Wieści znad Zegrza

Wieści znad Zegrza

Forum Wędkarskie · Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009

Wieści znad Zegrza

Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009

Odpowiedzi

666 odpowiedzi · 440,466 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
CO
25.10.2011 09:11 · Odpowiedź #22911
Wklejam fotkę niedzielnego zandra.
Ale i tak sądzę że zz to kiepska woda (mimo wyników)
Wiele moich znajomych jeździ od lat i wyniki są tylko w okresach (wiosna- jesień) i to przez 2-3tyg. Zresztą ich wyniki mówią same za siebie...
DSC00135000.jpg
W7
25.10.2011 09:22 · Odpowiedź #22912
Mówcie, co chcecie . Pustynia czy nie Zander pieknyyyyyyyy 👏👏👏
MJ
25.10.2011 09:27 · Odpowiedź #22913
Nie trzeba chyba lepszego dowodu niż taki Sandacz, na to że to kiepska woda 😄 👏👏👏za rybkę
PM
25.10.2011 10:26 · Odpowiedź #22914
Fajnie się nastroszył do fotki, gratki chulo 👏
BK
25.10.2011 10:57 · Odpowiedź #22915
Chulo piękny Zanderek 👏 👏
M5
25.10.2011 15:17 · Odpowiedź #22926
Gratki chulo,piękna rybka.Mam nadzieję że ja jutro się takim pochwalę tyle że z wisły:)
CX
25.10.2011 15:29 · Odpowiedź #22927
Gratuluję, w dodatku kolo mostu jak widze tam gdzie lata kilkaset gum nad ich głowami :].
HE
26.10.2011 09:41 · Odpowiedź #22948
Panowie gratuluję ryb.

Jednak apeluję o trzeźwe spojrzenie na rybostan, w tym przypadku ZZ.
Jasny gwint - to jest pustynia !
Bardzo łatwo nie zdawać sobie sprawy jak zdrowa populacja ryb drapieżnych powinna wyglądać, ale jeśli ktoś miał lub będzie miał okazję połowić na Zachodzie szybko się przekona.
Mimo sporej presji w krajach typu Holandia czy Anglia, ryb jest bardzo dużo.
Zamiast opisywać przykłady zajrzyjcie sobie na blog moich kolegów:

http://hunkrypta.co.uk/

Jest notatka z każdego ich wyjazdu, a do niej dołączone zdjęcia i tabelka z liczbą ryb. Musicie wiedzieć, że chłopaki skupiają się na sandaczach, których w UK (teoretycznie) jest niedużo. Wypady na szczupaki kończyły się często kilkunastoma rybami w przedziale 60-80 na głowę, często okraszonymi większymi okazami.
Będąc w UK sam miałem okazję nieźle się nałowić i to z doskoku - nie znając wód i rybich zwyczajów.
AW
26.10.2011 12:36 · Odpowiedź #22960

Panowie gratuluję ryb.

Jednak apeluję o trzeźwe spojrzenie na rybostan, w tym przypadku ZZ.
Jasny gwint - to jest pustynia !
Bardzo łatwo nie zdawać sobie sprawy jak zdrowa populacja ryb drapieżnych powinna wyglądać, ale jeśli ktoś miał lub będzie miał okazję połowić na Zachodzie szybko się przekona.
Mimo sporej presji w krajach typu Holandia czy Anglia, ryb jest bardzo dużo.


Zapomniałeś tylko dopisać ze ryb w Anglii jest bardzo dużo jeszcze. Daj szanse naszym emigrantom ze wschodu, już się wykazują inwencja w pozyskiwaniu mięsa ;)

A tak poważnie to Anglia to zupełnie nie trafiony przykład. Anglicy lowia głownie na muche albo karpie albo splawik. Szczupak to żadne trofeum i Anglik nie poluje na szczupaka. Widziałeś żeby Angole byli w czołówce jakiś spininhowych zawodów w Europie? Za to w splawiku to miszczowie.

