Dokladnie 9 dni czekalem na branie konkretnej ryby. Gdy wreszcie nastapilo stalo sie to czego podswiadomie sie spodziewalem, ale po kolei. Rzucam na spokojna wode, dwa obroty korbka, woblerek wchodzi w nurt i mam silne branie. Dwa spokojne ale mocne szarpniecia ryby i czuje ten znienawidzony luz. Za sekunde wobler wyplywa w miejscu gdzie mialem klenia. Po mimo dobrze ustawionego hamulca zylka peka. Szybki test w rekach i okazuje sie , ze zylka po miesiacu, fakt ze dosc intensywnego lowienia calkowicie stracila swoja moc. Lowie jeszcze moze z pol godziny i juz dluzej mi sie nie chce. Wstawiam jednego dzisiejszego sredniaka ale jakos podoba mi sie to zdjecie📷