Wieści znad Narwi

Wieści znad Narwi

Forum Wędkarskie · Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009

Wieści znad Narwi

Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009

Odpowiedzi

2,255 odpowiedzi · 1,475,478 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
CN
13.08.2011 20:26 · Odpowiedź #19566
Ten właśnie planowałem, przeczytałem krótki opis:

Jeden z najsilniejszych preparatów na rynku przeznaczony do użycia w ekstremalnych warunkach i rejonach tropikalnych, gdzie występuje wysokie ryzyko wystąpienia malarii, dengi, żółtej febry, boreliozy i innych groźnych chorób przenoszonych przez insekty między innymi komary, moskity i kleszcze.


I pomyślałem, że to może (nie musi) odgonić ode mnie komary nad Narwią :)
KO
@kojoto (edytowany 14 lat temu)
13.08.2011 20:37 · Odpowiedź #19567
No aż tak ekstremalny to nie jest ale mocny jest. te ekstremalne np 80-90% DEET to odbarwiają ubrania "z plastiku" no i juz są nieco szkodliwe dla zdrowia. Ale lepiej sie troche tego nawdychać niz np w prawdziwych tropikach zostać pogryzionym :)

Jest jeszcze taki preparat nie pamietam nazwy co wystarczy sobie zawiesic woreczek na szyi z odrobiną maści i nic w życiu do Ciebie nie podleci :) używają go żołnierze własnie w tropikach na szkoleniach itp. A dletego w woreczku i odrobinę bo niemilosiernie śmierdzi :) a jak zetknie sie ze skórą to podobno kilka dni nie mozna tego niczym zmyć i caly czas czuje sie smród :)
KO
14.08.2011 08:30 · Odpowiedź #19571
Mówię, jak ktoś używa muggi tej słabej 20% to już nie pomaga ale ta 50% skutecznie odstrasza komary. Nie spływa szybko jak sie czlowiek zgrzeje. Trzeba jej umiejętnie uzyc tzn czy to kulka czy to spray trzeba naniesc ją na skórę i ROZSMAROWAĆ. Ojciec uzywał brosów, ofa itp na grzyby i jedna buteleczka starczala mu na 2 wyjscia bo co 5 min musiał sie psikać. Tam DEET'u to jest z 5 - 7% moze.

Jeśli chodzi o stacjonarne odganianie owadów np na ganku na działce czy nawet jak się siedzi na spławiku itp to niezastąpione są spiralki dymiące. Przetestowane bylo wszystko u mnie na działce i spiralki sprawdziły się w 100% - firma Globol lub Raid.

A dodatkowo najlepiej jak troche wieje:) Komary nienawidzą ruchu powietrza.
MK
14.08.2011 08:45 · Odpowiedź #19572
Ja miałem wcześniej taki preparat na komary z Biedronki. I moszę powiedzieć, że dawał radę, czym byłem baaaardzo zaskoczony!
DN
14.08.2011 08:53 · Odpowiedź #19573

Ja miałem wcześniej taki preparat na komary z Biedronki. I moszę powiedzieć, że dawał radę, czym byłem baaaardzo zaskoczony!


Bo był z biedronki 😂
HY
14.08.2011 13:00 · Odpowiedź #19578
Bo produkty z Biedronki polecają się na ryby :)
AW
14.08.2011 19:14 · Odpowiedź #19580
Ja używam zwykła Mugge ze sklepu na Wybrzezu Gdynskim i daje radę. Dwa smarowania na pare godzin lowienia z brzegu wystarczają. Aerozole za często trzeba wyciągać z kieszeni.
MN
14.08.2011 19:53 · Odpowiedź #19582
Ja od komarów używam takiego środka w sztyfcie - mam go w samochodzie i nazwę sprawdzę jutro jak samochód wróci. Ma to co prawda swoje lata, chyba ze dwa po terminie 🤔 , ale powiem Wam szczerze że ma wszystkie ofy, brosy i grom wie co jeszcze pod sobą. Polecił mi go znajomy leśnik i kupiłem go wtedy całą zgrzewkę (12szt), a że była to jesień to i o nim zapomniałem i leżał tak w szafie ponad 3 lata aż w domu zaczęliśmy remont i go odnalazłem.
Za każdym razem jak jestem na rybach i nie zapomnę go zabrać to łowię jak by w ogóle komarów nie było. Ma tylko jedną poważną wadę, jak się nim nasmaruję to broń Boże żeby się to dostało do oczu ☝️ , makabra się robi. Kilka razy gdy byłem nasmarowany i wlazłem do wody żeby się wykąpać lub odwadzić przynętę i środek wpłynął do oczu to robiła sięjazda. Pali że nie sposób uchylić oka, oczy robią się później czerwone jak bym ze dwa tygodnie ostro pił.

