Dwadzieścia kilka lat temu z rumieńcami na twarzy obserwowałem kołyszący się na wodzie spławik. Na końcu zestawu wisiał biały robak, a ja z czekałem z ogromnym podnieceniem na branie narwiańskiego potwora.
Gotowy w każdej chwili zareagować na najmniejsze drgnięcie malutkiego spławika stałem nad brzegiem Narwi przygotowany do walki z tą wielką i waleczną rybą, której brania oczekiwałem z tak wielkim zniecierpliwieniem.
Marzenie się spełniło szybciej niż przypuszczałem, po mocnym zacięciu i niesamowitej walce, na końcu mojego zestawu wisiała narwiańska... ukleja. Miałem wtedy 5 lat i tak zaczęła się moja przygoda z wędkarstwem, która w krótkim czasie przekształciła się w życiową pasję.
Dorastałem i rozwijałem się wędkarsko w otoczeniu osób, dla których czymś nie pojętym było wypuszczenie złowionej ryby. Od najmłodszych lat byłem świadkiem zabijania ryb łowionych za pomocą wędki, które często były uśmiercane w dość mało humanitarny sposób.
Nie było w tym nic dziwnego, było to dla mnie całkowicie normalne, przecież robili tak wszyscy dorośli wędkarze których znałem. Mając kilkanaście lat łowiłem głównie leszcze. Piękne ciemno złote łopaty które wszystkie, mówiąc kolokwialnie, trafiały do przysłowiowego wora.
Nie myślałem o tym, żeby złowioną przez siebie rybę wypuścić, przecież ryby były po to, żeby je złowić, przynieść do domu i zjeść!
Moja droga do Catch & Release
Będąc uczniem liceum ogólnokształcącego w Pułtusku, każdą wolną chwilę spędzałem nad Narwią z wiadrem pełnym pachnącej zanęty i dwoma pickerami.Obraz tamtej chwili pamiętam bardzo dobrze, choć minęło już prawie 15 lat. Był poranek, środek ciepłego lata, z wody powoli schodziła mgła a ja łowiłem leszcze na pułtuskim bulwarze. Kończąc wędkowanie wyjąłem z wody siatkę pełną ryb i zabiłem pierwszą z nich, grubego, ponad dwukilogramowego leszcza.
Patrzyłem na martwą rybę leżącą obok drewnianej ławki, oblepioną piaskiem i źdźbłami trawy. Zamarłem w dziwnym bezruchu i poczułem smutek. Poczułem się jakbym zabił całą rzekę, jej piękno, dzikość i tajemnicę.
Wyrywając się z tego niespodziewanego odrętwienia szybko, delikatnie i szacunkiem wypuściłem pozostałe leszcze do Narwi. Ten dzień zmienił kierunek rozwoju mojej wędkarskiej pasji i zdefiniował mnie jako wędkarza.
🎣 Profesjonalna wędka spinningowa - 25% TANIEJ!
Odkryj sekret skutecznego łowienia z najnowszą wędką Pro Angler. Tysięcy zadowolonych wędkarzy nie może się mylić!
Tamtą chwilę traktuję jako początek mojego wędkarstwa i mojej świadomości wędkarskiej. W tamtym dniu i w tamtej chwili jako wędkarz odrodziłem się na nowo. Wędkarstwo stało się dla mnie czymś zupełnie nowym i fascynującym.
Nagle okazało się, że otworzył się przede mną świat, którego zupełnie nie znałem. Wkroczyłem na wędkarską diamentową drogę. Nie przypuszczałem nawet, że ta droga będzie miała w przyszłości swoją nazwę – magiczne C&R.
W odpowiednim czasie poznałem Grześka Bednarczyka i wspólnie zaczęliśmy ryby razem łowić ryby.
Łowić i wypuszczać - co sprawiało nam niesamowitą frajdę i satysfakcję. Cały czas uczyliśmy się wędkarstwa, podpatrując innych, czytając gazety. Zaczynaliśmy łowić na spinning wymiarowe szczupaki i okonie, co było dla nas wielkim sukcesem – bo doszliśmy do tego sami.
W pewnym momencie naszych przygód nad Narwią, wpadliśmy na pomysł założenia prostej strony internetowej, gdzie zaczęliśmy opisywać swoje wyprawy i prezentować innym niecodzienne w naszych okolicach podejście do wędkarstwa.
Tak właśnie powstał Shrap-Drakers.
Catch & Release – spojrzenie na moją pasję wędkarstwa
Łowię ryby od 24 lat, świadomie od 14 lat, a w pełni świadomie od lat 8.W chwili w której to piszę mam 28 lat. Wiele wody w rzece upłynęło od mojego pierwszego świadomego wypuszczenia pierwszej złowionej ryby. Od tamtej pory ciągle uczę się życia rzeki, zachowania ryb, kaprysów przyrody.
Od tamtej pory coraz bardziej zbliżam się do poznania istoty rzeczy, taką jaka jest. I jestem pewien że zajmie mi to jeszcze bardzo dużo czasu. Catch & Release to tylko pojęcie, które gości w naszym modnym wędkarskim słowniku.
Prawdopodobnie pojęcie to jest wręcz marketingowe, który każdy może sobie przylepić do swojej wędkarskiej kamizelki. Każdy może je rozumieć inaczej, kłócąc się z innym wędkarzem o to czy jest ono lepsze czy gorsze od pojęcia NO KILL.
⚙️ Zestaw startowy dla początkujących - PROMOCJA!
Kompletny zestaw wędkarski w super cenie. Wszystko co potrzebujesz do rozpoczęcia przygody z wędkarstwem.
Kłócąc się o to co wyznawca C&R powinien wiedzieć i robić, a o to czego powinien nie robić. Dyskusji i kłótni na ten temat można spotkać wiele – nad wodą, na portalach internetowych i gazetach wędkarskich.
Przypomina mi to dawne i aktualne walki między religiami. Moja jest lepsza bo..... Ciągle się uczę swojego C&R, które dla mnie jest kodeksem postępowania nad wodą. Postępowania – bo moje C&R nie polega tylko na wypuszczeniu do wody złowionej ryby.
Moje C&R polega na szacunku do ryby jako mojego przeciwnika, szacunku do postępowania z rybą tak, polega na szacunku do przyrody, polega na szacunku do innych zwierząt które żyją nad wodą, polega na szacunku to wody.
A ten szacunek przejawia się również w naszym codziennym życiu.
Nie zabijam ryb!
W moim otoczeniu jest wielu kolegów i znajomych wędkarzy, którzy zabijają ryby zgodnie z RAPR.Ale zdarzają się też tacy, którzy mają swoje osobiste widełki – i wypuszczają ryby, które są poza ich skalą – a skala jest bardziej rozsądna niż aktualne wymiary ustanowione aktualnie przez nasz związek PZW.
To pierwszy krok... Swoim zachowaniem staram się przedstawiać respekt wobec rzeki, ryb i przyrody - pokazuję jak można by było postępować. Każdy wędkarz może zabić i zjeść rybę. Tak naprawdę to normalne postępowanie człowieka, od pokoleń ludzie jedli zwierzęta aby przeżyć, to jest wrodzony ludzki instynkt, który jednak w dzisiejszych czasach możemy zmienić.
Jeśli tylko sami będziemy chcieli.
Ciąg dalszy nastąpi...
Komentarze
Dołącz do dyskusji i podziel się swoimi przemyśleniami
Dołącz do dyskusji!
Zaloguj się, aby dodać swój komentarz i podzielić się doświadczeniem