Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nawigacja
@bysior ehh, przyłączyłbym się, niestety zobowiązania rodzinno-towarzyskie nie pozwalają:/
Bysior,
Nie znam tamtych okolic gdzie w okilicach Pułtuska można spokojnie zwodować duży ponton 4.60 z slinikiem 25km i zostawić samochód.
Nie znam tamtych okolic gdzie w okilicach Pułtuska można spokojnie zwodować duży ponton 4.60 z slinikiem 25km i zostawić samochód.
Na przystani w Pułtusku za free - choć tam trochę marnie w wjechaniem po slipie do wody, albo w Domu Polonii - ale nie wiem ile tam sobie mogą krzyknąć...:)
Szczerze.... to nigdzie w Polsce :dobani:
Zawsze się może trafić jakaś menda :bezradny: lub inny zwierz koń lub krowa.
Zawsze się może trafić jakaś menda :bezradny: lub inny zwierz koń lub krowa.
nie potrzebuje slipa tylko bezpieczny płaski brzeg bo będe pompował kondona na brzegu.
hmmm ja też się będę dmuchał to najwyżej na miejscu się coś obmyśli...
Hairy masz kółka w pontonie?
Hairy masz kółka w pontonie?
Przemek nie ma kółek i to czy dojadę zależy od kumpla bo to jego kondon i silnik ja niestety nie posiadam ejszcze sprzętu pływającego
Spadam na narwiańskie sandacze :D Jakby co - to numer do mnie w stopce na stronie głównej! Jutro relacja! :D :papa:
Ja rozpoczynam wielkie odliczanie o 3 melduję się nad Narwią 😏
Chłopaki połamania - u mnie jeszcze leje i do rana raczej nie przestanie więc ja dopiero jutro wieczorem ruszam więc w niedzielę porównamy wyniki😄😄😄
Biorąc pod uwagę ile czasu czekał do 3 może już nie być nie ukłutych sandaczy w Narwi :P
Rapa myślę że nie tylko sandaczy ale cała reszta też jutro będzie stać w kolejce u dentysty jak Bysior zacznie zacinać dzisiaj😄😄😄
W końcu, po dwóch miesiącach, nadszedł ten wielki dzień kiedy kule przestały być mi potrzebne i śmiało mogłem ruszyć nad Narew. Wystartowałem z domu kilka minut przed 20.00, klar łódki, przygotowania i noszenie sprzętu zajęły mi około godziny, gdyby nie pomoc kolegi Wujka, pewnie bujałbym się z tym wszystkim dużo dłużej. I tak, równo o godzinie 21.00 odpaliłem silniczek i wyruszyłem na długo oczekiwane przez mnie sandaczowanie.
Na pierwszej miejscówce spotkałem Krzyśka - niestety brań zero. Pewnie przez tą pogodę.... siąpi, wieje, zimno... Nic to - staję 300 metrów niżej, rzucam kamień i oddaję pierwsze rzuty testowaną TR8.
Po godzinie mam jedno delikatne skubnięcie. Niestety jeszcze nie ten refleks i nie udaję mi się zaciąć ryby. Branie było na uśmiechniętą marchewę relaksa.
Przypominam sobie o zrobieniu testowego zdjęcia, o którym pisał Paweł w swoim artykule. Tak więc odkładam na chwilę wędkę, stawiam rapowy telefon na rufie i cykam sobie fotkę.
Teraz już wiem, jak trzymać tego wielkiego sandacza do zdjęcia!
Przez kolejną godzinę nie mam żadnego kontaktu z rybą, kieruję się w stronę Pułtuska i obławiam dokładnie wszystkie filary. Niestety pogoda się pogorszyła, zaczęło mocno wiać a mżawka wściekle biła w twarz. Na zegarku pierwsza w nocy. Za dwie godziny ma przyjechać Przemek z Wyszkowa. Płynę za zakręt, gdzie wieje trochę mniej, rzucam kamień niedaleko od brzegu i idę spać.
O 3 budzi mnie telefon - "Jestem już na przystani, dawaj przypływaj!" Tak więc zawijam się do Przemka na przystań, który już walczy ze swoją maszyną desantową.
Po 45 minutach zmagań, ponton jest zrzucony na wodę.
Płyniemy w górę i stajemy na pierwszej miejscówce.
Po parunastu minutach bez brania spływamy w dół.
Zatrzymujemy się obrzucać okolice filarów mostu na Wyszków.
Potem stajemy blisko miejsca, w którym łowiłem w nocy. Bandzior w pełnej krasie.
Po chwili słyszę: siedzi!
I za kilka chwil Bandzior prezentuje swoją zdobycz, która okazuje się potem, największą i jedyną rybą naszej narwiańskiej wyprawy.
Potem płyniemy w dół. Zatrzymujemy się w ciekawszych miejscach, w rynnach, w zatokach. Płyniemy aż do miejsca, w którym Kaczy miał mega branie. Niestety stoją wędki rzucone z brzegu, chwila kłótni z wędkarzami z pobliskiego domku ;P i płyniemy z powrotem w stronę pułtuskiej przystani.
