kolegą Wojtkiem wybrać się na rybki. Pomyślałem,ze pojedziemy na Pilicę nieco wyżej niż samo ujście. Lądujemy przed 6 na miejscu i zastaje nas dosyć niska woda... Myślę sobie: KASZANA. No nic rozkładamy wędki , jemy śniadanko i ruszamy w gore rzeki. Niedaleko mostu coś przykuwa moją uwagę...pod filarowym brzegiem trze się płoć a nieopodal robi się mała zatoczka. Posyłam tam boleniowego wobka ale nie musiałem zaczynać szybko skręcać bo po uderzeniu o powierzchnie wody atak. Rybka spływa bez walki z nurtem wiec mysle sobie jakiś mały szczupaczek stał sobie w zatoczce...Gdy doholowałem rybkę na piaszczysta płycizną przede mną moim oczom ukazał się bolenik :)

Podbierak - i rybka ląduje w moich rękach. Szybkie wyczepienie ( kotwiczki bezzadziorowe ) sesja zdjęciowa komórką Wojtka i powrót do wody :)
Nie mierzyłem bo szkoda rybki ale na oko 50cm.


Myślę sobie: pierwszy rzut i od razu rybka? Na Pilicy? Dawno tak nie było :) Nadzieja narobiona więc idziemy dalej.. Przed nami szczupakowe zatoczki z drzewami. Pokazuje Wojtkowi fajną miejscówkę lecz odzywa się Wojtka telefon. Rozmowa zapowiada się na dłuższą więc posyłam 4cm srebrnego sieka we wskazane miejsce. Liczę na branie klenia z pięknego warkocza...Nagle przytrzymanie. Jest! Ale przy powierzchni widzę wydłużony kształt cętkowanego krokodylka. To szczupak...Nagle przez głowę przechodzi mi myśl,że nie mam przyponu. Patrze jednak na tkwiącego w "nożyczkach" wobka i trochę się uspokajam. Jednak szczupak robi przeraźliwe salta i tylko czekam jak obetnie żyłkę. Udaje się jednak doholować go do podbieraczka i jest :) Prawie 60cm. :)
Zdjęcia z komórki pod poranne słonce i taki efekt :)
Pod tytułem: Szczupak w tropikach ;)


Szybko zwracam rybie wolność.
Niemalże drugi rzut i rybka. Co się dzieje? To Pilica?? :) Jeszcze dobrze słonce nie wstało a tu już 2 niezłe brania :) Obławiamy jeszcze kilka takich miejsc bez efektu. Gdzieniegdzie pod drugim brzegiem widać trące się płocie i atakujące je bolki. Woda w wielu miejscach wręcz kipi od małych rybek i niedużych zbierających klonków. Uruchamiam więc muchówkę ale małe kleniki nie dają się nabrać. Obławiamy niedużą prostkę i nagle do małego wobka doskakuje mi nieduży bolek. Staje jak wryty jakby widział moje zdziwienie i po sekundzie robi odwrót i znika:)

Przez kolejne 2h nic się nie dzieje ( na wędkach bo w rzece co chwilę gdzieś w oddali widać ataki ) więc postanawiamy przejechać na samo ujście. Tam zastajemy pustynię. Wisłę niemalże da się przejść na drugą stronę :) Pełno mielizn i piaskowych wysepek. Obławiamy jedną z główek ale bez efektu wiec rozpalamy ognisko i pieczemy kiełbaski. Trochę opowieści i śmiechu i fajnie mija czas. Niedaleko przy brzegu wyspy znowu widzimy ataki na trącą się płoć. Dojadamy kiełbaski i zaczynamy powoli się zbierać. Patrzymy w wodę bo coś się w niej mota. Jakieś 3m od nas zauważamy plotkę jakby bez ogona, która usiłuje pływać... Myślę sobie biedna dostała po ogonie i nie da rady. I w tym momencie majestatycznie, wolniutko dopływa do niej od dołu piękny boleń. Taki z 70+. Stoimy z Wojtkiem jak zamurowani. Piękny niezapomniany widok. Chwilę dzielimy się wrażeniami i dalej porządkujemy stanowisko obiadowe :) Nie będę pisał jak pobierając wodę do reklamówki w celu ugaszenia ogniska i wchodząc z nią na beton wywinąłem orła lądując twarzą na ów reklamówkę z wodą co chroni mnie przed konsumpcją kamieni z główki, bo to trzeba było po prostu zobaczyć! :):):) Leżałem i nie mogłem podnieść się ze śmiechu :) Efekt to guz na łokciu, potężnie zbity mięsień uda i siny palec ale cóż:) Łowimy dalej :)
Udajemy się na wyspę w miejsce gdzie uderzał boleń. Stajemy na wysokim brzegu i Wojtek nagle zauważa i pokazuje mi pięknego bolenia kręcącego się przy tarlisku płoci. Mówię mu ( doświadczony porannym połowem bolenia na dopiero co rzucony na wodę wobler ) żeby szybko rzucał blisko niego przynętę. ( Trochę nie wierzę w to co mówię koldze ) Skutkiem tego był natychmiastowy atak na wobka, który wręcz dopiero co dotknął wody! Jednak pudło. Widzę szok Wojtka. Wiem,ze bolek się ukłuł jednak mówię tylko: Jeszcze raz! Sam myślę: "Co się dzieje? zazwyczaj bolki uciekają po takim czymś! Ale może dziś są w jakimś amoku". Wojtek rzuca i....60cm torpedka wali w woblera! Jednak powtórzył!