No ale wracając do tematu rybek to dziś było w miarę dobrze. Co prawda ja nie złowiłem nic :pocieszacz:, tylko mój starszy (2 szt. szczupaczka, jeden malutki drugi większy - cm nie podam bo miarka została w drugim pudełku), ale co najważniejsze woda dziś nie była martwa. Każdego z wędkarzy pytałem o efekty, i praktycznie każdy z pytanych miał większy lub mniejszy kontakt z rybą. Jedni mieli brania, drugim rybki spadały, jeszcze inni coś tam z drapieżnika połowili. Biorąc pod uwagę że śmigam w tą miejscówkę bardzo często i pytam ludzi co tam w wodzie słychać dzisiejszy dzień był z tych, w których się coś dzieje.
Nie okaz ale zawsze ucieszył:

Szczupaczysty oczywiście po chwili wrócił do domu.

Najśmieszniejsze jest to że w Zambskach, bo tam byłem to dziś nie padało :ostr: . Burze w ilości sztuk dwóch, przechodziły obok okraszając nas kilkunastoma kroplami ciepłego deszczyku i nic poza tym, słoneczko dopisało. Gdy ja siedziałem w wodzie to Marta do mnie dzwoniła z pretensjami że zabrałem jej "furę" :dokuczacz: a ona nie ma jak do pracy jechać bo taki deszcz leje 😄.

PS: jeśli można powiedzieć że bolenie "normalnie" się rzucają za drobnicą, to dziś mogę śmiało powiedzieć że latały :bezradny:. Nie wiem czy to pogoda czy coś tam innego, ale aktywność miały bardzo dużą.
IMG_0730-1240.jpg
IMG_0731-1240.jpg
IMG_0732-1240.jpg
IMG_0733-1240.jpg
CN
14.08.2011 20:58 · Odpowiedź #19584
A ja właśnie wróciłem z Okunina. Trzeci dzień z rzędu nad rzeką- aż chce się żyć :)
Potwierdzam, że bolki szalały. Zarówno nad Wisłą jak i nad Narwią namierzyłem kilka sztuk. Jedną miałem nawet na kiju. Ale cóż. Plecionka w połączeniu z szybkim kijem to nie jest najlepsze rozwiązanie.
Bolki krążyły przy zalanych główkach. Najchętniej pod różnymi krzaczorami. Kolega Piotrek miał sandacza na kiju w innym miejscu.
Aha, ciekawostka. Po 21:00 przestały kąsać komary. Pojawiły się za to dwa nietoperze, które chętniej od ryb wychodziły do moich woblerków ;)
MN
14.08.2011 21:44 · Odpowiedź #19586

Pojawiły się za to dwa nietoperze, które chętniej od ryb wychodziły do moich woblerków ;)


Nienawidzę tych uszastych stworów latających po nocy. Ile to razy uderzały mi podczas nocnego łowienia sandaczy o żyłkę powodując u mnie mocniejsze bicie serca i natychmiastowe zacięcie 😄😄😄.
Poza tym jest tych "bydlaków" u mnie na wsi całe stado co roku w zimę. Noclegownie sobie zrobiły 😜 i gdy uprzątaliśmy piwnicę to trzeba było te latające sierściuchy z mordkami psa przenosić w inne miejsca co by mogły sobie spokojnie do wiosny hibernować. Dziwne stworzenia o dwóch parach uszu 🤔 , które podczas przenoszenia się budziły i co robiły 🐕 no właśnie zaczynały swoimi językami lizać dłonie 😂. Musiałem ręce w śniegu nacierać żeby były zimne i nie budziły tych stworków.

Ale wszystko to jest pikuś przy najbardziej upartym ptaszysku jakie w życiu ratowałem czyli sowie puszczyku. Z nią powiem Wam że już nie wytrzymałem i na rehabilitację pojechała do ptasiego azylu w Warszawskim zoo. Jedno jej przyznać można że oczyska miała wspaniałe 😲.