A pustynia to są Mazury przy ktOrych rybostan Zegrza jest pokaźny i różnorodny.
HE
26.10.2011 13:10 · Odpowiedź #22964


Posłużę się swoim przykładem. Jestem nad wodą kilkadziesiat razy w roku (w zasadzie 95% spining) i sporadycznie zdarzają mi się przypadki że nie złowię nic, gdzie normą jest 2-3 ryby drapiezne dziennnie. Co więcej staytystyka moich dokonań szczupakowych pokazuje ze łowie 60%, 70% ryb wymiarowych ( lata 2009-2010) i 50% w tym sezonie ( ale jesień jeszcze w pełni, a ona zawsze winduje ten % do góry).


Wozik, poświęcasz na łowienie sporo czasu, masz wiedzę i sprzęt o jakich wiele lat temu można było pomarzyć, więc coś łowisz.
Jak na obecne polskie standardy wyniki masz bardzo dobre, ale 30 lat temu złowiłbyś 20 razy tyle. Dosłownie. Na żywczyki łowiono po kilkadziesiąt szczupaków na wyjście.
O dziwo na początku 21 wieku było gorzej nic obecnie. Wkra była pusta. Troszkę się odrodziła - co cieszy.



A tak poważnie to Anglia to zupełnie nie trafiony przykład. Anglicy lowia głownie na muche albo karpie albo splawik. Szczupak to żadne trofeum i Anglik nie poluje na szczupaka. Widziałeś żeby Angole byli w czołówce jakiś spininhowych zawodów w Europie? Za to w splawiku to miszczowie.



Andrew, Anglia to bardzo trafny przykład. Dla Angola szczupak to ryba sportowa i jest bardzo wielu łowiących tę rybę.
Spinning jest u nas popularny, ale tam nikt na niego nie łowi. Angole to mistrzowie martwej rybki. Jesienią żaden spinningista nie dorówna wynikami tym łowiącym na śledzie i makrele.

KY
26.10.2011 10:02 · Odpowiedź #22949
Daniel oczywiście masz rację, jednak wydaje mi się, że nie mamy co porównywać naszych wód do tych na zachodzie. Nie te realia, a przede wszystkim nie ta świadomość ludzi. Jeszcze sporo wody w Bugo-Narwii musi upłynąć zanim to się zmieni(oby kolejne pokolenia tego doczekały).
Dlatego na tą chwilę uważam, że nie ma co się dołować. Nie porównujmy Dacii Logan do Bentley'a Continentala;)
Choć nie oznacza to, że powinniśmy się na stan obecny godzić. Należy mieć świadomość, że do normalności sporo w tym względzie brakuje i robić wszytsko co w naszej mocy, żeby zmieniać postawy wędkarzy.
PM
26.10.2011 10:08 · Odpowiedź #22951
Założę się o każdą kasę że na żadnym z tych zagranicznych łowisk, na których wędkują koledzy Hlehle, nie ma nawet 1/3 części wędkarzy w weekend, co u nas nad Zegrzem 😎 W Polsce to sport narodowy, w dodatku wciąż bardziej kojarzony z jedzeniem niż z hobby.
HE
@hlehle (edytowany 14 lat temu)
26.10.2011 11:20 · Odpowiedź #22953

Założę się o każdą kasę że na żadnym z tych zagranicznych łowisk, na których wędkują koledzy Hlehle, nie ma nawet 1/3 części wędkarzy w weekend, co u nas nad Zegrzem 😎 W Polsce to sport narodowy, w dodatku wciąż bardziej kojarzony z jedzeniem niż z hobby.


Nie na każdym. Na tym co łowią Ci z linka to i owszem jest mniej, ale bywaliśmy też na kanale, gdzie łowiących "na trupka" było bardzo wielu. Wręcz gęsto, a ryby nadal były. Tyle, że wszystko wracało do wody.
Za to np. w Holandii są łowiska, że presja dorównuje tej u nas. W Holandii wędkarstwo to także sport narodowy. Możliwości za to mają znacznie większe niż przeciętny Kowalski. Wspaniałe łodzie, bardzo dobry sprzęt. Sprzęt nie łowi? Owszem, ale Ci goście potrafią to robić i jeśli chodzi o połów drapieżnika to Holendrom do pięt nie dorastamy. Potrafią łowić sandacze kilkoma metodami a nie tylko główka, gumka i jeb o dno.
Mimo tej olbrzymiej presji ilość ryb jest wręcz kosmiczna. Czemu?
A chociażby dlatego, że na takiego szczupaka jest całkowity "no kill" od wielu lat.


