poezja wędkarska

poezja wędkarska

Forum Wędkarskie · Rozmaitości

poezja wędkarska

Rozmaitości

Odpowiedzi

516 odpowiedzi · 377,490 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
W4
09.05.2012 18:56 · Odpowiedź #33169
@moczykij -zauważ, że twoją Księżniczkę
umieściłem jak przystało na Księżniczkę
tuż za Królową.:dokuczacz:😜😄

Wszystkim Wielkie dzięki za miłe słowa.:)

Pozdrawiam waldi-54:papa2:
W4
30.05.2012 05:50 · Odpowiedź #34048
Taka moja poetycko-wędkarska impresja
na temat tego co się będzie działo już
niebawem nad Narwią w Pułtusku.🎵🎉

Wesoła gromada.

Od krzaczka do krzaczka, od tamy do tamy,
wesoła wędruje „Drakersów” gromada,
ktoś z brzegu, ktoś brodząc, rynien szukamy,
szukamy też rybek w zawadach.

Pułtuska „Księżniczka” nas tutaj zwabiła
i kusi swym pięknem i czar swój roztacza,
więc łowców gromada się nad nią zjawiła
i wokół ją tłumnie otacza.

Ktoś dla niej dzisiaj porzucił „Królową”
ktoś inne porzucił, rzeki, jeziora,
przed „Księżną” staje z podniesioną głową
z miłością skrywaną w pozorach.

Każdy nadzieję w sercu swym skrywa,
że „Księżna” łaskawa dla niego dziś będzie,
że jemu z jej woli, wielka trafi się ryba
i palmę pierwszeństwa On tylko zdobędzie.

Ech – dolo Ty nasza, wędkarska dolo,
Ty, która dajesz nam wieczne nadzieje,
raz dajesz smutek, raz bawisz wesoło,
dmiesz wiatrem co w oczy nam wieje.

Lecz dzisiaj dla tej licznej gromady,
nie ważne są trudy, brodzenia,
dla nich są ważne wędkarskie wypady
a więc „Księżniczko” – do Zobaczenia !!!
W4
15.06.2012 09:34 · Odpowiedź #34663
Piaski, laski i karaski.

Ach jak pięknie w tej krainie,
gdzie się brzoza bieli biała,
pod nią rzeczka piękna płynie,
pełna rybek chociaż mała.

Są szczupaki i są okonie,
klenie, jazie, płoci stada,
wokół pełne ziela błonie,
dzieci biega tam gromada.

Ciemnym lasem otoczone,
jest jezioro bardzo ładne,
słonka blaskiem ozłocone,
ładne takie nie jest żadne.

Wiele innych rzek i rzeczek,
zdobi piękną tę krainę,
wśród wysokich traw mosteczek,
pod nim rzeczka sobie płynie.

Nie odgadnie, nieznajomy,
że w tej niepozornej wodzie,
pośród roślin przyczajony,
stojąc szczupak okiem wodzi.

Tu drobnicy nie brakuje,
więc wśród roślin wodnych stoi,
On ma czas więc wyczekuje,
i niczego się nie boi.

Gdy po deszczach woda wzbierze,
szczupak w dal sobie odpłynie,
jedną z wielu dróg wybierze
w pięknej wodnej tej krainie.

To Lubelskie jest Polesie,
lasy, woda i pól paski,
jeszcze echo głosy niesie,
że tu „Piaski, laski i karaski”

Istny raj to dla wędkarza,
miłośnika przygód wszelkich,
bowiem często się tu zdarza,
wśród drobnicy, okaz wielki.

Trzeba tylko umieć znaleźć,
taki cichy wody skrawek,
pośród lasów go odnaleźć,
pośród rzeczek i sadzawek.
W4
@waldi-54 (edytowany 13 lat temu)
29.06.2012 07:51 · Odpowiedź #35096
Nocna wyprawa.

Wiodą mnie polne drogi,
na łowisko, hen za las
w marszu już ustają nogi,
dłuży się ten nocny czas.

Jakaś siła mnie tam wiedzie,
jakaś nie wymierna moc,
nim poranne słonko wzejdzie,
droga mnie prowadzi w noc.

Z wędką ruszam w nieznane,
mapę w swojej głowie mam,
mijam ciche wsie zaspane,
tylko chór słowików gra.

Wszedłem w ciemną otchłań lasu,
Tak jak „ślepiec” po omacku.
Zapach odbiera poczucie czasu
i "świetliki" w swym blasku.

Czas zatrzymał się na chwilę,
wokół nie zmącona cisza
w mojej głowie myśli tyle,
lecz która prawdy jest bliższa?

Czy ta, która mnie tu trzyma
w miejscu i pośrodku drogi,
czy ta co się lękiem wrzyna,
do ucieczki zmusić chce nogi?