PS: znajomi są nad wodą w okolicach Gnojna i mam info że sandacze, a raczej sandaczyki podskubują. Trzy złowione i jeden w jeden z wielkością takie po ok. 45cm. Może się w końcu ruszą 😏.
SSA58732-1024-800.jpg
SSA55854-800.jpg
SSA55849-800.jpg
KO
14.08.2011 21:43 · Odpowiedź #19585
No wlasnie ja już raczej nie bede robił zestawu szybki kij i plecionka na bolka. Po tym jak mi ostatnio po strzale ryby strzelila plecionka ( co prawda musiała być przetarta ) ale teraz nawijam żylkę ;)

Gratulacje rybek tych zlowionych i tych na kiju :) 👏
KO
14.08.2011 21:49 · Odpowiedź #19587
Nietoperze lizaly Ci dlonie bo czuły sól zawartą w pocie. Zima czy lato zawsze skóra wydziela nadmiar soli :) Fajne stworzonka a puszczyk super:) Miałem kiedys ich gniazdo na działce i zbieralem wyplówki w ktorych znajdowalem niemal całe zjedzone gryzonie. Oczywiscie juz w formie malych kosteczek , ktore sobie ukladalem w calosc :)
MN
14.08.2011 22:08 · Odpowiedź #19588

Nietoperze lizaly Ci dlonie bo czuły sól zawartą w pocie. Zima czy lato zawsze skóra wydziela nadmiar soli :) Fajne stworzonka a puszczyk super:) Miałem kiedys ich gniazdo na działce i zbieralem wyplówki w ktorych znajdowalem niemal całe zjedzone gryzonie. Oczywiscie juz w formie malych kosteczek , ktore sobie ukladalem w calosc :)


Być może tak jest z tymi nietoperkami że soli szukały, ale powiem Ci że jak ta "moja" sowa ukręciła sobie pierwszą wyplówkę i to zobaczyłem (wcześniej nie miałem pojęcia co to jest), to pierwsze co mi przez głowę przeleciało to że już jest po niej. Myślę sobie pewnie mocno dostała (bo była potrącona przez samochód i znalazłem ją na jezdni) i właśnie jej wyleciała wątroba :nerwus:, ale gdy ją zacząłem obserwować to było z nią nie gorzej tylko lepiej, aż za dobrze bo w dzień jeść nie chciała ale jak tylko wybiła godzina ok. 1 w nocy cały dom się zrywał na nogi. Ja myślałem że sowa robi huuuu huuuu, może i tak robi jak się cieszy 😄, ale nie jak woła jeść bo wtedy jest jeden wielki jazgot. Gwizd jak z gwizdka na meczu tylko że z 5 metrów, świdrujący uszy aż do samych pięt. W życiu nie słyszałem czegoś podobnego
Wracając do wyplówek to już dwa razy znalazłem wyplówkę w której to była obrączka gołębia :pocieszacz:, trochę szkoda bo mam parę gołębi i lubię te ptaszyska, zresztą każde lubie 😎.
SA
15.08.2011 07:43 · Odpowiedź #19589

bo mam parę gołębi i lubię te ptaszyska, zresztą każde lubie 😎.

Sowa też je lubi😋
Dawno temu do sali wojskowej w Modlinie-Twierdzy przez otwarte okno w nocy wpadł puszczyk i siedział na szafie.Nie wiem czy był przerażony?chory?
ślepy? ale nie mógł trafić z powrotem na zewnątrz. Tyle że było już widno więc może za dnia jakoś orientacje ma gorszą?Zdjąłem ptaka z szafy i wypuściłem przez okno.Zauważyłem że "o mały włos" nie rozbijał się o drzewa,zwroty robił bardzo gwałtowne tuż przed drzewami.
A zapamiętałem sytuację dlatego że byłem bardzo zdziwiony miękkością piór.
To ptaszysko (a pewnie inne sowy też) nie ma piór,to jest sam puch,albo te pióra są tak miękkie co jest zapewne powodem że lecącej sowy nie słuchać.
R4
15.08.2011 12:27 · Odpowiedź #19594
Dzisiaj po raz pierwszy od 7 lipca ( rejestr na cos sie przydal) pojawilem sie nad rzeka ze spinningiem w reku:). Wzialem lekki kleniowo-jaziowy kijek bardziej zeby zobaczyc jak wyglada Narew niz lowic. Niby woda ciagle opada ale jak dla mnie to wciaz za wysoki stan. Klenie calkowicie mnie zignorowaly, duzo bylo natomist bran boleni( na boleniowe przynety). Lacznie zlowilem kilkanascie rybek z tym ze raczej mlodziez. Dwa najwieksze mialy troche ponad 60 cm, choc po tak dlugiej przerwie i tak zabawa byla calkiem fajna.

