Z serii "Na wiślanej główce"

Z serii "Na wiślanej główce"

Forum Wędkarskie · Catch & Release

Z serii "Na wiślanej główce"

Catch & Release

← Poprzednia
Strona 1 z 2
TN
@tymon Archiwum
15.04.2012 16:58
Zacznę może od zacytowania słów Bizonika, a następnie przedstawię co tu widzę w tym całym zamieszaniu, więc zaczynajmy :)
"Wędkarz trzeci osobnik nader wredny bardzo podobny do pierwszego. Różni go tylko to że pierwszy świadomie łowi wszystko co się da a ten łowi to na co się nastawia. Łowi świadomie ryby które są w okresie ochronnym. Tłumaczy się tym że i tak wszystko wypuszcza że nie robi krzywdy tym zwierzakom. Nie bierze pod uwagę że ryba po tarle jest osłabiona wymęczona i potrzebuje jeszcze kilku dni odpoczynku. Że hol może pozbawić rybę resztek sił i mimo tego że zostanie wypuszczona i tak zginie w rzece. Przerażająca jest ta świadomość że on robi dobrze według niego bo i tak wypuszcza ryby. Nie dość że lamie regulamin to robi to w sposób jawny i świadomy. "

Pytam się ja, jako myślę świadomy człowiek stąpający nader ostrożnie po tej naszej Ziemi, o co w tym wszystkim chodzi. Nie wiem, może ja nie rozumie wielu rzeczy, ale zastanówmy się panowie nad jedną ważną rzeczą, a mianowicie w jakim celu są ustanowione okresy ochronne dla ryb i kto je ustala.
Czy długość okresu ochronnego zależna jest od czegoś, czy po prostu jak się komuś będzie widziało w zarządzie, że ma być tyle i kropka. Bo ja zauważyłem, tu wiele nieścisłości w tym wszystkim.
Każdy zaczyna krzyczeć i ganić wędkarza nr.3 za jego podejście.
Ja natomiast stanę poniekąd w jego obronie, gdyż jego postawa jest bardzo bliska ideałowi, który ja widzę. Sens jego rozumowania jest dobry, gdyż widzi, że wypuszczając złowione ryby dajemy jej szansę na życie. Piszę szansę, bo nigdy 100% pewności nie mamy czy ta ryba przeżyje, ale My jej ją dajemy.

Zapytam teraz wprost, a każdy niech odpowie sobie sam na to pytanie "Czy ja zabijając kilka/kilkanaście ryb w sezonie w okresie kiedy mi na to pozwala władza jestem lepszym wędkarzem niż osobnik nr. 3, który de facto nie zabija i nie zabiera"

Pytanie bardzo proste, ale nad wyraz dotkliwe. Bo co się dzieje u każdego z osobna, wie tylko on i nikt więcej.

Wspomniałem w komentarzu pod Pawła artykułem, że w zeszłym roku trafiło się kilka rap nie wytartych a był już maj. Czy wędkarz z jajami będzie dalej kuł takie rapy, bo wg. RAPR-ma do tego prawo, czy w tym momencie powinien dać rybom czas ?

A jak ma się sprawa z kleniami, jaziami, czy okoniami, które to łowi się na potęgę, czy z lodu, czy w okresie cieplejszej zimy na spina. Czy te gatunki są w czymś gorsze od ryb mających okresy ochronne ? Mi się wydaje, że nie. A jednak nikt nie biadoli, że okonie łowione są pełne ikry, że jazie idą na potęgę z tarliska aż miło, a co z lejącymi się kleniami ?
Wszystko cacy, bo zgodne z regulaminem, który to w wielu przypadkach nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Nie wiem sam co o tym wszystkim myśleć, ale coś czuję, że co niektórzy albo za bardzo się idealizują, albo starają się za wszelką cenę kogoś wpędzić w bagno.

Czekam na konstruktywne wypowiedzi, bo temat jest myślę bardziej ciekawy i potrzebny niż się wydawać może.

Całej dyskusji winny jestem ja, więc jak coś, proszę się zwracać bezpośrednio w wątku, a nie privami. Pozdrawiam.

52220 wyświetleń 42 odpowiedzi

Odpowiedzi

42 odpowiedzi · 52,220 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
DS
@dienekes (edytowany 14 lat temu)
15.04.2012 17:43 · Odpowiedź #32215
"Zapytam teraz wprost, a każdy niech odpowie sobie sam na to pytanie "Czy ja zabijając kilka/kilkanaście ryb w sezonie w okresie kiedy mi na to pozwala władza jestem lepszym wędkarzem niż osobnik nr. 3, który de facto nie zabija i nie zabiera""

Postaram się krótko odpowiedzieć na to pytanie - owszem, ale tylko teoretycznie. Dlaczego? Ano dlatego, że ryba wyholowana tuż przed tarłem albo w jego trakcie, może do niego nie przystąpić w ogóle, z różnych względów, których chyba omawiać nie trzeba (jeśli tak, rozwinę myśl w przyszłości). W ten sposób, poprzez "nieprzepisowy" połów, nawet jeśli nie zabierzemy tej jednej ryby, teoretycznie możemy zaprzepaścić szansę na kilkadziesiąt - kilkaset (realnych) sztuk potomstwa, szczególnie w przypadku ikrzyc. Natomiast złowienie tego samego przedstawiciela danego gatunku po tarle i wypuszczenie go, w najgorszym przypadku skończy się utratą tylko tej jednej ryby. To samo tyczy się zabicia kilku egzemplarzy po odbytych godach. Konkludując, czysto teoretycznie lepiej zabić kilka dorosłych osobników po tarle, niż łowić je bez ograniczeń tuż przed nim lub w jego trakcie. Aby uniknąć nieporozumień - nie zabijam i nie zabieram złowionych ryb. Wszystkie wracają do wody, bez wyjątku. Nie nastawiam się również na ryby aktualnie objęte okresem ochronnym.

Czy ramy czasowe wytyczone przez kogoś całe lata temu są życiowe i słuszne? Raczej nie. Wielokrotnie słyszałem/ czytałem/ widziałem, jak ryby były wytarte na długo przez końcem okresu ochronnego, bądź jeszcze nie przystąpiły do niego po jego zakończeniu. Nie zmienia to faktu, że gdy przepis obowiązuje, należy się do niego bezwzględnie dostosować. Jego nieżyciowy charakter nie ma tu najmniejszego znaczenia.

Co zrobić, go złowiona ryba okaże się opóźniona względem przepisów RAPR? Tu każdy odpowie sobie sam - ja zmieniam miejsce lub w ogóle zaprzestaję łowienia. Mam tę ciekawą cechę, że nie mylę uprawnienia z obowiązkiem 😄

Poruszyłeś też ciekawą kwestię, mianowicie, braku okresu ochronnego dla okonia, klenia i jazia. Osobiście, jestem za ich wprowadzeniem, a wobec braku takiego unormowania i pewnej nieregularności w przystępowania ryb do tarła, o której wspomniałeś, łowię do pierwszej oznaki gotowości godowej i zawijam się do domu ;)

Rzecz jasna, nietrudno popaść tu w absurd, bo w skrajnie (nie)szczęśliwych warunkach, przynęta lądująca w wodzie może zostać zaatakowana przez rybę, która akurat ma okres ochronny. Sęk w tym, by celowo nie uganiać się za gatunkami, które korzystają z prawnej ochrony. Niestety, kto jak kto, ale Polacy potrzebują wytycznych i granic, a i tak ułańska fantazja co i rusz nakazuje ich przekraczanie...
SA
16.04.2012 06:33 · Odpowiedź #32230
Poruszyłeś też ciekawą kwestię, mianowicie, braku okresu ochronnego dla okonia, klenia i jazia. Osobiście, jestem za ich wprowadzeniem, a wobec braku takiego unormowania i pewnej nieregularności w przystępowania ryb do tarła, o której wspomniałeś, łowię do pierwszej oznaki gotowości godowej i zawijam się do domu ;)

Może i kwestia ciekawa ale nie do wprowadzenia, zauważ że nawet na SD jest wielu kolegów którzy każdej wiosny starają się złowić klenia czy jazia- i co?pozbawić ich tej przyjemności?
Mnie to akurat nie rusza bo nawet nie próbuje tych gatunków łowić a okoniowi wprowadziłem okres ochronny gdzieś tak od II połowy lutego w zasadzie do rozpoczęcia sezonu szczupakowego gdzieś tak po 10 maja i jakoś z tym żyję. Pewnie że mnie ciągnie nad wodę ale na 2-3h to mi się nie chce a w kwietniu to raczej tylko z glizdą a przy pogodzie takiej jak dzisiaj to już z domu się nie chce wyjść.

