Wieści znad Wisły

Wieści znad Wisły

Forum Wędkarskie · Sezon wędkarski 2012

Wieści znad Wisły

Sezon wędkarski 2012

Odpowiedzi

1,812 odpowiedzi · 1,158,468 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
PO
29.09.2012 20:40 · Odpowiedź #37996


[quote='zuraw16' pid='57308' dateline='1348928650']
Aleks w Wiśle jest dużo ryby tylko trzeba wiedzieć gdzie ją łowić,znam wędkarzy którzy łowią w sezonie kilkadziesiąt sandaczy,boleni i szczupaków w przedziale 70-100 cm i więcej.Nie wspomnę o sumach.Spędzają oni na wodzie ok 3-4 dni w tygodniu,lecz mają tą wygodę,że mają łodzie.Sam miewałem wypady podczas których łowiłem kilkanaście boleni 70+ z jednego miejsca.


Bardzo Cię proszę przestań opowiadać te bajki, albo też ich słuchać, i nie próbuj mi wmawiać, że to prawda, bo najzwyczajniej mnie obrażasz a przy okazji kilku kolegów z tego forum, którzy doskonale znają obecna realia.


Nie histeryzuj dzisiaj na filet miałem 14 sandaczy do 1 w nocy w tym 2 wymiary jak nie umiesz złapać to nie zwalaj na tych co zabierają rybę. Ja wymiary zabrałem i zajebiście mi smakowały przyznaję sie bez bicia.

[/quote]
hahahhahaa 14 szt. w tym dwa wymiary ..Eldorado normalnie😄😄😄

AS
@aleks (edytowany 13 lat temu)
29.09.2012 21:50 · Odpowiedź #37999


Nie histeryzuj dzisiaj na filet miałem 14 sandaczy do 1 w nocy w tym 2 wymiary jak nie umiesz złapać to nie zwalaj na tych co zabierają rybę. Ja wymiary zabrałem i zajebiście mi smakowały przyznaję sie bez bicia.



:D A ja byłem dzisiaj w Hali Mirowskiej i miałem aparat Zorkę pięć i zrobiłem kilka zdjęć.
Niewątpliwie zostałeś miszczem fileta w dwojakim wymiarze...gratulacje.
Gdybyś jednak łowił ryby naście lat temu, to wiedziałbyś, że z takim wynikiem nie byłoby sensu się wychylać, a tym bardziej pisać z pąsami na twarzy jaki to ze mnie kozak-wędkarz, bo złowiłem kilka szczochów.

P2
30.09.2012 04:13 · Odpowiedź #38000
Obawiam się że ta dyskusja nie ma sensu Panowie.

Bo co poniektórzy ograniczają ideę C&R do tego że jak ktoś nie lubi ryb to wypuszcza.
A przecież my wiemy że nie o to chodzi.

bysior
30.09.2012 08:23 · Odpowiedź #38003
Przypominam (tak jak Moczykij), że wątek dotyczy wieści znad wody, do tych dyskusji proponuję już istniejące wątki albo załóżcie nowy o Wiśle na te tematy - pewnie się przyda. Kolejne OT będę usuwane.
PM
@przem (edytowany 13 lat temu)
30.09.2012 12:11 · Odpowiedź #38006
Przedwczoraj skoczyłem sobie na praską stronę na główki porzucać i siedem pasiaczków udało się wydłubać (największy 26cm - przyznaję bez bicia że wszystkie wypuszczone i nawet nie wrzucone do wody tylko - o zgrozo! - delikatnie włożone). Mięsiarstwa o którym wszyscy tu mówią nie uświadczyłem (mimo że dobrze się rozglądałem) ale za to przeżyłem napaść hordy licealistów (a może studentów? - te dzieciaki niewiele się różnią) która jak w amoku szturmowała nadwiślańskie brzegi w celu podarcia ryja i skonsumowania napojów wyskokowych :)
Z6
30.09.2012 13:51 · Odpowiedź #38009
Gratulacje pasiaków!Właśnie kilkukrotnie próbowałem ze spinem wieczorem latem tam połowić ale często na każdej głowce studenci z piwami.Zrezygnowałem z tych miejsc,łowię tam tylko o świcie.Bardzo częstym przyłowem na główce najbliżej mostu Poniatowskiego był sum.
HE
01.10.2012 09:09 · Odpowiedź #38032


