duży leszcz z dużej rzeki - jak?

duży leszcz z dużej rzeki - jak?

Forum Wędkarskie · Wędkarstwo Gruntowe

duży leszcz z dużej rzeki - jak?

Wędkarstwo Gruntowe

← Poprzednia
Strona 1 z 5
NR
06.02.2010 20:56
Witam, forum ucichło, to może ja coś napiszę?
Jak dobrać się na dużych rzekach (warszawska Wisła np) do tych największych leszczy? Takich ponad 3 kilo....?
Ktoś ma doświadczenia z takimi łopatami? ;)
Bo ja przyznać się muszę do porażki. Znajomy próbował około tygodniowego nęcenia łubinem, ale wysoka woda niestety uniemożliwiła sprawdzenie czy nęcenie dało zadowalające efekty.
Wyciągnąłem kilka wniosków, zgadzacie się z nimi?
-nie ma sensu łowić blisko (5-10 metrów od brzegu) ani w dzień, ani w nocy.
-równy uciąg, piaszczyste dno - leszki do 1 max 1,5 kg
-spowolnienia za głowkami odpadają całkowicie, tam raczej drobny białoryb można połowić (chyba że jest przybór)

to tyle :)
114852 wyświetleń 102 odpowiedzi

Odpowiedzi

102 odpowiedzi · 114,852 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
bysior
07.02.2010 09:13 · Odpowiedź #6686
Świetny temat na artykuł :) Wieczorem napiszę coś o narwiańskich leszczach, jeśli oczywiście rzeka łapie się do grona tych dużych.. :)

c4ca4238a0b923820dcc509a6f75849b.jpg
SO
07.02.2010 09:55 · Odpowiedź #6687
Jeśli chodzi o Wisłę to najlepsze efekty mieliśmy między główkami-od brzegu blat i na wysokości szczytu główek rynna. Na brzegu przeważnie piaszczysta plaża. Dwa sezony temu miałem miejsce gdzie brały same łopaty-stara opaska z rowem biegnącym przy niej ok 3-4 m głębokości uciąg minimalny, główny nurt oddalony od brzegu o ok 25-35 m i właśnie przy samym brzegu ucztowały lechy. W sezonie 2009 była całkowicie zasypana piachem .
Tak to mniej więcej według moich obserwacji wygląda, no i zanęta na słodko.
Jeśli chodzi o Narew to na jesieni łapaliśmy ładne leszcze w miejscu bardzo płytkim (po kolana, może do pasa) do około 1/3 szerokości rzeki, za blatem rynna ( brały zarówno na wypłyceniu jak i skraju rynny
SO
07.02.2010 10:06 · Odpowiedź #6688
Wiślana opaska i jedna z rybek

PICT4142.JPG
PICT4121.JPG
bysior
07.02.2010 20:40 · Odpowiedź #6693
To jest temat na artykuł. A nawet na cały cykl artykułów. Ja ze swojej strony jeśli chodzi o nizinną rzekę jak Narew, mogę powiedzieć, że... nie ma recepty!

Moja przygoda z wędkarstwem zaczęła się właśnie od leszczy. To były prawdziwe, duże ryby.. I tak mi pozostało! Choć teraz nad wodami pojawiam się głównie ze spinningiem, to metody gruntowe i spławikowe są mi bardzo bliskie...

Temat jest bardzo szeroki. Jeśli chodzi o moje łowienie, polowanie na większe sztuki leszcza, wiąże się ze stosowaną przynętą oraz z obszarem żerowania stada. I z wieloma innymi czynnikami... adekwatnymi do miejsca... Oto kilka zdjęć, może nie 5kg leszczy, ale już nie leszczyków. Więcej informacji, trzeba by było zamieścić w kilku częściowym artykule :)

7.jpg
10.jpg
9.jpg
8.jpg
6.jpg
5.jpg
3.jpg
4.jpg
2.jpg
1.jpg
KZ
08.02.2010 15:37 · Odpowiedź #6695

To jest temat na artykuł. A nawet na cały cykl artykułów. Ja ze swojej strony jeśli chodzi o nizinną rzekę jak Narew, mogę powiedzieć, że... nie ma recepty!

Moja przygoda z wędkarstwem zaczęła się właśnie od leszczy. To były prawdziwe, duże ryby.. I tak mi pozostało! Choć teraz nad wodami pojawiam się głównie ze spinningiem, to metody gruntowe i spławikowe są mi bardzo bliskie...