DS
@dienekes (edytowany 14 lat temu)
16.04.2012 15:57 · Odpowiedź #32243

Może i kwestia ciekawa ale nie do wprowadzenia, zauważ że nawet na SD jest wielu kolegów którzy każdej wiosny starają się złowić klenia czy jazia- i co?pozbawić ich tej przyjemności?
Mnie to akurat nie rusza bo nawet nie próbuje tych gatunków łowić a okoniowi wprowadziłem okres ochronny gdzieś tak od II połowy lutego w zasadzie do rozpoczęcia sezonu szczupakowego gdzieś tak po 10 maja i jakoś z tym żyję. Pewnie że mnie ciągnie nad wodę ale na 2-3h to mi się nie chce a w kwietniu to raczej tylko z glizdą a przy pogodzie takiej jak dzisiaj to już z domu się nie chce wyjść.


Problem nie jest prosty, to pewne, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że te 3 gatunki ryb, mimo iż zacne i sportowe, traktowane są jako ryby drugiej kategorii, które wg PZW nie zasługują na ochronę. Dlaczego? Myślę, że jakieś znaczenie ma tu wartość handlowa suma, szczupaka, sandacza i łososiowatych. Z drugiej strony, co w gronie ryb chronionych robi boleń, którego nie dość, że trudniej złowić/ odłowić, to zapewne smakowo z okoniem przegrałby w przedbiegach. Zakładam, że włodarze literalnie rzucili okonia, klenia i jazia na pożarcie wygłodniałym po zimie wędkarzom, bo o wiele trudniej byłoby upilnować ryby, gdyby wszystkie objęte były ochroną. A tak, na pocieszenie, zamiast szczupaka jest kleń lub okoń, które przecież mogą odbywać tarło w zbliżonych ramach czasowych, ale tym się akurat nikt nie przejmuje. Podsumowuje to parafraza hasła jednej z kampanii społecznych: "Bo mięso było niesmaczne" :zly:

Skoro więc pozbawiono dla dobra rybostanu przyjemności łowców szczupaków, sumów, sandaczy i boleni (co w pełni popieram), równie dobrze można byłoby zrobić to samo z fanami kleniowania i jaziowania. Tylko kto by tego upilnował. Osobiście, na 3 lata łowienia byłem 1 (słownie: jeden) raz kontrolowany, tego roku w marcu, przez typka z SSR. Chwilę później na drugim brzegu cham w obstawie dwóch kolegów: małego i krępego oraz wielkiego spaślaka biczował wodę blachą w stylu Alga 3 na kiju cokolwiek nie kleniowym. Bez zażenowania, ot, "Łowię/ szarpię sobie i **** Wam do tego!".

I nie piszę tak dlatego, że sam nie łowię tych ryb. Bardzo bym chciał, nawet, ale to w sferze bardziej odległych planów i pewnie przypadnie dopiero na maj lub czerwiec, kiedy kac moralny groził nie będzie. Okoniom też już dałem spokój. Grudzień był dla mnie nazbyt łaskawy w tym względzie (spinningowo), a przy moim szczęściu, na okoniowych zestawach częściej uwiesza się szczupak niż okoń :bezradny:.

15.04.2012 18:20 · Odpowiedź #32219
To może i ja coś jeszcze od siebie…

Na początek, dla porządku i dla tych, którzy chodzą tylko po forum - chodzi o ten tekst:
http://shrap-drakers.pl/artykul/na-wislanej-glowce/

Tym krótkim (świadomie krótkim) tekstem chciałem zwrócić uwagę na kilka spraw. I chyba mi się udało. Na co chciałem zwrócić uwagę?
1) Nad naszymi wodami wiosną dzieje się dużo i… często źle.
2) Sporo wędkarzy, co jest przerażające, regulaminu nie zna lub regulamin świadomie łamie…
3) Idea C&R jest bardzo światłą, pozytywną ideą. Ale tylko używana przez świadomych wędkarzy. Bo żeby coś stosować – trzeba najpierw dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, po co to jest…

Nie będę ukrywał, iż dyskusja MUSIAŁA rozwinąć się w kierunku wędkarza nr 3. Dlaczego?
Wędkarz nr 4 i 5 to normalny wędkarz – nie ma o czy dyskutować.
Wędkarz nr 1 to nie wędkarz, to zwyczajny bandyta, złodziej i tak dalej. Dla mnie to oczywiście najgorszy typ. Nie do zreformowania… O nim nie ma co dyskutować, winno się do takich strzelać!!!
Wędkarz nr 2, ten nieświadomy. Jest szansa, że kiedyś zrozumie, jego przekreślać nie można, choć mocno krytykować, ale i nawracać - i owszem…

Natomiast wędkarz nr 3…
No właśnie z nim jest największy problem.
Ja naprawdę jestem zwolennikiem wypuszczania ryb. Jestem zwolennikiem idei C&R (choć jak zabiorę parę ryb w roku nie mam wyrzutów sumienia, żeby nie było niedomówień…)
I jest wielu, naprawdę wielu wędkarzy, którzy rozumieją dlaczego wypuszczają ryby…
Natomiast wędkarz, który lata za rybami w ich okresie ochronnym… Oczywiście przede wszystkim łamie regulamin, ale najgorsze jest to, że on patrząc mi w oczy przyznaje, że go łamie. W imię czego? W imię tego, że wszystko wypuszcza…
Następnym jego krokiem będzie co? Świadomy połów sandacza w maju? Świadomy połów suma w czerwcu? Świadomy połów troci w listopadzie? Dlaczego nie? Wszak on i tak wypuszcza!!!!!!!!! Sorry, ale do mnie to nie przemawia…
Bo w ten sposób jakże pozytywna i szczytna idea może stać się bardzo niebezpiecznym narzędziem, zdaniem wytrychem do łamania wszelkich zasad. „No bo przecież ja wszystko wypuszczam”…

Artykuł pisałem w piątek. A następnego dnia (czyli wczoraj, w sobotę) znowu miałem wątpliwą przyjemność patrzeć na wędkarza, który ponad trzy godziny spędził na szczycie ostrogi obrzucając precyzyjnie warkocz, zarówno łowiąc „na szybko” po powierzchni jak i z opadu… Już nie podchodziłem, nie pytałem czego on jest wyznawcą… Nie dowiedziałem się, bo na szczęście nie złowił nic…
W_14_04_2012_6.jpg
CR
15.04.2012 21:38 · Odpowiedź #32227
Standardowo zabiorę głos w w/w sprawie.Otóż..Nie wiem czy art.Pawła to sytuacja rzeczywista,czy też fikcja literacka mająca na celu wywołanie dyskusji. (która nota bene ma troszkę ożywić coś ostatnio-przepraszam za wyrażenie ,,przymulonego shrapa,,-i dobrze bo czytać lubię bardziej niż pisać,a ostatnio nie za wiele tu do czytania ).Tak więc moim skromnym zdaniem nie jest kwestją najważniejszą co kto robi,ale co nim powoduje i jakie ma przekonania.I tak, jeśli ktoś wyniósł z domu, iż ryby są po to by je jeść,to raczej nie jest zaineresowany RAPR-em.Ale jego można jeszcze uświadomić(przynajmniej próbować).Ale jeżeli ktoś świadomy regulaminu i we własnym przekonaniu,,nowoczesny,, z premedyacją łowi-lub usiłuje łowić ryby w okresie ochronnym i uważa iż jest o.k, bo wypuszcza,to raczej zdania nie zmieni z tej prostej przyczyny,iż nie uważa iż postępuje żle..A jeżeli nie żle to jak?Dobrze.Więc nie ma co zmieniać..
PM
16.04.2012 08:24 · Odpowiedź #32234
Fajnie że temat przeniósł się do forum, przyznam nieskromnie że miałem swój udział w rozpoczęciu dyskusji pod artykułem kolegi Pawła. A to dlatego że nie uznaję zasady "...co prawda łowię w okresie ochronnym, ale wszystkie ryby wypuszczam". Przepisy są jakie są, ale trzeba je przestrzegać. A jak ktoś wie lepiej, niech zgłosi swoje uwagi do PZW. Wiem że to wbrew naszej polskiej tradycji - wszak Polak wie zawsze lepiej, a ci co tworzą przepisy g***o się znają bo widza sytuację tylko zza swojego biurka. To samo tyczy się łowienia kleni czy okoni w czasie tarła. Póki jest to zgodne z RAPR, można łowić. Tyle teorii. Pozostaje tylko kwestia naszego sumienia - czy chcemy łowić ryby za wszelka cenę dla własnej satysfakcji, czy może dajemy im trochę czasu na miłosne uniesienia, co być może zaowocuje w przyszłości. To już zależy od wędkarza. Ja jestem zdania że nie należy popadać w paranoję. Sporo ryb się wypuszcza, zaczyna się stosować haki bezzadziorowe, dużo wędkarzy odhacza ryby jeszcze w wodzie, nie biorąc ich do ręki. Jeśli jesteśmy AŻ TAK humanitarni i nie chcemy robić rybkom krzywdy to nie łówmy w ogóle i koniec. Ale jeśli jednak instynkt łowcy jest silniejszy i już decydujemy się wędkować, to zachowajmy chociaż to niezbędne minimum w postaci przestrzegania RAPR.
MK
16.04.2012 09:18 · Odpowiedź #32235
Postanowiłam i ja wtrącić swoje trzy grosze do dyskusji, jaka się wywiązała po artykule Pawła.

