Tajne Wody

Tajne Wody

Forum Wędkarskie · Sezon wędkarski 2014

Tajne Wody

Sezon wędkarski 2014

Odpowiedzi

332 odpowiedzi · 238,360 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
RA
29.07.2014 06:23 · Odpowiedź #58794
Tak się przyglądam waszym wypowiedziom od wczoraj. Nerwy, nerwy, niepotrzebne nerwy 😂
@ Maćku fajnie że łowisz, wypuszczasz itd ale pamiętaj że na forum nie wstawiamy zdjęć ryb które nie przekroczyły wymiaru ochronnego no taki mamy tu układ. Zarejestrowałeś się więc zakładam że zgodziłeś się na panujące tutaj normy etyczne. Potraktuj moje upomnienie jako przyjacielską radę i wyciągnij wnioski na przyszłość. O twoim kunszcie nie świadczy ilość zdjęć a ich jakość, nic na siłę nie musisz udowadniać.
@ Adam a może zamiast się denerwować zrobić odcinek no kill? Bo jaki jest sens mozolnej pracy jak w jednym sezonie można odrybić rzekę czerwonym robakiem :nerwus: rozumiem że wkładacie dużo czasu i pieniędzy i na tle innych okręgów robicie dużo ale czy nie warto najpierw zabezpieczyć wodę a potem o nią dbać. Widziałem jak szybko można zniszczyć rzekę z pstrągiem i szkoda było by zaprzepaścić wszystkie nakłady pracy. Róbcie odcinki no kill, kontrolujcie i na pewno przyniesie to więcej korzyści dla was i dla rzeki.
Pamiętaj że to co robicie robicie dla wszystkich wędkarzy nawet tych którzy polują tylko i wyłącznie na mięso :zly: każdy kto opłaca składki ma prawo korzystać z wód i nie łamiąc regulaminu może zabrać ryby jeżeli ma ochotę. Wędkarzy nie zmienicie. Zmienicie przepisy.

Mam nadzieję że wszystko sobie już wyjaśniliście w tej kwestii bo wątek tak czy inaczej dotyczy "tajnych wód". Jak słusznie Marcin zauważył. Jeżeli macie ochotę podyskutować załóżcie wątek o tym temacie.
WR
30.07.2014 07:33 · Odpowiedź #58814
Widać, że ostatnio wypowiadali się ludzie, którzy bardzo sobie cenią pracę, którą włożyli w utrzymanie i polepszenie stanu wód, na których im zależy. Niestety też z rozżaleniem widuję jak praca moja i Kolegów nad "Naszą" wodą jest niweczona przez innych ludzi. W związku z tym rozumiem emocje jakie został przelane na klawiatury.
Jeden z Kolegów Forumowiczów ma w stopce postów napisane, że: "najpiękniejszy jest widok odpływającej ryby" (mam nadzieję, że dobrze zacytowałem :D ). Ja jedynie mogę dodać, że jeszcze piękniejszy jest widok ryby w dobrej kondycji, którą mieliśmy okazję najpierw wpuścić jako narybek, a później złowić i zwrócić wolność. To jest potwierdzenie, że cała ta praca przy zarybieniach, kontrolach itp. daje pozytywny efekt. Jeszcze fajniejsze są komentarze wędkarz , że: "nareszcie jest fajna zabawa".
Niestety dla jednych zabawa dla drugich obiad lub kasiorka.
WR
@walkor (edytowany 11 lat temu)
30.07.2014 07:41 · Odpowiedź #58815
Jeśli chodzi o "dodatkowe zarybienia". Przepis został wprowadzony, żeby nikomu nie wpadło do głowy, że na przykład wpuszczę sobie tonę sumika karłowatego. Fajna, smaczna rybka, łatwo się łowi i bierze na wszystko. Jakie skutki ma wpuszczenie tego cholerstwa to nie muszę mówić. Podobnie jest z wężogłowem w Kalifornii i tołpygą białą w dolinie Wielkich Jezior w Stanach Zjednoczonych.
Z drugiej strony potrzeby są wielokrotnie większe niż możliwości gospodarzy wód...
PR
30.07.2014 08:19 · Odpowiedź #58817
Oraz mozliwoscia przeniesienia jakiejsc choroby. Wbrew pozorom nie zawsze ryba jest "zdrowa jak ryba".
WR
30.07.2014 08:45 · Odpowiedź #58818
Ciekawa sprawa jest z karpiami z zarybień. Okazuje się, że przez lata hodowli u karpi następuje cykliczny spadek odporności w okresie wiosennym. Jak wpuszczamy takie ryby do "Naszych" wód to podczas tarła dochodzi do różnych uszkodzeń mechanicznych. W połączeniu ze spadkiem odporności ryby zaczynają łapać różne choroby - najczęściej różnego rodzaju pleśniawki. w tym roku myśleliśmy, że mamy nie mały problem. Łowiono dużo karpi, rzadziej inne gatunki z pleśniejącymi ranami. Okazało się że wszystko wróciło do normy.
KF
30.07.2014 16:21 · Odpowiedź #58828
Taka rybka z wczoraj...
KL
30.07.2014 20:33 · Odpowiedź #58835
Piękny szczupły - choć już dość gruby ;)
Gratulacje!
HE
31.07.2014 18:30 · Odpowiedź #58852
Miałem się nie wtrącać. Świata ani ludzi nie zmienię, a nerwów zawsze sobie człowiek napsuje. Jednak nie umiem nie zareagować jak według mnie dzieję się coś "nie halo".
A jeśli ktoś mija się z prawdą i przy okazji szkaluje inne osoby, to uważam że postępuje źle.
Czasami osiąga to tak absurdalne rozmiary, że szkody czynione przez takich fantastów mogą być naprawdę duże. Niestety z wiekiem i wraz ze wzrostem doświadczenia stają się jeszcze groźniejsi, a ich kłamstwa doskonalsze.

