Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nawigacja
Ja też byłem dziś na rybkach ale niestety siła wyższa i musiałem szybko wracać do domu więc ja nie połapałem. Połapał znajomy, który był niecałe 2godz. na wodzie. Chwycił dwa szczupaki 58 i 70cm (widziałem zdjęcia), oba wróciły do wody. Widziałem też na zdjęciu trzeciego szczupaka 68cm, złowionego przez inną osobę i ten już niestety nie miał tyle szczęścia.
Marcin super opisałeś w poprzednim poście wodę, przerzucę Ci to na bloga! A do czytam z rana jak wrócę z rybów - bo skończyły się te imprezy dziwne na zamku i mam nadzieję, że rybki na wschód słońca przypłyną coś zjeść :)
Brawo Dareczku za szczupaka! Co prawda to nie ten sum... ale zawsze ;P
Brawo Dareczku za szczupaka! Co prawda to nie ten sum... ale zawsze ;P
Marcin - tytułem wstępu, jam Twój imiennik :)
Znam miejsca o których piszesz. W kwestii czołgów pamiętam (mając 8-9 lat 84/85 r) jak jeszcze ze dwa razy jeździły i w miejscu o którym piszesz przeprawiały się przez Narew. Swego czasu droga przez las była przez nie zryta maksymalnie. Teraz wiem czemu właśnie tam się przeprawiały. Widzę, że eksplorujemy te same miejsca z tym, że ja częściej kręcę się znacznie poniżej Zambsk. Do podkładów można dojechać z Zambsk kierując się z prądem rzeki. W stronę Narwi skręca się przy starej rozwalonej ambonie, tuż przy lesie. Na wiosnę w wylewach trą się szczupaki a miejscowi... szkoda gadać :(
Fajnie to opisałeś i nie podawaj więcej szczegółów o tym brzegu rzeki ;)
Mogę Ci jeszcze polecić fajną miejscówkę na wysokości Orłowa, ale to już znacznie wyżej.
Znam miejsca o których piszesz. W kwestii czołgów pamiętam (mając 8-9 lat 84/85 r) jak jeszcze ze dwa razy jeździły i w miejscu o którym piszesz przeprawiały się przez Narew. Swego czasu droga przez las była przez nie zryta maksymalnie. Teraz wiem czemu właśnie tam się przeprawiały. Widzę, że eksplorujemy te same miejsca z tym, że ja częściej kręcę się znacznie poniżej Zambsk. Do podkładów można dojechać z Zambsk kierując się z prądem rzeki. W stronę Narwi skręca się przy starej rozwalonej ambonie, tuż przy lesie. Na wiosnę w wylewach trą się szczupaki a miejscowi... szkoda gadać :(
Fajnie to opisałeś i nie podawaj więcej szczegółów o tym brzegu rzeki ;)
Mogę Ci jeszcze polecić fajną miejscówkę na wysokości Orłowa, ale to już znacznie wyżej.
Marcinku doczytałem sobie całość i koniecznie te dwa Twoje posty muszą wylądować na Twoim blogu i FB :) Super piszesz, chyba specjalnie ikonki zrobię w artach dla Ciebie - bo idealnie się komponują :) (to ja piszę, bysior, z konta Adama bo z ryb przyszedłem do sklepu prosto, notabene z Jaśkiem jeszcze kawę zdążyłem wypić - 40 staka okonia złapał!!! A ja dzisiaj sumka:))
Spać nie mogłem, a miałem wstać o 3:30. 1:30 wybiła na zegarze, książka mi się skończyła (notabene czytana dla zabicia czasu już trzeci raz), więc włączyłem laptopa, zrobiłem kawę, poszedłem zapalić, posiedziałem chwilę w necie i tak o 2:55 byłem koło pułtuskiego kina. Do wschodu słońca bez brania i martwa woda. Kiedy było widać że już świta, mam mały zaczepik który okazuje się małym sumkiem około 70 cm. W sumie sum nie wielki, ale po ciemaku jeszcze i na tym moim Black Starku fajnie było powalczyć. Sumka odczepiłem nie wyjmując z wody i popłynął sobie dzielnie w siną dal. Jak tylko słonko trochę wyjrzało zza drzew - zaczęło się eldorado - w sensie chlupania a nie łowienia. Bo brania do rana nie miałem. Potem zgubiłem fajki i wróciłem do domu zaczepiając o sklep i kawę z Jaśkiem Traperem. Może wieczorem będzie lepiej... :)
Cała sobota spędzona na pontonie poniżej Pułtuska. Bardzo silny wiatr nie ułatwiał łowienia, ale coś tam się jednak działo pomimo gwałtownej zmiany pogody dzień wcześniej.
