Ale.
Wczoraj o 20.00 Adam pożyczył mi łódkę. Silnik po zimie odpalił za pierwszym razem! Kocham go :) Połapaliśmy z Adamem do 22.00, bez efektu. Adam uciekł, ja popłynąłem na pół godzinki sam i zadzwonił Jasiek Traper że czeka już przy przystani. Zawinąłem Jasia i siedzieliśmy do piątej rano, pływając po wszystkich miejscówkach.... Efekt? Ja bez dotknięcia, Jasiu jednego szczupaczka.... Weekend to nie jest dobra pora na ryby o tej porze roku :) Kilka zdjęć z Rapowego telefonu z wczorajszo/dzisiejszej wyprawy :)
Tylko nie śmiejcie się z Jaśkowego szczupaczka ;P
I miałem nosa u Rapy w kuchni co do mojej :P (to do Rapy) nowej wędęczki - rewelka :D