[quote='zuraw16' pid='57308' dateline='1348928650']
Aleks w Wiśle jest dużo ryby tylko trzeba wiedzieć gdzie ją łowić,znam wędkarzy którzy łowią w sezonie kilkadziesiąt sandaczy,boleni i szczupaków w przedziale 70-100 cm i więcej.Nie wspomnę o sumach.Spędzają oni na wodzie ok 3-4 dni w tygodniu,lecz mają tą wygodę,że mają łodzie.Sam miewałem wypady podczas których łowiłem kilkanaście boleni 70+ z jednego miejsca.


Bardzo Cię proszę przestań opowiadać te bajki, albo też ich słuchać, i nie próbuj mi wmawiać, że to prawda, bo najzwyczajniej mnie obrażasz a przy okazji kilku kolegów z tego forum, którzy doskonale znają obecna realia.


Nie histeryzuj dzisiaj na filet miałem 14 sandaczy do 1 w nocy w tym 2 wymiary jak nie umiesz złapać to nie zwalaj na tych co zabierają rybę. Ja wymiary zabrałem i zajebiście mi smakowały przyznaję sie bez bicia.

[/quote]

Gratulacje! Właśnie wygrałeś nagrodę za (żenującą) Wypowiedź Roku.
Nagroda, w postaci używanego noża do filetowania, powędruje do szczęśliwego zwycięzcy pocztą elektroniczną.

Wkurza mnie niemiłosiernie, gdy słyszę bzdury o tym jak to dużo ryb jest w Wiśle. Łowię w niej ponad 20 lat i obecnie mam kilka razy większą wiedzę, kilka razy lepszy sprzęt, do tego dysponuję pływadłem, a łowię kilka razy mniej sandaczy.
Jeszcze całkiem niedawno zdarzały mi się wyniki po kilkanaście sandaczy z wieczora. Obecnie to jakaś utopia. Piszę o sandaczach, a nie kargulenach dopiero co z zarybień.
Wyniki w stylu 20-30 kleni nie były rzadkością. Dno było nimi wybrukowane. Obecnie ludzie brandzlują się 40 cm klenikami.
Chcecie zobaczyć co znaczy rybna rzeka? Jedźcie zagranicę, albo nawet bliżej ... nad Odrę.

PM
01.10.2012 10:45 · Odpowiedź #38035

Gratulacje pasiaków!Właśnie kilkukrotnie próbowałem ze spinem wieczorem latem tam połowić ale często na każdej głowce studenci z piwami.Zrezygnowałem z tych miejsc,łowię tam tylko o świcie.Bardzo częstym przyłowem na główce najbliżej mostu Poniatowskiego był sum.


Sum powiadasz... to chyba przestanę łazić po Wiśle z lekkim kijkiem i żyłką szesnastką.
A co do piwoszy to normalka w Warszawie - na główkach to jeszcze nic, najlepiej jest po drugiej stronie na schodach :)

@hlehle coś jest w tym co piszesz ale uważam że jak na polskie warunki to z Wisłą i tak nie jest źle. 5 lat temu (dopiero tyle czasu spinninguję) gdyby mi ktoś powiedział że można prawie w centrum Warszawy złowić sandacza, bolenia albo suma tobym popukał się w czoło...
HE
01.10.2012 11:10 · Odpowiedź #38036


@hlehle coś jest w tym co piszesz ale uważam że jak na polskie warunki to z Wisłą i tak nie jest źle. 5 lat temu (dopiero tyle czasu spinninguję) gdyby mi ktoś powiedział że można prawie w centrum Warszawy złowić sandacza, bolenia albo suma tobym popukał się w czoło...


Wisła w Warszawie jest wyjątkowo ciekawa jeśli chodzi o miejscówki i ryba się trzyma. Dodatkowo nie ma rybaka a i kłusownictwo jest bardzo ograniczone.
Jednak powiem Ci, że jest źle z Wisłą nawet jak na polskie warunki.
Mam kilku znajomych, którzy od czasu do czasu jeżdżą nad Odrę żeby się nałowić. W ciągu jednego weekendu lowią tyle ryb co na Wisełce przez cały sezon.

