Pany, nie jesteśmy sami i woda nie jest naszą własnością i te ukrywanie miejscówek to z lekka przesada, no ale to tylko moje zdanie i być może się mylę.
Marcin pomyśl chwilę i wczuj się :)
Pomogę Ci :P
Lubisz wędkować, lubisz odpoczywać nad wodą. Wyobraź sobie, że łowisz od dzieciaka na jakimś odcinku i praktycznie zawsze znajdujesz ustronne miejsce dla siebie. Może nie to najrybniejsze, ale za to kameralne.
Czasy się zmieniają i coraz trudniej o spokój nad wodą, ale nadal znajdujesz ciche zakątki.
Jakbyś się czuł jeśli takie oazy znikałyby Ci z dnia na dzień.
Ja nienawidzę wędkować w tłumie, a na mojej Wisełce jesienią na KAŻDEJ miejscówce stoi po kilka łodzi. Jeśli jest ona dostępna z brzegu to dodatkowo będzie tam kilkunastu spinningistów stojących ramię w ramię.
Nie mój klimat.
Jeszcze 4-5 lat temu pływałem sam.
OK woda nie jest moją własnością, ale fakt jest taki, że uwielbiam łowić w ciszy i dziczy.
Powoli zastanawiam się nad tym czy nie będę musiał zrezygnować z dotychczasowego sposobu wędkowania i przestawić się na rzadsze ale za to przyjemniejsze dalekie wyjazdy ... byle uciec od tłoku.
Hlehle ale ja tak dokładnie robię jak piszesz. Od bardzo dawna odwiedzam z dużym sentymentem właśnie kilka miejsc, takie tam miejscówki (zaraz o jednej wspomnę odpowiadając Petrowi i Pułtuszczaki zajarzą doskonale) i ludzie są do czasu kiedy jest pogoda. Zaczyna się jesień, chłodniejsze dni i ludzi już nie ma.
Przyznaję że mi tłum nad wodą nie przeszkadza, mojemu starszemu znów bardzo przeszkadza, on gdy łowi i zobaczy kogoś w promieniu 50m dostaje gorączki, zresztą w lesie na grzybach też tak ma :).
Ja od zawsze jak ktoś pytał gdzie złowiłem daną rybę to nie wciskam kitu tylko po prostu mówię jak jest i nic nigdy się nie dzieje.
napewno wstawienie kilka razy zdjecia z jakas ladna ryba z jednego konkretnego miejsca lub odcinka sie tej miejscowce nie przysuzy. ci co wiedza to wiedza, ale ci co nie musza wiedziec to niech niewiedza (- wyjatkowo skladne zdanie ulozylem :) )ale sam ostatnio latam po 50 km w jedna strone na ryby, a napewno nie jestem wyjatkiem ze swoja pasja "podrozowania".
Co do podróżowania na ryby to ja też nie mam problemu. Nie wiem czy piszesz o podróżowaniu łodzią czy samochodem bo ja tym drugim ostatnio pojechałem powędkować o trochę ponad 170km w jedną stronę - pech chciał że cały piękny plecak od Rapy, oczywiście z wszystkimi przynętami był w bagażniku tyle że w drugim samochodzie 😂. Z Grzechem się umawialiśmy tyle że wyjazd w końcu nie doszedł do skutku bo coś tam, nie pamiętam, a chodzi o to że ja z Martą na plażę czy ryby to jechać dla nas 10 czy 100km to pikuś. Chodzi o Świętajno bo tam i Grzechu miał się wybrać na kilka dni i nie wiem czy był, my bywaliśmy po kilka razy w tygodniu. Ja zawsze słucham i nasłuchać się nie mogę że ktoś tam ze znajomków pojechałby na ryby np. nad nad jakieś jezioro ale to trzeba jechać ze 100km - że to dla nich za daleko, w mordę ja na taką wyprawę nawet kanapek nie zabieram.
Teraz wrócę do miejscówek. Znasz miejsce zwane "buchtą Grabowiecką"?, te miejsce na które się idzie za drugim CPN-em. Jest do przejścia może ze 2 do 3km zależnie w które miejsce. Teraz powiedz czy to miejsce nie jest rybne?, czy nie jest tam dużo pięknej wody? i czy w końcu widujesz tam ludzi?.
Ja odpowiem jak to widzę ja - miejsce piękne, stary tam łowił i łowi piękne rybska. Napisałem stary łowi a nie że my, czyli i ja łowimy bo jest tu mały haczyk, haczyk nie wędkarski tylko taki że nie można tam dojechać samochodem i przez 99% wędkarzy ta miejscówka jest "spalona". Jestem dość leniwy i mi po prostu nie chce się tam iść. W zeszłym roku byłem tam przez trzy dni pod namiotem i powiem Wam że tylko jeden jedyny raz przechodził koło nas człowiek, nawet nie wędkarz tylko taki tam ludek co zbiera drzewo. Jak wspomniałem miejsce śliczne, woda wspaniała i ryb sporo ale nikomu nie chce się tam dupy ruszyć pieszo. Możemy teraz wstawiać zdjęcia tego miejsca z rybami i zakładam się że jeśli już się tam ktoś zjawi to będzie to wędkarz na łódce a nie pieszo.
Podobnie jest z Zambskami, chodzi mi o miejsce z podkładami i tam teraz macie niemal moją gwarancję że tam też nikogo nie będzie bo nikomu nie chce się dupy ruszyć pieszo.
Po części teraz przyznam Wam rację o zwiększeniu presji na dane miejsce, ale chyba tylko takie do którego jest dogodny dojazd.