Mimo tego, że pogoda była raczej paskudna, ryby nie brały (przepraszam, zapomniałem o szczupaku ;)) było bardzo sympatycznie! 👏
Na pierwszej miejscówce spotkałem Krzyśka - niestety brań zero. Pewnie przez tą pogodę.... siąpi, wieje, zimno... Nic to - staję 300 metrów niżej, rzucam kamień i oddaję pierwsze rzuty testowaną TR8.
Po godzinie mam jedno delikatne skubnięcie. Niestety jeszcze nie ten refleks i nie udaję mi się zaciąć ryby. Branie było na uśmiechniętą marchewę relaksa.
Przypominam sobie o zrobieniu testowego zdjęcia, o którym pisał Paweł w swoim artykule. Tak więc odkładam na chwilę wędkę, stawiam rapowy telefon na rufie i cykam sobie fotkę.
Teraz już wiem, jak trzymać tego wielkiego sandacza do zdjęcia!
Przez kolejną godzinę nie mam żadnego kontaktu z rybą, kieruję się w stronę Pułtuska i obławiam dokładnie wszystkie filary. Niestety pogoda się pogorszyła, zaczęło mocno wiać a mżawka wściekle biła w twarz. Na zegarku pierwsza w nocy. Za dwie godziny ma przyjechać Przemek z Wyszkowa. Płynę za zakręt, gdzie wieje trochę mniej, rzucam kamień niedaleko od brzegu i idę spać.
O 3 budzi mnie telefon - "Jestem już na przystani, dawaj przypływaj!" Tak więc zawijam się do Przemka na przystań, który już walczy ze swoją maszyną desantową.
Po 45 minutach zmagań, ponton jest zrzucony na wodę.
Płyniemy w górę i stajemy na pierwszej miejscówce.
Po parunastu minutach bez brania spływamy w dół.
Zatrzymujemy się obrzucać okolice filarów mostu na Wyszków.
Potem stajemy blisko miejsca, w którym łowiłem w nocy. Bandzior w pełnej krasie.
Po chwili słyszę: siedzi!
I za kilka chwil Bandzior prezentuje swoją zdobycz, która okazuje się potem, największą i jedyną rybą naszej narwiańskiej wyprawy.
Potem płyniemy w dół. Zatrzymujemy się w ciekawszych miejscach, w rynnach, w zatokach. Płyniemy aż do miejsca, w którym Kaczy miał mega branie. Niestety stoją wędki rzucone z brzegu, chwila kłótni z wędkarzami z pobliskiego domku ;P i płyniemy z powrotem w stronę pułtuskiej przystani.
Mimo tego, że pogoda była raczej paskudna, ryby nie brały (przepraszam, zapomniałem o szczupaku ;)) było bardzo sympatycznie! 👏
Przemek na pontonie zasuwa jak Waldemar Marszałek! Niestety wczorajsza pogoda i mnie zdenerwowała. Skutecznie odstraszyła mnie od wyprawy na rybki, mimo, że karnie wstałem z łóżka o 2:30 :) Bysior, Przemek i tak wyprawę mozna zaliczyć do udanych, wszak Bysior wrócił na Łono Narwi z orężem (nie kulą ;) sandaczowym w ręku, spotkało się dwóch Drakersów w pięknych okolicznościach przyrody, a Przemek w debiucie tegorocznym na pułtuskiej Narwi zaliczył rybkę. :)
Moruk prędkość mego płynięcia to tylko złudzenie optyczne tzw Narwiańskie przewidzenie 😛
Panowie, brawo za samozacięcie i twardość charakterów👏!
Większość z nas wymiekła w tym czasie (w tym ja oczywiście też - spałem sobie smacznie słuchając odgłosów kropli deszczu o parapet😄).
A swoja drogą to ciekawe: taka marna pogoda latem nas przestrasza, a jesienią to normalka i na ryby chodzi się bez względu na te kaprysy pogodowe🤔
Większość z nas wymiekła w tym czasie (w tym ja oczywiście też - spałem sobie smacznie słuchając odgłosów kropli deszczu o parapet😄).
A swoja drogą to ciekawe: taka marna pogoda latem nas przestrasza, a jesienią to normalka i na ryby chodzi się bez względu na te kaprysy pogodowe🤔
;)Komandosi👍
Brawa za determinacje i wiarę w sukces w tak nie sprzyjających warunkach pogodowych👏
Brawa za determinacje i wiarę w sukces w tak nie sprzyjających warunkach pogodowych👏
Pogoda tak jak napisał Paweł - iście listopadowa... w nocy było tak zimno jak na jesieni... bluza Team Daiwa, polar Team Daiwa i góra od kombinezonu Cormorana... a czułem się jakbym był w bawełnianej koszulce. :) Do tego mokrej :)
Na pewno było by nam cieplej, jeśli coś by się działo na wodzie, a z jednym braniem traci się wraz z upływem czasu i nadzieję i chęci do dalszego łowienia. Ale kto nie próbuje ten nie pije szampana!
Ale za to ile fajnych miejscówek namierzyliśmy w dole rzeki... :)
Na pewno było by nam cieplej, jeśli coś by się działo na wodzie, a z jednym braniem traci się wraz z upływem czasu i nadzieję i chęci do dalszego łowienia. Ale kto nie próbuje ten nie pije szampana!
Ale za to ile fajnych miejscówek namierzyliśmy w dole rzeki... :)
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.