Złowiłem ok 50cm sumka na wyjściu z 6m rynny na 3m, kilka pustych brań sandaczowych na duże sumowe gumy.
Złowiłem ok 50cm sumka na wyjściu z 6m rynny na 3m, kilka pustych brań sandaczowych na duże sumowe gumy.
Do podkładów można dojechać z Zambsk kierując się z prądem rzeki. W stronę Narwi skręca się przy starej rozwalonej ambonie, tuż przy lesie. Na wiosnę w wylewach trą się szczupaki a miejscowi... szkoda gadać Smutny
Ja podziękuję i do podkładów będę sobie chodził pieszo :dokuczacz:. Zbyt wiele razy się zagrzebałem samochodem w tych piachach, po nocy, w deszcz żeby znów się na to pisać.
Koło ambony strach chodzić bo strzelają, a jak nie strzelają to chodzą jakieś zwierzęta. (tu napiszę krótką historyjkę)
- Dość jasna noc, idziemy przez las nad wodę.
- Nagle z krzaków wychodzi coś :krzyk:
- Patrzymy, przyglądamy się - stoi koń - zadem do nas
- Nagle ktoś mówi "o kur** z rogami"
= To był łoś 😄😄😄.
O siatkarzach, kłusownikach nie będę się wypowiadał.
Wyciągniętą i spaloną sieć (przez nas spalona i oczywiście nie zastawiana) wstawię jak tylko odnajdę te zdjęcia, bo mam je gdzieś na płytach. O workach z piaskiem połączonych grubą parcianą liną może już nie będę się wypowiadał, dodam tylko że tak miejscowi pozyskują sobie sztuczne przynęty spinningistów (niemal co roku coś podobnego zostaję wywalone na brzeg). Na pocieszenie od siebie dodam, że jest lepiej, znaczy się nie widzi się i tak nie słyszy o kłusownikach.
z Jaśkiem jeszcze kawę zdążyłem wypić - 40 staka okonia złapał!!! A ja dzisiaj sumkaUsmiech)
Chyba zacznę śledzić Jaśka bo ostatnio go prawie nie widuję. Sumki się zaczynają pojawiać - też dziś słyszałem że ktoś tam trafił wczoraj koło mostów jakiegoś trochę ponad wymiar.
Do podkładów można dojechać z Zambsk kierując się z prądem rzeki. W stronę Narwi skręca się przy starej rozwalonej ambonie, tuż przy lesie. Na wiosnę w wylewach trą się szczupaki a miejscowi... szkoda gadać Smutny
Ja podziękuję i do podkładów będę sobie chodził pieszo :dokuczacz:. Zbyt wiele razy się zagrzebałem samochodem w tych piachach, po nocy, w deszcz żeby znów się na to pisać.
Koło ambony strach chodzić bo strzelają, a jak nie strzelają to chodzą jakieś zwierzęta.
Dlatego swoje auto zostawiam przed dołkiem, ale znajomy rozpędza swoją corollkę i podjeżdża blisko wody. Zawsze jestem pełen podziwu dla niego.
Zwierzęta jak zwierzęta, zawsze niebezpieczniej spotkać drugiego człowieka...
Ps. Właśnie zauważyłem, że mi się ranga zmieniła i zostałem Shrapem :)
Zwierzęta jak zwierzęta, zawsze niebezpieczniej spotkać drugiego człowieka...
Ja tam wolę nawet wrogo nastawionego kłusola któremu ściągnę sieci niż wściekłą lochę z kilkoma małymi prosiaczkami :dokuczacz:. Po "ludziu" wiesz mniej więcej czego się można spodziewać a ze zwierzakami, niektórymi to ja dziękuję - zadzierać nie będę.
Marcin.
Jeśli nie chcesz bana to jutro 12.00 jesteś w sklepie al. Wojska Polskiego 3a! A jeśli Cię nie będzie wymyślę inne uprzykrzenia życia - przykład - tortury!
