@Pieczywko brawo 👏 za rybsony. Motywujesz mnie, żeby skoczyć jutro na jednego ;)
Wieści znad Wisły
Sezon wędkarski 2014
Nawigacja
Ja dziś rano (godz 4-7) w drodze nad Wkrę wstąpiłem nad Wisłę koło Nowego Dworu Mazowieckiego. Na szczęście okazało się, że jeszcze nie wszystkie ryby w tej okolicy zostały zjedzone przez kormorany - udało się złowić 62-centymetrowego bolenia. Tym razem fartowna okazała się siekowska Siga prowadzona w średnim tempie.
Brawo 👏 Niszczu. Lecę i ja na wieczorowego bolca :)
graty Panowie za rybska. @Pieczywko, te dziewczyny co fotografujesz to z twojej roboty? ;)
jak byłem u ciebie to jedna tam chyba taka była 🤔 tylko blond włosy miała 😎
jak byłem u ciebie to jedna tam chyba taka była 🤔 tylko blond włosy miała 😎
Graty za avatara Pieczywko - personal best nie do pobicia :D :D :D😂 😂 Ryby też możliwe ;) 👏
Brawo @niszczu, widać, że sprawił Ci dużo radości👏
W zeszłym roku udało mi się złowić dwa bolenie, ale był to raczej przypadek niż reguła. Przed sezonem za cel postawiłem sobie nauczenie się połowu tych rybek regularnie. Po trudnym początku sezonu zdaje się, że udało mi się wypracować sposób łowienia, który zaczyna przynosić regularne efekty. Ten boleń był trzecim w trzecim z rzędu wyjściu nad Wisłę - stąd radość malująca się na mojej twarzy. :)
Nie spojrzałem w stan hydro i trochę się zaskoczyłem nad wodą :foch: Woda równo z betonową opaską i nie można dobrze porzucać. Jedno wyjście malucha bolenia za przynętą i tylko wodery pobrudziłem :wnerw:
Brawo @niszczu, widać, że sprawił Ci dużo radości👏
W zeszłym roku udało mi się złowić dwa bolenie, ale był to raczej przypadek niż reguła. Przed sezonem za cel postawiłem sobie nauczenie się połowu tych rybek regularnie. Po trudnym początku sezonu zdaje się, że udało mi się wypracować sposób łowienia, który zaczyna przynosić regularne efekty. Ten boleń był trzecim w trzecim z rzędu wyjściu nad Wisłę - stąd radość malująca się na mojej twarzy. :)
W takim razie tak trzymać👍 Albo lepiej :)
@niszczu - GRATULACJE 👏 - szczególne 👏 za regularność :)
PK
@piotr-koroluk
(edytowany 11 lat temu)
02.06.2014 17:54 · Odpowiedź #57245
Padał dziś deszcz, woda w kolorze kawy z mlekiem, ale coś tam udało się wydłubać :)
Nadal wysoka woda, więc ostatnio mało ryb w tym wątku :)
U mnie było trochę kleni przed przyborem. Ten na zdjęciu ma 42cm ale łowiłem też i większe. Pewnie tak jak wielu tutaj zaglądających czekam aż woda jeszcze opadnie.
U mnie było trochę kleni przed przyborem. Ten na zdjęciu ma 42cm ale łowiłem też i większe. Pewnie tak jak wielu tutaj zaglądających czekam aż woda jeszcze opadnie.
PK
03.06.2014 17:47 · Odpowiedź #57266
Dziś same maluchy: 5 boleni, szczupak i okoń. Nawet nie mierzyłem.
GS
03.06.2014 18:22 · Odpowiedź #57268
kolego @piotr-koroluk przeczytaj regulamin, zwróć uwagę na wymiary ryb które możesz pokazać.
PK
03.06.2014 20:56 · Odpowiedź #57276
Spoks. A więc proszę o edycje i pozostawienie okonia.
PK
04.06.2014 11:52 · Odpowiedź #57300
Kolejny dzień łowienia. Początek był całkiem niezły. Szybko wyciągnąłem okonia ok 30cm.
Potem ze 2h obławiania łowiska longiem 1 i w końcu jest!!! Od razu było wiadomo, że ryba jest zacna. Powoli przepłynęła się rynną i niestety poszła nie ujawniając swojej tożsamości. Obstawiam grubego sandacza, ewentualnie bolenia. Sumy raczej się nie odczepiają.
Nic to, kolejne 1.5h rzucania, czuje skubnięcie, zacinam w tempo, jest!! Tym razem rybka jest mniejsza. Holuje dość szybko, już wyciągam rękę by podebrać sandacza, kiedy ten robi szczupakowy wyskok i zwraca mi moją obrotówkę. Niech to..., a można było ciągnąć delikatniej. Sandacz miał z 1.5kg, ale zawsze to pierwszy w sezonie. Zbiera się na burzę, więc wróciłem do domu. Jutro wyjeżdżam na tydzień na Podlasie, więc dzisiejsze niepowodzenia spróbuje sobie odbić.