Zacząłeś spinningować 5 lat temu, więc niestety nie masz z czym porównywać. Ryb ubywało, ale Ty rekompensowałeś to nowymi doświadczeniami i wiedzą.
Nie słyszę obecnie żeby ktoś złowił 20-30 jaziokleni z wieczora i to ryb w przedziale 40-60 czy kilkanaście sandaczy 50-80.
Oczekiwania tak ludziom spadły, że nawet nie zdają sobie sprawy jak jest źle. Złowią pieska ledwowymiarowego i następuje euforia...
BA
01.10.2012 11:33 · Odpowiedź #38037
Coś w tym jest. Ktoś złowi sandacza, albo bolenia 60cm. i 2 strony "gratek" się sypią ;) Większość już się chyba przyzwyczaiła do tak złego stanu rzeczy i cieszy się z byle ryby. Ja już mam momentami dosyć tego bezrybia. Wracam do domu zdenerwowany, a nie zrelaksowany. Zresztą to nie dotyczy tylko Wisły. Mam działkę nad Bzurą. Przez długie lata woda zmieniała kolor kilka razy dziennie. Jakoś tuż przed 2000r. zamknęli ostatnie trujące fabryki itd. Woda zrobiła się bardzo czysta, z Wisły weszły tony ryb. Nagle znalazłem się w wędkarskim raju, a na dodatek miałem tam działkę! Radość była ogromna. Przykładowe wyniki z tamtego okresu, to na 5 godzin łowienia po 30-50 okoni, komplet szczupaków, 10 kleni 30-50cm (na spławik i grunt łapało się lochy ponad 50cm. i to kilka dziennie) itd. itp. Z wielką przyjemnością zwracałem wszystkim rybom wolność, spędzając magiczne chwile nad wodą. Już wtedy była to dla mnie miła odskocznia od Wisły, gdzie robiło się zauważalnie mniej ryb. Minęło +- 12 lat i co? Na moim odcinku Bzury przykładowe wyniki, to... zwykle ZERO, ewentualnie jakiś drobny okoń, kleń, czy pistolecik. I nie potrafię pojąć dlaczego tak się dzieje. Na tym odcinku wędkarzy praktycznie nie ma, kłusownika nigdy nie widziałem. Woda cały czas czysta (chociaż zauważalnie brudniejsza niż 10 lat temu) Gdzie te ryby? Może, to kwestia braku takich wiosennych przyborów jak kiedyś? Po wielkiej wodzie w 2010 wyniki były trochę lepsze.
M4
01.10.2012 14:06 · Odpowiedź #38043
W sobote bylem na rybkach i dzień na plus :)

Najwiekszy tego dnia :)





Taki pistolecik



i co zostało z kotwicy wobka cormorana po ataku najwiekszego z boleni :(



TN
01.10.2012 14:34 · Odpowiedź #38044
Na przyszłość staraj się nie kłaść bolka na kamlotach. Lepiej w takim wypadku zrezygnować z foty. To taka dobra rada na przyszłość.
Ogólnie rapciak fajny, a kotwy jak to kotwy - trzeba zmieniać, inaczej bywa różnie.
M4
01.10.2012 14:45 · Odpowiedź #38045
spoko zapamietam :)
PM
01.10.2012 15:47 · Odpowiedź #38048
@meme174 gratki, miłe zaskoczenie po tych smutnych postach powyżej:)

@bzooora z tego co mówisz to zaczynam żałować że nie rozpocząłem wcześniej swojej przygody z wędkarstwem, bo na Bzurze zdarza mi się łowić - w tym roku nawet często i szału nie ma.
BA
@bzooora (edytowany 13 lat temu)
01.10.2012 16:05 · Odpowiedź #38051


@bzooora z tego co mówisz to zaczynam żałować że nie rozpocząłem wcześniej swojej przygody z wędkarstwem, bo na Bzurze zdarza mi się łowić - w tym roku nawet często i szału nie ma.