I powrót rybki do domku :)


Radość Wojtka nie znała granic :)
Ruszamy jednak dalej po wiślanej wyspie ale nic nie kusi się więcej na nasze przynęty. Poza tym smród rozkładającej się nieopodal biednej martwej wydry skutecznie wygania nas z wyspy. Po krótkim namyśle wracamy jednak w okolice mostu odwiedzając jeszcze po drodze fajną skarpę jednak na wodzie w tych okolicach unosił się złowieszczy biały puch :) Wracamy na poranne miejscówki. Przy samochodzie stajemy przy 2 ściętych do wody drzewkach tworzących mała "dziurę" ze zwolnioną wodą. Rzucam małym czarnym hornecikiem przeciągam go pod gałęziami nagle przytrzymanie, żyłka tnie wodę i w powietrze na ok 1m w górę 2m od nas wyskakuje piękny ok 60cm boleń!!! Wobek wypada ląduje na drzewie, rybka do wody. Trwało to ok 2sec, wszystko jak w zwolnionym tempie....Kolejny dziś powód do stania z opadłą koparą... Piękny widok. Nawet nie żałuję,ze ryba się spięła :)
Idziemy dalej i w przy moście spotykamy spinningistę z Tarczyna ( pozdrawiamy ), który mówi nam,że dzień wcześniej złowił kolo filaru pięknego 70+cm bolenia. Po obserwacji z mostu stwierdził,że ten boleń znowu żeruje na przykosie. Próbował przy nas skusić go do ataku ale bezskutecznie. Ruszamy w okolice rozmytej główki Wojtek przy niej zostaje a ja idę w miejsce gdzie rano ganiał boleń. Po kilku rzutach na wędce melduje mi się tylko 30cm szczupaczek. Nagle słyszę Wojtka: siedzi! Przez krzaki widzę,ze już wyhacza niedużego klenika.

Oddalam się więc na moją miejscówkę jednak nie na długo. Znowu Wojtek melduje o rybce tym razem mówi,że ma coś większego. Więc wracam szybko i podbieram pięknego 40cm klenia. Wziął klasycznie z napływu na wachlarzowo spływającego wobka :)