Po pierwsze uważam, że ten artykuł porusza ważną kwestię i dzięki Pawle, że wpadłeś na pomysł jego napisania. Fajnie byłoby, żeby nie zaginął gdzieś w miarę upływu czasu na Shrapie, może warto rozważyć kwestię, żeby go podpiąć gdzieś na stałe na stronie?

A teraz do sedna sprawy. Niestety stanowczo nie zgadzam się z Tymonem.

Pomijam już tutaj wątpliwe kwestie etyczne na jakie powołuje się Tymon. Dla mnie świadome łamanie regulaminu i łowienie ryb w okresie ochronnym nigdy nie było, nie jest i nigdy nie będzie etyczne. Niezależnie od tego czy ryby zabieramy (o zgrozo!), czy też je wypuszczamy (również o zgrozo!).

Ponadto jestem zdania, że takie podejście (i tak wypuszczam, więc dlaczego nie połowić w okresie ochronnym) jest karygodne także z tego względu, że prowadzi do zjawiska niebezpiecznego, ale jakże charakterystycznego dla nas - Polaków. Tym zjawiskiem jest relatywizm w różnych postaciach. Tu relatywizm moralny, prawny.

Stąd już krok do anarchii.

Przed tym mają chronić przepisy prawa. Owszem mamy prawo się z nimi nie zgadzać, je krytykować, jest to nasz przywilej. Ale obowiązkiem jest ich przestrzegać, tak samo jak obowiązkiem jest karać za ich naruszanie.

Nie jest dobrą drogą prowadzenie osobistej "walki z nieżyciowymi zapisami RAPR" poprzez łowienie ryb w okresach ochronnych, świadome polowanie wbrew przepisom prawa na chronione tym prawem gatunki ryb. BO TAKIE PODEJŚCIE JEST NAJŁATWIEJSZE I PONIEKĄD EGOISTYCZNE, GDYŻ SŁUŻY ZASPOKOJENIU SWOJEJ EGOISTYCZNEJ CHĘCI ZŁOWIENIA RYBY ZA WSZELKĄ CENĘ, NIE ZWAŻAJĄC NA TO CZY TAK WOLNO CZY NIE WOLNO.

Idąc tym tokiem rozumowania złodziej może stwierdzić, że jego zdaniem przepis zakazujący kradzieży jest nieżyciowy w kontekście możliwości zabrania komuś np. samochodu na miesiąc - przecież po miesiącu go oddam - może pomyśleć sobie złodziej etc. itp.

Chcę pokazać, że takie myślenie, taki relatywizm prowadzi do sytuacji patologicznych i sprzyja ANARCHII w wielu dziedzinach życia, w tym również w wędkarstwie.

Jest to o tyle zjawisko groźne i szkodliwe, ponieważ wkrada się w nasze życie ( również to wędkarskie) pod płaszczykiem szlachetnych zasad i idei (vide - C&R) i zwyczajnie je psuje. Psuje ponieważ poprzez naciąganie do granic możliwości tej pięknej idei, de facto niszczy samą ideę (C&R) ale też i niszczy poszanowanie do ogólnie przyjętych reguł i zasad postępowania, w tym przepisów prawa. Daje niewłaściwy przykład - oto co tacy "wędkarze" pokazują młodym adeptom - patrz, możesz mieć w nosie wszelkie przepisy, nie musisz się nawet uczyć okresów ochronnych i wymiarów ochronnych, możesz za nic mieć także rewiry ochronne (parki, rezerwaty etc.). Ba - nie musisz się nawet uczyć rozróżniać poszczególne gatunki ryb, bo i po co Ci ta wiedza, skoro nie ma ona większego znaczenia dla Ciebie, wszak nie musisz wiedzieć np. co to szczupak i kiedy go się nie łowi. Jeśli tylko wypuszczasz ryby - możesz łowić co, gdzie i kiedy zechcesz. Stąd już tylko krok do stwierdzenia - że możesz łowić także, jak zechcesz ... Może robaczek na wodach górskich, a może podryweczka 5x5, czy żaczek? Przecież dlaczego nie pobawić się w rybaka, skoro i tak wszystkie ryby wypuszczam? Albo prądzik? Przecież ryba i tak przeżyje, ocknie się po potraktowaniu prądem, wtedy się ją wypuści. Ale będzie fun, zabawa, pasja, rozrywka, czas spędzony "na łonie natury". Czy to jest właściwe postępowanie? Czy to jest właściwy przykład?

Dlaczego złowienie i wypuszczenie ryby w okresie ochronnym ma jej wyjść na dobre? Kto i kiedy przeprowadził na ten temat jakiekolwiek badania?

Czy przypadkiem nie jest tak, że ryby permanentnie kłute na tarliskach w okresie ochronnym przez C&R-owców takich jak trzeci wędkarz, mogą zaniechać tarła?

Dla mnie taka podwójna moralność, taki relatywizm jest nie do przyjęcia. To za przeproszeniem podchodzenie do sprawy od d.... strony (przepraszam za epitet). To pójście na łatwiznę.

Dobrą drogą jest inną droga. Trudniejsza, a i owszem. Trudniejsza, niźli zapięcie w kwietniu bolenia, szczupaka, a w październiku pstrąga, czy w czerwcu suma etc.

W imię propagowania szczytnej idei C&R, w imię prawdziwego dbania o rybostan naszych wód dzwońmy do PSR na takich "wędkarzy", piętnujmy takie wątpliwe moralnie postawy.

A wędkarze, którzy tak "łowią" niech zastanowią się nad trudniejszą drogą. Niech zechcą podjąć wysiłek, wykazać sie inicjatywą, założyć np. stowarzyszenie, zebrać tyle i le trzeba podpisów i złożyć propozycję zmiany odpowiednich przepisów tam gdzie trzeba.... Spróbować nagłośnić sprawę w mediach, lobbować za swoją propozycją gdzie trzeba ... POSTARAĆ SIĘ TROCHĘ ZMIENIAĆ NAPRAWDĘ TĘ POLSKĄ WĘDKARSKĄ RZECZYWISTOŚĆ, A NIE TYLKO CHODZIĆ NA SKRÓTY.

Pewnie, że to trudniejsze.

Trudniejsze, niż kłucie ryb w okresie ochronnym ...

I na zakończenie posłużę się obrazowym przykładem: masz wolną chatę na miesiąc. Starzy wyjechali, w każdej chwili możesz się umówić tam ze swoją narzeczoną, dziewczyną etc. Czy chciałbyś, żeby w tym czasie ktokolwiek wbijał ci hak w usta i wyciągał się na siłę z tego wolnego mieszkania, niezależnie od tego czy przystąpiłeś już do przedłużania gatunku czy tez nie? I czy po takim zajściu będziesz jeszcze miał ochotę na prokreację?!

Przykład może i prostacki ale troszkę oddaje sedno sprawy.

Podsumowując - takim wędkarzom mówię NIE.
KZ
16.04.2012 10:01 · Odpowiedź #32237

Postanowiłam i ja wtrącić swoje trzy grosze do dyskusji, jaka się wywiązała po artykule Pawła.

Po pierwsze uważam, że ten artykuł porusza ważną kwestię i dzięki Pawle, że wpadłeś na pomysł jego napisania. Fajnie byłoby, żeby nie zaginął gdzieś w miarę upływu czasu na Shrapie, może warto rozważyć kwestię, żeby go podpiąć gdzieś na stałe na stronie?

A teraz do sedna sprawy. Niestety stanowczo nie zgadzam się z Tymonem.

Pomijam już tutaj wątpliwe kwestie etyczne na jakie powołuje się Tymon. Dla mnie świadome łamanie regulaminu i łowienie ryb w okresie ochronnym nigdy nie było, nie jest i nigdy nie będzie etyczne. Niezależnie od tego czy ryby zabieramy (o zgrozo!), czy też je wypuszczamy (również o zgrozo!).