DSC02736_zmniejszacz-pl_46975.jpg
DSC02737_zmniejszacz-pl_849878.jpg
R4
18.08.2011 19:26 · Odpowiedź #19705
Sezon sumowy wreszcie rozpoczety, narazie bardzo skromniutku ale niedlugo powinno byc lepiej:)

Kolega trafil jeszcze fajnego sandacza, takze ryby troche sie ruszaja.
DSC02741_zmniejszacz-pl_83202.jpg
BR
18.08.2011 19:38 · Odpowiedź #19706
Gratki R. 😜 widzę że woda opadła to i Ty wróciłeś na swoje miejsca 😄
MN
18.08.2011 22:10 · Odpowiedź #19708
Woda spada, na szczęście.
Dziś z Martusią wzięliśmy od kolegi łódź z silnikiem i o ok 10:30 wystartowaliśmy z portu PZW w górę rzeki 😎. Dotarliśmy oczywiście do moich ulubionych Zambsk Kościelnych. Ku naszemu zdziwieniu, 20m od brzegu przy szczycie zalanej główki powstała przez noc wyspa 🤔. Tylko nie wyspa z piasku, ziemi czy czegoś tam innego, tylko wyspa z tataraków. Okrągła jak by była robiona przy cyrklu.

Od razu poszła rozklimka co, jak i dlaczego. Odkąd często bywam na Zambskach to różne rzeczy już widziałem i wyławiałem - zaczynając od sieci kłusoli do worków z piaskiem powiązanych linami do "pozyskiwania" przynęt innych łowiących na spinning wędkarzy. Od razu przypomniała mi się opowieść mojego sąsiada, który to bywa na rybkach codziennie i wspominał mi coś o płynącej kilka dni temu barce na której stała koparka czy coś podobnego. Czyżby ktoś się zabierał za jakąś regulację rzeki?. Wie ktoś coś o tym?. Troszkę później na Zambskach spotkałem pewnego wędkarza, który coś ciekawego mi powiedział i faktycznie może mieć to sens. Facet mówił że ta wyspa jest prawdopodobnie specjalnie w tym miejscu zakotwiczona żeby te tataraki mogły się tam ukorzenić. Jak się ukorzenią to za kilka lat w tym miejscu za tymi tatarakami powstanie łacha, w sumie łacha już tam jest i to duża, ale bardziej ukierunkuje bieg rzeki na przeciwległym brzegu, w sumie zakręcie który jest cały na długości kilkuset metrów wzmocniony betonowymi płytami i ogromnymi głazami.
Wyspa jest zakotwiczona na głębokości ok.1,5m i dziś już było widać dookoła niej mnóstwo drobnej ryby.

Wracając do tematu rybek 🤔, to dziś miałem zły dzień. Spartaczyłem, w sumie przez Martusię :klotnia:, sporego szczupaka (nie oszukam Was szacując jego wielkość na ok. 80cm - Marta powiedziała - o kur** wielki jak noga 😄 ). Po prostu mieliśmy w tym samym momencie brania, ja na spinning "cięższy" a Marta na "ultralekki" (chyba tylko kobieta potrafi łowić na 3g główkę w ponad 2m wodzie o bardzo silnym uciągu 😜 ). Gdy ja poczułem uderzenie na kiju powiedziałem do Marty szykuj podbierak a ta mi w tym momencie odpowiada że też właśnie zacięła rybę i jest chyba duża (na tematy wielkości wchodził teraz nie będę). Faktycznie gdy spojrzałem na jej wędkę była bardzo mocno wygięta, pomyślałem że z dwojga złego to niech ona złowi być może życiową rybę i swojej odpuściłem, tzn przerwałem hol ok 5m od łódki i patrzyłem, delikatnie podpowiadając co ma robić żeby ryby nie stracić. W tym momencie szczupak kilkukrotnie wyskoczył z wody (wtedy padły słowa że wielki jak noga 👋 ) i po chwili poczułem że na kiju pusto :beczy: . No dobra ale Marta siłuje się z rybą więc mówię sobie dobrze jest i już po kilku chwilach przy łódce z głębi wyskakuje :bezradny: okonek wielkości ok 20cm 😁 . Po prostu w tym nurcie i na tym zestawie (wklejanka od 2-12g CW) ten "garbus wydawał jej się ogromny. Złowiła jeszcze 2szt. okonków,też takich ok. 20cm deklasując mnie dziś do zera. Miałem co prawda jeszcze kilka ładnych brań niestety albo ja się spóźniałem, albo rybki były szybsze. No nic jutro też dzień i ciąg dalszy naszej rywalizacji.
IMG_0815-800.jpg
IMG_0816-800.jpg
IMG_0817-800.jpg
KO
@kojoto (edytowany 14 lat temu)
18.08.2011 22:28 · Odpowiedź #19709
Marcin super opisane z taką fajną lekkością :)
Fajny wypadzik 👏