My się natomiast (nawet jeśli pamiętamy jak drzewiej bywało) przyzwyczajamy do rodzimej biedy z nędzą epizodyczne sukcesy kolegów traktując jako przejaw rybności wód. Ustalmy coś: Nasze wody NIE SĄ RYBNE i pewnie b. długo nie będą. Działa tutaj mechanizm dużego popytu i co raz mniejszej podaży. My po prostu nie jesteśmy sobie w stanie już wyobrazić JAK POWINNA wyglądać rybność zbiornika i jakie powinno być naturalne zagęszczenie ryb w zbiorniku. Czytałem kiedyś opis wędkarza, który pod koniec lat 40-tych na ziemiach (od)zyskanych obławiał żywcówką jezioro. Z jednej miejscówki w 3 godziny nie ruszając łódki miał 40-kilka szczupłych. Tak właśnie powinna wyglądać naturalna populacja szczupaka a nie 3 sztuki na hektar wody.


👏

Mój dziadek całe życie łowił nad Wkrą. Kilkadziesiąt lat temu ilość złowionych świnek była przeliczana na ... wiadra.
Szczupaki łowione były w ilościach np. 40-50 na dzień i to z króciutkiego odcinka rzeki.
To był stan bez wielkiej ingerencji człowieka. To był naturalny, zdrowy rybostan.

M2
26.10.2011 11:35 · Odpowiedź #22954
A ja się z tym nie zgadzam. Nie zgadzam i już!! Ryb jest cała masa (przynajmniej w moich stronach) tyle że my nie potrafimy ich łowić, ryby są zresztą chyba coraz mądrzejsze. Myślę że ze średniej wody, typu rzeka, zbiornik rentencyjny, zaporowy, niezbyt głębokie jezioro (przynajmniej w moich stronach) spokojnie można wyjąć jeszcze pół tony ryb z hektara. Skąd wiem?? po prostu wiem, bo widziałem.
HE
@hlehle (edytowany 14 lat temu)
26.10.2011 11:48 · Odpowiedź #22955

A ja się z tym nie zgadzam. Nie zgadzam i już!! Ryb jest cała masa (przynajmniej w moich stronach) tyle że my nie potrafimy ich łowić, ryby są zresztą chyba coraz mądrzejsze. Myślę że ze średniej wody, typu rzeka, zbiornik rentencyjny, zaporowy, niezbyt głębokie jezioro (przynajmniej w moich stronach) spokojnie można wyjąć jeszcze pół tony ryb z hektara. Skąd wiem?? po prostu wiem, bo widziałem.


Maniek gratuluję wód. Zapraszam w moje rejony. Powiesz wtedy "faktycznie pustynia, teraz już wiem, bo widziałem" 😄
Ja w swoim życiu już tyle różnych wód poznałem, że wiem co znaczy dużo, przeciętnie, mało.
Widziałem wody, gdzie ryb jest pełno ale są ostrożne (no kill + presja), widziałem takie gdzie było ich dużo i nie były przekłute. Stąd wiem jak wyrżnięta jest taka Wisła (kill + presja).

Maniek, jak kiedyś trafisz nad wodę, gdzie ryb jest cała masa, to dopiero będziesz wiedział co to znaczy.
Tam gdzie ciężko poprowadzić obrotówkę, bo co chwila zawadzasz o 3-5 kg leszcze, gdzie łowisz kilkanaście okoni 40-50 cm, gdzie jako przyłów trafiasz dwie trocie, gdzie facet obok łowi na spławik 50 leszczy 3kg+ i to wszystko w ciągu 6 godzin !.