Ponadto jestem zdania, że takie podejście (i tak wypuszczam, więc dlaczego nie połowić w okresie ochronnym) jest karygodne także z tego względu, że prowadzi do zjawiska niebezpiecznego, ale jakże charakterystycznego dla nas - Polaków. Tym zjawiskiem jest relatywizm w różnych postaciach. Tu relatywizm moralny, prawny.

Stąd już krok do anarchii.

Przed tym mają chronić przepisy prawa. Owszem mamy prawo się z nimi nie zgadzać, je krytykować, jest to nasz przywilej. Ale obowiązkiem jest ich przestrzegać, tak samo jak obowiązkiem jest karać za ich naruszanie.

Nie jest dobrą drogą prowadzenie osobistej "walki z nieżyciowymi zapisami RAPR" poprzez łowienie ryb w okresach ochronnych, świadome polowanie wbrew przepisom prawa na chronione tym prawem gatunki ryb. BO TAKIE PODEJŚCIE JEST NAJŁATWIEJSZE I PONIEKĄD EGOISTYCZNE, GDYŻ SŁUŻY ZASPOKOJENIU SWOJEJ EGOISTYCZNEJ CHĘCI ZŁOWIENIA RYBY ZA WSZELKĄ CENĘ, NIE ZWAŻAJĄC NA TO CZY TAK WOLNO CZY NIE WOLNO.

Idąc tym tokiem rozumowania złodziej może stwierdzić, że jego zdaniem przepis zakazujący kradzieży jest nieżyciowy w kontekście możliwości zabrania komuś np. samochodu na miesiąc - przecież po miesiącu go oddam - może pomyśleć sobie złodziej etc. itp.

Chcę pokazać, że takie myślenie, taki relatywizm prowadzi do sytuacji patologicznych i sprzyja ANARCHII w wielu dziedzinach życia, w tym również w wędkarstwie.

Jest to o tyle zjawisko groźne i szkodliwe, ponieważ wkrada się w nasze życie ( również to wędkarskie) pod płaszczykiem szlachetnych zasad i idei (vide - C&R) i zwyczajnie je psuje. Psuje ponieważ poprzez naciąganie do granic możliwości tej pięknej idei, de facto niszczy samą ideę (C&R) ale też i niszczy poszanowanie do ogólnie przyjętych reguł i zasad postępowania, w tym przepisów prawa. Daje niewłaściwy przykład - oto co tacy "wędkarze" pokazują młodym adeptom - patrz, możesz mieć w nosie wszelkie przepisy, nie musisz się nawet uczyć okresów ochronnych i wymiarów ochronnych, możesz za nic mieć także rewiry ochronne (parki, rezerwaty etc.). Ba - nie musisz się nawet uczyć rozróżniać poszczególne gatunki ryb, bo i po co Ci ta wiedza, skoro nie ma ona większego znaczenia dla Ciebie, wszak nie musisz wiedzieć np. co to szczupak i kiedy go się nie łowi. Jeśli tylko wypuszczasz ryby - możesz łowić co, gdzie i kiedy zechcesz. Stąd już tylko krok do stwierdzenia - że możesz łowić także, jak zechcesz ... Może robaczek na wodach górskich, a może podryweczka 5x5, czy żaczek? Przecież dlaczego nie pobawić się w rybaka, skoro i tak wszystkie ryby wypuszczam? Albo prądzik? Przecież ryba i tak przeżyje, ocknie się po potraktowaniu prądem, wtedy się ją wypuści. Ale będzie fun, zabawa, pasja, rozrywka, czas spędzony "na łonie natury". Czy to jest właściwe postępowanie? Czy to jest właściwy przykład?

Dlaczego złowienie i wypuszczenie ryby w okresie ochronnym ma jej wyjść na dobre? Kto i kiedy przeprowadził na ten temat jakiekolwiek badania?

Czy przypadkiem nie jest tak, że ryby permanentnie kłute na tarliskach w okresie ochronnym przez C&R-owców takich jak trzeci wędkarz, mogą zaniechać tarła?

Dla mnie taka podwójna moralność, taki relatywizm jest nie do przyjęcia. To za przeproszeniem podchodzenie do sprawy od d.... strony (przepraszam za epitet). To pójście na łatwiznę.

Dobrą drogą jest inną droga. Trudniejsza, a i owszem. Trudniejsza, niźli zapięcie w kwietniu bolenia, szczupaka, a w październiku pstrąga, czy w czerwcu suma etc.

W imię propagowania szczytnej idei C&R, w imię prawdziwego dbania o rybostan naszych wód dzwońmy do PSR na takich "wędkarzy", piętnujmy takie wątpliwe moralnie postawy.

A wędkarze, którzy tak "łowią" niech zastanowią się nad trudniejszą drogą. Niech zechcą podjąć wysiłek, wykazać sie inicjatywą, założyć np. stowarzyszenie, zebrać tyle i le trzeba podpisów i złożyć propozycję zmiany odpowiednich przepisów tam gdzie trzeba.... Spróbować nagłośnić sprawę w mediach, lobbować za swoją propozycją gdzie trzeba ... POSTARAĆ SIĘ TROCHĘ ZMIENIAĆ NAPRAWDĘ TĘ POLSKĄ WĘDKARSKĄ RZECZYWISTOŚĆ, A NIE TYLKO CHODZIĆ NA SKRÓTY.

Pewnie, że to trudniejsze.

Trudniejsze, niż kłucie ryb w okresie ochronnym ...

I na zakończenie posłużę się obrazowym przykładem: masz wolną chatę na miesiąc. Starzy wyjechali, w każdej chwili możesz się umówić tam ze swoją narzeczoną, dziewczyną etc. Czy chciałbyś, żeby w tym czasie ktokolwiek wbijał ci hak w usta i wyciągał się na siłę z tego wolnego mieszkania, niezależnie od tego czy przystąpiłeś już do przedłużania gatunku czy tez nie?

Przykład może i prostacki ale troszkę oddaje sedno sprawy.

Podsumowując - takim wędkarzom mówię NIE.


Nie wiele łowię rap oraz kleni czy jażi, ale wiem jedno jeśli jest okres ochronny to należy go respektować i w całej rozciągłości zgadzam się z Moroukiem i nie należy w tym okresie łowić ryby będące pod ochroną. :nerwus: Tak więc czytając artykuł Pawełka to też powiem tylko jedno mam szacun dla 5 wędkarza.👍 👏👏👏 dla piszącego ten właśnie artykuł.
TN
16.04.2012 16:49 · Odpowiedź #32244
Chyba co poniektórych poniosło aż nadto.
Regulamin, regulamin, regulamin i tak w kółko. Ok. Uważacie, że wędkarz nr. 3 (myślę, że bardziej wyssany z palca przez Pawła, niźli autentyczny) jest taki to wielce zły dla otoczenia. Macie do tego prawo. Zauważcie tylko jedną kwestię, że nie ma w tekście napisane, że chłopak łowi cały rok, że łowi na tarliskach, że stara się za wszelką cenę złowić jak najwięcej ryb. Przytoczony jest przykład bolenia. Nic więcej.
Przykład jest za bardzo jednokierunkowy - "mam w dupie regulamin, bo wypuszczam ", a czy ktoś potrafi zajrzeć głębiej w taki tok rozumowania ?

Wszyscy wiemy, na co pozwalają przepisy, że w ciągu roku można ZGODNIE z prawem zabić 490szt boleni. Czemu tak bronicie tego po.... systemu, który pozwala na takie coś, a tak strasznie ganicie podejście owego młodzieńca ?
Czy znacie go osobiście na tyle, by stwierdzić, ze jest to totalne dno, bo jak w tym przypadku zaczął w okresie ochronnym (jakiś czas temu go nie było, co było dziwne) łowić bolenie. Jego inicjatywa jest dobra, może nie do końca prawa, ale dobra. Czy wiecie, jak obchodzi się ze złowionym boleniem. Odpowiedź jest prosta - NIE. Czy każda ryba staje do sesji zdjęciowej, by pochwalić się kolegom, chociażby z forum o trofeum - tego też NIE.

Jest (było) na SD i innych forach wielu ludzi, którzy za każda cenę, nawet rybę wytytłaną w piachu starają się pokazać. Ale mają do tego prawo, bo wedle panujących przepisów ta ryba złowiona poza okresem ochronnym może zwyczajnie dostać w łeb. To jest ok.

