Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nawigacja
Bysior a nie mówiłem pakuj "dupsko" do pociągu i dawaj do Lubniewic - u nas ciągle coś bierze - trochę lepiej - trochę gorzej ale ciągle coś no i nie pada.😄:dokuczacz:😜
TK
24.07.2011 14:35 · Odpowiedź #18828
Bysiek gratki - po kontuzji nawet niewymiar z innego species cieszy :)
Dokładnie tak jak napisał Bysior pogoda spłatała nam niezłego figla.
Widok na most Wyszkowski i filary...tu miałem wyjście ładnego kabana jak wyjmowałem gumę z wody...szkoda że tylko odprowadził przynętę.
Bysior kusi pod filarami
Naczelny w pełnej krasie (mam nadzieję że nie będzie cenzury 😄)
Porzegnanie w przystani.
Widok na most Wyszkowski i filary...tu miałem wyjście ładnego kabana jak wyjmowałem gumę z wody...szkoda że tylko odprowadził przynętę.
Bysior kusi pod filarami
Naczelny w pełnej krasie (mam nadzieję że nie będzie cenzury 😄)
Porzegnanie w przystani.
Fakt, nos mam krzywy jak nie wiem. Pewnie dlatego tak chrapię ;P
Tomku, nosem się nie przejmuj🤪!
Zwycięzca kończącego się dziś Tour de France Australijczyk Cadel Evans urodził się ze złamanym nosem, a jak miał 5 lat koń kopnął Go w głowę😄!
A mimo to wyszedł na ludzi🎉!
Upsss...., sorry, coś mi nie na temat wieści znad Narwii wyszło:kwiatek:!
Zwycięzca kończącego się dziś Tour de France Australijczyk Cadel Evans urodził się ze złamanym nosem, a jak miał 5 lat koń kopnął Go w głowę😄!
A mimo to wyszedł na ludzi🎉!
Upsss...., sorry, coś mi nie na temat wieści znad Narwii wyszło:kwiatek:!
Pewnie i tak zawilgotniał po tym wczorajszym deszczu nad Narwią :dokuczacz:
Nie no - lepszej pogody na ten "desant" Drakersowy Narwi to nie mogliście sobie wymarzyć 😎.
Żarcik oczywiście, choć fakt - latem to człowiek chciałby ciepełka trochę a w taką aurę to jeszcze w październiku czy listopadzie się nałowimy.
Przemek. Czy jak ten Twój "okret" dęba staje to Ty cos widzisz co przed Tobą i gdzie płyniesz ? 😎 I Ty jeszcze piszesz że silnik za słaby... 😄
Bysior. Skaczesz po łódkowych ławeczkach jak nie przymierzając baletnica 😄 Wogóle nie powiedziałbym że dopiero co gips zdjąłeś. 😎
Na pocieszenie dodam. Nie martwcie się. Nim katar zdąży minąć już będzie nad wodę Was ciągnąć. A pogodę Wam załatwię, tylko dajcie znać na kiedy potrzebna 😎
Żarcik oczywiście, choć fakt - latem to człowiek chciałby ciepełka trochę a w taką aurę to jeszcze w październiku czy listopadzie się nałowimy.
Przemek. Czy jak ten Twój "okret" dęba staje to Ty cos widzisz co przed Tobą i gdzie płyniesz ? 😎 I Ty jeszcze piszesz że silnik za słaby... 😄
Bysior. Skaczesz po łódkowych ławeczkach jak nie przymierzając baletnica 😄 Wogóle nie powiedziałbym że dopiero co gips zdjąłeś. 😎
Na pocieszenie dodam. Nie martwcie się. Nim katar zdąży minąć już będzie nad wodę Was ciągnąć. A pogodę Wam załatwię, tylko dajcie znać na kiedy potrzebna 😎
Piotruś zgadłeś nic nie widzę i pływam zakosami 😄 ale tak już na pontonie jest :bezradny: silnik muszę mieć koniecznie większy bo stoję w miejscu :nerwus: Bysior mnie objeżdżał z każdej strony jak chciał na 5 km.
Muszę mieć z 15 km 😏
Muszę mieć z 15 km 😏
No życzę Ci Przemek spełnienia marzenia o mocniejszym silniku. W razie co będziesz szersze zakosy robił 😎
Mańka posadzę z przodu!
Chłop wielki to i waży sporo za balast będzie mi służył 😜
Tylko jak tu zakombinować przed żoną zmianę silnika? ;)
Chłop wielki to i waży sporo za balast będzie mi służył 😜
Tylko jak tu zakombinować przed żoną zmianę silnika? ;)
Dopiero mam dostep do neta a t yle ciekawych relacji.Gratki Panowie za wyprawe i spotkania.I oczywiscie dla Przemka uklony za szybkie rozpracowanie wody👏👍
@Bysior następnym razem chetnie zabiorę się z Tobą na lódke to odczaruje wode i połapiemy te narwiańskie kabany i smoki;)
@Bysior następnym razem chetnie zabiorę się z Tobą na lódke to odczaruje wode i połapiemy te narwiańskie kabany i smoki;)
Mario koniecznie - bo zaklęta ta woda jak nie wiem... Moja noga ma się już coraz lepiej, więc wczoraj postanowiłem sprawdzić czy da się połapać na Narwi z brzegu - mimo tej strasznie wysokiej wody o tej porze roku. Wziąłem woderki i poszedłem na taką oto miejscówkę:
Nad wodą byłem wcześnie, bo pierwszy rzut oddałem kilkanaście minut przed 19.00 - ale zrobiłem to trochę z premedytacją... Nie byłem z brzegu od początku czerwca na rybach, woda się podniosła mocno i pozmieniała trochę miejsca. Wchodzić z biegu w nocy na zalaną główkę jest trochę niebezpiecznie. Trzeba wybadać jeszcze jak jest widno, jak trzeba iść, dokąd można dojść i gdzie stawiać nogi - potem już po ciemku jest z górki. :)
Tak więc zacząłem łowienie przez pierwsze dwie godziny w sumie badając miejsce. Zrezygnowałem już z żyłki, założyłem Procastera z cieńszą trochę plecionką Daiwy jeszcze ze Szwecji - kto wie co może podejść w lecie na taką.... płyciznę....
Zrobiła się już szarówka, cały czas padał drobny deszcz, z tendencją do lepszej ulewy. Wyszedłem na chwilę na brzeg i zmieniłem sobie repertuar przynęt.
Wszedłem z powrotem do wody - kilka rzutów - i pod samymi nogami do wobka wyskoczył boleń. Piękny! 80 - tak jak nic! Nie trafił... Trochę się podbudowałem pierwszym kontaktem z rybą i zacząłem bardziej uważnie prowadzić przynętę. Zrobiło się już ciemno, minęła już 21.00 i mam mocne uderzenie, dwa solidne bujnięcia kijem i luz. Za miękka wędka i złe zacięcie? Jestem trochę zły... Zaczyna siąpić mocniejszy deszcz, mam delikatne branie - chyba okonek z piaszczystej małej przykoski. Pod nogami okonek zamienia się z sandaczowe dziecię pod 40 cm... Delikatnie wraca do wody a ja kończę łowienie.
Dzisiaj atakuję znowu :D
Nad wodą byłem wcześnie, bo pierwszy rzut oddałem kilkanaście minut przed 19.00 - ale zrobiłem to trochę z premedytacją... Nie byłem z brzegu od początku czerwca na rybach, woda się podniosła mocno i pozmieniała trochę miejsca. Wchodzić z biegu w nocy na zalaną główkę jest trochę niebezpiecznie. Trzeba wybadać jeszcze jak jest widno, jak trzeba iść, dokąd można dojść i gdzie stawiać nogi - potem już po ciemku jest z górki. :)
Tak więc zacząłem łowienie przez pierwsze dwie godziny w sumie badając miejsce. Zrezygnowałem już z żyłki, założyłem Procastera z cieńszą trochę plecionką Daiwy jeszcze ze Szwecji - kto wie co może podejść w lecie na taką.... płyciznę....
Zrobiła się już szarówka, cały czas padał drobny deszcz, z tendencją do lepszej ulewy. Wyszedłem na chwilę na brzeg i zmieniłem sobie repertuar przynęt.
Wszedłem z powrotem do wody - kilka rzutów - i pod samymi nogami do wobka wyskoczył boleń. Piękny! 80 - tak jak nic! Nie trafił... Trochę się podbudowałem pierwszym kontaktem z rybą i zacząłem bardziej uważnie prowadzić przynętę. Zrobiło się już ciemno, minęła już 21.00 i mam mocne uderzenie, dwa solidne bujnięcia kijem i luz. Za miękka wędka i złe zacięcie? Jestem trochę zły... Zaczyna siąpić mocniejszy deszcz, mam delikatne branie - chyba okonek z piaszczystej małej przykoski. Pod nogami okonek zamienia się z sandaczowe dziecię pod 40 cm... Delikatnie wraca do wody a ja kończę łowienie.