Gratuluję klenia.
Potem ze 2h obławiania łowiska longiem 1 i w końcu jest!!! Od razu było wiadomo, że ryba jest zacna. Powoli przepłynęła się rynną i niestety poszła nie ujawniając swojej tożsamości. Obstawiam grubego sandacza, ewentualnie bolenia. Sumy raczej się nie odczepiają.
Nic to, kolejne 1.5h rzucania, czuje skubnięcie, zacinam w tempo, jest!! Tym razem rybka jest mniejsza. Holuje dość szybko, już wyciągam rękę by podebrać sandacza, kiedy ten robi szczupakowy wyskok i zwraca mi moją obrotówkę. Niech to..., a można było ciągnąć delikatniej. Sandacz miał z 1.5kg, ale zawsze to pierwszy w sezonie. Zbiera się na burzę, więc wróciłem do domu. Jutro wyjeżdżam na tydzień na Podlasie, więc dzisiejsze niepowodzenia spróbuje sobie odbić.
Gratuluję klenia.
Kolejny dzień łowienia. Początek był całkiem niezły. Szybko wyciągnąłem okonia ok 30cm.
Potem ze 2h obławiania łowiska longiem 1 i w końcu jest!!! Od razu było wiadomo, że ryba jest zacna. Powoli przepłynęła się rynną i niestety poszła nie ujawniając swojej tożsamości. Obstawiam grubego sandacza, ewentualnie bolenia. Sumy raczej się nie odczepiają.
Nic to, kolejne 1.5h rzucania, czuje skubnięcie, zacinam w tempo, jest!! Tym razem rybka jest mniejsza. Holuje dość szybko, już wyciągam rękę by podebrać sandacza, kiedy ten robi szczupakowy wyskok i zwraca mi moją obrotówkę. Niech to..., a można było ciągnąć delikatniej. Sandacz miał z 1.5kg, ale zawsze to pierwszy w sezonie. Zbiera się na burzę, więc wróciłem do domu. Jutro wyjeżdżam na tydzień na Podlasie, więc dzisiejsze niepowodzenia spróbuje sobie odbić.
Gratuluję klenia.
Piotr,
emocji nikt Ci nie zabierze, choć pewnie niedosyt pozostał (szczególnie po tym pierwszym holu).
Przynajmniej ja tak mam, jak stracę ładną rybę.
Jakiś urlop masz, że tak często nad wodą jesteś?
Kolejny dzień łowienia. Początek był całkiem niezły. Szybko wyciągnąłem okonia ok 30cm.
Potem ze 2h obławiania łowiska longiem 1 i w końcu jest!!! Od razu było wiadomo, że ryba jest zacna. Powoli przepłynęła się rynną i niestety poszła nie ujawniając swojej tożsamości. Obstawiam grubego sandacza, ewentualnie bolenia. Sumy raczej się nie odczepiają.
Nic to, kolejne 1.5h rzucania, czuje skubnięcie, zacinam w tempo, jest!! Tym razem rybka jest mniejsza. Holuje dość szybko, już wyciągam rękę by podebrać sandacza, kiedy ten robi szczupakowy wyskok i zwraca mi moją obrotówkę. Niech to..., a można było ciągnąć delikatniej. Sandacz miał z 1.5kg, ale zawsze to pierwszy w sezonie. Zbiera się na burzę, więc wróciłem do domu. Jutro wyjeżdżam na tydzień na Podlasie, więc dzisiejsze niepowodzenia spróbuje sobie odbić.
Gratuluję klenia.
A propo twojej historii...
Byłem w niedziele nad Wisłą złowić jakiegoś wieczornego sandacza na otwarcie sezonu. Pod sam wieczór docieram do kolejnej główki, która jest zalana, więc zdejmuje buty i skarpetki, podwijam nogawki i wchodzę na główkę, płosząc cały kaczy dywizjon i jakieś wielkie, długonogie ptaszysko. Milion rzutów we wszystkie kierunki, w międzyczasie zastanawiam się czemu korbka mi się ciągle odkręca w kołowrotku, i w kolejnym "ostatnim" rzucie czuję solidne przyłożenie, zacinam i jest :) Chcę go w miarę szybko odciągnąć od zalanych gałęzi, zaczynam kręcić a tu korbka lata we wszystkie strony. Próbuję szybko ją dokręcić drugą ręką, a cwana ryba w międzyczasie wpływa w gałęzie i zaczepia o nie wobler, sama się wypinając...
Okazało się że nakrętka od korbki była pęknięta, czego wcześniej nie zauważyłem, i tak straciłem swoją pierwszą solidną rybę w sezonie. Tak więc nie łam się, inni tez nie mają wesoło ;)
Pozdrawiam
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.