Mam latarkę, pstryk i świeci,
czas powrócił i odwaga,
czyjeś oko w mroku świeci,
w miejscu trzyma mnie rozwaga.

Papierosa więc przypalam,
zapach dymu się unosi,
zwierz powoli się oddala,
chrum, chrum ciche się rozchodzi.

Idę dalej pewnym krokiem,
coś tam sobie podśpiewuję,
prosto, w lewo, potem stokiem
i już woda pobłyskuje.

Milion gwiazd nad moją głową,
drugie tyle pod nogami,
na myśl ciśnie się więc słowo,
jestem „intruz” między gwiazdami.

Sprzęt rozkładam swój powoli,
nie chcąc zmącić nocnej ciszy,
nawet myśli mimo woli,
też podobne mam do ciszy.

Noc się kończy, dzień się budzi,
szarość drzew się zmienia w zieleń
w dali łódka z dwojgiem ludzi,
na skraj lasu wyszedł jeleń.

Gdy sięgałem do plecaka,
po aparat ruchem wolnym,
jeleń chrząknął coś z znienacka
i znikł, niczym „konik polny”

Ryby? Owszem jakieś były,
jakieś leszcze, drobne płotki,
nocne wrażenia cel dopełniły,
chociaż wróciłem bez żadnej fotki.
GO
30.06.2012 16:22 · Odpowiedź #35127
👏👏👏👏👍:kwiatek::kwiatek:
KZ
01.07.2012 19:24 · Odpowiedź #35153
Waldziu super napisane👏👏👏👏👏
W7
01.07.2012 19:29 · Odpowiedź #35155
Waldziu - jak zwykle klasa sama w sobie !!! 👏👏
W4
18.07.2012 13:37 · Odpowiedź #35685
„Wędkareczka”

Dnia pewnego o poranku,
wybierałem się na ryby
i spotkałem na przystanku,
„wędkareczkę” coś jak gdyby.

Na dzień dobry z mojej strony,
odburknęła coś nie grzecznie,
więc odszedłem ciut speszony,
za przystanek na „fajeczkę”

Pani śledzi mnie przez szybę,
wreszcie śmiało do mnie wali,
- jak pan chcesz dziś złowić rybę,
to daj najpierw mi zapalić.

- Stoję już tu od godziny
i nie miałam jeszcze brania
w gębie sucho, braknie śliny,
- ranek nie do wytrzymania.

- Stoję tutaj jak ta owca,
istny koszmar, nieme kino,
nikt mi nie chce dać na „browca”
lub na jakieś tanie wino.

Papierosem? Proszę, służę,
mineralną mam w plecaku,
„spieprzaj już nad swą kałużę,
chcesz utopić mnie rybaku?”

Wsiadłem już do autobusu,
jeszcze mnie dobiegło zdanie,
„wędkareczką jestem z musu,
więc doczekam się na branie !”

Zasmuciła mnie ta scena
i „wędkareczki” ostatnie zdanie,
że dla niej to jest mała cena,
by doczekać się na „branie”

18.07.2012 14:45 · Odpowiedź #35687
Waldi, no kurza twarz - GENIALNE🎉!!!
Jak Ty pięknie potrafisz opowiedzieć nam wierszem swoje codzienne obserwacje:)
Niby takie zwyczajne/niezwyczajne spotkanie z "wędkareczką😄", a czyta sie wyśmienicie!!!!!!!
👏👏👏
W7
18.07.2012 16:40 · Odpowiedź #35692
👏👏👏👏👏👏👏👏
BK
18.07.2012 17:01 · Odpowiedź #35693
Waldi pięknie👏. Czekam z utęsknieniem na Twój tomik🎵
KZ
18.07.2012 19:15 · Odpowiedź #35694
Waldziu super👏👏👏
W4
20.07.2012 10:53 · Odpowiedź #35717
Wielkie dzięki Panowie za dobre słowo:zawstydzony:

I taka dzisiejsza porcja rozmyślań nad tym do czego
świat doszedł a raczej do czego sami doprowadzamy,
ale to tylko takie moje własne odczucie, (czy tylko moje?)

Gdzie te ryby?

Wisła niska, Bug wysoki,
nawet Wieprz chce wyjść na brzeg.
Nad głową czarne suną obłoki
z nieba w kulach leci śnieg.

Silne wiatry i tornada,
pozrywane dachy chat,
kraj nawiedza groźna „triada”
- silny wiatr i deszcz i grad.

Czy natura odwet bierze,
za poprzednie wszystkie lata?
Coraz bardziej dziś w to wierzę,
że tak za to nam odpłaca.

Wszędobylska groźna chemia,
wszystko niszczy dookoła.
Jak ma to wytrzymać ziemia,
kiedy w locie pada pszczoła?