Ale do rzeczy ...
- Drogi Macieju, nie nie łowisz dużych ryb. Jesteś non stop nad wodą i jedynie raz na jakiś czas jakaś głodna i zdesperowana większa sztuka Ci usiądzie, ale są to sporadyczne przypadki. Jedynie przerzucasz trochę gruzu. Ktoś kto łowi ładne ryby nie chwali się narybkiem i nie wstawia tych samych sztuk wiele razy.
- Opowieści, którymi raczysz ludzi, zmieniały się w czasie, a ryby rosły i rosły. Co ciekawe zdarzało Ci się opowiadać tę samą historię, tej samej osobie, tylko fakty się zmieniały.
- Nie nie zarybiacie pstrągiem odcinka miejskiego. Może Wam się zdarzyło z raz, w co i tak wątpię.
- Nawet jesli byście tam wpuścili pstrągi, to one nie mają szans na przeżycie (dowiedz się od ludzi z wiedzą dlaczego)
- Zarybienia kleniem robione przez okręg dały bardzo dużo i gdyby nie one to byś łowił kiełbiki na spławik z gęsiego pióra.
- Gdyby nie walka kilku ludzi z okręgu, to zamiast wody płynęłaby ludzka kupa. Co zresztą od czasu do czasu się dzieje i sporo ryb pada.

Nie liczę na to, że zrozumiesz i się zmienisz, ale może przynajmniej kilka osób na tym forum zrozumie, że mają do czynienia z osobą, która opowiada straszne farmazony.
Pewnie w tym momencie mocno Ci podpadłem (przerabiałem to już to z podobnym fantastą, ale sprytniejszym), ale mówi się trudno ...
KO
01.08.2014 06:47 · Odpowiedź #58863
Nie znam kolegi Macieja , natomiast miałem przyjemność poznać @ rybaraka i nigdy nie uwierzę w te wszystkie kalumnie rzucane pod jego adresem.Wkra jest ewidentnie chroniona bo to widać gołym okiem również zarybiana bo to też widać.Osobiście napawam się widokiem ładnych ryb pływających w tej rzece a ich obecność jest głównym argumentem żeby doceniać wkład pracy jaki włożył Adam i "klika" czyli ludzie którzy z nim pracują lub społecznie mu pomagają.
Przykre jest to że bardzo młodzi ludzie w ten sposób wypowiadają się publicznie o drugich widząc tylko czubek własnego nosa.
DP
01.08.2014 12:33 · Odpowiedź #58867
Tak na potwierdzenie moich słów,że Straż w Okręgu nie próżnuje
http://www.pzw.org.pl/18/wiadomosci/100523/60/rodzinne_klusowanie
http://www.pzw.org.pl/18/wiadomosci/99959/60/zatrzymanie_klusownika_na_rzece_wkra
Brawo Panowie 👏
Brawa należą się tym bardziej,że zwinąć zastawione siaty i zgłosić "wynik" jest całkiem łatwo ale wyczekać często długie godziny w zasadzce na kłusoli już nie każdemu sie chce.
WR
28.08.2014 07:58 · Odpowiedź #59267

Tak na potwierdzenie moich słów,że Straż w Okręgu nie próżnuje
http://www.pzw.org.pl/18/wiadomosci/100523/60/rodzinne_klusowanie
http://www.pzw.org.pl/18/wiadomosci/99959/60/zatrzymanie_klusownika_na_rzece_wkra
Brawo Panowie 👏
Brawa należą się tym bardziej,że zwinąć zastawione siaty i zgłosić "wynik" jest całkiem łatwo ale wyczekać często długie godziny w zasadzce na kłusoli już nie każdemu sie chce.


