Wieści znad Wisły

Wieści znad Wisły

Forum Wędkarskie · Sezon wędkarski 2012

Wieści znad Wisły

Sezon wędkarski 2012

Odpowiedzi

1,812 odpowiedzi · 1,158,467 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
HP
01.10.2012 20:27 · Odpowiedź #38069
ja mimo braku czasu ryby łowię ale jest to raczej spowodowane znajomością swoich miejscówek no i jakimś tam zdobytym doświadczeniem. Słuchanie rzeki nie podnosi już adrenaliny jak kiedyś. Rzeka ucichła. Noc jest nudna bez rybich ataków.
A2
01.10.2012 21:43 · Odpowiedź #38082

ja mimo braku czasu ryby łowię ale jest to raczej spowodowane znajomością swoich miejscówek no i jakimś tam zdobytym doświadczeniem. Słuchanie rzeki nie podnosi już adrenaliny jak kiedyś. Rzeka ucichła. Noc jest nudna bez rybich ataków.


...i z tym zdaniem się zgodzę.
Rzeka rządzi się swoimi prawami, są odcinki lepsze, gorsze i beznadziejne, jak to "mówi" przysłowie, "żadne stworzenie nie lubi jak mu piaskiem w oczy sypie".
To nie zmienia faktu że z rybą w Wiśle z roku na rok jest coraz gorzej cz:(beznadziejnie):beczy:
Każdy z Nas przyczynił się do wbicia przysłowiowego gwoździa do tej trumny;)
Co poniektórzy "kopią" głębiej ten dół... bo przecież WOLNO Mi!!!!!!!!!

Wisła jest "martwa" w nocy na Moich odcinkach.
Spinningową przygodę zacząłem na poważnie 8 lat temu, wędkarski staż szlifuje już ponad dwadzieścia, nad Wisłą spędziłem mnóstwo czasu, jednak nigdy nie trafiłem na letnie noce takie jak w 90tych latach nad Bugiem, po zmroku woda gotowała się od ryb, symfonia dźwięków, charakterystyczny "fortepian" wrzucony do wody powtarzał się co kilkanaście minut, a "płyta chodnikowa" była normą. Napie......jak w dobrą burzę, porwane 0,40mm. po wejściu kloca w zaczep, itd.....

Śmieszne jest to że już wtedy Mój wujek narzekał na wyniki i mówił do Mnie...
- Adaś kiedyś to były RYBY. (wychował się nad Wisłą)

RZEKA się odrodzi. Pomóżmy jej w tym............

BA
01.10.2012 20:47 · Odpowiedź #38073
W normalnym kraju, z normalnie prowadzoną gospodarką rybną, zabranie ryby do domu (w regulaminowej liczbie) nie powoduje wykoszenia wody do zera. Nawet mimo dużej presji wędkarskiej. Łowiska specjalne są najlepszym dowodem. Jeżeli gospodarka rybna jest zła, a wręcz nie istnieje, to rybostan leży w rękach wędkarzy i ich wyższej świadomości. U nas pod tym względem jest dramat. W wielu dziedzinach cytując klasyka "Polska to dziki kraj" I to jest właśnie jedna z nich.
HE
01.10.2012 20:47 · Odpowiedź #38074

Panowie widzę ze ciśnienie się podnosi .Tarcho(bo król z ciebie żaden sorka) ja nie porównuje brzegowców do tych na łódkach bo tu niema co porównywać co zresztą napisałem.Co do c&r to powiem wam ze cała ta ideologia jest o kant małego potłuc.Ja tez kiedyś wypuszczałem sandacze wiślane a do jedzenia kupowałem w sklepie ale jak zobaczyłem ze dzisiaj rano wypuszczałem rybę 70+ i się tym chełpiłem a później w sklepie kupowałem najebany wodą filet z ryby 40+ i to nie pierwszej świeżości to sobie pomyślałem kurde chłopie gdzie ty masz łeb.A co powiecie o gościach którzy na forach się jawią jako wyznawcy c&r a potem jadą nad Bałtyk na dorsza i walą wszystko w łeb co na haku i to nie ważne ze za bok czy za ogon ważne żeby był fan.
I troszkę sobie zaprzeczacie pisząc ze w Wisle nie ma ryb,a za moment piszecie ze ci z łódek to trzaskają ryb tonami.Panowie to jest ta sama woda choć racja ze nie taka sama.I proszę nie piszcie ze ja to nie wziąłem ryby i ze nigdy nie byłem na dorszach.


