Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2014
Każdy z Nas zaliczył ze dwie głupie wędkarskie wpadki. I żeby było śmieszniej na koniec tak lunęło że wodę nawet z butów wylewałem. Ale i tak tam wrócę.....😏
Wczoraj postanowiłam popływać po Narwi za szczupakiem.Po kilku rzutach woblerem miałem takie jeb..... mało mi kija nie wyrwało z ręki. Myślę M+ jak nic. Szczupak zrobił kilka odjazdów,pomału zaczął iść w stronę łodzi.Nagle wywalił świece i k.......a luz !!!!!:beczy: Na zdjęciu co zostało z woblera ,kupionego w Szweckim hipermarkecie. Tandetna,plastikowa wydmuszka,straciłem szczupaka na PB !!!! Szkoda też ryby pewnie tego nie przeżyje bidak. Ryba dobrze ponad metr :bezradny:
Napisz co to za firma tak zbroi woblery z uszkami na klej zebym ne kupil przypadkiem....
Może uda się szczupakowi to wypluć...
kij - X-Zoga Mas 80 h2 10-110 gr , kierat Daiwa Caldia X 4000 , linka PP 0,23 , drut do 17 kg ,a na końcu nieszczęsny wobler :bezradny:
Zawsze daje du...y najsłabsze ogniwo!!!!
Dlatego nie wierzę niczemu co nie ma stelażu przez cały korpus. @urasenty, ja na Twoim miejscu znalazłbym jakiś kontakt do producenta i wysłał mu to zdjęcie, z krótkim opisem całej sytuacji i pozdrowieniami :)
Musiałby nauczyć się Chińskiego 😄.
Tylko patrzeć jak lada moment zaleją nas kontenery taniego sprzętu wędkarskiego zaczynając od takich tandetnych woblerów na "markowych" kołowrotkach kończąc.
Szkoda ryby,może jednak zdoła pozbyć się tej reszty wobka.
Edytka była bo niechcę być posądzony o jakieś zarzuty pod adresem producentów:)
Ogólnie może być ciekawie, miejscowi twierdzą, że siat nikt nie stawia a kontrole są częste.
Z drugiej strony podobno latem namiot na namiocie:/
Dzisiejszy spacerek nad Narwią w Kruszewie bez pobicia. Wczoraj, dwa pobicia, jeden szczupaczek pod wymiar i okonek 24cm. Za to "przypadkowo" poznałem ładny odcinek bo trafiłem tam służbowo:)
Ogólnie może być ciekawie, miejscowi twierdzą, że siat nikt nie stawia a kontrole są częste.
Z drugiej strony podobno latem namiot na namiocie:/
A można wiedzieć w jakim miejscu łowiłeś?
Co prawda o siatach nie słyszałem, ale o tych kontrolach to niezłe bujdy :). Jeżdżę tam od 5 lat 2 razy w roku (zawsze na kilka dni) i nigdy nie uświadczyłem kontroli ani też o takowych nie słyszałem. a przydałyby się, bo są tam miejscowi którzy walą w łeb co popadnie a i przyjezdni wędkarze co tylko ma wymiar to nie popuszczą - niestety to też się tyczy znajomych z koła, mimo moich usilnych próśb :nerwus:
PS.
Bysior, zajebisty sprzęt, od czerwca liczymy na zdjęcia jakiś sandaczy z tej twojej łajby :)
Dzisiejszy spacerek nad Narwią w Kruszewie bez pobicia. Wczoraj, dwa pobicia, jeden szczupaczek pod wymiar i okonek 24cm. Za to "przypadkowo" poznałem ładny odcinek bo trafiłem tam służbowo:)
Ogólnie może być ciekawie, miejscowi twierdzą, że siat nikt nie stawia a kontrole są częste.
Z drugiej strony podobno latem namiot na namiocie:/
A można wiedzieć w jakim miejscu łowiłeś?
Co prawda o siatach nie słyszałem, ale o tych kontrolach to niezłe bujdy :). Jeżdżę tam od 5 lat 2 razy w roku (zawsze na kilka dni) i nigdy nie uświadczyłem kontroli ani też o takowych nie słyszałem. a przydałyby się, bo są tam miejscowi którzy walą w łeb co popadnie a i przyjezdni wędkarze co tylko ma wymiar to nie popuszczą - niestety to też się tyczy znajomych z koła, mimo moich usilnych próśb :nerwus:
PS.
Bysior, zajebisty sprzęt, od czerwca liczymy na zdjęcia jakiś sandaczy z tej twojej łajby :)
Pytanie czy mówimy o tym samym Kruszewie:] Nad Narwią są dwa- ja byłem w tym niedaleko Różana. Co do miejscówek: http://www.zumi.pl/kruszewo,namapie.html#52.946416/21.463712/9/hybrid :)
Jak chcesz mam namiar na kwatery nad samą rzeką:)
Jeśli chodzi o normalne łowienie to ja z braku czasu nawet jak nad wodę się wypuszczam to i tak bez wędek, mój starszy za to łazi i coś tam poławia. Wczoraj złowił cztery szczupaczki z czego największy miał ok.45-50cm, reszta to pistolety do 30cm. Trafił też i okonki w przedziale 20-30cm więc coś tam skubie.