Gdybyś łowił wcześniej, to teraz twoja gorycz byłaby jeszcze większa. Świadomość jak było kiedyś jest najgorsza. Za każdym razem jedziesz z bagażem wspomnień, które dają ci wielkie nadzieje i oczekiwania, a wracasz z mieszanką zdenerwowania i smutku. Nie powinno być tak, że czasem wolę nie iść na ryby, żeby się nie denerwować. W wędkarstwie chodzi przecież o coś dokładnie odwrotnego!
HP
01.10.2012 15:50 · Odpowiedź #38049
niestety ale 20 lat temu ryba była. Dziś patrząc na wodę to jest pustynia. Na moich opaskach o stałej godzinie zaczynał się balet boleni. Wszystko co żywe uciekało nawet spore klenie wolały większość czasu spędzać w powietrzu nie w wodzie. Bolenie szły pod prąd waląc jeden za drugim nie było chwili bez fontanny. Przemierzały w ten sposób kilkaset metrów zaganiając drobnicę w tak gęste stado że nie dawało się poprowadzić przynęty by nie podhaczyć uklei. Takie zjawisko występowało praktycznie codziennie.
Sandacze i sumki polując w nocy były doskonale widoczne. W świetle miasta było widać falkę która wpływała do zatoczki i nagle widać było jak ucieka drobnica a drapieżnik po głośnym plusku odpływa. To były ryby minimum 5kg. Każda większa zatoczka miała swojego ''pana'' ataki były bardzo częste.

Szczupaki łowiłem w oczkach po opadającej wodzie. Wody po kolana powierzchnia 20x30 metrów a w środku zawsze kilka szczupaczków i sporo okoni.
Na robala łowiło się leszcze. Sapy i innych dziadostw nie było.
Dzisiaj jest moim zdaniem tragicznie .... Można coś złowić ale rzeka mimo że coś tam jeszcze pływa wygląda jak martwa.
AW
01.10.2012 16:53 · Odpowiedź #38054
Moim zdaniem przyczyna pogorszenia rybnosci warszawskiego odcinka rzeki jest prosta. Piasek. Piaskarnie eksploatuja dno rzeki bardziej intensywnie niz kiedykolwiek w przeszlosci ze wzgledu na rekordowe inwestycje infrastrukturalne w regionie. Jeden refuler potrafi zmienic uklad dna rzeki na kilka kilometrow w dol. Jesli rzeka sypie piaskiem to ryba stac nie takim odcinku nie bedzie. A piaskarni nad Wisla prawie tyle co bobrow. Zawady, Siekierki, Sitowie, przed mostem polnocnym, nie wiem gdzie jeszcze. Ktorym mostem bys nie przejechal to jakis refuler plywa po wodzie. Do tego powodz z przed dwoch lata rozniosla zwalowany piasek z piaskarni po opaskach, klatkach i zatoczkach i stad jest problem z ryba. Jest jej sporo mniej niz przed powodzia, wieczorami dlugie odcinki rzeki nie ozywiaja sie tak jak jeszcze pare lat temu.
TN
01.10.2012 17:09 · Odpowiedź #38056
Andrzej, tylko, że takie zjawisko, takiej ciszy nie jest tylko w W-wie, ale również na moim odcinku.
Dziś pierwszy raz od bardzo dawna obserwowałem ataki bolków, prze padającym deszczu, wietrze w okolicy wysepki powstałej na środku Wisły. Za chiny nie szło tam sięgnąć. Ale cieszy fakt, że coś tam jest, choć to nie to co chociażby kilkanaście lat temu.
MZ
01.10.2012 19:11 · Odpowiedź #38061
Macie sporo racji....ryb zdecydowanie mniej niż kilka lat temu, o kilkunastu latach już nie mówię ale tego nie doświadczyłem....natomiast ze łzą w oku wspominam jak harcowały bolki na zawadach przed powodzią.....eh....szkoda tylko że człowiek wtedy był taki zielony w kwestii spiningu:bezradny:

