Czas i ten wątek napocząć wreszcie :)
Jakoś znad Warty nie było w tym roku jeszcze o czym pisać specjalnie - w moim przypadku. Jak w kwietniu za kleniem chodziłem to się jeno bolki wieszały. Jak się wreszcie sezon na bolki zaczął to się skubańce pochowały na majówkę. Na szczęście od wczoraj sytuacja się zmieniła. Ukleja wreszcie wyszła w okolice główek do powierzchni a za nimi ruszyły bolesławy. Dziś trzy godzinki po pracy dały 2 rapki wyjęte - 64 i 51, dwie kolejne spadły, :bezradny: , ale wreszcie frajdy co nie miara.
Łowiąc przy burtach trzeba uważać na leszki, bo te właśnie zaczęły tarło, więc lepiej omijać fragmenty brzegu z zalaną roślinnością i wolniejszym nurtem. Bolenie i tak stoją w tej chwili raczej na przelewach zalanych główek i w warkoczach.
Jakoś znad Warty nie było w tym roku jeszcze o czym pisać specjalnie - w moim przypadku. Jak w kwietniu za kleniem chodziłem to się jeno bolki wieszały. Jak się wreszcie sezon na bolki zaczął to się skubańce pochowały na majówkę. Na szczęście od wczoraj sytuacja się zmieniła. Ukleja wreszcie wyszła w okolice główek do powierzchni a za nimi ruszyły bolesławy. Dziś trzy godzinki po pracy dały 2 rapki wyjęte - 64 i 51, dwie kolejne spadły, :bezradny: , ale wreszcie frajdy co nie miara.
Łowiąc przy burtach trzeba uważać na leszki, bo te właśnie zaczęły tarło, więc lepiej omijać fragmenty brzegu z zalaną roślinnością i wolniejszym nurtem. Bolenie i tak stoją w tej chwili raczej na przelewach zalanych główek i w warkoczach.