A my w PL dalej swoje - pogoda, faza księżyca, stan wody, nie umiemy łowić, nie ta przynęta, nie ta metoda, zupa była za słona. Gówno prawda. Ryba pływa, żre i się rucha. To jedyne co robi. Za to na pewno nie myśli.
M2
26.10.2011 11:56 · Odpowiedź #22956
hlehle, wydaje mi się że mylisz pojącia; ja mam na myśli że "ryby są", a ty że "się łowią" czy "nie łowią" , jedno z drugim nie koniecznie musi iść w parze. Zobacz nawet na przykładzie ZZ; niby nie było ryb, a ile tylko padło podczas "przyduchy' sprzed dwóch lat, gdzieś widziałem filmiki i zdjęcia całego brzegu śniętych ryb- a przecież ich tam nie było. U mnie też są takie wody że niby nic nie bierze i nie bierze, i wydawałoby się ryb nie ma, i potem widzę jak w tarle chłopaki wyciągają siaty i ładują do worów tony szczupaka... a przecież tam nie było ryb- chciało by sie powiedzieć.
HE
26.10.2011 12:06 · Odpowiedź #22957

hlehle, wydaje mi się że mylisz pojącia; ja mam na myśli że "ryby są", a ty że "się łowią" czy "nie łowią" , jedno z drugim nie koniecznie musi iść w parze. Zobacz nawet na przykładzie ZZ; niby nie było ryb, a ile tylko padło podczas "przyduchy' sprzed dwóch lat, gdzieś widziałem filmiki i zdjęcia całego brzegu śniętych ryb- a przecież ich tam nie było. U mnie też są takie wody że niby nic nie bierze i nie bierze, i wydawałoby się ryb nie ma, i potem widzę jak w tarle chłopaki wyciągają siaty i ładują do worów tony szczupaka... a przecież tam nie było ryb- chciało by sie powiedzieć.


Maniek ja zdaję sobie sprawę, że ryb pływają jeszcze tony, ale to nie jest dużo jeśli spojrzymy na to ile pływało ich kiedyś lub na to ile ich pływa poza granicami naszego kraju.
Znam żwirownię, na której przyducha wybiła 50 cm okonie, których nikt nie łowił. Kilka sztuk. Taka sama przyducha na łowisku zagranicznym wybiłaby kilkaset takich okoni.

Prosty i szybki rachunek - ile ryb średnio na rok złowi przeciętny spinningista? Są tacy co złowią 500 ale i tacy co złowią 5. Załóżmy więc 10 ryb. Małe , duże - średnio 1kg.
Ilu mamy spinningistów w mazowieckim? Jesienią wszyscy łowią na spinning 😄 Załóżmy jednak, że nie. Że będzie to mniej niż połowa - 30000.
Łowimy w samym mazowieckim 300 ton ryb. My wędkarze. Z czego 90% nie wraca do wody.
Stąd ta pustynia. Przy tak ogromnej presji nawet całkowity no kill jest sporym obciążeniem dla wód, bo pewnie kilka ton i tak padnie. Tyle, że kilka to nie 300.
M2
26.10.2011 12:17 · Odpowiedź #22958
Nie, no w ten sposób kalkulując to faktycznie możesz mieć rację. U mnie w chełmskim wody jest pewnie więcej niż w mazowieckim, a łowi pewnie ....hm na spining.... ja widziałem w swoich stronach przez ostatnie trzy lata myślę że około 20 spiningistów, myślę że w całym chełmskim... nie mam kurde zielonego pojęcia ilu może być spiningistów, może z 1000??. ale za to u mnie 99.9% złowinych ryb już do wody nie wraca.
W7
26.10.2011 12:28 · Odpowiedź #22959
Tak czytam Wasze wypowiedzi Maniek i Hlehle i zastanawiam się w którym miejscu tej osi rybności postawić swoje zdanie 🤔.
Zgodzę się z tym , ze może zanika w Nas świadomośc tego jak było kiedyś (czyt jak być powinno) a jak przyzwyczailismy się że jest teraz i to przyzwyczajenie zaburza nam obraz ale jednocześnie zastanawiaja mnie te przyduch pokazujące jak duzo ryby było ( bo padło) i ile łowią rybacy
Zastanawiam się jak w tym wszystkim powinna zawierać sie statytstyka częśtotliwości naszych wędkarskich połowów.??? 🤔
Posłużę się swoim przykładem. Jestem nad wodą kilkadziesiat razy w roku (w zasadzie 95% spining) i sporadycznie zdarzają mi się przypadki że nie złowię nic, gdzie normą jest 2-3 ryby drapiezne dziennnie. Co więcej staytystyka moich dokonań szczupakowych pokazuje ze łowie 60%, 70% ryb wymiarowych ( lata 2009-2010) i 50% w tym sezonie ( ale jesień jeszcze w pełni, a ona zawsze winduje ten % do góry). Czy to jest tak bardzo zły wynik??? 🤔 ( choć już czuję kontrargument- może słuszny co by było gdyby było). Fakt - tu się zgodzę w pełni - mamy problem z rybami rekordowymi-okazowymi, bo większośc mojej statystyki to sredniaki.