@Andrew ciekawa teoria🤔

Dzisiejszy półtorej godziny wypad skończyłem z jednym braniem, które zaowocowało jednym krótkim około 40sto centymetrowym bolkiem, szkoda bo tak jak pisze @Tymon u mnie na miejscówce też pierwszy raz od dawna widać było ataki bolków...skusiłem niestety skróta i cała gromadka się gdzieś przeniosła:nerwus: łyknął hegemona "Speedy".
MO
01.10.2012 19:46 · Odpowiedź #38062
Niech teraz każdy kto tu narzeka i łowił kilkanaście lat temu, z ręką na sercu niech się przyzna że nie zabrał ani jednej ryby. Teraz dużo ludzi wypuszcza niejadalne ryby typu boleń, kleń(choć są i koneserzy takiego mięsidła :/) niegdyś to było nie do zobaczenia. Zresztą teraz sandacz czy szczupak na 80-90% ma wyrok śmierci jeśli tylko wyjedzie na brzeg.
BA
@bzooora (edytowany 13 lat temu)
01.10.2012 19:55 · Odpowiedź #38064

Niech teraz każdy kto tu narzeka i łowił kilkanaście lat temu, z ręką na sercu niech się przyzna że nie zabrał ani jednej ryby. Teraz dużo ludzi wypuszcza niejadalne ryby typu boleń, kleń(choć są i koneserzy takiego mięsidła :/) niegdyś to było nie do zobaczenia. Zresztą teraz sandacz czy szczupak na 80-90% ma wyrok śmierci jeśli tylko wyjedzie na brzeg.


Od początku mojej przygody z wędkarstwem (około 20 lat) wziąłem w sumie góra 50 ryb. Z Wisły żadnej. Z ręka na sercu. Tak po prostu mam.

@pietiabo
Najważniejsze zostawiłeś na koniec :) Pytanie jak długo jeszcze da się z tych łódek połowić.
MO
01.10.2012 19:53 · Odpowiedź #38063
Ja mam porównanie sprzed 15lat z KŻ gdzie jako młody adept wędkarskiego hobby zawsze przy weekendzie wraz z kumplami wybieralismy się połowić.W miejscu gdzie wpadał mała rzeczka,zawsze byl ten sam skład "dziadków" o dziwo bardzo miłych i sympatycznych,przynajmniej tak mi się wydawało:) Łowili na glony!!! płocie po 30cm+,klenie,jazie, na czerwonego trafiały sie piękne garbusy.Sam miałem na spławik rybę która porwała 18-tke a na pierwszego białego minoga prowadzonego metoda "opadu" swojego najwiekszego sandacza.oczywiście żadnej z tych ryb nie wyjąłem.Stojąc na moście patrzyliśmy z rozdziawionymi gebami na okonie 40+ i bolenie,pewnie były i takie 80+.Cwane,srebrne torpedy które mało kto potrafił przechytrzyć.

A teraz jest pustka,dziadków niema,pewnie juz są Śp.Miejscówka zniszczona.Przeniosłem się nad Wisłe gdzie teraz łódek jak na Marszałkowskiej i porównywanie lowiących z wody do brzegowych komandosów jest wg mnie słabe.Z łódki teraz,na dołach tłuką setki ryb.Ostatnio niedaleko miejsca gdzie od czasu do czasu wydłubie ledwowymiarowego sandaczyka zberetowali sumka 100+ a na łańcuchu dogorywały sandacze:(

PZW ma w dupie NAS wędkarzy którzy chca coś zrobic.Więc jeżeli nie zaczniemy od siebie to będzie coraz gorzej.W mazowieckim jest chyba 34 strażników PSR bo więcej nie daje im Ministerswto.Jeżeli dalej wedkarze i samo wedkarstwo będzie traktowane przez pryzmat gumofilca to w pojedynke nic nie zrobimy.Może trzeba pokazac naszym mądralińskim urzędaskom ile można zarobic na racjonalnej gospodarce wędkarskiej.