C&R ma sens i jest to jedyna droga, ale przyniesie efekty jeśli faktycznie ludzie będą nią podążać.
Rybactwo śródlądowe nie ma prawa bytu, jak i zabieranie ryb przez wędkarzy przy takiej presji jaką mamy.
W Warszawie 95% ryb jest zabierana przez wędkarzy. Nie ma rybaka, kłusownictwo to margines (w stosunku do ilości wędkarzy) i stanowi pewnie te 5%. Tak więc w mieście (wielka presja) C&R przynosi olbrzymi skutek.
Co innego dzika Wisła, tam siatki i agregaty są w użyciu non stop :beczy:

Co do dorszy i filecików. Jak dla mnie od tego są właśnie żeby je jeść. Mi tu nie chodzi o żadną etykę, tylko o prosty rachunek - dbajmy o nasze łowiska, czyli taką Wisłę. Chcesz świeżego mięsa, to jedź połowić sobie tęczaków czy na dorsze.

Następna rzecz to wyniki z brzegu vs. z łodzi. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.
Wiele lat łowię i tak i tak. Jedyne ryby których więcej łowię z pływadła to sumy. Nie to że nie było brań z brzegu, ale większych ryb po prostu nie wyjmowałem :/
Za to sandacze, jazie, klenie, bolenie itd... mam wrażenie, że jednak więcej łowię z brzegu. Kwestia rozpracowania kilku miejsc i bywania w nich o odpowiedniej porze.
MN
01.10.2012 21:05 · Odpowiedź #38079


C&R ma sens i jest to jedyna droga, ale przyniesie efekty jeśli faktycznie ludzie będą nią podążać.
Rybactwo śródlądowe nie ma prawa bytu, jak i zabieranie ryb przez wędkarzy przy takiej presji jaką mamy.
W Warszawie 95% ryb jest zabierana przez wędkarzy. Nie ma rybaka, kłusownictwo to margines (w stosunku do ilości wędkarzy) i stanowi pewnie te 5%. Tak więc w mieście (wielka presja) C&R przynosi olbrzymi skutek.
Co innego dzika Wisła, tam siatki i agregaty są w użyciu non stop :beczy:



Tu się zgadzam w 100%.

Popatrzcie co się dzieje na brzegach latem, każdy teraz miastowy (nie chodzi mi o osoby z Warszawy tylko ogół) łowi ryby bo jest to na przysłowiowym czasie. Dwadzieścia, no powiedzmy trzydzieści lat temu i więcej łowiła biedota taka jak mój pradziadek który z tego żył. Łowił ryby i je sprzedawał, takie były czasy. Ja sam osobiście jeszcze z 10 lat temu w większości widywałem wędkarzy w okienkach co na połowy dojeżdżali rowerkami, w najlepszym wypadku motorowerkami. Byli to przeważnie emeryci choć i trafiały się wyjątki. Co jest teraz sami wiecie i widzicie, my w tym roku byliśmy świadkami jak z nowiutkiego Touarega dwóch w średnim wieku wędkarzy wypakowywało ponton, silnik i grube kilogramy innego sprzętu - na moich oczach beretowali szczupaka ok.60cm co im oczywiście wolno było uczynić. Teraz łowi niemal każdy, w każdym wieku i statusie społecznym. Wędkarstwo jest modne i na czasie. Nie wiem ile osób z Was siedzi w temacie myślistwa ale i tu robi się podobnie - coraz więcej ludzi żądnych wrażeń i też można powiedzieć robi się tłok.
Ja też myślę że C&R to jedyny sposób na ocalenie tego co zostało. Głupio się tak przyznawać ale jeśli bym zabierał ryby zgodnie z regulaminem RAPR to kosiłbym naprawdę duże ilości mięsa z rzek. Prawda jest taka że odkąd skończyłem szkołę ponad 10 lat temu jestem wolny jak "sanki w maju" bo pracuję z doskoku góra 3 dni w miesiącu i z pozostałym czasem robię co chcę i w latach 2002-2007 były to niemal codziennie ryby. Łowiąc nawet jedną wymiarową rybę dziennie przez ten cały okres uzbierało by się tego setki, jeśli nie tony ryb, które to pływają nadal bo jak wspominałem nie raz wszystko co łowię wraca do wody.
WB
01.10.2012 20:49 · Odpowiedź #38077
Marcin, jest lepiej. Nie leci już z Karowej itp.👍
Z6
01.10.2012 20:59 · Odpowiedź #38078
Łowię dużo w Wiśle.Najwięcej w Warszawie ale tu wyniki są średnie.Ale gdy tylko mogę jadę na południe Polski ok 100 km w górę rzeki i tam ryb jest naprawdę dużo.W listopadzie czy grudniu na jednej miejscówce złowienie 3-4 szczupaków 60+ nie jest ewenementem.W Wiśle będzie dużo ryb moim zdaniem gdyż z tego co się orientuje już nie można dzierżawić Wisły i wyjmować siatami pełnoprawnie ryb ze "swojego"odcinka rzeki.Kłusownicy byli zawsze i my zwykli wędkarze nic na to nie poradzimy.
Połamania!
HE
@hlehle (edytowany 13 lat temu)
01.10.2012 21:23 · Odpowiedź #38080

