Dziś już mnie zaczęło nosić. Więc wsiadłem w moje "Porsche" gryzione zębem czasu i ruszyłem w nieznane. Lubie czasem poszukać jazi to jedna z odmian tej choroby. Rzeka u mnie jeszcze nie pozwala łowić a woda jest o temperaturze bliskiej zeru. Co innego rzeki przepływające przez aglomeracje miejskie. Woda nie jest tak wyziębiona a dodatek ciepłych oczyszczonych ścieków uatrakcyjnia taki ciek dla leniwych ryb którymi nie wątpliwie są jazie. Woda trącona mętna lecz w krótkim czasie kilka ryb udało się oszukać. Wielkością nie porażały i również nie reprezentowały jednego gatunku lecz nadzieja na coś większego u mnie umiera ostatnia a zwłaszcza gdy noc wygania. Branie mocne nie do przegapienia hol już nie tak atrakcyjny bo wody w rzeczce mało i głównie ryba okupowała dołek z którego wyszła do wobka. Oby się taka aura utrzymała jak najdłużej.


Pozdrawiam
Jakub Podleśny


Pozdrawiam
Jakub Podleśny