I jeszcze do wszystkich "mądrych" fotografów.Jak roicie fotki to przynajmniej takie żeby nie było widac pół okolicy bo oprócz normalnych zapewne trafi sie ktoś co tylko czeka na takie newsy.Wystarczy trochę szare komórki ruszyć Panowie!!!
MO
01.10.2012 19:58 · Odpowiedź #38066
Wziałem i się przyznaje.Z resztą co to ma do rzeczy jeżeli "dziady" łowią po kilka niewymiarków i walą w łeb.
NU
01.10.2012 20:11 · Odpowiedź #38067

Wziałem i się przyznaje.Z resztą co to ma do rzeczy jeżeli "dziady" łowią po kilka niewymiarków i walą w łeb.


Czytając tutejsze komentarze, widać, że nie tylko "dziady" walą w łeb. A sprzęt coraz lepszy, umiejętności (m.in. dzięki takim miejscom jak shrap) również. W Warszawie i okolicach presja (ze względu na ilość wędkarzy) jest taka, że i łowiąc zgodnie z RAPR można wodę wyczyścić. Inna sprawa ilu wędkarzy (pseudo) ma w d*** limity i wymiary ochronne.
MO
@Mariano (edytowany 13 lat temu)
01.10.2012 20:15 · Odpowiedź #38068


Wziałem i się przyznaje.Z resztą co to ma do rzeczy jeżeli "dziady" łowią po kilka niewymiarków i walą w łeb.


Czytając tutejsze komentarze, widać, że nie tylko "dziady" walą w łeb. A sprzęt coraz lepszy, umiejętności (m.in. dzięki takim miejscom jak shrap) również. W Warszawie i okolicach presja (ze względu na ilość wędkarzy) jest taka, że i łowiąc zgodnie z RAPR można wodę wyczyścić. Inna sprawa ilu wędkarzy (pseudo) ma w d*** limity i wymiary ochronne.

Kolego @niszczu a skąd wiesz ile wziąłem i kiedy🤔 Nie łap za słówka i cytaty.Nieznamy sie i niewiesz jakie mam podejście.

NU
01.10.2012 20:30 · Odpowiedź #38070


[quote='Król Tarcho' pid='57439' dateline='1349121504']
Wziałem i się przyznaje.Z resztą co to ma do rzeczy jeżeli "dziady" łowią po kilka niewymiarków i walą w łeb.


Czytając tutejsze komentarze, widać, że nie tylko "dziady" walą w łeb. A sprzęt coraz lepszy, umiejętności (m.in. dzięki takim miejscom jak shrap) również. W Warszawie i okolicach presja (ze względu na ilość wędkarzy) jest taka, że i łowiąc zgodnie z RAPR można wodę wyczyścić. Inna sprawa ilu wędkarzy (pseudo) ma w d*** limity i wymiary ochronne.

Kolego @niszczu a skąd wiesz ile wziąłem i kiedy🤔 Nie łap za słówka i cytaty.Jeżeli każdy by podchodził w miarę rozsądnie to ryby by napewno były.

[/quote]

Królu Tarcho, akurat nie do Ciebie "piłem", a do takich którzy otwarcie mówią, że biorą bo wolno (bo im RAPR zezwala). Jeśli takich jest wystarczająco dużo, też mogą wodę wyczyścić.
Gorzej, że wielu jest takich, którzy biorą więcej niż wolno (bo nie złapią, a jak złapią to i tak nic nie zrobią, bo niska szkodliwość).

MO
01.10.2012 20:37 · Odpowiedź #38071


[quote='niszczu' pid='57440' dateline='1349122290']
[quote='Król Tarcho' pid='57439' dateline='1349121504']
Wziałem i się przyznaje.Z resztą co to ma do rzeczy jeżeli "dziady" łowią po kilka niewymiarków i walą w łeb.


Czytając tutejsze komentarze, widać, że nie tylko "dziady" walą w łeb. A sprzęt coraz lepszy, umiejętności (m.in. dzięki takim miejscom jak shrap) również. W Warszawie i okolicach presja (ze względu na ilość wędkarzy) jest taka, że i łowiąc zgodnie z RAPR można wodę wyczyścić. Inna sprawa ilu wędkarzy (pseudo) ma w d*** limity i wymiary ochronne.