Kolejne kwestia poruszona, a mianowicie, że łowiąc rybę z ikrą, powodujemy, że z dużym prawdopodobieństwem odstąpi od tarła i zniszczy się tysiące potencjalnego narybku. Czy to jest pewne ? Niekoniecznie. A czy pewne jest, jak wg. PRAWA zabije rybę poza jej okresem ochronnym , bo mi wolno, bo na to pozwala RAPR, że w kolejnym roku nie przystąpi do tarła - Oczywiście, a czemu oczywiście, bo już jej nie będzie.

Jeżeli ktoś dalej tak sobie twierdzi, że wszystko co ja tutaj piszę jest złe, to ok. Nie będę miał z tego powodu ani kaca, ani nie będzie mi z tym źle. Niech tylko każdy zastanowi się nad własnym postępowaniem, czy ono zawsze jest takie prawe.

Przypomniała mi się ciekawa historyjka, jak to będąc pewnego razu w W-wie w sierpniu wybraliśmy się z bytującymi tu kolegami nad Wisłę, samochodami. Jest tylko jeden mały szkopuł, a mianowicie był zakaz przejeżdżania przez wał wiślany, ale MY podjechaliśmy pod samą wodę. Wg. prawa złamaliśmy zakaz wjazdu, ale czy wg. nas samych zrobiliśmy źle ? Czy ktokolwiek się nad tym zastanawiał głębiej, czy stwierdził odgórnie, że przepis jest denny, bo nie widzi sensu zakazu wjazdu przez wał.

Pozdrawiam wszystkich ludzi prawych i tych mniej prawych, jak chociażby postać wędkarza nr.3
MK
16.04.2012 18:19 · Odpowiedź #32247

Chyba co poniektórych poniosło aż nadto.
Regulamin, regulamin, regulamin i tak w kółko. (...)

Pozdrawiam wszystkich ludzi prawych i tych mniej prawych, jak chociażby postać wędkarza nr.3


:boisie: :boisie: :boisie: 🤪 🤪 🤪 😲 😲 😲 :yyyy:

DS
@dienekes (edytowany 14 lat temu)
16.04.2012 20:28 · Odpowiedź #32260

Wszyscy wiemy, na co pozwalają przepisy, że w ciągu roku można ZGODNIE z prawem zabić 490szt boleni. Czemu tak bronicie tego po.... systemu, który pozwala na takie coś, a tak strasznie ganicie podejście owego młodzieńca ?

(...)

Kolejne kwestia poruszona, a mianowicie, że łowiąc rybę z ikrą, powodujemy, że z dużym prawdopodobieństwem odstąpi od tarła i zniszczy się tysiące potencjalnego narybku. Czy to jest pewne ? Niekoniecznie.



Po to pociągnąłem ten temat, żeby coś z niego wyszło.


A wyszło z tego tyle, że postawiłeś w jednym szeregu osoby szanujące zakaz połowu ryb w okresie ochronnym, z osobami do bólu korzystającego z uprawnienia do zabijania ryb poza nim. Nie tędy droga ☝️ Jak połączyłeś te dwie kropki - nie wiem, ale nie powinno budzić kontrowersji, iż przestrzeganie prawa nie ma nic wspólnego z obroną iście rabunkowych limitów połowów, wpisanych w to samo źródło praw i obowiązków.

Co do wpływu stresu wywołanego holem na ryby w czasie tarła - nie słyszałem, aby ktokolwiek prowadził badania w tym przedmiocie, więc rozważania na ten temat pozostają czysto teoretyczne. Jednak, nie trudno sobie wyobrazić, że taka ingerencja może skutkować zmniejszeniem popędu płciowego u wyholowanego osobnika i w skrajnym przypadku wykluczyć tę rybę z tarła. Jeśli zatem istnieje choćby cień takiej szansy, to dla mnie wystarczy, aby połowu zaprzestać. Niezależnie do tego, czy RAPR na to pozwala, czy nie.

TN
16.04.2012 21:23 · Odpowiedź #32263


A wyszło z tego tyle, że postawiłeś w jednym szeregu osoby szanujące zakaz połowu ryb w okresie ochronnym, z osobami do bólu korzystającego z uprawnienia do zabijania ryb poza nim. Nie tędy droga ☝️ Jak połączyłeś te dwie kropki - nie wiem, ale nie powinno budzić kontrowersji, iż przestrzeganie prawa nie ma nic wspólnego z obroną iście rabunkowych limitów połowów, wpisanych w to samo źródło praw i obowiązków.

Co do wpływu stresu wywołanego holem na ryby w czasie tarła - nie słyszałem, aby ktokolwiek prowadził badania w tym przedmiocie, więc rozważania na ten temat pozostają czysto teoretyczne. Jednak, nie trudno sobie wyobrazić, że taka ingerencja może skutkować zmniejszeniem popędu płciowego u wyholowanego osobnika i w skrajnym przypadku wykluczyć tę rybę z tarła. Jeśli zatem istnieje choćby cień takiej szansy, to dla mnie wystarczy, aby połowu zaprzestać. Niezależnie do tego, czy RAPR na to pozwala, czy nie.



No bo niestety RAPR jest właśnie dla tej grupy osób, dla których łowienie to nie tylko przyjemność spędzania czasu nad wodą ale w dużym stopniu łaknienie rybiego mięsa. Tak to niestety wygląda. Człowiek myślący nie potrzebuje nałożonych odgórnie okresów ochronnych, by wiedzieć, że ryba potrzebuje czasu na prokreacje. Tu potrzeba zdrowego rozsądku. Nie mówię oczywiście o ciągnięciu ryby z tarlisk, bo to już jest bandyctwo. A tak wg. RAPR można robić z kleniami, jaziami, okoniami itd. To też jest chore, ale zgodne z prawem.

Zatem jedynie zdrowy rozsądek potrafi naprawić ten nasz wodny świat.
HY
16.04.2012 17:59 · Odpowiedź #32245
Regulamin w jakimś celu został stworzony, nie twierdze że nie ma w nim bzdurnych przepisów.
Każdy z nas przystępując do PZW "podpisał się", że będzie go przestrzegał.
Tak samo zdając egzamin na Prawo Jazdy obowiązują nas jakieś przepisy, tak samo posiadając kartę wędkarską jesteśmy zobligowani przestrzegać RAPR, czy nam się to podoba czy nie.
Niestety niesforny kierowca zapłaci mandat zarobi punkty co w wyniku finalnym może skończyć się zabraniem Prawa Jazdy, tak niesforny wędkarz mając regulamin i przepisy w dupie wie ze musiałby mieć wielkiego pecha żeby go złapano bo niewiele jest funkcjonariuszy PSR i nie mogą być wszędzie.
na Warszawę i okolice jest 7 strażników PSR.
Okresy i wymiary ochronne są po to żeby je przestrzegać, koniec i kropka.
Osoba łowiąca świadomie w kwietniu bolenie i szczupaki, czy w maju sandacze i sumy itd. jest przestępcą.
BK
16.04.2012 18:24 · Odpowiedź #32250

.
Osoba łowiąca świadomie w kwietniu bolenie i szczupaki, czy w maju sandacze i sumy itd. jest przestępcą.


Ja się pod tym podpisuję 👏👏👏
MK
16.04.2012 18:28 · Odpowiedź #32251


.
Osoba łowiąca świadomie w kwietniu bolenie i szczupaki, czy w maju sandacze i sumy itd. jest przestępcą.


Ja się pod tym podpisuję 👏👏👏



Niestety w tym kraju popełnia tylko wykroczenie... :( Ale subiektywnie dla mnie - również zasługuje na surowsze potraktowanie.
MK
16.04.2012 18:05 · Odpowiedź #32246
Tymon ciągle szukasz jakiegoś usprawiedliwienia dla twojego toku rozumowania. A możne po prostu sięgniesz po argumenty poparte dowodami na to ze robisz lepiej łowiąc i wypuszczając ryby w okresie ochronnym niż inni którzy nie łowią ryb w okresie ochronnym a poza okresem je wypuszczają?

I jeszcze jedno mi się nasunęło: ostatnio panuje jakaś taka durna moda na złów i wypość w okresie ochronnym. Czy ktokolwiek kto propaguje te wersje c&r zastanowił sie do czego to może doprowadzić? Już abstrahuje od skutków w postaci braku poszanowania dla regulaminu i norm chroniących ryby. Ale skutkiem może być także o zgrozo liczne naśladownictwo tego typu postaw! Doprowadzić to może wprost do powstania mody na łowienie w okresach ochronnych! Już teraz słyszy się z ust wędkarzy którzy nie łowią w ochronnych okresach ze jak przychodzi sezon to c&r - owcy już zdarzyli większość ryb pokłóć w okresie ochronnym i dla tych co nie łowią w okresie ochronnym mówiąc kolokwialnie zabrakło niepoklótej, nieprzepłoszonej, niezmaltretowanej ryby. W niektórych miejscach gdzie owi c&r-owcy łowią słyszy sie żale innych wędkarzy ze bolenie już na początku sezonu łowi sie tak pokłóte jak pod koniec sezonu... Taka postawa c&r - owa skłaniać będzie innych do nagminnego łamania regulaminu gdyż tez będą chcieli sobie połowić. I co sie stanie? Nie będzie juz nikogo kto by sobie zawracał głowę przepisami, okresami ochronnymi, raprem. Anarchia wędkarska.