Łowię dużo w Wiśle.Najwięcej w Warszawie ale tu wyniki są średnie.Ale gdy tylko mogę jadę na południe Polski ok 100 km w górę rzeki i tam ryb jest naprawdę dużo.W listopadzie czy grudniu na jednej miejscówce złowienie 3-4 szczupaków 60+ nie jest ewenementem.W Wiśle będzie dużo ryb moim zdaniem gdyż z tego co się orientuje już nie można dzierżawić Wisły i wyjmować siatami pełnoprawnie ryb ze "swojego"odcinka rzeki.Kłusownicy byli zawsze i my zwykli wędkarze nic na to nie poradzimy.
Połamania!


Zobaczymy czy tej jesieni będzie tak różowo w górę rzeki.
Ubiegłoroczna jesienna niżówka pomogła wielu szczupakom zmienić miejsce bytowania 😄
A odnośnie Twojego wywodu na temat tego , że będzie dużo ryb bo ...
Dlaczego w takim razie jest coraz mniej ryb w Warszawie, a rybaków już nie ma?
Dlaczego ryb jest coraz mniej na moim odcinku, mimo że rybaków jest znacznie mniej i nie mogą już łowić codziennie , a tylko we wtorki i czwartki?

(mała podpowiedź - wędkarzy jest coraz więcej i dysponują znaaaacznie większa skutecznością niż kiedyś)
SA
02.10.2012 06:43 · Odpowiedź #38093

W Wiśle będzie dużo ryb moim zdaniem gdyż z tego co się orientuje już nie można dzierżawić Wisły i wyjmować siatami pełnoprawnie ryb ze "swojego"odcinka rzeki.

Źle się orientujesz. Dzierżawcą Wisły jest okręg mazowiecki i to ów okręg ma wpisane w operacie odłowy gospodarcze i nie ma takiej siły co by zmusiła ich do rezygnacji z tych odłowów a dzierżawa jest do roku 2020 (o ile dobrze pamiętam). I to nie działacz z Twardej jedzie z siatą tylko osoby które mają zezwolenie
OM PZW zazwyczaj mieszkającą w miejscowości nad Wisłą. Takie odcinki mają od kilku do kilkunastu km i na południe od Warszawy takie odłowy prowadzone są od ujścia Pilicy do niemalże samej W-wy, ostatni z takich rybaków mieszkał jeszcze nie tak dawno w Józefowie k.Otwocka i miał Wisłę od ujścia Świdra do Zawad a kolejny mieszkał w Nadbrzeżu.
Z6
02.10.2012 10:03 · Odpowiedź #38107


W Wiśle będzie dużo ryb moim zdaniem gdyż z tego co się orientuje już nie można dzierżawić Wisły i wyjmować siatami pełnoprawnie ryb ze "swojego"odcinka rzeki.

Źle się orientujesz. Dzierżawcą Wisły jest okręg mazowiecki i to ów okręg ma wpisane w operacie odłowy gospodarcze i nie ma takiej siły co by zmusiła ich do rezygnacji z tych odłowów a dzierżawa jest do roku 2020 (o ile dobrze pamiętam). I to nie działacz z Twardej jedzie z siatą tylko osoby które mają zezwolenie
OM PZW zazwyczaj mieszkającą w miejscowości nad Wisłą. Takie odcinki mają od kilku do kilkunastu km i na południe od Warszawy takie odłowy prowadzone są od ujścia Pilicy do niemalże samej W-wy, ostatni z takich rybaków mieszkał jeszcze nie tak dawno w Józefowie k.Otwocka i miał Wisłę od ujścia Świdra do Zawad a kolejny mieszkał w Nadbrzeżu.



