A ja się z tym nie zgadzam. Nie zgadzam i już!! Ryb jest cała masa (przynajmniej w moich stronach) tyle że my nie potrafimy ich łowić, ryby są zresztą chyba coraz mądrzejsze. Myślę że ze średniej wody, typu rzeka, zbiornik rentencyjny, zaporowy, niezbyt głębokie jezioro (przynajmniej w moich stronach) spokojnie można wyjąć jeszcze pół tony ryb z hektara. Skąd wiem?? po prostu wiem, bo widziałem.
Maniek gratuluję wód. Zapraszam w moje rejony. Powiesz wtedy "faktycznie pustynia, teraz już wiem, bo widziałem" 😄
Ja w swoim życiu już tyle różnych wód poznałem, że wiem co znaczy dużo, przeciętnie, mało.
Widziałem wody, gdzie ryb jest pełno ale są ostrożne (no kill + presja), widziałem takie gdzie było ich dużo i nie były przekłute. Stąd wiem jak wyrżnięta jest taka Wisła (kill + presja).
Maniek, jak kiedyś trafisz nad wodę, gdzie ryb jest cała masa, to dopiero będziesz wiedział co to znaczy.
Tam gdzie ciężko poprowadzić obrotówkę, bo co chwila zawadzasz o 3-5 kg leszcze, gdzie łowisz kilkanaście okoni 40-50 cm, gdzie jako przyłów trafiasz dwie trocie, gdzie facet obok łowi na spławik 50 leszczy 3kg+ i to wszystko
w ciągu 6 godzin !.
A my w PL dalej swoje - pogoda, faza księżyca, stan wody, nie umiemy łowić, nie ta przynęta, nie ta metoda, zupa była za słona. Gówno prawda. Ryba pływa, żre i się rucha. To jedyne co robi. Za to na pewno nie myśli.