Tylko pozazdrościć tak częstego udziału PSR. W mazowieckim to prawie niewykonalne. Musimy chodzić sami, albo w ostateczności prosić o pomoc policji, która niestety jest nieprzygotowana (głównie podstawy prawne) do takich akcji.
Po za tym co tym kłusującym wpada do głowy. Albo muszą tak kochać smak ryby, albo mieć dwóję z matmy. Dajmy na to że sprzeda rybę średnio za 15 zł/kg. Niech złapie 10kg. Mamy 150 zł na 4 osoby czyli 37,5 na głowę. Dajmy na to, że muszą poświęcić 5h na wszystko (przygotowania, odłów, dojazdy, sprzedaż). To wychodzi 7,5zł za godzinę. Ale muszą zakupić benzynę, materiały kłusownicze, ubrania itp. Gdzie tu zysk?
JY
03.08.2014 11:41 · Odpowiedź #58889
Ostatnie upały są nie do wytrzymania ale uparci poddają się ostatni ;)





Pozdrawiam

Jakub Podleśny

bysior
03.08.2014 13:30 · Odpowiedź #58891
Piękne zdjęcia Kuba naprawdę przyjemnie pooglądać 📷 👏 👏 👏
C0
05.08.2014 18:03 · Odpowiedź #58953
Sobotnia, nocna, spinningowa życiówka z małej świętokrzyskiej rzeki...87cm...

MK
05.08.2014 18:16 · Odpowiedź #58954
Piękna Ryba, szczere gratulacje!
SU
05.08.2014 18:23 · Odpowiedź #58955
Zacny zwierz ...
F2
05.08.2014 18:32 · Odpowiedź #58956
Bardzo ładny piesek👏 Napisz coś o okolicznościach połowu, jeżeli to nie problem:)
C0
05.08.2014 19:04 · Odpowiedź #58957
Dzięki koledzy,

Jasne że mogę napisać co nieco o okolicznościach to żaden problem. Osobiście sandacze łowię w małej nizinnej rzece w okolicach starachowic. Nie jest to Wisła czy Odra ale przecina ją kilka zalewów i dzięki temu populacja sandacza jest w niej dość liczna. Mimo to łowi się przeważnie ryby w przedziale 40-50cm, sztuki wymiarowe to rzadkość. Najczęściej jeżdżę z bratem i tak też było tym razem...bardzo lubię dużą wodę w przeciwieństwie do brata...mam kilka swoich ulubionych miejsc, ale wysoka woda i trudny brzeg znacznie utrudnia łowienie zwłaszcza w nocy. Mimo to postanowiłem wyskoczyć i przetestować kilka nowych woblerków. Miałem coś samemu strugnąć, ale jak to bywa w sezonie czasu po prostu brak. Przypadkiem trafiłem w sklepie u kumpla na jakiegoś używanego handmade'a. Nie byłbym sobą gdybym czegoś w nim nie zmienił, więc wobek od razu po zakupie dostał nowy mniejszy ster i dobrej jakości kotwice.
Po dojechaniu na miejsce okazało się że nie ma tragedii, środkiem waliły bałwany, ale przy brzegu tuż przed małą główką z kamieni woda zawracała i podmywała brzeg płynąc znacznie wolniej niż w głównym nurcie. Wiedziałem że drobnica jest ,,wepchnięta" pod przybrzeżne trawy i tam postanowiłem poszukać sandaczy. Założyłem stuningowanego wobka-7cm pływająca uklejka w naturalnych kolorach. Normalnie na nocne sandacze (przy normalnym stanie wody) zabieram głównie płytko chodzące uklejokształtne woblery o drobnej akcji: Rapala Original, Dorado classic czy też glog nike, ale w dużej wodzie w której drobnica walczy z nurtem drobno pracujący wobek to nie jest dobry pomysł...W bodajże 5 rzucie mam piękne puknięcie i przytrzymanie. Ścinka i po jakiś 2 minutach zmęczony sandacz wyjeżdża sam na brzeg. Rybka miała 87cm i na oko jakieś 6-7kg. Szybkie zdjęcie i mierzenie i wróciła do wody. Branie nastąpiło o 21:30. o 23 wróciliśmy do domu. Brat wyskoczył jeszcze nad ranem i trafił swoją życiówkę: 72cm. Sprzęt jakiego używam na nocne smoki to: Team Dragon 2,7m 10-25g, Dragon Express 30RD i żyłka millenium Perch 0,22mm.
C3
05.08.2014 19:22 · Odpowiedź #58958
Graty za sandacza!
Piękny i silny rzeczny rozbójnik.
MO
05.08.2014 21:30 · Odpowiedź #58961
Graty za pieknego Zandera.Dawno nie ogladalem takich na SD.
Dzieki za opis i piątka za C&R👍

powodzenia
JY
09.08.2014 21:22 · Odpowiedź #59018
Kolega z jednostki wypad podsumował krótko. Zdjęć mamy do grudnia. Poniżej parę rodzynków.









Pozdrawiam

Jakub Podleśny

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.