Temat jest bardzo szeroki. Jeśli chodzi o moje łowienie, polowanie na większe sztuki leszcza, wiąże się ze stosowaną przynętą oraz z obszarem żerowania stada. I z wieloma innymi czynnikami... adekwatnymi do miejsca... Oto kilka zdjęć, może nie 5kg leszczy, ale już nie leszczyków. Więcej informacji, trzeba by było zamieścić w kilku częściowym artykule :)


Bysiorku muszę przyznać że ładne te twoje leszki!!!👏,choć ich łowienie nie jest mi obce.Teraz jak będe na zasiadce na karpie i jeśli tylko mi się przyplącze jakiś leszek zamiast karpia to postaram się zrobić fotkę takiemu jegomościowi i powiem tylko że na kulkę biorą takie niczego sobie leszki.;)
NS
08.02.2010 17:32 · Odpowiedź #6696
Kiedyś jeździłem z kolegami nad Wisłę i nie tylko:

Obraz 011.jpg
MO
08.02.2010 17:45 · Odpowiedź #6697
Novis, ale łopatę wytargałeś normalnie śnieg można odgarniać :) gratuluje, mi się takiego jeszcze nie udało.
NS
08.02.2010 18:21 · Odpowiedź #6698
Masełko , ale to było 5 lat temu📷
W7
08.02.2010 19:09 · Odpowiedź #6699
Novis. Pięć nie pięć, ale Leszcz piękny.
Coby nie mówić ja też darzę ten gatunek szczególnym sentymentem, a piękne stalowe olbrzymy z Mazur, jakie było mi dane oglądać podczas wczasów nad jeziorem Roś wryły mi się głęboko w pamieć....Ech.
KZ
08.02.2010 19:40 · Odpowiedź #6700
Piękny Novisku-ach piękny!!!👏
KO
08.02.2010 20:24 · Odpowiedź #6701
I ja lubię piękne złote lechy.Jeśli jeszcze w Narwi są jeszcze leszcze po 1,5 kg chętnie się wproszę na federowe łowy.Bysior mam nadzieję że zaprosisz kolegów w swoje dziewicze rewiry🥺.
bysior
08.02.2010 20:32 · Odpowiedź #6702
Krzyko.... 1.5 kg.... PHI!! Jak będzie chciał jechać na większe to wtedy możemy skoczyć w moje dziewicze rewiry na paliki z pychóweczką! :D
KO
09.02.2010 16:31 · Odpowiedź #6706

Krzyko.... 1.5 kg.... PHI!! Jak będzie chciał jechać na większe to wtedy możemy skoczyć w moje dziewicze rewiry na paliki z pychóweczką! :D

No i już się cieszę, bo lechy nie podleszczaki, to ryby dające satysfakcję i radość wędkarską najwyższych lotów🎉.Poza tym będzie okazja żeby się spotkać i połowić w miłym towarzystwie i otoczeniu pięknej przyrody:)
.
TN
08.02.2010 20:51 · Odpowiedź #6703
Jadę z wami moje pany. Lechy to moja druga miłość po spinie.
NS
09.02.2010 07:49 · Odpowiedź #6704
Ja tak samo odrzucamy czasami spiny na bok i gnam na lechole, przeważnie nad Wisełkę lub też Wartę. Jednak największe jakie łowiłem, to jednak Wisła w okręgu płocko-włocławskim. A tam z feederem o c.w poniżej 100 g nie ma co startować:dobani:
KZ
09.02.2010 18:05 · Odpowiedź #6707
Ja też się piszę na lechole!!!😏
W7
09.02.2010 19:08 · Odpowiedź #6708
Ej Panowie - to kiedy na te Lechole - też bym się pisał, a co !!! 😏🎉 😏
RA
09.02.2010 19:40 · Odpowiedź #6709
Jadę z wami Panowie :)
BK
09.02.2010 19:54 · Odpowiedź #6710
No i Bysior nie wymigasz sie teraz z organizacji wyjazdu na leszcze.
MO
09.02.2010 19:56 · Odpowiedź #6711
to i ja pobiorę kilka lekcji :) tylko kiedy taką wycieczkę zaplanować? bo to już się większa grupa zbiera to może być ciekawe doświadczenie :):):)
KO
09.02.2010 20:38 · Odpowiedź #6712
😄😄😄😏
TN
09.02.2010 23:37 · Odpowiedź #6714
Może i ja pokuszę się opisać co i jak z leszczami na moim odcinku Wisły. A więc zaczęło się tak.
Był to rok 1997, kiedy to jako 12 latek jeździłem z ojcem na rozerwaną, dużą wiślaną klatkę, gdzie kusiliśmy właśnie leszcze na zestawy spławikowe. To były moje początki, kiedy robiłem zanętę z suchego chleba, paczki płatków owsianych górskich, otrąb z dodatkiem nierzadko ziemniaków pozostałych z obiadu. Całość kleiła się tak jak powinna. Na początek wrzucało się kilka kul w miejscówkę i po zarzuceniu zestawów wpatrywało się w spławiczek. I tak właśnie oto 12. V. 1997r. złowiłem pierwszą łopatę długą na 55cm. Nie muszę chyba dodawać, że od tego właśnie momentu miłość do leszcze się uaktywniła i co roku okazywana jak tylko czas i warunki pozwolą.
Dziś stałem się bardziej leniwy. Nie siedzę już ze spławiczkiem. Sam nie wiem czemu, ale jakoś tak się złożyło, że ojciec póki żył nauczył mnie łowić leszcze z gruntu. Nie było tu mowy o jakiś tam feederach, picerach itp. Zwykła, teleskopowa wędka w dł. 3.6m, zamiast koszyczka używanego obecnie był "telewizorek", w którego ładowało się po brzegi płatki owsiane. Nad "telewizorkiem" ciężarek przelotowy o wadze do 100gr. Żyłka główna 0.22-0.24mm, przypon 0.16-0.18mm i na końcu haczyk Mustada w rozm. 10.Na haczyk koniecznie 5 białych robaków. I to było to. Brały lechy, oj brały. Rzadko schodziło się z miejscówki o kiju.
Następnie nastał czas gotowych zanęt sklepowych. Więc należało jakoś zestaw udoskonalić, gdyż nie było sensem ładować zanęty w "telewizorek". Decyzja słusznie padła na sprężynę. Budowa zestawu taka sama, tylko w miejsce telewizorka sprężyna. Do gotowej mieszanki Trapera zawsze dochodziło parę udoskonaleń, bądź nazwać to jaśniej, składników, które z kg robiły 3kg. A więc chleb, płatki, otręby i zamiast kleju kaszka ryżowa dla dzieci ( klei na beton). I z takimi oto zestawami przesiadywaliśmy wiele poranków nad naszą królową.