Zawsze też mogę Cię porwać, bo jak byłem mały to mieszkałem po środku... więc znam rozkład klatek ;P
A jeśli to nie poskutkuje, to z Jaśkiem Traperem damy radę! :)
Oby...
Jeśli nie chcesz bana to jutro 12.00 jesteś w sklepie al. Wojska Polskiego 3a! A jeśli Cię nie będzie wymyślę inne uprzykrzenia życia - przykład - tortury!
Zawsze też mogę Cię porwać, bo jak byłem mały to mieszkałem po środku... więc znam rozkład klatek ;P
A jeśli to nie poskutkuje, to z Jaśkiem Traperem damy radę! :)
Oby...
Marcin.
Jeśli nie chcesz bana to jutro 12.00 jesteś w sklepie al. Wojska Polskiego 3a! A jeśli Cię nie będzie wymyślę inne uprzykrzenia życia - przykład - tortury!
Zawsze też mogę Cię porwać, bo jak byłem mały to mieszkałem po środku... więc znam rozkład klatek ;P
A jeśli to nie poskutkuje, to z Jaśkiem Traperem damy radę! :)
Oby...
W klatce mieszkałeś, musiałeś być strasznie niedobry 😜.
Co koło Was się przemieszczam to Wy zawsze w drzwiach i palicie, coś tam palicie. Jaśka też tam ciągle widziałem jak o wcześniejszych godzinach tamtędy jechałem. Nawet pod blokiem się kiedyś z Jaśka śmieliśmy że on swoją pracę zaczyna u Was na kawie.
Spotkamy się nad wodą - nie znasz dnia, ani godziny 😜.
R4
24.08.2011 06:51 · Odpowiedź #19903
Mial byc udany poczatek urlopu w wyszlo dosc kiepsko:bezradny:. Nie mialem zadnego konkretnego brania, trafil sie tylko szczupaczek i ladny bolen( na sumowy wobler). Sory za zdjecie bo ryba w pierwszym rzucie i bylem jeszcze troche zaspany a i warunki terenowe nie pozwalaly na jakies kombinacje:)
Robert chciałbym tak kiepsko zaczynać urlop czy tam jakiekolwiek łowienie :) 👏 :) gratki
Ja w poprzedni weekend połapałem z mojej krypy na Narwi. Wyjęte dwa szczupaczki 40 i 55. Jedna obcinka powyżej przyponu oraz przegrana walka z sandaczem ...niestety się spiął zanim się pokazał ale oceniam go na 60+.
Od piątku wieczór powtórka... "i nie będę Stefkiem chyba jak nie złapię......sandaczyka" :)
Od piątku wieczór powtórka... "i nie będę Stefkiem chyba jak nie złapię......sandaczyka" :)
Ja byłem dziś ok godzi 10 do godz 12.30 łowiłem w Zambskach i w dół w kierunku Pułtuska...na wodzie padaka...trochę grunciarzy, dwóch spiningistów w tym jeden miał na nogach gumofilce 😜 za to obaj dzierżyli w dłoniach zimne Żywce 😛
Na szczęście widziałem kapitalnego bolka, woda w Narwi czysta jak w kranie więc miło było zobaczyć takiego byka dosłownie 2 m od siebie na wodzie za kolano :krzyk: rybka spokojnie miała 75 +
To co mnie najbardziej dobiło to wszech obecny syf na brzegach :nerwus: po prostu tragedia! W większości były to śmieci wędkarskie (opakowania pojemniki po robalach ,folie po zanętach puszki po piwie) jednym słowem chlew!
Nie dziwi mnie to że ludzie postrzegają nas potem jako brudasów bo nie uwierzę że 70 letnia babcia wypiła flaszkę i parę piw nad wodą następnie zapaliła ognisko i łowiła ryby przez cały dzień ☝️
Na szczęście widziałem kapitalnego bolka, woda w Narwi czysta jak w kranie więc miło było zobaczyć takiego byka dosłownie 2 m od siebie na wodzie za kolano :krzyk: rybka spokojnie miała 75 +
To co mnie najbardziej dobiło to wszech obecny syf na brzegach :nerwus: po prostu tragedia! W większości były to śmieci wędkarskie (opakowania pojemniki po robalach ,folie po zanętach puszki po piwie) jednym słowem chlew!