Wydaje mi się, że wszystko zalezy od naszego spojrzenia na to co nas zadowala. Jednego kilka ryb w sezonie a drugiego 200 ( w tym kilka rekordów). Jak zwykle pewnie prawda lezy gdzies pośrodku 👍

( przy tej okazji brawa dla Was Panowie, że mozna dyskutowac w cywilizowany sposób i być przekonanym co do swojej racji w 100% 👍)
M2
@maniek72 (edytowany 14 lat temu)
26.10.2011 12:42 · Odpowiedź #22961
Wozik 77, jeżeli faktycznie łowisz 2-3 ryby drapieżne dzienne, i mi napiszesz że ryb nie ma to masz grzech.:dokuczacz: Pomimo tego że ja jestem przekonany że "moich wodach" są fajne ryby, to wbrew pozorom dość często wracam "o kiju" :beczy:
Coś jeszcze skojarzyłem; jeżeli u Was- w mazowieckim jest tylu płacących składki wędkarzy, to przecież macie ogromne pieniądze na zarybiania, i możecie sobie pogłowie ryb wciąż uzupełniać. U mnie mało kto płaci składki, a te zarybienia to raczej żenada jest bo wpuszczają głównie karpia i karasia, zresztą zobaczcie sami;
http://www.pzw.org.pl/chelm/cms/7640/zarybienie_2011_plan
Poza tym u mnie w każdym domu są siaty, a na tarło też kupa ludzi z widłami wychodzi, i ja jestem zdania, ba jestem przekonany ze te ryby są, a Wy że u Was nie ma- jak to jest??
PM
26.10.2011 12:45 · Odpowiedź #22962

ale za to u mnie 99.9% złowinych ryb już do wody nie wraca.


Wybaczcie że się wtrącam, ale myślę że cytat powyżej to jest właśnie sedno sprawy. Wędkuje od 2007 roku, spiningować zacząłem rok później. Z moich statystyk wychodzi że jeżdżę 25-30 razy w sezonie porzucać. Widzę nad wodą jak łowią inni, widzę gdzie jest jaka presja, co kto łowi. Wiecie ile razy widziałem wędkarza uwalniającego złowioną, wymiarową rybę drapieżną (nie mówię o kolegach, z którymi jeżdżę) ???

ANI RAZU !!!

Super widoki, rokujące na przyszłość, jak dla początkującego 😄
M2
26.10.2011 12:51 · Odpowiedź #22963

Wiecie ile razy widziałem wędkarza uwalniającego złowioną, wymiarową rybę drapieżną (nie mówię o kolegach, z którymi jeżdżę) ???
ANI RAZU !!!
Super widoki, rokujące na przyszłość, jak dla początkującego 😄