Woda też już inna jest,
zmutowane rosną glony.
Opadł na dno rdzawy rdest,
pośród sinic w muł zielony.

Ryby jakby inne były,
jakby w wodzie było ich brak
a nie dawno razem żyły,
szczupak, karp i lin i rak.

Spytał dzisiaj mnie znajomy,
gdy do lasu szedł na grzyby,
widząc jak stoję w nurt wpatrzony:
„No gdzie te ryby, gdzie te ryby?”

Widzisz, mówię, to jest tak,
jak to w życiu kolego miły.
Wczoraj był grosz, dziś grosza brak
a ryby? Ryby się chyba potopiły!

KZ
20.07.2012 16:45 · Odpowiedź #35732
Refleksyjny ten wierszyk tym razem Waldziu👏👏👏
W4
25.07.2012 07:58 · Odpowiedź #35803
Rzeczny ludek.

Wąską ścieżką, przez ogródek,
dziarsko idzie „rzeczny ludek”,
niesie worek, sieci zwoje,
za nim biegnie dzieci dwoje.

Smyk ma może dziesięć latek,
córka śliczna, niczym kwiatek,
lecz nie pójdą dziś do dzieci,
dziś pilnować mają sieci.

Tato czasu nie ma na to,
bowiem kaca ma dziś tato,
do „geesu” pójść On musi,
aby kac go nie zadusił.

Lecz by forsa była na to,
sieci stawiać musi tato.
Co nie sprzeda, trzodę karmi,
rybę winien też w piekarni.

Ale nie wziął chleba za to,
wczoraj wziął na piwo tato.
Do wieczora pił w „geesie”
dzisiaj rybek im zaniesie.

Tak mijają dni, tygodnie,
już na tyłku przetarł spodnie,
ale dzisiaj się obłowi,
odda długi, będzie z głowy.

Wziął „mamrota” do wieczora,
wieczorem zapłaci, rybą z wora.
Będą leszcze i szczupaki,
może też lin trafi się jaki.

Od lat wielu tak się dzieje,
wszak nie orze i nie sieje,
jednak pić się co dzień chce,
zatem zastawia swoją sieć.

Więc nie boi się ten tato,
bo jest przyzwolenie na to.
Przy tym uczy swoje dzieci,
jak zastawiać sprytnie sieci.

Tak od dziada i pradziada,
kłusownicze żyją stada.
Umrze stary, to młody ma,
kłusowniczy w ręku fach.

@Paweł (edytowany 13 lat temu)
25.07.2012 09:41 · Odpowiedź #35805
Waldi 👏

Ale mam propozycję bardziej optymistyczną, choć dość futurystyczną🤪
Mam nadzieję, że wybaczysz zapożyczenia😄

Grzeczny ludek.

Wąską ścieżką, przez ogródek,
dziarsko idzie „grzeczny ludek”,
niesie worek, sznura zwoje,
za nim biegnie dzieci dwoje.

Smyk ma może dziesięć latek,
córka śliczna, niczym kwiatek,
lecz nie pójdą dziś do dzieci,
dzisiaj mają zbierać śmieci.

Tato czasu moc ma na to,
bowiem humor ma dziś tato,
do „geesu” pójść nie musi,
wszak kac nigdy go nie dusi.

Niepotrzebna forsa na to,
śmieci zbierać woli tato.
Co nie sprzątnie, a zostawi?
jutro z dziećmi to naprawi.

Dotarł tato z dziatwą swoją
nad rzeczułkę niezbyt dużą
co ryb wielu jest ostoją
a śmieciarzy? … no, niedużo

Bo wędkarze – ludzie dobrzy
do śmiecenia nie są skorzy.
co przywiozą to zabiorą
czasem torbę całkiem sporą

Więc dzieciaczki zamiast śmieci
nazbierały worek kwieci
i zaniosą to mamusi
co im pieśń taką zanuci:

Hej wędkarzu, człeku dobry
waż na sarny, dziki, bobry
co żeś przyniósł weź ze sobą
wszak ta rzeczka jest ozdobą
…………………………………………

Od lat wielu tak się dzieje,
człek nie orze i nie sieje,
chodzi co dzień nad rzeczułkę,
by… radośnie zjeść tam bułkę.

I nie boi się ten tato,
bo jest przyzwolenie na to.
Przy tym uczy swoje dzieci,
jak pozbierać sprytnie śmieci…

Smyk ma może dziesięć latek,
córka śliczna, niczym kwiatek,
już nie będą zbierać śmieci
I do innych pójdą dzieci.