Nie dziwi mnie to że ludzie postrzegają nas potem jako brudasów bo nie uwierzę że 70 letnia babcia wypiła flaszkę i parę piw nad wodą następnie zapaliła ognisko i łowiła ryby przez cały dzień ☝️
Ja byłem dziś ok godzi 10 do godz 12.30 łowiłem w Zambskach i w dół w kierunku Pułtuska...na wodzie padaka...trochę grunciarzy, dwóch spiningistów w tym jeden miał na nogach gumofilce 😜 za to obaj dzierżyli w dłoniach zimne Żywce 😛
Na szczęście widziałem kapitalnego bolka, woda w Narwi czysta jak w kranie więc miło było zobaczyć takiego byka dosłownie 2 m od siebie na wodzie za kolano :krzyk: rybka spokojnie miała 75 +
To co mnie najbardziej dobiło to wszech obecny syf na brzegach :nerwus: po prostu tragedia! W większości były to śmieci wędkarskie (opakowania pojemniki po robalach ,folie po zanętach puszki po piwie) jednym słowem chlew!
Nie dziwi mnie to że ludzie postrzegają nas potem jako brudasów bo nie uwierzę że 70 letnia babcia wypiła flaszkę i parę piw nad wodą następnie zapaliła ognisko i łowiła ryby przez cały dzień ☝️
Mi dziś nie było dane ruszyć ani nad Świętajno, ani na Zambski rano bo miałem inne obowiązki i na ryby wyskoczyliśmy nieco później.
Narew czysta jak z kranu 🤔, dla mnie jest normalna, z małym ale bo znajomy który mnie odwiedził w połowie lipca, i który był u mnie ostatnio jakieś 4 lata temu powiedział podobnie jak Ty. Że Narew jest naprawdę czysta. Dla nas widzących ją niemal na co dzień jest taka jak zawsze ale faktycznie jej czystość się poprawia.
Co do syfu niestety potwierdzam. Wędkarze często zostawiają śmieci typu pudełka po robakach, torby foliowe po zanętach itp. Często do tych śmieci dołączają też opakowania po trunkach alkoholowych, choć większość puszek i butelek zostawiają nie wędkarze a ludzie przyjeżdżający tam na biesiady, grille i ogniska, że o młodzieży nakręcającej się tam do imprez czy dyskotek nie wspomnę. Koło główki kiedyś jak zajechałem to zebrałem worek foliowy śmieci że miałem problem załadować go do przeogromnej przestrzeni bagażowej naszej czarnej strzały Peugeota 106 - to była właśnie pozostałość po grillu a nie po wędkarzach. A na koniec dodam że stał w Zambskach duży kosz na śmieci (kontener), z tym że bardzo on przeszkadzał działkowiczom i sołtys kosz usunął 🤪:dobani:🤪.
Teraz w telegraficznym skrócie o wypadzie nad wodę. Jako że były inne sprawy do załatwienia nad wodę wybraliśmy się dość późno. Pewnie nie wybrali byśmy się wcale gdyby nie Marta, która po objedzie uskuteczniała relaks paląc papierosy w oknie. Tam wypatrzyła kumpla po kiju i po chwili przyleciała do mnie z tekstem "bujaj (cenzura) jedziemy na ryby". Złapałem kij i plecak i wyszedłem przed blok gdzie już stała Marta z kumplem. Zapakowaliśmy się w samochód i zjechaliśmy po łódkę. Na pierwszą miejscówkę dopłynęliśmy ok.16 niestety bez efektów. Wracający z dołu rzeki "znajomy" dumnym powolnym głosem powiedział "mam jednego szczupaka, i trzech mi poszło", nikt z nas nawet go nie zapytał czy duży ale on jednak musiał go pokazać, w sumie to nawet nikt z nas się nie pytał o wyniki, chwycił go w rękę i podniósł aż nad głowę :dobani: żebyśmy my i inni z obu brzegów mogli te trofeum podziwiać 🤪.