Ja też, dlatego zawsze prowokuje na forum (forach) głupawe dyskusje i wciąż daje do zrozumienia ze to wypuszczanie to tylko chyba w internecie funkcjonuje.
Przepraszam za ten offto w tym offtopie😄
N4
26.10.2011 13:41 · Odpowiedź #22965
Pozwólcie, że się wtrącę. Mieszkam w Połańcu, miejscowości słynnej wędkarsko dzięki elektrowni i kanałowi z ciepłą wodą (w zimie potrafi być 20 stopni). Presja jesienią i zimą jest tam potworna, dlatego od kilkunastu lat unikam kanału elektrownianego. Słyszałem jednak ostatnio od znajomego, że kilkudziesięciu/kilkuset spinningistów każdego dnia bombarduje tam dno gumami. I co się okazuje? - gumy od kilku lat są tam zupełnie nieskuteczne na sandacze, jeśli już się je łowi, to za grzbiet. Skuteczna za to jest zupełnie inna przynęta, której jednak nie zamierzam ujawniać - ze względów oczywistych. Ryb jest zdecydowanie mniej, to prawda, ale jednocześnie są ostrożniejsze i "uczą się" - nie ma dwóch zdań.
Osobiście łowię na ogół w miejscach mało atrakcyjnych - z niewielką ilością ryb, mimo że mam "kanał" pod nosem. Wolę złowić coś rzadziej, ale w ciszy i spokoju, niż częściej, ale w tłumie. Cóż - to chyba kwestia wyboru. Złowienie ryby, którą się "wychodzi", super smakuje - i nie chodzi mi o kwestie kulinarne :).
W7
26.10.2011 13:43 · Odpowiedź #22966
Własnie dlatego o tym napisałem i sie zgodzę z Tobą Daniel, że czas jakiś temu złowiłbym poprosstu więcej.
A to że teraz tez w moim odczuciu jestem w miarę zadowolony to tylko efekt mojego podejścia ( że te średniaki mnie cieszą) i zaburzenia tego obrazu normalności przez obecne czasy (mniej rybne)

Tylko cały czas swoje zdanie odnoszę do sredniaków, bo z naprawdę okazowymi rybami jest juz problem. Wg mnie to jest wynikiem wypuszczania w dużej części ryb okołowymiarowych ( i pewnie tu odsetek wedkarzy wypuszczających jest spory bo obwarowany takę RAPR-em) które mają szanse dorosnąć do miana sredniaka ( mniej lub bardziej przyzwpoitego). Natomiast jak juz się złowi rybe średnią"+" to w większosci trafia pod nóż ( wedkasrki lub rybacki) i stąd moze ta dziura jest zdecydowanie widoczna bardziej w rybach okazowych
HE
26.10.2011 13:55 · Odpowiedź #22968


Tylko cały czas swoje zdanie odnoszę do sredniaków, bo z naprawdę okazowymi rybami jest juz problem. Wg mnie to jest wynikiem wypuszczania w dużej części ryb okołowymiarowych ( i pewnie tu odsetek wedkarzy wypuszczających jest spory bo obwarowany takę RAPR-em) które mają szanse dorosnąć do miana sredniaka ( mniej lub bardziej przyzwpoitego). Natomiast jak juz się złowi rybe średnią"+" to w większosci trafia pod nóż ( wedkasrki lub rybacki) i stąd moze ta dziura jest zdecydowanie widoczna bardziej w rybach okazowych


Raczej bym się skupiał na nożach wędkarskich :)
Rybacy na Mazowszu a tym bardziej w okręgu ciechanowskim (brak rybaków), to margines jeśli chodzi o odłowy. Taka Wkra to po prostu wędkarze i kłusownicy, z naciskiem na tych pierwszych.
Jestem na bieżąco odnośnie połowów na tej rzece i tego co i w jakich ilościach jest zabierane. Taka walka z wiatrakami. Co urośnie to dostaje w łeb. Co jakiś czas trafi się okaz.
Każda woda ma swojego kata. Na Mazowszu to wędkarze, na Mazurach rybacy i kłusownicy itd.

Wracając do Wkry, zawsze ciężko było o okazowe szczupaki, ale za to było baaaardzo dużo średniaków. Jednak ja zawsze za inne ryby ją ceniłem - przepiękne brzaniska, olbrzymie okonie (największe polskie pasiaki mam właśnie z Wkry) i kleniojazie. Obecnie zostało sporo tych ostatnich i trochę szczupaka, ale ... było już gorzej. Na szczęście od kilku lat mamy mądrych ludzi w okręgu, a przede wszystkim cierpliwych. Edukują, krusza beton i krok po kroczku coś budują. Nie wiem czy im się uda, ale mimo wszystko podziwiam!
CX
26.10.2011 13:49 · Odpowiedź #22967
Dobra maniek twoje teksty typu że uwalnianie ryb jest tylko w internecie zachowaj dla siebie. Jestem na Zegrzu ze znajomymi 3 razy na tydzień i wszyscy z mojego środowiska wypuszczamy wszystko co złowimy. Łowimy hobbistycznie ( sportowo ) i do życia nie potrzebujemy mięsa z wody, robimy wszystko aby rodzinę wyżywić nie kosztem środowiska. Dlatego takie gadanie uraża nie których a gwarantuje ci że jest wielu co ryby puszczają. Wiem że mentalność starszyzny jest inna ale to się kiedyś skończy to tylko kwestia czasu. ( zmiana pokolenia i już ). Nie lubię dyskusji na temat C&R bo to nie ma sensu. Ostatnia sprawa co do tego twojego eldorado w polskich wodach tylko że ktoś nie potrafi łwoić to jedna wielka bzdura. Ryb jest jak na lekarstwo i każdy to wie a jeżeli u ciebie jest lepiej to się ciesz, tylko uważaj żebyś nie zjadł wszystkich .
HE
26.10.2011 14:04 · Odpowiedź #22969

