krystekwolf napisał(a)
No chyba nie ma za co.
Sandaczyk złowiony po to żeby pokazać ze nie tylko bolki łowimy,można powiedzieć ze to taki spontan był,wyskoczyłem z żonką i puk.Łowienie Leviathanem jest super ,tylko w naszych warunkach sporo kosztuje,zawady na zalanych główkach.Ale branie jest mega,szczególnie jak zapakuje w przynętę konkretny boleń,sandał ,sumek.
krystekwolf@
Gratulacje za takiego smoka. Może powinieneś częściej chodzić na ryby ze swoją połówką ( i nie mówię tu o Twoim braciaku :ostr: ) to sandaczy byłoby więcej.
Ja dzisiaj miałem dość udany wypad, wreszcie można było połowić w ludzkich warunkach i odpocząć od tego skwaru.
Na początku zameldował się wietrzny bolesław równe 70 cm, wiało wtedy jak diabli - ciężko się rzucało.
Następny wziął po ok. 45 minutach, wiatrzysko powoli się uspokajało a bolek miał ok 50cm.
Dosłownie kilka minut po drugim strzelił trzeci tego dnia, tak ok. 65 cm
Miałem jeszcze jeden spad i dwa kontakty, wszystkie rybki zasmakowały w kupionym wczoraj w na Wybrzeżu woblerku boleniowym Bonito 7 cm 16,5 g w kolorze niebiesko - granatowym.
Oto i dzisiejszy killer
Co ciekawe, przez cały ten czas na powierzchni nie było żadnych oznak żerowania boleni. Żadnej wyskakującej uklejki, chlapnięcia, dosłownie nic. A pod wodą trwała porządna wyżerka