Z mojego niewielkiego co prawda, ale jednak jakiegoś doświadczenia wynika, że ZZ jest wodą bardzo rybną, w której pływają nieprzeciętne okazy wszystkich nizinnych gatunków polskich ryb.
Jest duże grono wędkarzy, które narzeka i twierdzi, że to pustynia, tylko czemu ciągle na tą pustynię wracają?
Jednocześnie jest to niezwykle trudny akwen wędkarsko, głównie z powodu gigantycznej presji wędkarskiej. Trzeba mu poświęcić mnóstwo czasu i uwagi.
Moją receptą na sukces(z resztą nie tylko na tej wodzie) jest działanie niestandardowe i konsekwentne. Uważam, że jeśli na "dołach" stoi koło siebie kilkadziesiąt łódek(jesienny standard) i w dokładnie ten sam sposób obstukuje dno gumami, to szanse na złowienie czegokolwiek w ten sam sposób są bardzo małe. Trzeba kombinować z prowadzeniem, przynętami itp!
Jako potwierdzenie wyniki z tego roku:
Wypraw całodziennych(od rana do wieczora): 3.
Ryb złowionych: 2(Szczupak 82cm i Sandacz 85cm)
Wypraw nocnych(zwykle w godzinach 20:00-01:00, ale jedna całonocna): 4.
Ryb złowionych:1(Sum 108cm)
W poprzednim roku pływałem dużo częściej, złowiłem sporo sandaczy(w tym tylko jeden godny uwagi) i sporo szczupaków, jednak rozmiarówka nie była powalająca.
Jak widać wnioski wyciągnięte z przepłyniętych kilometrów procentują. Dodatkowo staram się nie trzymać sztywno przyjętych założeń i na bieżąco korygować plan działań.
Niestety od połowy września ze względu na kontuzję zostałem wyłączony z jakichkolwiek wypraw i dopiero w sobotę zamierzam popływać, pozostałe weekendy poświęcę w całości Zalewowi.
Osobiście jestem tą wodą zauroczony. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze nie raz i nie dwa spłynę z niej o kiju, ale świadomość, że w każdej chwili na kiju może się zameldować "gabaryt" dodaje zapału.