Wojtek jest wniebowzięty :)
Kilka rzutów na napływ ale bez efektów więc wracamy do samochodu. Pod mostem oddajemy kilka rzutów na przykosę. 2 razy zamarłem kiedy koło mojej przynęty powstała wielka fala i raz poczułem potężne szarpnięcie ale na pusto...Tak to ten wielki boleń. Jeszcze się z nim rozprawię.
Pełni wrażeń i pięknych widoków z fajnymi rybkami na koncie wracamy do domu.
Pilica tego dnia była fantastyczna...taka jak kiedyś. Piękna, dzika, żyjąca. Do wczoraj bardzo skutecznie skrywała swoje skarby. Czuję,że jeszcze nie raz udostępni swoje piękne i jednak rybne oblicze.
[hr]
Wszystko zdecydowanie jw. Ze swojej strony bardzo Ci dziękuję Maćku za ten dzień pełen wrażeń i mnóstwo wskazówek, zaoferowanych w przystępnej formie :) Wiem, wiem, chodziłem za Tobą i robiłem Ci "plecy gaming" ale obiecuję, na drugi raz poprawę. Była pogoda, były jakieś rybki, humorki dopisały, nowe znajomości zawarte (pozdrawiam Martę :P ) , a opowieść o Love Parade zostanie mi na długo w pamięci ! :D Dziękuję jeszcze raz, oczywiście polecając się na przyszłość :) Pozdrówka.
Nie ma problemu Wojtek jeszcze nie raz polecimy tam :)
Nic nie musisz sie poprawiać bo wszystko bylo ok. Ze mną to pełen luz:)
Co do Love Parade to od razu mowie ,że ja nie byłem a opowieść byla o koledze, ktory tam sie wybierał ale spalił kuchnie i nie pojechal... Delikatnie mówiąc jego Mama mu nie pozwoliła :P hehehee
Nic nie musisz sie poprawiać bo wszystko bylo ok. Ze mną to pełen luz:)
Co do Love Parade to od razu mowie ,że ja nie byłem a opowieść byla o koledze, ktory tam sie wybierał ale spalił kuchnie i nie pojechal... Delikatnie mówiąc jego Mama mu nie pozwoliła :P hehehee
Świetna relacja, kojoto :) Bardzo urodziwa rzeka, a i rybki też niczego sobie :D
Kojoto 👏 Super relacja!!! Podeślij mi fotki 700px to szybciutko poleci na główną :D
Dzięki bardzo. Nie sądziłem,ze tak się spodoba :) Ale to miłe :)
Bysior wysłałem PW :)
Bysior wysłałem PW :)
Tak, tak Kojoto.Pieknie to opisałeś, moim zdaniem tekścik godny tego by zagościł na stronie głównej a nie zniknął w try miga tu na forum.
...tak więc z pełnym komentarzem czekam aż będzie na stronie 😎
...tak więc z pełnym komentarzem czekam aż będzie na stronie 😎
No Wasze słowa motywują i mam nadzieję,że nie poprzestanę tylko na tym jednym :)
dzięki wielkie :)
dzięki wielkie :)
No i wczoraj wróciłem po 15h łażenia po Pilicy :) Doslownie bo było tak ciepło,że łaziłem nawet po pas w wodzie:)
Rybek bylo sporo...ale tylko było widać :) Nie byly skore do wpółpracy. Jedynie kilka klonków ok 20-25cm. Bolki tylko doskakiwaly do przynety i olewały. Może coś nie tak z nią ;) Woda bardzo płytka i moze dlatego były tak ostrożne. Ale jak woda troche sie podniesie to czuję,ze będzie dobrze :)
Za to kilka fotek przyrodniczych :)
Z mostu na Pilicy jak na dłoni czasami widać piękne bolenie. Tego dnia ich nie było...

Za zakretem ten o to osobnik dostojnie spacerowal sobie po drodze...

.... i wcale się nie bał...

wszedł sobie tylko nieco wyżej na wał, wypatrzył coś...

i zeżarł:)

Wiecej mu nie przeszkadzałem i pojechałem na samo ujście gdzie Wisła wygląda jak Sahara jedynie w klatkach troszke wiecej wody ;)

Rybek bylo sporo...ale tylko było widać :) Nie byly skore do wpółpracy. Jedynie kilka klonków ok 20-25cm. Bolki tylko doskakiwaly do przynety i olewały. Może coś nie tak z nią ;) Woda bardzo płytka i moze dlatego były tak ostrożne. Ale jak woda troche sie podniesie to czuję,ze będzie dobrze :)
Za to kilka fotek przyrodniczych :)
Z mostu na Pilicy jak na dłoni czasami widać piękne bolenie. Tego dnia ich nie było...

Za zakretem ten o to osobnik dostojnie spacerowal sobie po drodze...

.... i wcale się nie bał...

wszedł sobie tylko nieco wyżej na wał, wypatrzył coś...

i zeżarł:)

Wiecej mu nie przeszkadzałem i pojechałem na samo ujście gdzie Wisła wygląda jak Sahara jedynie w klatkach troszke wiecej wody ;)

Dzięki Gusto. Niestety awarie techniczne spowodowały to ,że po napisaniu relacji padł mi net i teraz korzystam z netu u Rodziców :)
A zapomniałem w relacji dopisać najważniejszego przepięknego wydarzenia. A mianowicie z samego rana jak ruszyłem w strone mostu nagle przy brzegu zobaczyłem 3 piekne ryby. Dziwne było to ,że jak byłem coraz blizej to one nie uciekały. Myśle sobie...dziwne te bolenie,że nie uciekają... jednak jak stanąłem im nad glową moim oczom ukazał się piękny widok 3 wielkich ( ok 3-4kg ) trących się brzan! Niestety zanim wyciągnałem aparat to brzany skryły się w głębszej rynnie i już później nie było ich widać.
Widok niezapomniany :)
pozdrawiam
A zapomniałem w relacji dopisać najważniejszego przepięknego wydarzenia. A mianowicie z samego rana jak ruszyłem w strone mostu nagle przy brzegu zobaczyłem 3 piekne ryby. Dziwne było to ,że jak byłem coraz blizej to one nie uciekały. Myśle sobie...dziwne te bolenie,że nie uciekają... jednak jak stanąłem im nad glową moim oczom ukazał się piękny widok 3 wielkich ( ok 3-4kg ) trących się brzan! Niestety zanim wyciągnałem aparat to brzany skryły się w głębszej rynnie i już później nie było ich widać.
Widok niezapomniany :)
pozdrawiam
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.