:):):):):):):):):)
W7
25.07.2012 09:58 · Odpowiedź #35807
Waldi, Paweł 👏👏👏👏
macie talent Chłopaki !!!! 👏👏
W4
25.07.2012 10:13 · Odpowiedź #35808
Dobre Pawełku, super👏👏👏👏👏👏
No i udało mi się pobudzić Cię Pawełku do
ujrzenia tego samego problemu z drugiej,
tej lepszej strony, ja widzę ten problem
tak jak go opisałem. Wielkie brawa za tak
szybką i celną ripostę.👍👏👏👏

Pozdrawiam waldi-54:papa2:
W4
29.07.2012 11:55 · Odpowiedź #35903
Tam gdzie zatrzymał się czas.

Sierpień puka już do drzwi,
latem pachnie cały kraj,
za rybkami mi się cni,
więc wyruszam z wędką w dal?

Poprzez pola, łąki i las,
mijając bokiem sady młode,
prowadzi mnie wędkarski szlak,
w cichą dal, po przygodę.

Tam za lasem i za polem,
gdzie się rzeczka wąska wije,
rosną w zbożu tam kąkole
a nad wodą, wodne lilie.

W rzece, pstrągi i lipienie,
oraz wiele innych ryb,
tam na wodę rzuca cienie,
szpaler starych, pięknych lip.

Są dwa stare młyny wodne,
choć nie czynne są od dawna,
drogi wiodą tam dogodne
dzięki młynom wieś była sławna.

To jest miejsce mej wyprawy,
chociaż trudne to łowisko,
tylko przejdę most „koślawy”
i pokonam osuwisko.

Jest tam prostka, metrów – trzysta,
sporo rynien, ładnych dołków.
Woda bystra i przejrzysta,
kilka zatopionych kołków.

Jest tu lipień, przyznać muszę,
czy mam szansę? szansy brak.
Bo po prostu ja nie „muszę”
pstrąg na blaszkę?, o – ten, tak!

Więc ze „spinem” szukam pstrąga,
idę by mieć słonko w twarz,
co raz rzucam, zwijam, ściągam,
nagle! Co to! Kurza twarz!

Coś chwyciło za przynętę,
coś odjeżdża, gna pod prąd,
coś wygina moją wędkę,
tak, to pewnie, ładny pstrąg.

Stojąc w cieniu pod drzewami,
mam u stóp już tego pstrąga,
więc odhaczam go palcami,
bywaj zdrów, płyń, wolna droga.

Postał chwilę na mieliźnie,
jakby troszkę się zawahał,
potem wolno znikł w głębinie
i ogonem mi pomachał.

Warto było wstać o świcie,
trudną drogą iść przez las,
zmoczyć się w porannym życie,
tam gdzie w miejscu stanął czas.
W4
02.08.2012 09:05 · Odpowiedź #36025
Wędkarze.

Krawcy dzielą się na: lekkich i ciężkich,
chirurdzy na: twardych i miękkich.
Tak podzielić można, szewców i weterynarzy,
kaletników, mechaników, a także wędkarzy.

Wędkarzy do bokserskich przyrównać można wag,
bo „lekki” lub „ciężki” jest wędkarski „bat”
W wadze „papierowej” walczą „wyczynowcy”
na zawodach „ciułają” punkty, zatem to „punktowcy”

Pałki swoje mają długie i punktowo nęcą,
zdarza się, że prócz drobnicy, coś grubszego „wymęczą”
często widzę ich nad rzeką, wtedy od poranka,
siedzą na swoich krzesełkach, a metoda? - Przepływanka.

W wadze „muszej” tak jak nazwa ta na to wskazuje,
jest wędkarz finezyjny, bo na muchę On wędkuje.
Sprzęt, to kijek nie za długi, prosty kołowrotek,
linka, żyłka, piórek garść, haki, oraz wełny motek.

Nad różnymi dzisiaj spotkać można ich wodami,
swoje muszki kręcą sami, zwę ich „krętaczami”
W wadze lekkiej są Ci wszyscy co lekko wędkują,
na „federka” lub na spławik rybki swe czarują.

Wagą lekką ich określam, ale w „ekstra klasie”
bowiem ryby łowią spore całkiem w swojej masie.
Do „pół ciężkiej” tych zaliczam co ze „spinem” chodzą,
łowią z łódki, albo z brzegu, lub za rybą brodzą.

I świadomie nastawieni na głębin „potwory”
a efektem często bywa nawet i sum spory.
W wadze ciężkiej, są Ci wszyscy, co z Wiślanej główki,
łowią sumy bardzo duże na ciężkie „gruntówki”

Albo Ci co tygodniami siedzą nad wodami,
łowiąc karpie bardzo duże, zwą ich „karpiarzami”
Pozostała „super ciężka” Ci w swoim wyborze,
na połowy wyruszają hen w szerokie morze.

Łowią różne wielkie ryby, Marliny, Żaglice,
Ostroboki, lub Tuńczyki, innych ryb nie zliczę.
Wszystkich jedna łączy pasja, dostali ją w darze
a tą pasją jest przygoda – tacy są Wędkarze!

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.