Kolego @niszczu a skąd wiesz ile wziąłem i kiedy🤔 Nie łap za słówka i cytaty.Jeżeli każdy by podchodził w miarę rozsądnie to ryby by napewno były.

[/quote]

Królu Tarcho, akurat nie do Ciebie "piłem", a do takich którzy otwarcie mówią, że biorą bo wolno (bo im RAPR zezwala). Jeśli takich jest wystarczająco dużo, też mogą wodę wyczyścić.
Gorzej, że wielu jest takich, którzy biorą więcej niż wolno (bo nie złapią, a jak złapią to i tak nic nie zrobią, bo niska szkodliwość).

[/quote]
Heh,no to sorry.Jest wielu takich co biora wg RAPR i akurat im ciężko coś zarzucic.Tak jak wspomniałem musimy zacząć od siebie,bo PZW nie stoi po naszej stronie.Do tego dochodza inne nasze polskie kwiatki i jest jak jest.

MN
01.10.2012 20:38 · Odpowiedź #38072

Wziałem i się przyznaje.Z resztą co to ma do rzeczy jeżeli "dziady" łowią po kilka niewymiarków i walą w łeb.


Przysięgam że piszę to niezłośliwie i nie szukam żadnej awantury - zżera mnie tylko ciekawość czy taka ryba podczas oprawiania i późniejszego smażenia no i samego jedzenia nie serwuje żadnych dodatkowych efektów zapachowych.
Przyznaję że złapałem się jakiś czas temu z kilkoma osobami z forum, pisząc że woda w Wiśle mi najzwyczajniej lekko "zalata", żeby nie napisać - śmierdzi. To było po tym jak w zeszłym roku zajrzałem z Martą nad królową rzek. Płynęła wtedy taka mętna (choć klarownej w Wiśle jeszcze nie widziałem nigdy) woda, dodatkowo strasznie cuchnąca. Tak było w zeszłym roku. W tym roku byliśmy z Martą nad Wisłą już kilkanaście razy, nawet odważyłem się zdjąć buty i pochodzić po przykosach, widziałem kąpiących się ludzi (ja bym się nie odważył, chyba). Nie wiem czym jest to spowodowane że woda się tak oczyściła i zniknęły te "zapachy", ale jako obserwator z doskoku mogę śmiało napisać że jest lepiej.
MO
01.10.2012 20:47 · Odpowiedź #38075


Wziałem i się przyznaje.Z resztą co to ma do rzeczy jeżeli "dziady" łowią po kilka niewymiarków i walą w łeb.


Przysięgam że piszę to niezłośliwie i nie szukam żadnej awantury - zżera mnie tylko ciekawość czy taka ryba podczas oprawiania i późniejszego smażenia no i samego jedzenia nie serwuje żadnych dodatkowych efektów zapachowych.
Przyznaję że złapałem się jakiś czas temu z kilkoma osobami z forum, pisząc że woda w Wiśle mi najzwyczajniej lekko "zalata", żeby nie napisać - śmierdzi. To było po tym jak w zeszłym roku zajrzałem z Martą nad królową rzek. Płynęła wtedy taka mętna (choć klarownej w Wiśle jeszcze nie widziałem nigdy) woda, dodatkowo strasznie cuchnąca. Tak było w zeszłym roku. W tym roku byliśmy z Martą nad Wisłą już kilkanaście razy, nawet odważyłem się zdjąć buty i pochodzić po przykosach, widziałem kąpiących się ludzi (ja bym się nie odważył, chyba). Nie wiem czym jest to spowodowane że woda się tak oczyściła i zniknęły te "zapachy", ale jako obserwator z doskoku mogę śmiało napisać że jest lepiej.


Z tego co pamiętam jakiejś aury zapachowej w kuchni nie było,może dlatego ,że złowione powyżej Bergielka:)

@pietiabo
Mam na imie Mariusz,pozatym każda ideologia ma jakiś sens.Dal mnie mozesz zabierac swoje ryby tylko rób to z głową.Niestey większośc w sytuacji złowienia 2-3szt wszystkie wrzuci do wora.Na dorszach byłem 1 raz i raczej na nasz Bałtyk ni pojadę,wolę z brzego połowic.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.