A co do wyspy to na Zegrzu jak się plywa i jest silny uciąg to często plyną sobie takie "wyspy" i to wcale niemale. To mógl oderwać się kawałek ziemi z tatarakiem ( a taka ziemia poprzeplatana jest gaszczem korzeni w ktorych i między ktorymi jest powietrze ) i dlatego taka "konstrukcja" jest swego rodzaju tratwo-wyspą:) Jak sobie się gdzieś oprze to się zatrzymuje i czesto ukorzenia.
Moglo ( ale nie musiało ) to być coś takiego :)
SG
@spining (edytowany 14 lat temu)
19.08.2011 05:49 · Odpowiedź #19710
Marcin ciekawa wyprawa, pięknie opisana i co najważniejsze z emocjami :) Podpytam korzystając z okazji czy okolice główki z podkładów (ciut poniżej Zambsk), darzą rybą?
Tam to jest dopiero raj kłusoli. Kiedyś za opaską miałem już pod nogami tak z metrówkę, ale krętlik.... Znaczy się nie wytrzymał.
Muszę odwiedzić też szczupakowe miejsca na wysokości "wiatraka" w Zambskach.
KN
19.08.2011 06:07 · Odpowiedź #19711
Marcin, super relacja, a takie wysepki to było utrapienie naszego Browarowego stawiku. Relację masz tu http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1574
bysior
19.08.2011 07:54 · Odpowiedź #19712
Marcin fajnie opisany wypad i podwójny hol :D:D:D Idealny do porannej kawki! :D O wyspę trzeba się trapera Jaśka zapytać, ale jestem bardziej skłonny ku temu, że po prostu tam napłynęła...
MN
@Marcin (edytowany 14 lat temu)
19.08.2011 19:44 · Odpowiedź #19722
Na początku dzięki za miłe słowo na temat mojego tekstu, nad którym w ogóle nie myślałem a po prostu siedziałem i pisałem co i raz z pod oka zerkając na Martusie, śpiącą już Martusię którą miałem ochotę przydusić poduszką za tego mojego szczupaka. Na spokojnie myśląc to mogłem go przecież podebrać rękami a nie od razu mu odpuścić :foch:. No ale jak to się mówi - jego szczęście.

Słuchajcie, z tą wyspą może być tak jak piszecie z małym ale. Jeśli płynęła z prądem to na końcu główki jest po kolana wody. Przy wyspie jest wody po cyce że tak się wyrażę. Od strony drugiego brzegu też jest płycej, tak powyżej pasa więc jedynym możliwym sposobem jej wpłynięcia w te konkretne miejsce jest płynięcie pod prąd 🤔 . Być może kąpiący się ją tam wciągnęli gdy spływała, choć gdy ja wczoraj przy niej łaziłem i pływałem łódką to szczerze wątpię żebym ja dał radę choć kilka centymetrów ruszyć. Jutro zapowiada się przyjemne więc to jeszcze sprawdzę.
Kryskon tego typu wyspy co roku wyciągałem swoją łódką (zanim ją ukradli) z jeziorka na pod wróblu w Pułtusku. Tamte były kilkukrotnie mniejsze i mniej foremne od tej. Swoją drogą to odwaliliście kawał roboty oczyszczając tamten staw - ja walczyłem też i u siebie na stawie z tatarakiem i zielskiem podwodnym i strasznie ciężka robota przy tym.

Podpytam korzystając z okazji czy okolice główki z podkładów (ciut poniżej Zambsk), darzą rybą?
Tam to jest dopiero raj kłusoli. Kiedyś za opaską miałem już pod nogami tak z metrówkę, ale krętlik.... Znaczy się nie wytrzymał.
Muszę odwiedzić też szczupakowe miejsca na wysokości "wiatraka" w Zambskach.