Obecnie wszystko się pozmieniało. Zaczęły się feedery, zaczęły się koszyczki, zaczęły się cieńsze zestawy a ryb jakby łowi się coraz mniej. Fakt faktem, że coraz mniej się kusi te leszcze, ale i ciężej o te większe na Wiśle. Miejsca, które kiedyś darzyły pięknymi lechami stały się zwyczajnie puste.
Jakieś 3 lata temu, pod koniec lipca trafiłem na eldorado leszczowe całkiem przypadkiem, gdy po długim czasie odwiedziłem pewną miejscówkę, gdzie kiedyś się łowiło. Zajechałem z rana, zarzuciłem i czekam. Do 6.30 nawet skubnięcia. Decyzja szybka. Zwinąłem i wziąłem spina w rękę i poszedłem zwiedzić kawałek wody. Doszedłem na zakręt, gdzie Wisła wycięła spory dół i rwała na całego. I nagle moim oczom w promieniach słońca ukazał się za tym rwącym nurtem na spokojniejszej wodzie piękny, złocisty grzbiet grubego lecha. Długo mnie prosić nie musiał. Poszedłem po oddalony samochód, podjechałem, ponownie rozłożyłem gruntówki i żyjąc nadzieją na spotkanie z łopatą tak sobie siedziałem i wpatrywałem się w szczytówki. Minęła jakaś godzina, jak na jednej gruntówce zaczęły się harce ze szczytówką. Po samym braniu widziałem, że to będzie on. Zacięcie, spokojny hol i nareszcie leży w podbieraku. Biorę w ręce i widzę, że decyzja była słuszna. Mierzę łopatę i jest 53cm. Wkładam go do siatki i zarzucam ponownie. Znów zapanowała cisza. Minęła kolejna godzina i jest kolejne branie. Zacięcie i kolejna łopata jest przy brzegu. Miarka wskazuje 56cm.
W przeciągu 4 wyjazdów złowiłem z tego blatu za rwącym nurtem 10 leszczy, z czego tylko 1 miał poniżej 50cm. Reszta w przedziel 51-62cm. Sierpniowy przybór popsuł mi zabawę. Takiej miejscówki do dziś nie widziałem, ale może za mało szukam. Za dużo czasu łażę za boleniami, za kleniami. Jakoś wypaliłem się leszczowo.
Ale jedno mogę powiedzieć. Leszcze z Narwi niech czują stracha, bo dobiorę im się do d..., jeżeli Bysior zorganizuje to, o czym się tak już głośno zrobiło. Więc zostaje nam tylko czekać do czerwca, aż się wytrą te nasze żylety. A wtedy zatańczymy z nimi jak przystało na prawdziwych wędkarzy.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 5