Dlaczego myśliwi nie polują na zwierzynę w okresie ochronnym, dlaczego nie urządzają sobie bezkrwawych łowów np. z wiatrówkami w tym czasie? Bo szanują zwierzęta i zdają sobie sprawę ze jeśli nie dadzą im spokoju w okresie godowym to nie będą mieli na co polować w sezonie.

SD jako portal ma propagować zasady etycznego podejścia do wędkarstwa. Dla mnie etyczne podejście to nie przeszkadzanie rybom w tym pięknym misterium życia jakim jest tarło.

Tomku zostaw spinning boleniowy w kwietniu. Weź natomiast nad wodę polaroidy i może jakiś aparat z dobrym filtrem polaryzacyjnym. Spróbuj poszukać miejsc w których dotychczas łowiłeś spinningiem i popatrz w wodę. Czy widok odbywających w spokoju gody ryb nie jest piękny? Czy piękniejszy od tego widoku jest widok wyciąganego bolenia który jeszcze przed chwila albo może za chwile miał sie trzeć?

Co będzie fajniejsza ozdoba wędkarskiego albumu - zdjęcie bolenia złowionego w okresie ochronnym czy zdjęcie trących sie w spokoju boleni na wiosnę?

Kilka razy udało mi się sfilmować tarło ryb. COŚ NIESAMOWITEGO.
MK
16.04.2012 18:21 · Odpowiedź #32248


Tymon ciągle szukasz jakiegoś usprawiedliwienia dla twojego toku rozumowania. A możne po prostu sięgniesz po argumenty poparte dowodami na to ze robisz lepiej łowiąc i wypuszczając ryby w okresie ochronnym niż inni którzy nie łowią ryb w okresie ochronnym a poza okresem je wypuszczają?

I jeszcze jedno mi się nasunęło: ostatnio panuje jakaś taka durna moda na złów i wypość w okresie ochronnym. Czy ktokolwiek kto propaguje te wersje c&r zastanowił sie do czego to może doprowadzić? Już abstrahuje od skutków w postaci braku poszanowania dla regulaminu i norm chroniących ryby. Ale skutkiem może być także o zgrozo liczne naśladownictwo tego typu postaw! Doprowadzić to może wprost do powstania mody na łowienie w okresach ochronnych! Już teraz słyszy się z ust wędkarzy którzy nie łowią w ochronnych okresach ze jak przychodzi sezon to c&r - owcy już zdarzyli większość ryb pokłóć w okresie ochronnym i dla tych co nie łowią w okresie ochronnym mówiąc kolokwialnie zabrakło niepoklótej, nieprzepłoszonej, niezmaltretowanej ryby. W niektórych miejscach gdzie owi c&r-owcy łowią słyszy sie żale innych wędkarzy ze bolenie już na początku sezonu łowi sie tak pokłóte jak pod koniec sezonu... Taka postawa c&r - owa skłaniać będzie innych do nagminnego łamania regulaminu gdyż tez będą chcieli sobie połowić. I co sie stanie? Nie będzie juz nikogo kto by sobie zawracał głowę przepisami, okresami ochronnymi, raprem. Anarchia wędkarska.

Dlaczego myśliwi nie polują na zwierzynę w okresie ochronnym, dlaczego nie urządzają sobie bezkrwawych łowów np. z wiatrówkami w tym czasie? Bo szanują zwierzęta i zdają sobie sprawę ze jeśli nie dadzą im spokoju w okresie godowym to nie będą mieli na co polować w sezonie.

SD jako portal ma propagować zasady etycznego podejścia do wędkarstwa. Dla mnie etyczne podejście to nie przeszkadzanie rybom w tym pięknym misterium życia jakim jest tarło.

Tomku zostaw spinning boleniowy w kwietniu. Weź natomiast nad wodę polaroidy i może jakiś aparat z dobrym filtrem polaryzacyjnym. Spróbuj poszukać miejsc w których dotychczas łowiłeś spinningiem i popatrz w wodę. Czy widok odbywających w spokoju gody ryb nie jest piękny? Czy piękniejszy od tego widoku jest widok wyciąganego bolenia który jeszcze przed chwila albo może za chwile miał sie trzeć?

Co będzie fajniejsza ozdoba wędkarskiego albumu - zdjęcie bolenia złowionego w okresie ochronnym czy zdjęcie trących sie w spokoju boleni na wiosnę?

Kilka razy udało mi się sfilmować tarło ryb. COŚ NIESAMOWITEGO.



Nico dodać, nic ująć. Dokładnie o to chodziło mi w komentarzu pod artykułem Pawła. Szacunek!

pozdrawiam.



👍
PM
16.04.2012 18:43 · Odpowiedź #32254
Zgadzam się.
Nie można traktować RAPR wybiórczo.
Przy wizycie Policji czy PSR niestety te argumenty nie uchronią nas przed mandatem.
TN
16.04.2012 18:50 · Odpowiedź #32255
Michale, widać, że bardzo mało mnie znasz, ale z drugiej strony, kiedy mogłeś mnie poznać lepiej, jak widzieliśmy się raptem - 2-3 razy.
Czy ja jestem wędkarzem nr. 3 który opisał Paweł - nie przypominam sobie, ale może takie było odniesienie, do mojej osoby, która propaguje 100% wypuszczanie ryb. O to trzeba zapytać Pawła.
Odnośnie okresów godowych ryb - uwierz bądź nie, ale miałem nawet etat wyznaczony przez siebie chociażby w zeszłym roku nad wodą w okresie tarła leszczy, których pilnowałem przez cały jego okres i co mogę stwierdzić - nikt im nie przeszkadzał. Wiem, bo tylko ja to widziałem.

A czy widziałeś, masz potwierdzone źródło, że tymon w okolicach Kozienic łowi ryby w okresie ochronnym, czy nie, a poprzez moje tutaj dywagacje na ten temat sam sobie ułożyłeś to w głowie i starasz się coś udowodnić. Zauważ, że nigdzie nie napisałem, że popieram łowienie ryb w okresie ich tarła, a jedynie zwracam cały czas fakt na to, że regulamin nie jest adekwatny do rzeczywistości i zarówno można złowić bolenia już kwietniu po tarle, jak również w maju jeszcze nie wytartego. Jeden i drugi przykład ma odzwierciedlenie w życiu codziennym.

Jeżeli już ma to mieć sens, to należałoby wprowadzić okres ochronny pozwalający łowić wszystkie ryby tak jak suma. Czyli 4 miesiące. To miałoby sens. Przynajmniej dla mnie. A dlaczego, bo nie tęsknię za rybim mięsem. A czy większości by to pasowało ? Odpowiedź jest chyba znana. A czy łowiłbym wtedy chociażby na koniec czerwca ? myślę, że tak, a dlaczego, ano dlatego, żeby więcej ryby udało się uratować przed tym wielkim znanym BUM, czyli początkiem sezonu spinningowego, a co za tym idzie - mniejszej ilości mięsa na patelni czy w lodówie.

Przykład z łowiectwem ma się do tego tak, jak przykład z prokreacją w domu i haczykiem. Chyba, że widzisz możliwość puszczenia zwierzyny po oddaniu do niej celnego strzału - co ciekawe, wiele razy słyszałem takie porównanie. Nie wiem do czego to prowadzi, ale do mnie nie przemawia taki coś.
MK
16.04.2012 19:31 · Odpowiedź #32256
Tomek absolutnie nie chciałem Cię urazić. Chodzi mi o to, że taka postawa jaką prezentuje wędkarz nr 3 jest groźna.

Przyroda nie da się opisac matematycznie. Cykl przyrody jest powtarzalny co roku, ale jak to w przyrodzie bywa - nie zawsze dokładnie o tej samej porze roku przychodzi czas tarła, czas godów ... Czasem miesiąc później, czasem wcześniej, a czasem tak jak w zeszłym roku. Dlatego chyba okresy ochronne mają taką tolerancję ... Nie trzeba za to ganić twórców RAPRU. Za to akurat nie ...