Ojej, ojej, ojej. Spining że do Ciebie tak powiem bo nie znam imienia :dokuczacz: , te tereny darzą rybą o czym właśnie wczoraj mogłem się (prawie) przekonać. Ten szpupak, który mi poszedł był w tym miejscu o którym wspominasz z małym ale, bo ja o żadnej główce z podkładów nie wiem (choć słyszę to bardzo często). Co ciekawsze nigdy żadnej główki tam nie namierzyłem choć tereny badałem bardzo wnikliwie, aż do tego stopnia że w Narwi poniżej "Pałęki" znalazłem poukładane płyty monowskie (na dnie!!!), które stały się powodem ostrej wymiany zdań z moim znajomym i musiałem mu pokazać na własne oczy a raczej nogi i ręce że te płyty tam leżą, i że są to faktycznie płyty mon (znalazł przy każdej z płyt metalowe uszy do ich transportu). Zaczynają się one w odległości około 20m od brzegu i idą w stronę drugiego brzegu - dokąd nie wiem bo tam już jest dość głęboko i ciężko było to sprawdzić a na drugiej stronie nie ma śladów czegokolwiek. Skąd one tam są i do czego służyły mogę się tylko domyślać bo od wędkujących wędkarzy z tej miejscowości niczego też się nie dowiedziałem - ba, nawet się dziwili że coś tam takiego jest. Jedna starsza Pani kilka lat temu, która wracała z krowami z łąk do domu powiedziała mi (po dłuższej rozmowie na różne tematy) że tu kiedyś w latach 60, 70 i trochę w 80 bywały wojska. Czołgi, amfibie i różnego rodzaju sprzęty militarne i może to być pozostałość po nich 🤔. Pokazała mi też miejsce starej przeprawy promowej pomiędzy Zambskami a Gnojnem.
W sumie tak teraz siedzę i myślę że nie mam co robić to napiszę co ja wiem o tych terenach, może komuś się to przyda i skorzysta. Napiszę o wszystkim co wiem, o tym co mnie tam spotkało więc może być długo i nudnie 🤔.

Na początek wstawię mapkę z googla, tak żeby był jakiś pogląd o czym ja piszę i w razie czego żeby było wiadomo gdzie dana miejscówka jest. Najpierw opiszę jak to się ma od strony Zambsk Kościelnych (pałęka 79km Narwi), a później od strony Gnojna (tzw "wysoki brzeg").

79Km to miejsce w którym stoi tablica informacyjna, czyli 79Km rzeki i jeszcze raz napiszę słowo czyli - miejsce w którym jest główka i wspomniana wyżej "wyspa" z tataraków. 1 To wyspy. Wyspy te to istny raj okoneczkowy, ale trafiają się też i "okazy" (może nie takie jak chłopaków z Lubiąża :bezradny:) dochodzące do 40cm. Sam taką 40 złowiłem w tym roku w czerwcu gdy była niska woda, a takie do 30cm przy dobrych dniach i niskiej wodzie liczy się w dziesiątkach sztuk. Nie przeszkadza im że stoję w wodzie po pas, dookoła rumor kąpiących się ludzi bo one i tak skubią i tak. Wstawię kilka poglądowych zdjęć jak te wyspy wyglądają przy niskiej wodzie i wysokiej.
Pierwsze zdjęcia niskiej wody (będą i zdjęcia sprzed kilku lat).

Widok na główkę.

Widok z okolic główki w dół Narwi -> w stronę Gnojna.

Jak widać na poniższym zdjęciu można było przejść z wysp/główki w Zambskach na drugą stronę Narwi w Gnojnie nie mocząc przy tym góry stroju kąpielowego (jak ktoś nosi oczywiście, ja od razu mówię że nie muszę - jeszcze 😄). Dodam też że to już były lata z większą wodą bo w latach 2000 - 2002 na upartego przy najniższym stanie wody dało by radę przejechać samochodem osobowym jeśli był by tam jakiś wyjazd - taka niska woda była i wielokrotnie widzieliśmy w tych latach jak ludzie płynący na mazury dosłownie przepychali żaglówki przez mielizny.

Teraz czas na wodę wyższą, czyli taką jak jest cały ten rok i mniej więcej taka też była w roku ubiegłym (widać mnie na jednym ze zdjęć jak kłócę się z łabędziem bo zajął moją miejscówkę na okonki).

