Kiedyś w Wiśle w okolicy Góry Kalwarii na przepływankę
złowiłem leszcza ponad 2 kilo, ale największego swojego
leszcza złowiłem w zalewie Zemborzyckim, też kilka lat
temu był nie ważony, ale mierzył równo 74 cm. Tego
dnia miałem w sumie 8 sztuk leszczy a najmniejszy z nich
mierzył 54 cm i wszystko na spławiczek nie daleko od
brzegu a nęciłem mieloną kukurydzą, na hak zakładałem
ciasto z kaszy manny i kaszy kukurydzianej.
Ale jednak leszcz z rzeki, nawet taki kilowy daje większą
frajdę wędkarzowi swą walecznością, niż taki 2 kilowy
złowiony w stawie czy jeziorze.
pozdrawiam waldi-54:papa2: