bo to nie sandacz... (...)
Dokładnie jak pisze Krzysiek.... A nawet jeśli byłby to boleń i byłaby to pierwsza taka ryba czy druga ryba w sezonie, pewnie bym ją wychwalał pod niebiosa jaka ona wielka, ale w tym miałem farta - dzięki Rapowemy telefonowi ;P Wracając do spraw narwiańskich...
Do wody wszedłem kilkanaście minut po 21.00. O dziwo woda trochę spadła znowu 👏 tak więc mogłem wejść około metra dalej niż wczoraj. Przez pierwsze pół godziny nie zaliczyłem dotknięcia, za to zarysy wędkarzy o szarówce, które widziałem niedaleko - cały czas rzucali nieopodal ciężkimi gruntówkami. Jak zestaw wpadał do wody aż sam podskakiwałem ;)
Nagle dwa branie z rzędu - buch buch - nie zacięte. Ryby po 3 sekundy na kiju. Sandacze.... Potem znowu cisza.....
Nagle zrobił się za mną wir. "O, już są bolenie" - pomyślałem 🎉 Coś ociera mi się o nogę, patrzę w dół a tam wypływa sobie głowa bobra przy prawym woderze. :foch: Zdziwiony patrzę na bobra, bóbr jeszcze chyba bardziej zdziwiony patrzy na mnie... i następuje chwila konsternacji :D Ja robię pierwszy krok i mrugam bobrowi w oczy latarka na czole, z nadzieją że nie walnie ogonem w wodę wzbudzając gejzer wody, tylko zrozumie i sobie popłynie. 🐱 W końcu to dzisiaj moja miejscówka! ☝️ Tak więc mrygam dwa razy - bober zrozumiał chyba, odpłynął na metr, zrobił kółko po czym wylazł na brzeg i zaczął zjadać drzewo 😋
Kolejne pół godziny minęło w ciszy i spokoju, pomijając odgłos jedzonego drzewa. Potem nagle.... cisza... :boisie: i bóbr chyba się wyrzygał - bo brzmiało jak rzyganie, potem napił się wody - bo brzmiało jak chłeptanie, a potem wlazł do wody - bo brzmiało jakby kamień spadł z wysoka. A potem bober się wyłonił z wody i grzecznie popłynął do swojej żeremi 👏
Za kolejną chwilę mam branie - tym razem miękkie - mam rybę! Wyciągam bolka około 55-60 cm, szybko go odhaczam i wypuszczam do wody. Palę kolejnego papierosa oddając kilka ostatnich rzutów. Potem znowu palę kolejną fajkę oddając kilka znowu ostatnich rzutów. A potem w końcu zmęczony po całym dniu wychodzę na brzeg...
... i idąc w stronę wygodnego miejsca do zdjęcia woderów słyszę od tych wędkarzy co rzucali tymi zestawami po 200 gram: "Tomek, duży był?" - "Nie, nie duży" - odpowiadam zastanawiając się kto to mnie pyta bo nie poznaję głosu. Więc idę w ich stronę... i okazuje się że to Dareczek -
DarekP - ze swoją Żoną polują na sumy! :D Jednego złapali - ale to niech Darek opowie :D Posiedzieliśmy sobie trochę gadając o tym i o tamtym (Morouk - byłeś w Pułtusku na rybach i nie dałeś znać ;P:P:) ).... wybiła 24.00 i zwinęliśmy się do domu....
Fajny wieczór - brawo moja Narwio 🎉🎉🎉 👏👏👏