Chłopaki gratuluje rybek 👏
Moja kolejna wyprawa udana pod względem rekreacyjnym ale ilość i wielkość ryb nie zadowala :bezradny:
Co tam, liczy się przyjemność, odpoczynek i dobre towarzystwo.
Tym razem wypływm z Dominikiem, dość późno ale jeszcze mamy czas na wędkowanie.
Ustawiamy się poniżej ostrogi i "czeszemy" gumami dno. Jak to mówią "nędza" ale nie poddajemy się.
Mam efektowne branie, mocno wyczuwalne na kiju. Zacinam i holuje rybkę. Myślę że to sandaczyk w granicach 60cm bo idzie przy dnie ale po chwili rybka daje się holować w połowie wody.Wyraźnie czuć ostre szarpnięcia i juz wiem że to szczupak.
Szybkie fotki i maleństwo wraca do swoich.
Zachód słońca letnią porą jest piękny.
Udajemy się na przykosę żeby wytropić jakąś zbłąkaną rybkę. Nocny spinning bardzo nam się podoba, cisza, plusk wody, to jest to 👍
Postanawiamy spływać do brzegu żeby rozbić obóz i powędkować z brzegu.
Prowizoryczny namiot z plandeki przydaje się, osłania nas przed wiatrem i porannym deszczem.
Kiebłaski pięknie się pieką nad ogniem.
Zawitał do nas też pan Sobieski 😏
Pora już spać :papa2:
Rano budzą mnie odgłosy uderzających kropel deszczu o plandekę. Otwieram oczy i widzę że zaczyna padać deszcz. Ale w oddali słyszę uderzenia ryb, bolenie wróciły na stołówkę.
Szybko zbieram sprzęt i pora na emocje. Kilka rzutów i mam branie.
Czuję że to większa rybka, siłuje się ze mną, ocenam ją na 70cm. Po efektywnym holu widzę bolenia ale małego, myślę sobie: ile ty masz w sobie sił bracie.
Lądowanie na brzegu, miarka wskazuje 58cm :boisie: powtarzam w myślach: ile ty masz siły w sobie bracie. Kilka fotek i rybka w bardzo dobrej kondycji wraca do wody.
(jeśli fotka narusza regulanim i nie spodoba się użytkownikom to proszę ją usunąć, ale mnie osobiście bradzo się podoba ułożenie rybki i chciałem się pochwalić czujnością Dominika który pstryknął piękną fotkę)
Odwiedza nas kolega Mariusz "mario", lecz stołówka dzisiaj jakoś taka mnie interesująca. Tydzień temu gotowało się od boleni a dziś tylko kilka sztuk poluje na uklejki. Zaczyna mocniej padać deszcz, chowamy się w naszym "namiocie" i oddajemy się rozmowom na różne tematy. Czas płynie nie ubłaganie, Mariusz musi wracać do domu, Ja z Dominikiem postanawiamy wypłynać na przykosę. Tam nie mamy brań więc płyniemy za ostrogę. Dominik wyciąga małego okonka który cieszy na bezrybnej pustyni.
Po drodze mijamy znane wszystkim i słynne Grochale. Pomysły Polaków na przetrwanie w deszczu rozweselają nas.
Szałas, polak poradzi sobie w każdej sytuacji.
Mijamy też piękną dziką burte, która napewno obfituje w grubą rybę.
Często stawiają tam swoje kije sumiarze.
Co widać po pozostawionym sprzecię - fotel.
I na tym koniec kolejnej opowieści. Już niedługo następne zmagania nad wodą.
Pozdrawiam :P