Wieści znad Wisły
Sezon wędkarski 2012
plan wykonany w połowie bo w końcu każda rybka z wisły cieszy🎉
pozdro
Kilkadziesiąt minut przed zmrokiem miałem sporo zabawy, małe klonki, jeden pasiak i w końcu przyzwoita rybka na "deser"😎
Meszki się wściekły przed deszczem, a Ja "opatulony" czekałem na mrok w wiadomym celu😏
Rozpadało się na dobre, bobry po wychodziły z "dziur" i ruszyły na wodę. Zresztą one też dzisiaj były jakieś "dziwne", Jeden gagatek płyną w duł rzeki, "waląc" not stop ogonem o tafle wody, robiąc taki raban że skrupulatnie płoszył wszystko co żywe i pływa. Wracając widziałem kilka młodych buszujących na płytkiej wodzie to by tłumaczyło zachowanie "rodziców"🤔
gratki dla wszystkich co połowili 👍
Tuz przed zmrokiem woda ożyła, ryba biła praktycznie wszędzie. Niestety nie jestem łowca boleni i nie umiem ich łowić ale cierpliwie odczekałem jeszcze chwile i jak już było całkiem ciemno zanotowałem 3 sandaczątka
dwa nie przekraczające 35 cm i jeden 49 cm. Wiem że są tam większe, teraz tylko kwestia dobrania się do nich.
KRY-STYNKA przetestowana na fali, nie polecam pływać pontonem przy wietrze 9-11m/s , jest bradzo niebezpiecznie i wolno trzeba pływać. A pod falę jak się płynie to trzeba ubrać sztormiak bo fonntana wody zalewa dziób. Wydaje mi się że łodź na dużą falę jest odpowiednia, widziałem jak pływają na pełnym gazie łodziami i pychówkami. Ja to musiałem bardzo,bardzo wolno pokonywać wiatr i fale ale z wiatrem to leciałem jak odrzutowiec.
A na meszki jest dobry sposób który znacie napewno, olejek waniliony do ciast pomaga. Nie na dłuższą mete ale wystarczy ponownie się wysmarować i spokój 👍 A jak ładnie człowiek pachnie 😜
Uwierz mi Krystian że i olejek wczoraj testowałem, one po prostu chciały się schować w człowieku
Ja byłem w okolicach Siekierkowskiego i zwykły Autan dał radę :) Coś jest na rzeczy z tymi okoniami. Wczoraj wyjąłem 4 prawie 30cm. na czarnego twistera z czarna główka.
Wczoraj syndrom "ostatniego rzutu" się opłacił.
Nadzieje mnie opuściła po 4 godzinach chodzenia i machania kijem, i kiedy juz na max pogryziony przez meszki postanowiłem że to już ostatni i rzut i wracam.
No i wtedy zameldował sie pierwszy wymiarowy sandacz tego roku :)
Ledwie 50 cm ale po takim dniu....
Wczoraj syndrom "ostatniego rzutu" się opłacił.
Nadzieje mnie opuściła po 4 godzinach chodzenia i machania kijem, i kiedy juz na max pogryziony przez meszki postanowiłem że to już ostatni i rzut i wracam.
No i wtedy zameldował sie pierwszy wymiarowy sandacz tego roku :)
Ledwie 50 cm ale po takim dniu....
Gratki, mi się nigdy jeszcze nie udało nic złowić w ostatnim rzucie:( W pierwszym owszem , nie raz i nie dwa, ale w ostatnim nigdy nawet barania.
Wczoraj syndrom "ostatniego rzutu" się opłacił.
Nadzieje mnie opuściła po 4 godzinach chodzenia i machania kijem, i kiedy juz na max pogryziony przez meszki postanowiłem że to już ostatni i rzut i wracam.
No i wtedy zameldował sie pierwszy wymiarowy sandacz tego roku :)
Ledwie 50 cm ale po takim dniu....
Gratki, mi się nigdy jeszcze nie udało nic złowić w ostatnim rzucie:( W pierwszym owszem , nie raz i nie dwa, ale w ostatnim nigdy nawet barania.
Kaczy,
to trzeba dopasować ostatnie branie do rzutu i wmówić sobie że to był ten ostatni😜
a tak na poważnie to mi też nie, natomiast dwa lata temu byłem świadkiem ostatniego rzutu na świętej annie...rzutu który skusił szczupłego 102 centy...to była prawdziwa magia ostatniego rzutu:)
Yuzeg,
chyba dokładnie wiem gdzie to miejsce....jakieś takie znajome te kamienie....:)
Ps. W piątek wieczorem przed V Pucharem wyskoczyłem tam gdzie zawsze. Woda u nas martwa, oj martwa :bezradny: ale pierwszy boleń (tylko 47 cm) wydłubany ;) Ucieszył mnie bardzo bo to pierwsza ryba od dwóch lat na gumkę, czyli Knight 6 cm. Sorry, za słabą fotkę. Było już ciemno i nie miałem aparatu, a ten w moim tel. jest do bani :dobani::dobani:
Pozdro,
Maniek, km73
Na te małe bestie to najlepsza jakaś moskitiera, bo tu nawet nie chodzi o ukąszenia tyko jak to Bizonik trafnie napisał "chciały się schować w człowieku":krzyk:
Cale szczęście że to w nocy nie lata.
Taaa...Ten ostatni rzut, to Ja sobie powtarzam co kilka minut i tak "kwitnę" nad tą wodą i modlę się o cud🥺😂
Po tym sandaczu znowu złapałem wiatr w żagle, i znowu 1.5 h biegałem nad wisłą w okolicach Siekierek.
Apetyt rośnie w miare jedzenia....
Brawo, Smerfik👏👏👏
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.