Wieści znad Wisły 2013
Sezon wędkarski 2013
My też mieliśmy wcześniej spory problem, ale lata pływania po Wiśle i w końcu worek się rozwiązał, szczerze powiedziawszy już w pewnych momentach traciliśmy nadzieje, ale w końcu udaje się łowić te rybki regularnie, potrzeba przede wszystkim cierpliwości i nastawiania się w sezonie tylko i wyłącznie na suma, bez zaprzątania sobie głowy innymi rybami.
Dawid, spinningujecie czy z trollingu?
My też mieliśmy wcześniej spory problem, ale lata pływania po Wiśle i w końcu worek się rozwiązał, szczerze powiedziawszy już w pewnych momentach traciliśmy nadzieje, ale w końcu udaje się łowić te rybki regularnie, potrzeba przede wszystkim cierpliwości i nastawiania się w sezonie tylko i wyłącznie na suma, bez zaprzątania sobie głowy innymi rybami.
Witaj Dawid, co nieco widziałem co nieco słyszałem o "waszych" podbojach. Gratuluje Wiślanych wąsów, faktycznie bardzo udany sezon👏👏👏
...ile z tych kilkudziesięciu usiadło z "ręki" lub w nocy?
Trol rozwiązuje worek z rybami.
Regularne łowienie suma to chyba najwyższa szkoła jazdy z możliwych, a poświęcenie się tylko i wyłącznie jednemu gatunkowi jest dla mnie dowodem niesamowitego uporu, cierpliwości i siły charakteru. Szacunek!
Nasza ukochana rzeka nie rozpieszcza w tym roku. Ja już się poddałem. Przestałem szukać bolków i sandaczy z brzegu. Zbyt dobrze pamiętam czasy kiedy sprawiało mi to przyjemność.
A teraz niestety przypomina to bardziej rzeźbienie w g....... niż miłe spędzanie czasu :P
Zresztą mucha zaraziła mnie do tego stopnia, że nie jestem w stanie ostatnio myśleć o żadnej innej metodzie. No może poza łowieniem sumów ale pewnie dlatego, że to zupełna skrajność i duuuuże ryby...
Sezon zakończyłem i też się pochwalę największą rybką i "chwilową" mam nadzieję życiówką :)
Wszystkim kolegom życzę takich właśnie emocji i zmęczenia na twarzy po całym dniu w ulewnym deszczu
Brawo za wąsatego 👏
Piękna rybka, super foty :). Zdradź jak to nie problem szczegóły połowu:)
Ile ta chwilowa życiówka mierzy :)?.
Rybka z przykosy o dziwo bardzo płytkiej. W najgłębszym miejscu miała 2,5 metra. Obłowiliśmy ją raczej pro forma :)
Zjadła wobka w trolu
Jak zobaczyłem łeb który pojawił się pierwszy raz przy powierzchni w myślach krążyło 200+ ale jakoś za szybko się poddał jak na 2 metry.
Nie miał 180 cm :P Ale krępy bardzo, na sterydach chyba.
Ciekawostka- czekałem na Spinfishera V SSV4500 i w zastępstwie łowiłem na Penn Battle 4000. I już wiem skąd jego nazwa. Prawdziwy wojownik a lekko z tym osobnikiem nie miał :)
Niby niewiele ale bardzo cieszą, szczególnie, że pogoda dopisała, jesień w pełni - czuć ten zapach opadających liści, (zapewne wiecie co mam na myśli), dzika gliniasta burta, zwalone drzewa spowalniające nurt.
Fajnie, w takiej scenerii rozmiar złowionych ryb ma drugorzędne znaczenie. Człowiek delektuje się samym kontaktem z przyrodą i złotą polską jesienią.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.