Dobra maniek twoje teksty typu że uwalnianie ryb jest tylko w internecie zachowaj dla siebie. Jestem na Zegrzu ze znajomymi 3 razy na tydzień i wszyscy z mojego środowiska wypuszczamy wszystko co złowimy. Łowimy hobbistycznie ( sportowo ) i do życia nie potrzebujemy mięsa z wody, robimy wszystko aby rodzinę wyżywić nie kosztem środowiska. Dlatego takie gadanie uraża nie których a gwarantuje ci że jest wielu co ryby puszczają. Wiem że mentalność starszyzny jest inna ale to się kiedyś skończy to tylko kwestia czasu. ( zmiana pokolenia i już ). Nie lubię dyskusji na temat C&R bo to nie ma sensu. Ostatnia sprawa co do tego twojego eldorado w polskich wodach tylko że ktoś nie potrafi łwoić to jedna wielka bzdura. Ryb jest jak na lekarstwo i każdy to wie a jeżeli u ciebie jest lepiej to się ciesz, tylko uważaj żebyś nie zjadł wszystkich .


@cyrax, spokojnie. Każdy ma prawo do swoich opinii, a po części rozumiem Mańka, bo w jego okolicach faktycznie nikt ryb nie wypuszcza i dla niego to tylko wirtualne zjawisko, z którym spotyka się jedynie w Internecie. Zapuszczałem się jakiś czas na wschód za pstrągami, więc przy okazji poobserwowałem sobie. Taki jest fakt - "no kill" to jak na razie domena dużych miast. Oby ta "zaraz" się szerzyła jak najszybciej :)

Odnośnie obserwacji z moich okolic - 3 lata temu łowiłem brzany na spinna. Tzn. próbowałem łowić danego dnia, ale nie miałem brań. Obok stali dwaj grunciarze - ojciec i syn. Nie wyglądali zbyt przyjaźnie (pewne stereotypy zadziałały na moją wyobraźnię - dresik itp.) Złowili niedużą brzanę - dostała w łeb. "Standard" pomyślałem. Po chwili złowili wielką świnkę. Wypuścili. "Niesmaczna" pomyślałem. Za chwilę trafili brzanę ponad 70cm. Chłopak wyjął aparat, ojciec cyknął mu fotkę i wypuścili rybę ... Tego dnia wypuścili jeszcze jedną barwenę.
Patrząc na nich bardziej spodziewałbym się "szarpaczka" niż C&R.
Moja dusza wyjątkowo się radowała przez kilka dni :)
M2
26.10.2011 14:42 · Odpowiedź #22970

Dobra maniek twoje teksty typu że uwalnianie ryb jest tylko w internecie zachowaj dla siebie. Jestem na Zegrzu ze znajomymi 3 razy na tydzień i wszyscy z mojego środowiska wypuszczamy wszystko co złowimy. Łowimy hobbistycznie ( sportowo ) i do życia nie potrzebujemy mięsa z wody, robimy wszystko aby rodzinę wyżywić nie kosztem środowiska. Dlatego takie gadanie uraża nie których a gwarantuje ci że jest wielu co ryby puszczają. Wiem że mentalność starszyzny jest inna ale to się kiedyś skończy to tylko kwestia czasu. ( zmiana pokolenia i już ). Nie lubię dyskusji na temat C&R bo to nie ma sensu. Ostatnia sprawa co do tego twojego eldorado w polskich wodach tylko że ktoś nie potrafi łwoić to jedna wielka bzdura. Ryb jest jak na lekarstwo i każdy to wie a jeżeli u ciebie jest lepiej to się ciesz, tylko uważaj żebyś nie zjadł wszystkich .

