Ekspedycja: Zimowa Troć 2010
Wędkarstwo – ogólnie
RZGW rozwiązało umowę z PZW i tym samym stało się pełnoprawnym zarządcą tej wody.
W 1961r powołano na całej Drwęcy rezerwat przyrody, jednak jest tam zapis zezwalający na amatorski połów ryb dla członków PZW(dlatego trzeba mieć kartę wędkarską).
Po odebraniu rzeki PZW grupa "pieniaczy internetowych" rozpętała zadymę, że niby ze względu na powyższy rezerwat nie można łowić troci i łososi w Drwęcy.
De facto sprawa ta była przerabiana już kilka lat temu i rozbiła się o sąd, który uznał, że na Drwęcy łowić można.
Osobiście dzwoniłem zarówno do RZGW w Gdańsku jak i Państwowej Straży Rybackiej w Toruniu i potwierdzili mi, że od stycznia oczywiście na Drwęcy można łowić według dotychczas obowiązujących zasad po uiszczeniu składki na konto RZGW.
Dla mnie taka informacja jest wystarczająca i nie ma sensu szukać po dziennikach ustaw kolejnych rozporządzeń bo mija się to z celem.
1 stycznia jadę nad Drwęcę i zamierzam łowić.
Smaczku dodaje fakt, iż od niedawna pod mostem autostradowym na Drwęcy pojawiła się tablica informacyjna o rezerwacie i zakazie połowu, która nijak się ma wyglądem do prawnie obowiązujących tablic. Jak się okazało po śledztwie przeprowadzonym przez jednego z wędkarzy, tablica została postawiona przez robotników remontujących trasę szybkiego ruchu S7, żeby jak cytuję za jednym z nich: "Wędkarze się tu nam po budowie nie plątali".
Ja odniosłem wrażenie, że sprawą zainteresowali się lokalni wędkarze i celowo biją pianę, żeby mieć jak najmniej ludzi nad Drwęcą.
Jedno jest pewno do naszego wyjazdu wszystko się już na 100% wyjaśni i nie będzie tak, że jedziemy w ciemno.
O sytuacji nad rzeką napiszę po powrocie w piątek lub sobotę.
Podsumowując otwarcie sezonu to takiej nędzy nie pamięta na Drwęcy żaden trociarz. Potwierdzone złowione 2 samice łososia 95 i 90 cm koło mostu autostradowego. W Lubiczu i Złotorii zero.
Woda wygląda po prostu na mocno przełowioną, co potwierdzają wybite na beton ścieżki na brzegu,ślady po ogniskach oraz info od miejscowych.
Nie zaliczyłem żadnego brania.
I mam pytanko jaki sprzed będzie najlepszy na Drawce?
Jadę pierwszy raz w życiu na te ryby ,po namowie Andrewa
Myślę że się spotkamy i poznamy się lepiej na spotkaniu
Pozdrawiam M
Dojechaliśmy nad rzekę około 9tej rano(tragiczna droga do Lipna). Zdziwieni brakiem śniegu zaczynamy łowić. Ludzi jak na rozpoczęcie dość mało.
Po pół godzinie słyszymy, od ludzi na drugim brzegu, że ktoś po naszej stronie holuje metrówkę i nie ma mu jej kto podebrać. Wiele nie myśląc ruszam biegiem z podbierakiem w górę rzeki. Po chwili odnajduję szczęśliwca, który od pół godziny już walczy z piękną rybą. Po chwili dobiega do nas jego kolega z osęką i łowca decyduje, że woli podebranie hakiem.
Ryba zmierzona na brzegu to samica(prawdopodobnie łososia) długości 94cm. Ja nie tracąc czasu staję na szczęśliwym miejscu i liczę na dobry czas na rybę.
5 minut później wędkarz na drugim brzegu melduje, że ma rybę na kiju i po emocjonującym holu, który trwał 20min ląduje samicę 90cm.
Niestety na tym emocje się kończą i do zmierzchu nikt więcej nie zanotował kontaktu z rybami.
Moje zmartwienie budzą warunki jakie zastaliśmy tj. duże nawisy lodowe, które ograniczają wybór łowisk do minimum. Obawiam się, że po mrozach zapowiadanych na najbliższy czas, może być baaaardzo słabo.
PS.
Co do kombinezonów pływających, o które ktoś mnie pytał to jednak warto je zabrać. Strome oblodzone brzegi potrafią zaskoczyć, o czym wczoraj przekonał się jeden z wędkarzy powyżej mostu autostradowego.
Natomiast już nie wiem jak się ubrać w kombinezonie dłuższe piesze wycieczki odpadają bo można się ugotować🤔 chyba trzeba poczekać i spakować ciuszki w przeddzień wyjazdu.
Bo na mróz idzie....
Ale tak myślę, że na pogodę wpływu nie mamy, za to trzeba przygotować się jak najlepiej!
Szukając dobrych stron takiej pogody widzę taki plus, że po pierwsze wędkarzy będzie w tym czasie mniej, a i wiele miejsc nie będzie obłowionych.
Ja nie łowię spod lodu, a na trociach jeszcze nie byłem więc by może mój pomysł zbyt mądry nie jest.
Ale wiem, że coraz więcej wędkarzy podlodowych używa kombinezonów pływających, a dodatkowo chodzą z linką asekuracyjną.
A jeżeli by spróbować tak nad Drwęcą?
Ja i tak zamierzam w taki kombinezon sie ubrać. Bezpieczeństwo przede wszystkim!
Ale jakby tak łowić w kombinezonie, dodatkowo obwiazać się linką, a tę linkę do drzewa przywiązać. Oczywiście bez szarżowania, ale może w ten sposób łatwiej i bezpieczniej można by poobławiać krawędzie lodowe?
Ciekaw jestem co na to doświadczeni trociarze?
Realne to?
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.