Szczerze mówiąc nie wiem dokładnie jak to wygląda ale ludzie którzy dzierżawili Wisłę na odcinku ok 100 km w górę od Warszawy już nie mogą tego robić tam.Dzięki za informację.Powinni z tego zrezygnować i napewno ryb byłoby więcej.
SA
02.10.2012 11:36 · Odpowiedź #38119
Szczerze mówiąc nie wiem dokładnie jak to wygląda ale ludzie którzy dzierżawili Wisłę na odcinku ok 100 km w górę od Warszawy już nie mogą tego robić tam.

100 km to wygląda na to że zdecydowanie w górę rzeki od ujścia Pilicy a tam właśnie się kończy Wisła mazowiecka a zaczyna radomska a okręg radomski rybaków nie ma.

HE
02.10.2012 11:47 · Odpowiedź #38121

Szczerze mówiąc nie wiem dokładnie jak to wygląda ale ludzie którzy dzierżawili Wisłę na odcinku ok 100 km w górę od Warszawy już nie mogą tego robić tam.

100 km to wygląda na to że zdecydowanie w górę rzeki od ujścia Pilicy a tam właśnie się kończy Wisła mazowiecka a zaczyna radomska a okręg radomski rybaków nie ma.



100km to Kozienice. O ile wiem to rybaków nie ma tam od dawna.
BR
02.10.2012 16:49 · Odpowiedź #38138

Zdjęcie robione na szybko telefonem,z reguły jeżdżę sam i nie ma kto robić zdjęć,chciałem go jak najszybciej wypuścić,bo był mocno zmęczony holem.




[quote='zuraw16' pid='57488' dateline='1349172231']Szczerze mówiąc nie wiem dokładnie jak to wygląda ale ludzie którzy dzierżawili Wisłę na odcinku ok 100 km w górę od Warszawy już nie mogą tego robić tam.

100 km to wygląda na to że zdecydowanie w górę rzeki od ujścia Pilicy a tam właśnie się kończy Wisła mazowiecka a zaczyna radomska a okręg radomski rybaków nie ma.



100km to Kozienice. O ile wiem to rybaków nie ma tam od dawna.
[/quote]

Nie ma też tam ryb, więc co mają łowić rybacy :wnerw:
HP
01.10.2012 22:09 · Odpowiedź #38084
miejsce fajne ale raczej na łódkę
A2
01.10.2012 22:35 · Odpowiedź #38085


[quote='harp' pid='57442' dateline='1349123271']
ja mimo braku czasu ryby łowię ale jest to raczej spowodowane znajomością swoich miejscówek no i jakimś tam zdobytym doświadczeniem. Słuchanie rzeki nie podnosi już adrenaliny jak kiedyś. Rzeka ucichła. Noc jest nudna bez rybich ataków.


...i z tym zdaniem się zgodzę.
Rzeka rządzi się swoimi prawami, są odcinki lepsze, gorsze i beznadziejne, jak to "mówi" przysłowie, "żadne stworzenie nie lubi jak mu piaskiem w oczy sypie".
To nie zmienia faktu że z rybą w Wiśle z roku na rok jest coraz gorzej cz:(beznadziejnie):beczy:
Każdy z Nas przyczynił się do wbicia przysłowiowego gwoździa do tej trumny;)
Co poniektórzy "kopią" głębiej ten dół... bo przecież WOLNO Mi!!!!!!!!!

Wisła jest "martwa" w nocy na Moich odcinkach.
Spinningową przygodę zacząłem na poważnie 8 lat temu, wędkarski staż szlifuje już ponad dwadzieścia, nad Wisłą spędziłem mnóstwo czasu, jednak nigdy nie trafiłem na letnie noce takie jak w 90tych latach nad Bugiem, po zmroku woda gotowała się od ryb, symfonia dźwięków, charakterystyczny "fortepian" wrzucony do wody powtarzał się co kilkanaście minut, a "płyta chodnikowa" była normą. Napie......jak w dobrą burzę, porwane 0,40mm. po wejściu kloca w zaczep, itd.....

Śmieszne jest to że już wtedy Mój wujek narzekał na wyniki i mówił do Mnie...
- Adaś kiedyś to były RYBY. (wychował się nad Wisłą)

RZEKA się odrodzi. Pomóżmy jej w tym............


