Tak trochę wątpię. To że jest przepis nie znaczy że by ryba była wypuszczona.
Marcin, "duży chłopiec" jesteś i chyba widzimy nad wodą to samo a znaczy to że nie tylko ponad ew. wymiar ryby są zabierane ale niewymiarki też. A nie ma takiej opcji żeby wsżedzie stał strażnik i kontrolował.
Tu zmiana przepisów niewiele pomoże, jedynie zmiana podejścia wędkarzy jest w stanie coś zmienić.
Ja sam sobie wymiar widełkowy wymyśliłem jakieś 6-7 lat temu chociaż jak się pewnie zorientowałeś jadam ryby i nie chodzi mi o pangę czy tilapię.
Sacha, trudno się z Tobą nie zgodzić z podejściem niektórych wędkarzy, ale nie było przepisu -> nie było podstawy do jego egzekwowania.
Odniosę się do ryby i sytuacji o której pisałem. Był to początek września, jak dobrze pamiętam pierwszy tydzień, pogoda jeszcze letnia i właśnie nad żwirownią byli moi znajomi z rodzinami na spacerze. Widzieli całą sytuację gdy wędkarz dobre kilka minut wojował z rybą, widzieli i inni wędkujący w pobliżu którzy doszli do wędkarza holującego. Nie wiem jak postąpiliby "tamci" wędkarze, ale znając "kurpiowską" naturę mojego kumpla, wiem a nawet jestem pewien że nie dałby szczupakowi uskrobać nawet sztuki łuski gdyby ten przepis już wtedy obowiązywał.
Ogólnie ze żwirownią chyba coś się i ruszyło bo też coś mi ktoś wspominał że była zarybiana - sumem jeśli dobrze pamiętam. Szkoda że i suma wymiar nie obowiązuje, ale dobre i to co jest.
Pokuszę się nawet o napisanie czegoś co wędkarze z Pułtuska dobrze wiedzą. W Pułtusku o tej porze roku koło mostu dla pieszych "grupują", przebywają bądź tylko przepływają sandacze. Każdy Pułtuszczak dobrze o tym wie i z tego "korzysta" - jeśli wieści gminne mówią prawdę to i właśnie kol. Colednik tam złowił swojego sandacza. Ciężko się tam czasami wstrzelić bo jak już są i biorą, lub co więcej ktoś już coś złowił to i ludzi przybywa. Wiadomo nie każdy każdemu zwróci uwagę ale jak się już ktoś taki trafi to gdyby taki przepis obowiązywał może coś wskórać i ryby o nadwymiarowych centymetrach "czasami" wracałyby do wody.