Wybieram zawsze to miejsce latem bo można połączyć przyjemne z jeszcze bardziej przyjemnym. Chodzi o to że gdy moja "foczka", no dobra mały wielorybek 🎉 Martusia zażywa kąpiele słoneczne ja mam czas uganiać się za okonkami i klonkami. Jeszcze raz może zaznaczę - okonki tam są ale przy małej wodzie. Im większa woda tym bardziej się trzeba natrudzić żeby coś złowić. Przy większej wodzie też łatwiej o przyłów szczupaka wszelakiej wielkości. Jesienią te miejsca są bardzo dziwne. Ryby raz gryzą a przez dłuższy czas się gdzieś chowają i nie dają żadnych znaków więc jesienią polecam drugą stronę lub niżej położoną pałękę z wyłożonymi brzegami betonowymi słupami/podkładami (ale główki tam brak :bezradny:) oznaczoną na zdjęciu cyferką 3.

Coś komputer mi zaczyna szwankować, więc resztę zaraz będę dopisywał - edytuje tego posta i dopiszę resztę bo boję się że może mi to zniknąć.

Jadę dalej bo już jest OK 👍.

Tą okolicę 3 polecam na większe "zwierzaki". Właśnie na wpływie starorzecza miałem tego szczupaka. Jest ten brzeg wyłożony betonowymi podkładami jak i kamieniami. Co lepsze to wszystko znajduje się też i w wodzie więc miejscówka "kozak" na sandacza.
Dodam foto poglądowe.

Można powiedzieć że jest tam głęboko. Wczoraj przy średnim stanie wody i w odległości ok 3m od brzegu ledwo starczało mi 3m linki do kotwiczenia łodzi.

Spining, bo nadal nie wiem jak masz na imię :bezradny:, to pewnie o to miejsce Ci chodziło. W tym miejscu z opowieści wspomnianej wyżej starszej Pani miał znajdować się kiedyś prom (oznaczony na zdjęciu satelitarnym jako P ). To jest naprawdę bardzo dobre miejsce na wyprawę - niestety wyprawę polecam łodzią z dwóch powodów. Pierwszy to taki że ciężko przy tym stanie wody tam dojść, nawet w spodniobutach. Gdy nawet dotrzesz do wpływu starorzecza to i tak najlepsze miejscówki zostaną nieobłowione bo chcąc się przedostać dalej trzeba by było kilka metrów (ok. 5-7m) przepłynąć w pław. Łódka ma tą zaletę że można jeszcze połowić w samym starorzeczu. Jest tam piękna woda o głębokości ok 1,5-2m z bujną roślinnością, na szczupaka jak i na białoryb wymarzona miejscówka choć jak trafnie zauważyłeś ulubiona przez kłusowników. Drugim problemem który może się przydarzyć (może ale nie musi) to taki że dojechać na pałękę musisz samochodem i pojazd tam trzeba zostawić - i tu zaczyna się problem bo słyszałem że samochody są często okradane (jesienią, wieczorami). Mnie to nie spotkało nigdy choć i nocami bywam tam jesienią często. Do budynków daleko i samochodu nie zobaczysz łowiąc z tego miejsca (ok200m).

Kończąc tą stronę Narwi napiszę jeszcze w przybliżeniu gdzie są te płyty mon-owskie na dnie. Na zdjęciu sat. oznaczone są jako M. Z brzegu można to zlokalizować po małej zatoczce zarośniętej kaczeńcami z prawie stojącą wodą. Od brzegu jest płytko ale i szybko robi się głęboko.

O drugiej stronie Narwi to referat powinien napisać Jasiek vel czerwona Skoda 😏. Ja ze swojej strony napiszę tylko że jak tam się pojawiam to jest już jesień (miejsce oznaczone jako 4 zwane potocznie "wysokim" ). Kilka lat temu gdy przypadkiem z kumplem namierzyłem że tam często gości Jasiek to i my postanowiliśmy tam połowić. Trafiało się tam sporo sandacza. Dość drobnego sandacza choć i trafiały się większe jak 60cm. Z pewnych źródeł wiem ;) że bywały i większe. Mój starszy złowił tam kilka szczupaków 60+. "Wyszkowiaki" łowili tam sumy i okupowali te miejsce kilka ładnych tygodni. Ja tą miejscówkę sobie można powiedzieć że odpuściłem bo ciężko tam trafić żeby nikogo nie było. Widziałem tam i innych Pułtuskich łowców (Krzysztof) jak i przybyszów z Siedlec. Więc ta miejscówka jest oklepana i dość znana. Fot tego miejsca nie dołączę bo mam je na innym dysku który wyjechał w daleką trasę.

