Sądziłem, że skoro wziął pod powierzchnią, to była to ryba aktywnie żerująca.
to jest jeden z głównych błędów popełnianych nad wodą, że jak nie widać że ryby pod powierzchnią żerują to się nie próbuje ich tam złowić...
woda jest u mnie martwa już od dawna i nie widać ryb pod powierzchnią, nie ma oznak ich tam przebywania...
ani ten, ani poprzedni 90cm nie pokazały niczym, że tam są, nie uciekała drobnica itp.
przy połowie z powierzchni kieruję się przede wszystkim charakterem łowiska i porą dnia, zakładam że w tych warstwach muszą być o określonych godzinach i próbuje je łowić... dotyczy to zarówno sandaczy jak i boleni, trafiają się okonie, szczupaki i... leszcze, ale najważniejsze jest łowisko, nie wszędzie łowienie w powierzchni będzie miało sens.
łowię tak od czerwca do grudnia, często tak jak dziś gdy nie mam brań z powierzchni zaczynam łowienie z dna, ale nigdy odwrotnie, brania mam najczęściej w pierwszych 5 rzutach, chociaż od tego też są wyjątki.
czyli jeszcze raz: warto oderwać się od dna i nie patrzeć że nic się na wodzie nie dzieje...
ostatnio Bysior miał okazje się o tym przekonać, łowiąc ze mną na łódce, brak aktywności ryb na powierzchni - on na gumy ja na wobler powierzchniowy, po drugim sandaczyku założył wobler...
A ja lubię nazywać je "pieskami" :)
a możesz wyjaśnić czemu?
łowie sandacze, mam psa, miałem psy i jedno drugiego w niczym nie przypomina...
co złego jest w słowie sandacz?
Wystawiłem ostatnio Bysiorowi łowisko z "instrukcją" jak tam się zachowywać, gdzie ustawić i jak łódkę, jak i na co łowić - jednocześnie te same informacje dałem drugiemu kumplowi... ale Bysior tylko guma i guma i oranie dna, akurat w tym miejscu to nie ma sensu...
drugi kumpel posłuchał się w 100% - rezultat? ostatnio powiedział mi, że to jego "życiowy" sezon sandaczowy...
byli też podpatrywacze... ale też tylko guma i dno... wynik zero... na szczęście bo podpatrywacze to sandaczożercy...
widać, że się już pieski ruszyły
niestety z tym ruszeniem to nie tak, albo ich wcale nie ma, albo są gdzie indziej bo w miejscach gdzie się je u nas o lat łowi nie ma... w weekend była masa łódek na wodzie, ale nikt nie połowił