Ja szczupakowo-sandaczową wędkę już uzbroiłem po rocznej przerwie, tylko teraz znaleźć czas na wędkowanie :(.
@Bysior to w 2013 w ogóle nie pływałeś?:yyyy:
Bysior kawał dobrej roboty odwaliłeś 👍
Ja byłem dzisiaj w Chmielewie. Bałem się zjechac z tej nieszczęsnej góry ale jakoś poszło. Obyło się bez chłopa z traktorem i nawet zawieszenie całe😄 Do samej wody jeszcze nie da rady dojechac bez 4x4. Główki mocno dostały po d..pie w trakcie i po zimie. Wynik to 3 szczupłe, największy 52cm..........i ładny garbus taki z 35 cm. Jeszcze z raz pójdę za szczupakiem i poczekam do czerwca😏
Bysior kawał dobrej roboty odwaliłeś 👍
Którym zjazdem?, bardziej o Lipie chyba piszesz bo vis'a'vis Chmielewa to jest tylko jeden zjazd ten, którego droga prowadzi na Gnojno (przejazd przez strumyk dla hardkorowców 😄 i niemotane 4x4 też tam polegnie). W Lipie ze dwa tygodnie temu atakowaliśmy Peugeotem 😜, zjechaliśmy choć w górę już były problemy a obserwujący z sąsiedztwa w rozmowie powiedział że stawiał flachę że rady nie damy - dodał że w sezonie (od kwietnia do zimy) to na górę wciąga kilka, kilkadziesiąt samochodów.
PS: my ostatnio też mieliśmy ciekawą sytuację przedzierając się przez pewien las :zawstydzony: (tak, tak wiem). Jechaliśmy z Szygówka na Zambski 😲, przed samymi Zambskami gdzie kończy się las napotykamy zakopaną aż zawieszoną na podwoziu Suzukę Grand Vitarę. Wózek całkiem świeży a miejsce w które się zapuścili to też już niemały hardkor. Jak nas zobaczyli to się ucieszyli (nie na długo), poprosili o pomoc by wyciągnąć. Vitara stała w wodzie do kolan, w środku dywaniki pływały (kierowca miał fantazję), a na dnie błoto. Obejrzałem i powiedziałem że możemy spróbować ale tylko do przodu, wydawało się to głupim pomysłem bo w tył wody było ze 3m a w przód ponad 5m długości do przejechania i właściciel Suzuki koniecznie chciał w tył - ja czułem w kościach że wielki uj z tego będzie - upierał się to co się miałem kłócić. Gostek wyciągnął swoją linkę kupioną chyba w tesco za 2,99zł 😂 - mam pisać co się z nią stało?, i po chwili Vitarę miałem już podpiętą pasami transportowymi. Kilka prób i ruszyła się może z pół metra - uwaga - zostawiając prawy narożnik zderzaka który odpadając uszkodził plastikowy klosz lampy - pewnie z tysiak gościu miał w plecy. Po kolejnych 20min prób dał się w końcu przekonać że pociągniemy w przód, ja nie chcąc się samemu zakopać pojechałem okrężną drogą i po ok.15 min byłem od drugiej strony. Podpięliśmy dłuższe pasy i już za trzecim podejściem Vitara dotknęła suchego piachu - w wodzie pływały kawałki zderzaka, lampy i jakieś poobrywane osłony z podwozia ;). Oczywiście nie robiąc lipy pomogłem furę naprawić mocując co się da drutem z pobliskiego płotu 😂 a dziewczyna, żona czy tam kochanka tego kierowcy z uporem maniaka plastikowym kubkiem wylewała wodę z wnętrza 😂.
To był drugi "zdemolowany" przez nas samochód na wyraźne życzenie właściciela, innym był Passat kombi na Gnojnie - też zostawił przedni zderzak w błocie, ale w nim poszła i chłodnica więc wracał już na lince holowany przez znajomego.
a dziewczyna, żona czy tam kochanka tego kierowcy z uporem maniaka plastikowym kubkiem wylewała wodę z wnętrza 😂.
:D :D :D Przypomniało mi się jak po Blachę pojechaliśmy bo się zakopał na wale w Gnojnie po ciemaku. Koło wiatraka jakaś pani z Wwy pędziła tak, że urwała mi lusterko, sobie też. Jeszcze pretensje miała :) Blache żeśmy wyciągneli, ale pasażer z samochodu nawet nie wyszedł :P
Malcz pływałem z kolęgą @Jaco i z Gregoxem :) Moja leżała cały sezon pod drzewem :bezradny:
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.