Dla mnie sprawa jest prosta. Mlynek moze byc nie wiadomo jak spasowany, na niewiadomo ilu lozyskach, niewiadomo jak mocno utytlany w piasku to i tak jest nic. Pare wyjazdow z zastosowaniem w trollu SDRami weryfikuje jakosc maszynek (zwlaszcza jak sie jeszcze ryby uczepia a nawet i same zaczepy na rzece na przyklad ;)). Po takich wyprawach juz trzy moje mlynki zaczely huczec RAS 10400, Exceller 3500E, Shimano Exage po paru dniach trollowania. A Slammer ani steknie. Tak jak topornie nawijal tak i dalej nawija ale przynajmniej zadne rolki nie hucza ;). Wiec kompletnie olewam to ze ma jakies luzy, gorsza kulture pracy ( swoja droga kultura pracy to jakis eufemizm, jeszcze w siliniku to rozumiem ale w kolowrotku ???) czasami nawinie w maly stozek, slabo wyglada , ze z Chin, ze czasami kablak trzeba reka poprawic i takie tam pierdoly. To ma byc niezawodny sprzet a nie jakis wypasiony gadzet dla szpanerow.