A co ty chcesz złapać jak na twoim odcinku gdzie cie widziałem kilkadziesiąt razy jest teraz 80 cm wody musisz latać parę km w gore aby coś połapać.Jest fajne miejsce ponizej golasów ale tam strasznie duzo gruntówek Zresztą co ci będę mówił przecież wiślak jesteś.

[/quote]
Przecież nie grypę🤪
Na tym odcinku co Mnie widujesz..... nie było Mnie od czerwca, chyba że to ten "kolo" podobny zupełnie do nikogo😄
Miejscówka z katowana z brzegu jaki z łodzi, więc....
Klucz do sukcesu to odpowiednia pora w odpowiednim miejscu i odrobina szczęścia, a i te nieszczęsne ryby, co ich niema ale jednak pływają🤐

MN
01.10.2012 23:20 · Odpowiedź #38086


Na tym odcinku co Mnie widujesz..... nie było Mnie od czerwca, chyba że to ten "kolo" podobny zupełnie do nikogo😄



Miało być chyba: "z twarzy podobny zupełnie do nikogo" - na te nerwy to ja polecam przypomnienie właśnie filmu Miś z którego pochodzi ten cytat i ja już na samą myśl się uśmiecham.
Sorki za Off-Top.
AW
@andrew (edytowany 13 lat temu)
02.10.2012 08:10 · Odpowiedź #38098

A co powiecie o gościach którzy na forach się jawią jako wyznawcy c&r a potem jadą nad Bałtyk na dorsza i walą wszystko w łeb co na haku i to nie ważne ze za bok czy za ogon ważne żeby był fan.


Pietabo nie kompromituj sie. Dorsz wyciagniety z 40m nie ma szans odplynac. Slyszales madralo o dekompresji???

SA
02.10.2012 09:20 · Odpowiedź #38102
Pietabo nie kompromituj sie. Dorsz wyciagniety z 40m nie ma szans odplynac. Slyszales madralo o dekompresji???

Andrzej, większość dorsza faktycznie padnie, myślę że nawet tak bliżej 90% ale zdarzało mi się trafić na dorsze które po zdjęciu z kotwicy odpływały. Ostatno łowiłem z Władka na "Ostrym" i wypuszczałem wszystko do 40cm i kilka dało jednak nura. Inna rzecz że tych powyżej 40cm to nawet limitu nie miałem:bezradny::beczy: ledwo 6 sztuk się trafiło. W Norwegii wypuszczaliśmy takie po 60cm i też niektóre dawały radę odpłynąć a były holowane z 60 do 90m tyle że hol był mocno leniwy bo niby gdzie mnie się śpieszy. Brosmy i molwy w zdecydowane większości nurkują ale np. czarniak, plamiak i rdzawiec już mają z tym problem. Swoją drogą nie mam pojęcia jak to jest że mewa siodłata łyka 30-40cm rybę i się nie udławi?
HE
@hlehle (edytowany 13 lat temu)
02.10.2012 09:28 · Odpowiedź #38104
Cholercia, nie to okno :P
AS
02.10.2012 08:48 · Odpowiedź #38101

... powiem wam ze ten zakaz pod mostem siekierkowskim jest na wniosek wędkarzy z przystani PZW "SUM".


😄 Mylisz się kolego, inicjator tego zakazu jest na tym forum i nie ma nic wspólnego z przystanią "Sum". Zerknij tutaj: http://jerkbait.pl/topic/16670-uwaga-warszawa-nowy-obreb-ochronny/

TN
02.10.2012 18:10 · Odpowiedź #38148
Odczepcie się od mojego odcinka Wisły :P . Ryby są, a rybaków już nie ma. Był jeden taki, kupę lat, teraz jest radnym :krzyk:
BR
02.10.2012 18:21 · Odpowiedź #38150
A te co były Tymon zjadł :dokuczacz: dobra już się nie czepiam Twojej Wisły 😄😄😄
MZ
@malcz (edytowany 13 lat temu)
02.10.2012 20:10 · Odpowiedź #38164
🥺

Panowie odpuśćmy sobie tą dyskusję chociaż w tym wątku....fajnie, że są argumenty za i przeciw...że są różne zdania i ogólnie cała dyskusja jest dość kulturalna i merytoryczna, ale zaczynamy prawić o Dorszach a to są wieści z nad Królowej😜

Był ktoś ostatnio nad wodą? Przydałoby się jakieś trofeum....😄
MN
02.10.2012 20:30 · Odpowiedź #38170