Odpaliliśmy więc silnik i popłynęliśmy w dół. Płynąc co i raz zatrzymywaliśmy się w ciekawszych miejscach obławiając je i notując co i raz delikatne puknięcia w przynęty. W końcu koło przepompowni Grabówiec kumpel woła jest, wołał bo my musieliśmy zejść na ląd - wiadomo że "baba" na pokładzie to udręka i że do łazienki to musi w krzaki 😂 zamiast za burtę 😄. Dobiegłem do łódki i patrzę faktycznie coś tam jest. Kumpel uspokaja, mały jest a wziął daleko więc myślał że większy i dlatego tak krzyknął. Po chwili szczupaczek 50+ wylądował w łódce - szybkie odczepienie i oczywiście plusk do wody. Była to co prawda jedyna rybka na pokładzie ale wypad był naprawdę udany, mimo że ja nie łowiłem bo wędki nie chciała mi oddać Martusia. Wszyscy zadowoleni wróciliśmy do domu.
PS: tylu wędkarzy na łódkach w jednym miejscu (Kacice) już dawno nie widziałem. Na początku myślałem że się ktoś tam utopił, ale gdy przepływaliśmy widać było że każdy ma w ręku spinning - wiadomo gdzie biorą 😜😜😜.
Tak niestety syf nad wodą to norma. Coś za słaby alkohol mamy w kraju, może jak by bardziej powodował marskość to by tych meneli brudasów było mniej nad wodą.
Byłem w sobotę na 97 km rzeki. Ryba chodzi, ale woda wcale nie niska...
Ja w weeekend również popływałem i zaliczyłem kilka kontaktów z rybą. Nic wielkiego ale Narew Piękna... Szczególnie przed wschodem słońca!!
A woda.... dlatego że wysoka to przejrzysta. Ech aby do piątku!!!!!!
A woda.... dlatego że wysoka to przejrzysta. Ech aby do piątku!!!!!!
Witam, dla mnie był to weekend straconych ryb, zarówno w sobotę i niedziele straciłem po ładnym szczupaku, na oko oba ponad 65 cm...
W sobotę moja wina, poślizgnąłem się przy lądowaniu i tyle go widziałem, ten z niedzieli był zahaczony za skórkę pyska i niestety przy brzegu zrobił efektowną świecę, a ja o mały włos nie dostałem 30 gramową gumą w twarz :(
Mam nadzieje ze w ten weekend się odegram.
W sobotę moja wina, poślizgnąłem się przy lądowaniu i tyle go widziałem, ten z niedzieli był zahaczony za skórkę pyska i niestety przy brzegu zrobił efektowną świecę, a ja o mały włos nie dostałem 30 gramową gumą w twarz :(
Mam nadzieje ze w ten weekend się odegram.
Ja dziś nad wodą byłem tylko przelotnie bez wędek. Widzę że woda poleciała w dół.
Z zasłyszanych wieści dowiedziałem się że padł wczorajszego wieczoru (nocy) sandacz w okolicy mostów. Rybka miała 67cm i wróciła do wody.
Z zasłyszanych wieści dowiedziałem się że padł wczorajszego wieczoru (nocy) sandacz w okolicy mostów. Rybka miała 67cm i wróciła do wody.
Narew dała mi dziś szczupłego, wymiarowego choć dokładnych wymiarów nie podam bo nie było sensu rybki męczyć. Szybkie kilka zdjęć i rybka wraca do wody.
Tak patrzę na swoje posty to trochę się przydługie wydają, nawet te co miały być w telegraficznym skrócie, a chciałem Wam jeszcze powiedzieć że sumki się ruszyły 😎. Nie obyło się bez strat przez łowcę jednego z sumków. Wąsaty uczepił się na lekki zestaw który tego nie wytrzymał. Wędka ustąpiła na skuwce i większa część holu była na odziemku 😄😄😄. Sumek miał 127cm, wrócił do wody 👏👏.
Tak patrzę na swoje posty to trochę się przydługie wydają, nawet te co miały być w telegraficznym skrócie, a chciałem Wam jeszcze powiedzieć że sumki się ruszyły 😎. Nie obyło się bez strat przez łowcę jednego z sumków. Wąsaty uczepił się na lekki zestaw który tego nie wytrzymał. Wędka ustąpiła na skuwce i większa część holu była na odziemku 😄😄😄. Sumek miał 127cm, wrócił do wody 👏👏.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.