Nikt nie jest jasnowidzem i nie przewidzi, kiedy przyroda w tym roku każe ruszyć rybom na tarło. Dlatego warto dać rybom spokój w okresie ochronnym. Wg mnie jedna stracona szansa na wytarcie się np. okazu bolenia to strata wielokrotnie wyższa niż utrata adrenaliny z powodu holu tego okazu w kwietniu.
TN
16.04.2012 20:12 · Odpowiedź #32259

Tomek absolutnie nie chciałem Cię urazić. Chodzi mi o to, że taka postawa jaką prezentuje wędkarz nr 3 jest groźna.

Przyroda nie da się opisac matematycznie. Cykl przyrody jest powtarzalny co roku, ale jak to w przyrodzie bywa - nie zawsze dokładnie o tej samej porze roku przychodzi czas tarła, czas godów ... Czasem miesiąc później, czasem wcześniej, a czasem tak jak w zeszłym roku. Dlatego chyba okresy ochronne mają taką tolerancję ... Nie trzeba za to ganić twórców RAPRU. Za to akurat nie ...

Nikt nie jest jasnowidzem i nie przewidzi, kiedy przyroda w tym roku każe ruszyć rybom na tarło. Dlatego warto dać rybom spokój w okresie ochronnym. Wg mnie jedna stracona szansa na wytarcie się np. okazu bolenia to strata wielokrotnie wyższa niż utrata adrenaliny z powodu holu tego okazu w kwietniu.


Nie uraziłeś mnie, spoko. Po to pociągnąłem ten temat, żeby coś z niego wyszło.

DS
@dienekes (edytowany 14 lat temu)
16.04.2012 21:40 · Odpowiedź #32264
RAPR jest mięsiarski i rabunkowy, zarówno czynnie, tj. w zakresie, w jakim pozwala na zabijanie znacznej liczby ryb w sezonie, jak i biernie, tj. w zakresie, w jakim w ogóle nie reguluje pewnych kwestii, vide brak okresu ochronnego dla omawianych tu gatunków ryb oraz górnych wymiarów ochronnych. Jednak okresy ochronne nim wyznaczone nie wpisują się w ten trend i są przejawem istnienia pewnej dozy dobrej woli i rozsądku, a przy całym braku konsekwencji, nie są jednak złem, które popieramy. Przeciwnie, są jedną z niewielu dobrych rzecz ujętych w RAPR.

Piszesz, że człowiek myślący nie potrzebuje tych ograniczeń, a jednak nie widzisz niczego zdrożnego, w postępowaniu wbrew nim, tj. w wdzieraniu się z hakiem między tarlaki 🤔 Bo do tego sprowadza się np. połów szczupaków w ich okresie ochronnym i naturalnym środowisku.

Może faktycznie, przewrotnie rzecz ujmując, nie są potrzebne, skoro i tak dla wielu osób nie stanowią żadnej wartości, tj. ograniczenia?

Mój zdrowy rozsądek nakazuje dać rybom całkowity spokój w okresie ich tarła, niezależnie od obowiązujących przepisów, do których przestrzegania jesteśmy zobligowani, czy nam się to podoba, czy też nie. "Zdrowy rozsądek" u "wędkarza" nr 3 pozwala na narażanie ich na niepotrzebny stres (rany, otarcia śluzu, rozdarcia płetw itp czynników składających się na mroczną stronę naszego hobby), mimo wyraźnego zakazu.

Tu się różnimy (na nutę Luniz "I got 5 on it"). 🎵
HY
16.04.2012 22:01 · Odpowiedź #32265
No bo niestety RAPR jest właśnie dla tej grupy osób, dla których łowienie to nie tylko przyjemność spędzania czasu nad wodą ale w dużym stopniu łaknienie rybiego mięsa. Tak to niestety wygląda. Człowiek myślący nie potrzebuje nałożonych odgórnie okresów ochronnych, by wiedzieć, że ryba potrzebuje czasu na prokreacje. Tu potrzeba zdrowego rozsądku.


Tymon,
Analogicznie można stwierdzić, że przepisy ruchu drogowego też są bez sensu.
Przecież człowiek myślący mający dobry nowoczesny samochód wyposażony w masę systemów bezpieczeństwa nie musi się do nich stosować wystarczy, że będzie rozsądnie i jak mu na to warunki pozwolą jechał na ograniczeniu do 50 na drodze dwupasmowej przez miasto ponad 100.
Przecież nie musi sprawiać niebezpieczeństwa na drodze jedzie bo warunki na drodze i samochód mu na to pozwalają.
W jakimś celu przepisy zostały stworzone i czy się z nimi zgadzamy czy nie to powinniśmy ich przestrzegać, albo liczyć się z pełnymi konsekwencjami za ich łamanie.
T9
16.04.2012 22:18 · Odpowiedź #32266
Wszystko co mądre zostało już powiedziane.👏👏👏 dla Dienekesa, Morouka, hairy, przema. A co do RAPRU jaki zły, mięsiarski, rabunkowy by on nie byl, to nawet nie chce wiedzieć co by było, gdyby wędkarstwo nie było regulowane żadnymi normami.

DP
17.04.2012 04:42 · Odpowiedź #32267
Maj w zeszłym roku miałem taki sobie jeśli chodzi o bolenie.Po którymś słabym wypadzie zacząłem się zastanawiac co robię nie tak.Zawsze te pierwsze 2 tyg.maja były o.k.Coś tam łowiłem ale rybę trzeba było wypracowac jak w środku sezonu.Jakiś czas póżniej spotkany znajomy wędkarz pochwalił się jak to pięknie połowili z kolegami rap w kwietniu!Podobno wszystkie wypuszczali.Wtedy mnie trochę poniesło:zly:Usłyszał niezłą wiąchę.Dotarło do mnie dlaczego aż tak się męczyłem.Łowimy na tym samym odcinku Narwi.
Oprócz wszystkich argumentów przeciw które podali chłopaki,z którymi się zgadzam w 100% dodam jeszcze,że jest to zwyczajnie nie w porządku wobec wędkarzy,którzy wypuszczają bolenie.

bysior
17.04.2012 09:45 · Odpowiedź #32276
Niestety nie miałem netu i nie mogłem nic powiedzieć chociaż krew mi się gotowała :klotnia: Paweł poruszył ważny temat - bardzo ważny a jak widać jest on różnie postrzegany. Nie wyobrażam sobie wędkarstwa w postaci łamania regulaminu związku do którego należymy. Nie od dziś wiemy że PZW ma dziwne spojrzenie na rzeki, wody i ryby ale mimo wszystko powinniśmy trzymać się wyznaczonych reguł. Brzmi to pewnie dziwnie i mało kreatywnie... te trzymanie się wyznaczonych reguł.... ALE...

Są jakie są, ale są. Nie zgadzamy się z nimi, ja też się nie zgadzam z częścią tych reguł. Ale raczej w kierunku "do góry". Jako super wędkarz, który wypuszcza wszystkie ryby, mogę iść teraz na tarliska sandaczy? Przecież wypuszczam.... Nic złego nie zrobię rzece bo przecież tą skłutą, zmęczoną, wyciągnięta z tarliska rybę wypuściłem z powrotem do wody. Jestem super. Łał.

Zakaz trollingu, zakaz łowienia na Gnojnie do 31 kwietnia, zakaz łowienia z łódek do 1 maja - mi się to podoba. Dlaczego?

Byliśmy na Startej Narwi z paprochami - cisza i spokój. Na drugiej stronie pod szuwarami spławiały się jazie. Jakbym miał łódkę, to stanąłbym dziobem w tatarakach, albo z nurtem na kamieniu.... Spuściłbym woblera z nurtem, pewnie Jacka Bonito, i czekał na mocne, jaziowe walnięcie. A teraz? Teraz stoję pod drugim brzegiem i przyglądam się tym spławom. I cieszę się że nie mogę tam dorzucić. Bo ryby mają chwilę spokoju, ode mnie i od tabunu innych wędkarzy. I to mi się podoba.

Byłem na spokojnej wodzie na początku kwietnia. Rzut paprochem - szczupak. Podciągam go pod nogi i nie wyjmując go z wody odczepiam z pyska paprocha. Jestem trochę zniesmaczony tym szczupakiem. Przechodzę 100 metrów dalej licząc że żaden szczupak mi nie weźmie. Niestety - łowię kolejnego i też wytrzącham mu paprocha z pyska kiedy leży na płytkim brzegu. Idę w w zupełnie inne miejsce bo łowienie szczupaczków to nie jest to co kocham, zwłaszcza że są jeszcze objęte ochroną - albo inaczej patrząc - mają tarło (już albo zaraz) i nie należy im zawracać gitary.