Był ktoś ostatnio nad wodą? Przydałoby się jakieś trofeum....😄


Ja byłem, ale i nie nad Wisłą no i nawet nie łowiłem, takie chodzenie pewnie się nie liczy :P.
Być nad wodą to czy też zawsze ma znaczyć na rybach, teraz jest chyba najładniejsza pora roku i ja często nawet nie rozwijam wędki mimo że woda się ożywia.
HP
02.10.2012 20:19 · Odpowiedź #38166
ja byłem w centrum. Na woblerka na wypuszczanego dwa małe dorsze i fląderka. Fajne łowienie ale trochę się schodzi z tym wypuszczaniem.
MN
02.10.2012 20:25 · Odpowiedź #38168


[quote='pietiabo' pid='57445' dateline='1349123482']
A co powiecie o gościach którzy na forach się jawią jako wyznawcy c&r a potem jadą nad Bałtyk na dorsza i walą wszystko w łeb co na haku i to nie ważne ze za bok czy za ogon ważne żeby był fan.


Pietabo nie kompromituj sie. Dorsz wyciagniety z 40m nie ma szans odplynac. Slyszales madralo o dekompresji???



To po co je łapać może mi wytłumacz.To to samo co byś wiechał na chodnik rozjechał pieszego i tłumaczył policji ze co miałes zrobić jak nie dał rady uciec.Sorry ale nie przemawia to do mnie.Poza tym istnieje coś takiego jak wymiar ochronny dorsza 38 cm.A ryby nie wymiarowe nalezy wypuścić nawet jak nie maja szansy na przezycie.Mądralo
[/quote]

Dla sportu, dla wrażeń, dla pokazania się, dla mięsa, dla przyjemności i każdego innego powodu a i tak za każdym razem ryba cierpi i cierpieć będzie. Takie wybraliśmy hobby, trochę okrutne ale co zrobić. Kocham wędkowanie ale ryby wypuszczam, co robię, a no właśnie zadaję im ból, czasem pewnie też i śmierć dla własnej przyjemności. Kręcą mnie też polowanie ale jak strzelać, trafiać i nie zabijać? - jak znajdę odpowiedź to odstawię ryby i zajmę się inną zwierzyną.
Z pieszymi pocisnąłeś.

Z6
02.10.2012 22:48 · Odpowiedź #38178
Podobno dorsze dobrze biorą na pilkery z opadu z siekierkowskiego :)
MJ
03.10.2012 04:12 · Odpowiedź #38179
Już myślałem że jakoś rybę z Wisły zobaczę 😄 narazię jednak bez zmian :bezradny:
AW
03.10.2012 09:21 · Odpowiedź #38187


[quote='pietiabo' pid='57445' dateline='1349123482']
A co powiecie o gościach którzy na forach się jawią jako wyznawcy c&r a potem jadą nad Bałtyk na dorsza i walą wszystko w łeb co na haku i to nie ważne ze za bok czy za ogon ważne żeby był fan.

Pietabo nie kompromituj sie. Dorsz wyciagniety z 40m nie ma szans odplynac. Slyszales madralo o dekompresji???

To po co je łapać może mi wytłumacz.To to samo co byś wiechał na chodnik rozjechał pieszego i tłumaczył policji ze co miałes zrobić jak nie dał rady uciec.Sorry ale nie przemawia to do mnie.
[/quote]
Duzo piszesz pietabo w tej offtopowej czesci watku ale sensu w tym malo. Porownanie lowienia i zabierania dorszy z rozjezdzaniem pieszych to ostro w......y nonsens. Nie wiem czy jakikolwiek wedkarz ktorego wpisy czytalem do tej pory ma tak bardzo z..... b..... zeby zapodac takie porownania. Moze wyslij priva do Bysiora zeby spuscil zaslone moderacji?
BK
03.10.2012 11:16 · Odpowiedź #38188
Czy ktoś do jasnej cholery wytnie to OT z tego wątku. To jest wątek o wieściach znad Wisły a nie dywagacje na temat ile ryby jest w wodzie i kto ile zabiera.
HE
03.10.2012 12:22 · Odpowiedź #38190
Mi się podoba taki OT 😜
NU
03.10.2012 12:26 · Odpowiedź #38191

Mi się podoba taki OT 😜


O ile jest to OT. Bo moim zdaniem to ile ryby jest w Wiśle jest jak najbardziej na temat.
MJ
03.10.2012 18:16 · Odpowiedź #38195
:dobani: :dobani: :dobani:

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.