Bardzo ładny Zed
I jaki grubiutki :)
Czyli jednak jeszcze jakieś ryby w stolicy zostały - to bardzo Cieszy
I jaki grubiutki :)
Czyli jednak jeszcze jakieś ryby w stolicy zostały - to bardzo Cieszy
Sezon wędkarski 2013
Dzisiejszy 2,5 godzinny wypad na Królową zaowocował takim oto 65 cm bolaskiem.
Prawie udało się przełamać, jednak jeden nie trafił w Heremesa pod samymi nogami a drugi wyskoczył(dosłownie) do wyjmowanego z wody Soul'a.
Prawie udało się przełamać, jednak jeden nie trafił w Heremesa pod samymi nogami a drugi wyskoczył(dosłownie) do wyjmowanego z wody Soul'a.
Fajna burtka.
Odnośnie zacytowanego przeze mnie fragmentu Twojej wypowiedzi, to nie do końca tak jest jak piszesz.
Nie ma takiej opcji, że bolek "nie trafił ".
Opcje są dwie.
Albo za późno wystartował do wobka i definitywnie nie zdążył.
Albo druga opcja, bardziej smutna, że czegoś mu zabrakło w tym ostatnim etapie prowadzenia przynęty.
Też tak nieraz miewam i w takim momencie dostaje jakby kopa w zadek, aby bardziej się przyłożyć do ostatniego etapu zwijania.
Jest jedna podstawowa sprawa. Nie wolno zwalniać przy wyjmowaniu, a co za tym idzie hamulec musi być luks ustawiony. Półśrodków nie ma, a branie na tak krótkim dyszlu - przepiękne :)
W zeszłym roku łowiąc na jesieni miałem taki myk, że podczas wyjmowania już prawie wobka z wody zobaczyłem nadpływającego bolka, przestałem zwijać, zacząłem walić szczytówką na boki, wobek zaczął robić susy na boki a bolek jakby dostał kociokwiku i ruszył za nim kwitując to pięknym braniem.
Wojtek, graty za regularność.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.