Dzisiaj atakuję znowu :D
Tomuś 👏👏👏 za determinację.
Widzę że nawet najbardziej paskudna pogoda nie jest w stanie wygonić Cię z nad wody.
Może wkrótce woda zacznie już opadać i znów połowimy razem:dokuczacz:
Widzę że nawet najbardziej paskudna pogoda nie jest w stanie wygonić Cię z nad wody.
Może wkrótce woda zacznie już opadać i znów połowimy razem:dokuczacz:
Zrobiłem małe porządki w gratach - tak żeby wszystko łatwo i przyjemnie zmieścić do kamizelki i nie brać ze sobą nie potrzebnych rzeczy. Czekam już na wieczór :D Zestaw na dzisiaj:
Bysior, z tym boleniem to nie jest tak, że on nie trafił. On po prostu nie chciał trafić.
Takie sytuacje mają miejsce wtedy, kiedy bolek odprowadza przynętę i się orientuje, że to nie jest naturalny pokarm, gdyż jako normalna polska uklejeczka przynęta te ostatnie metry powinna uciekać coraz szybciej, tym bardziej czując, że coś ją chce zaraz zeżreć :)
Proponuję te ostatnie metry zawsze wyciągać nieco szybciej, ale hamulec musi być luks ustawiony, bo inaczej coś może nie wytrzymać.
Takie sytuacje mają miejsce wtedy, kiedy bolek odprowadza przynętę i się orientuje, że to nie jest naturalny pokarm, gdyż jako normalna polska uklejeczka przynęta te ostatnie metry powinna uciekać coraz szybciej, tym bardziej czując, że coś ją chce zaraz zeżreć :)
Proponuję te ostatnie metry zawsze wyciągać nieco szybciej, ale hamulec musi być luks ustawiony, bo inaczej coś może nie wytrzymać.
Bysior, Szczęściarzu, ile ja bym dał za to, żeby Narew płyneła przez Płońsk .... Krocie! Wspaniała Rzeka, uwielbiam ją odwiedzać :) Powodzenia i ciekawe co dzisiaj się zdarzy! O ile oczywiście pogoda pozwoli ... :(
Bysiorku połamania i niech Ci Narew da dzisiaj metróweczkę, ja też dziś po północny ruszam na swoje miejscóweczki po dwóch dniach pauzy i obowiązków rodzinnych.👍👍👍
Wczoraj o 19.00 wyszedłem z domu, pierwsze rzuty oddałem przed 20.00 na spokojnie oceniając wodę. Wydaje mi się że troszkę przybrała, nie dużo za pewne ot odrobinę - ale czuję, że nie wejdę już w miejsce gdzie łowiłem w sobotę. Tak więc stanąłem najdalej jak mogłem i do 21.00 bezowocnie biczowałem wodę. Każdy kolejny rzut był w myślach tym ostatnim - bo komary gryzły nawet w powieki.
Ale cierpliwość została nagrodzona!
Nagle gejzer wody, pod nogami niesamowicie mocne uderzenie, ryba trzęsie łbem na powierzchni przesuwając się pod prąd - niesamowity widok - choć mało było widać bo ciemno już nad wodą. Wędka wygięta w pałąk, odjazd na parę metrów a ja zastanawiam się ile ten bolek może mieć. Sądząc po tym ataku to chyba metr :D Ale rybka szybko straciła swój animusz i po chwili okazała się zwykłym 75 cm rozbójnikiem. Chciałem mu nawet zrobić fotkę ale chyba przy podbieraniu rapowy telefon wiszący na szyi trochę się zmoczył w Narwi... i odmówił współpracy przy robieniu zdjęcia. Suszy się obok, mam nadzieję, że dzisiaj już będzie w pełnej dyspozycji! :D
Ale cierpliwość została nagrodzona!
Nagle gejzer wody, pod nogami niesamowicie mocne uderzenie, ryba trzęsie łbem na powierzchni przesuwając się pod prąd - niesamowity widok - choć mało było widać bo ciemno już nad wodą. Wędka wygięta w pałąk, odjazd na parę metrów a ja zastanawiam się ile ten bolek może mieć. Sądząc po tym ataku to chyba metr :D Ale rybka szybko straciła swój animusz i po chwili okazała się zwykłym 75 cm rozbójnikiem. Chciałem mu nawet zrobić fotkę ale chyba przy podbieraniu rapowy telefon wiszący na szyi trochę się zmoczył w Narwi... i odmówił współpracy przy robieniu zdjęcia. Suszy się obok, mam nadzieję, że dzisiaj już będzie w pełnej dyspozycji! :D
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.