Co ty tu cyrax porównujesz, co znaczy "zachowaj dla siebie" skoro pisze że nigdy nie widziałem osoby wypuszczającej ryby (oczywiście oprócz forumowych spotkań, czy wędkowania z forumowymi kolegami😄), to tak jest, i proszę nie nazywaj mnie kłamcą, po prostu przyjedź w moje strony i sam to sprawdź. Inna sprawa to Twoje wręcz idiotyczne porównanie forumowych, czy tez wielkomiejskich wędkarzy do ludzi od zawsze mieszkających np nad Bugiem, i łowiących ryby z dziada pradziada tylko w jednym celu; pozyskania pożywienia. Tutaj mało kto widział kiedykolwiek komputer, tutaj mało kto opłaca jakiekolwiek składki, tutaj mało kto słyszał o limitach, RAPAch, okresach ochronnych, tu jeszcze masa spiningistów używa kołowrotka o ruchomej szpuli- tak- strych radzieckich gwiazd, i łowią ryby. Ty mieszkasz pewnie w bloku, lub pieknym domem pod miastem, i nawet nie bierzesz tej ryby bo nie chcesz zasmradzać ją domu, czy brudzić tryskającą pod nożem łuską, czy flakami.... Ja żyje we wsi w której jest cztery domy, tak cztery- w tym trzy zamieszkałe, średnia wieku w moich stronach to pewnie jakieś 50 lat, tu jak chcesz coś zjeść to głównie albo łapiesz rybę albo kłusujesz jakąś sarenke czy dzika, jak chcesz mieć ciepło to idziesz do rezerwatu i kradniesz drzewo, a średnia wypijanego tutaj czystego spirytusu na głowę to pewnie ze150 litrów. Więc ogarnij się chłopie bo wciąż nie możesz zrozumieć chyba że poza internetem i internetowo- miejskimi koleżkami od kija istnieje - całkiem niedaleko ten drugi- trudniejszy świat.
W7
26.10.2011 15:59 · Odpowiedź #22976
Maniek - jedną rzecz muszę sprostować by nie wyrosnąć na niewiadomo jak skutecznego wędkarza 😄😄 którym - wobec poczynan co po niektórych kolegów po kiju z tego portalu - nie jestem, a juz napewno się nie uważam.
Pisząc o kilkudziesięciu wyprawach w roku mam na mysli liczbę ok 40 razy srednia 2,5 ryby na wyprawę to daje około 100ryb. I na to nakładając % ryb zaliczanych do miana średnich ( % jaki odczytuje ze swojej statystyki) wychodzi mi ze takich łowię 60-70szt. Dużo to czy mało??? Kazdy mierzy swoją miarą.
MOja jest taka ze na kazdej wyprawie coś łowię i że rzadko trafia mi się dzień "pusty" . I jesli 60-70% tego daje mi troche większą adrenalinkę to dla mnie jest juz całkiem fajnie, a jak dodamy do tego jeszcze to ze 40 razy w roku mam okazje obcowac z przyrodą to juz wogóle jest całkiem 👍 .....pamiętajmy - jak na moje osobiste potrzeby 👍 . Poprostu jeżdzę na ryby tyle razy w roku ile mogę ( a nie ile chcę) i jesli przy tych okazjach zawsze mam rybę i w większości "średnią" to daleki jestem od ciągłego narzekania ze ryby jest mało ( choć jest dużo w tym racji co pisze Daniel , ze kiedys było dużooooo lepiej)

Hlehle - tak, masz rację. Ciechanów to przede wszystkim wędkarze (presja) i kłusownicy ( i to w tej kolejnosci) i mam nadzieję ze to co robi dyr okręgu wraz ze swoimi ludzmi bedzie w dalszym ciągu przynosiło efekty conajmniej tak dobre jak do tej pory 👏👏

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.