Byłem parę dni temu na Narwi powyżej Gnojna. Pod zatopionym drzewem waliła rapa - całkiem fajna już - trójkę pewnie miała. Ominąłem to miejsce szerokim łukiem. Mogłem przecież założyć swojego killera boleniowego i ją złapać po 15 minutach. Ale mi mój wędkarski honor nie pozwala. Pierwszy to pierwszy.

Krew mnie zalewa jak widzę nad wodą gościa w maju, który łowi na 10 cm gumy na ciężkich główkach. Krew mnie zalewa jak widzę "spinningistę", który w kwietniu czatuje na bolenia. Krew mnie zalewa kiedy widzę "szczupakowców" na kwietniowej rzece.

Każdy ma własne sumienie - ale sumienie wędkarza nie powinno polegać tym, że wypuszcza... Bo ja też wypuszczam... ale MAM SZACUNEK DO RZEKI i DO RYB!
MK
17.04.2012 10:39 · Odpowiedź #32279

Niestety nie miałem netu i nie mogłem nic powiedzieć chociaż krew mi się gotowała :klotnia: Paweł poruszył ważny temat - bardzo ważny a jak widać jest on różnie postrzegany. Nie wyobrażam sobie wędkarstwa w postaci łamania regulaminu związku do którego należymy. Nie od dziś wiemy że PZW ma dziwne spojrzenie na rzeki, wody i ryby ale mimo wszystko powinniśmy trzymać się wyznaczonych reguł. Brzmi to pewnie dziwnie i mało kreatywnie... te trzymanie się wyznaczonych reguł.... ALE...

Są jakie są, ale są. Nie zgadzamy się z nimi, ja też się nie zgadzam z częścią tych reguł. Ale raczej w kierunku "do góry". Jako super wędkarz, który wypuszcza wszystkie ryby, mogę iść teraz na tarliska sandaczy? Przecież wypuszczam.... Nic złego nie zrobię rzece bo przecież tą skłutą, zmęczoną, wyciągnięta z tarliska rybę wypuściłem z powrotem do wody. Jestem super. Łał.

Zakaz trollingu, zakaz łowienia na Gnojnie do 31 kwietnia, zakaz łowienia z łódek do 1 maja - mi się to podoba. Dlaczego?

Byliśmy na Startej Narwi z paprochami - cisza i spokój. Na drugiej stronie pod szuwarami spławiały się jazie. Jakbym miał łódkę, to stanąłbym dziobem w tatarakach, albo z nurtem na kamieniu.... Spuściłbym woblera z nurtem, pewnie Jacka Bonito, i czekał na mocne, jaziowe walnięcie. A teraz? Teraz stoję pod drugim brzegiem i przyglądam się tym spławom. I cieszę się że nie mogę tam dorzucić. Bo ryby mają chwilę spokoju, ode mnie i od tabunu innych wędkarzy. I to mi się podoba.

Byłem na spokojnej wodzie na początku kwietnia. Rzut paprochem - szczupak. Podciągam go pod nogi i nie wyjmując go z wody odczepiam z pyska paprocha. Jestem trochę zniesmaczony tym szczupakiem. Przechodzę 100 metrów dalej licząc że żaden szczupak mi nie weźmie. Niestety - łowię kolejnego i też wytrzącham mu paprocha z pyska kiedy leży na płytkim brzegu. Idę w w zupełnie inne miejsce bo łowienie szczupaczków to nie jest to co kocham, zwłaszcza że są jeszcze objęte ochroną - albo inaczej patrząc - mają tarło (już albo zaraz) i nie należy im zawracać gitary.

Byłem parę dni temu na Narwi powyżej Gnojna. Pod zatopionym drzewem waliła rapa - całkiem fajna już - trójkę pewnie miała. Ominąłem to miejsce szerokim łukiem. Mogłem przecież założyć swojego killera boleniowego i ją złapać po 15 minutach. Ale mi mój wędkarski honor nie pozwala. Pierwszy to pierwszy.

Krew mnie zalewa jak widzę nad wodą gościa w maju, który łowi na 10 cm gumy na ciężkich główkach. Krew mnie zalewa jak widzę "spinningistę", który w kwietniu czatuje na bolenia. Krew mnie zalewa kiedy widzę "szczupakowców" na kwietniowej rzece.

Każdy ma własne sumienie - ale sumienie wędkarza nie powinno polegać tym, że wypuszcza... Bo ja też wypuszczam... ale MAM SZACUNEK DO RZEKI i DO RYB!


AMEN! 👍
TN
@tymon (edytowany 14 lat temu)
17.04.2012 17:05 · Odpowiedź #32282
Tomek, to czego jako właściciel SD z takim podejściem o jakim piszesz zezwalasz na konkurs jaziowy ? W imię czego ? Uważasz, że to jest słuszne łowić jazie dokładnie z tarlisk, czy po prostu przymykasz oko, bo pozwala na to regulamin. Odpowiedz mi szczerze.

Znamy się jakiś już czas, wiesz jakie jest moje podejście do przyrody, do ryb, do rzeki itd. Wiesz, że krzywdy nie robię niczemu co dupą rusza. Więc naprawdę nie potrafisz zrozumieć, gdzie jest sedno sprawy ?
Czemu tak uparcie twierdzisz, że jak pierwszy to pierwszy. A co byś zrobił, jakbyś sandacza mógł łowić powiedzmy tylko dwa miesiące, od tak "lipiec, sierpień". Czy dalej byś uważał, że tak robić należy? Wszystkie jazie jak twierdzą łowcy wracają do wody w świetnej kondycji, w co staram się wierzyć, bo rzeczywiście ich populacja jest co by nie gadać - liczna.

Każdy twierdzi, że ryba złowiona podczas godów , o czym nawet nie było tematu, bo nr. 3 powiedział, że łowi bolki w kwietniu, ale nie padło w opisie Pawła słowo, że podczas tarła, które de facto nie trwa 4 miesiące.

Zobaczcie jak ma się sprawa z sumem. Tylko cztery miesiące wg. prawa można go łowić. Czyli mam rozumieć, że te 8 miesięcy szykuje się do tarła lub zaraz po nim odpoczywa? Ryba drapieżna, podobnie jak sandacz, szczupak, ale różni ich tylko temperatura wody potrzebna do rozrodu. W Odrze poniżej wypływu Warty, okres ochronny kończy się z dniem 31 maja a co ciekawe zaczyna się z dniem 1 marca. Woda w podanym okresie nie musi mieć odpowiedniej wartości do rozrodu, która nie jest wcale niska jak na ten gatunek. Czy dalej nie widzicie sensu tego, o czym piszę ?

Nie przemawiają do mnie argumenty, że wydłużanie okresu ochronnego spowoduje zwiększenie się populacji danego gatunku, gdyż będzie miał że tak powiem, dłużej wolne od nas. Jeżeli ma mieć lepiej, to zaprzestańmy łowić wszyscy bez reszty w okresie który już podałem wcześniej. Nie róbmy gospodarczego aspektu wyższości jednego gatunku ryby nad drugim. Wszystkie gatunki są potrzebne i wszystkie miewają tarło. Wszystkim należy się wolne od przepływających przynęt w poprzek nurtu. Czy nie powinno być tak ?

Pozdrawiam.
BK
17.04.2012 17:14 · Odpowiedź #32283
Tymon myślę że bardzo nie rozumiesz słowo tarło. Tarło to okres w którym ryby przygotowują się do złożenia ikry potem składają ikrę i ostatni etap to odpoczynek po składaniu ikry. I Ty jako mądry człowiek powinieneś wiedzieć że po to właśnie określane są okresy ochronne na tyle długie aby ryby mogły się przygotować do złożenia ikry i potem odpoczęły. I traktowanie ich jako celu naszych wypraw w okresie ochronnym jest naganne. A to że na chwile obecna nie ma okresu dla jazia klenia czy okonia jest chore bo doskonale wiemy że tym rybom tez trzeba dać odpocząć.
TN
17.04.2012 17:39 · Odpowiedź #32284
Bizonik, chyba jednak nie. Bo całe życie mnie uczono, że tarło, to sam proces składania ikry, następnie polewanie mleczem przez samca , a wszystko to odbywa się przy pocieraniu o siebie ciałami, stąd nazwa ryb odbywających tarło - tarlaki. A okres o którym Ty piszesz, poprzedzającym i po tarle, to tzw. okres godowy.
Bo z tego co napisałeś, wynikać by mogło, że prokreacja, zapłodnienie u ludzi odbywa się już od momentu wzięcia ślubu :D a koniec to pewnie 5 lat po porodzie.

Możesz sobie wierzyć, bądź nie, ale wiem na czym to wszystko polega i ile powinno to trwać.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 2