Czas na miejsce oznaczone na mapce jako 2. Jest to długi zakręt w całości od "wysokiego brzegu" czyli starego promu do wysokości główki w Zambskach wyłożony w całości kamieniami (na długości blisko kilometra lub więcej). To miejsca szczupakowo sandaczowe. Twarde dno miejscami z kamieniami. Niestety żeby dobrze to obłowić potrzeba łodzi, choć z brzegu przy niższym stanie wody da radę to zrobić w woderach. Jak jestem na Zambskach to widzę cały ten brzeg jak na dłoni i zawsze, niezależnie od pogody widzę tam wędkarzy siedzących z gruntówkami. Często widzę też że coś łapią.
Wstawię kilka fotek poglądowych jak ten brzeg ( 2 ) wygląda jesienią.

Foto od strony główki na "wysokim brzegu" oznaczonej na mapce jako 4.

I pozostałe zdjęcia tego brzegu.

Polecam ten brzeg na jesienne wycieczki, a i ja tam jesienią nie zabieram Martusi bo w odległości od narwi do lasu w którym są grzyby to nie więcej jak 30m więc zamiast łowić muszę chodzić z wędką po lesie co wygląda co najmniej śmiesznie dla mijających nas grzybiarzy 😄. Trochę przynudziłem ale co mi tam.

PS: ja tą wodę, szczególnie o strony Zambsk uwielbiam. Jestem tam jak tylko mam wolną chwilę. Moi znajomi wędkarze do tego miejsca podchodzą inaczej, wręcz go nie lubiąc :bezradny:. Każdy ma swoje miejsca i to jest właśnie takie moje, które w miarę znam i z uporem maniaka nawiedzam. Nie będę się tu już rozpisywał co jest powyżej Zambsk, a jest tam naprawdę kawał fajnej wody bo czuję że post jest za długi i sporo osób go nie przeczyta, a Ci którzy jeszcze nie zasnęli to i tak są już zmęczeni że połowy nie zapamiętają :dokuczacz:. Kozak miejsce powyżej Zambsk, w sumie to jeszcze Zambski to ta miejscówka w lesie na vis'a'vis wypływu - no i mam zaćmę ja. Zapomiałem nazwę dopływu Narwi rzeczki która płynie przez Magnuszew. To jest super miejscówka jednak często zajęta nawet nocą na jesieni w kiepską pogodę. Poszukam zdjęć i jeszcze dodam kilka fot tej miejscówki. No chyba że mam pisać dalej o wodzie w górę - Kalinowo (stary prom i wyspa), Gostkowo, Rozdziały 😄😄😄 - dobra, dobra żartowałem zanudzał nie będę.
image143-800.jpg
image142-800.jpg
SSA58532-1024-800.jpg
IMG_0072-800.jpg
IMG_0110-800.jpg
IMG_0196-800.jpg
google-800.jpg
SSA50089-800.jpg
SSA50090-800.jpg
IMG_0434-800.jpg
IMG_0007-800.jpg
IMG_0067-800.jpg
IMG_0069-800.jpg
IMG_0120-800.jpg
IMG_0122-800.jpg
IMG_0141-800.jpg
IMG_0148-800.jpg
IMG_0169-800.jpg
IMG_0446-800.jpg
IMG_0449-800.jpg
MK
@morouk (edytowany 14 lat temu)
21.08.2011 18:46 · Odpowiedź #19781
Wczoraj spędziliśmy brzask, świt i poranek na Narwii. Używam liczby mnogiej, ponieważ było nas dwóch DarekP i ja :)
Kilka nie zaciętych brań (3 pstryki u mnie, kilka u Darka, w tym kopnięcie, które zgięło mu kotwicę w wobku).
Ja - mały szczupaczek i okoń dwudziestaczek, natomiast Kapitan ;) złowił ładnego, grubiutkiego, narwiańskiego rozbójnika - 66 cm. Bardzo waleczny (świeca nad podbierakiem przednia ;) ).

Spotkanie z Darkiem jak zwykle w dechę!

Do następnego!
P1070919.jpg
P1070915.jpg

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.