Wieści znad Narwi

Wieści znad Narwi

Forum Wędkarskie · Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009

Wieści znad Narwi

Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009

Odpowiedzi

2,255 odpowiedzi · 1,475,466 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
RN
02.09.2011 08:07 · Odpowiedź #20189
to i ja na priv poproszę bo Bysior w weekend większe szanse będzie miał:)
CK
02.09.2011 09:40 · Odpowiedź #20192
Tak wszystko na woblery, bolek złowiony z burty? ok 22.30, a sandały praktycznie z jednego miejsca między 0.30 a 1.30 z miejsca ogólnie znanego lecz nie powiem którego ponieważ nie szło by się dostać już tam:P Na gumę z dna jedno niezacięte pstryknięcie miałem...:(
bysior
02.09.2011 10:17 · Odpowiedź #20193
A no to łódką byłeś znaczy? Bo zrozumiałem że z brzegu... :
CK
02.09.2011 11:04 · Odpowiedź #20195

A no to łódką byłeś znaczy? Bo zrozumiałem że z brzegu... :

łódką dobity do brzegu:P
MO
02.09.2011 10:27 · Odpowiedź #20194
Gratulacje Piotrek pięknego połowu.Idzie jesień to i rybska zaczely wkońcu lepiej współpracować z nami wędkarzami👏;)
MN
02.09.2011 20:59 · Odpowiedź #20204
No brawo 👏 brawo 👏 Celednik pierwszych wartych zainteresowania sandaczy. Chyba muszę się lepiej rozglądać gdzie Wy Pułtuszczaki się wypuszczacie na te rybki bo coś ostatnio mi wszyscy giną z oczu 🤔🤔 😄😄.
A tak na poważnie. Sąsiad był dziś na żywcówkę i złapał 5szt szczupaków z tym że niewymiarowych. Drugi sąsiad zameldował też o kilku szczeniakach na haku. Jak startowaliśmy my dziś na ryby to Jasiek mówił żebyśmy nawet nie ruszali, ale my zrobiliśmy psikusa i pojechaliśmy z Martą i moim starszym najpierw na Pawłówek później na Białą Górę. Miało być tak pięknie a wyszła kupa przez samochód w którym to padło nam ładowanie (alternator), i nie mogliśmy zostać do późna bo wracalibyśmy już bez świateł.
Wynik taki jak u sąsiadów, prawie bo mój starszy miał na kiju 5 rybek - większość koło 30cm poza jednym takim "większym" którego też nie doholował 😜😜. Ja wyłotosiłem takiego ze 40cm i trzy sztuki mi poszły podobnych rozmiarów. Marta też miała kilka brań i jednego jak to określiła "miniaturowego" wywaliła na brzeg po pięknym niemal 5 sekundowym holu.
Kontaktu z rybą było dużo, szkoda ze tylko z "miniaturowymi" 😜.
Jutro naprawiam samochód i jeśli wszystko pójdzie dobrze to zostaję do późna za sandaczykami.
KF
02.09.2011 22:18 · Odpowiedź #20212

Kontaktu z rybą było dużo, szkoda ze tylko z "miniaturowymi"


zastanawiam się na co Wy łowicie, że macie tyle kontaktów z rybami... hm

mnie się jeszcze w tym roku nie udało złowić nic mniejszego niż 40cm :bezradny: ale z tymi kontaktami to u mnie lipa... ;)
MN
02.09.2011 22:25 · Odpowiedź #20213


Kontaktu z rybą było dużo, szkoda ze tylko z "miniaturowymi"


zastanawiam się na co Wy łowicie, że macie tyle kontaktów z rybami... hm

mnie się jeszcze w tym roku nie udało złowić nic mniejszego niż 40cm :bezradny: ale z tymi kontaktami to u mnie lipa... ;)


Krzysztof - ja standardowo na 7cm kopyto Relaxa na 10g główce. Starszy na 7cm gumę Dragona (dokładną nazwę musiał bym odczytać z gumy) i on trochę ciężej bo na początku na 12g później na 20g. Marta łowiła na lekki zestaw z twisterkiem 4cm na 4g główce.

Zestawy są jeszcze letnie bo ja już w najbliższym czasie będę zaczynał łowić na gumy z których najmniejsza ma 9cm. Na tych zestawach to raczej maloty się już wieszać nie będą, choć miałem kilka przypadków że na 12cm gumę wyciągałem niewiele większego niż 40cm sandaczyka.
bysior
02.09.2011 21:22 · Odpowiedź #20205
Ja dzisiaj z Krzyśkiem i z Darkiem byliśmy z brzegu trochę wyżej niż centrum, nad wodą byliśmy 30 minut przed szarówką, zostaliśmy godzinę po zmroku... bez dotknięcia. Jutro będę miał łódkę i zamierzam się wybrać na nockę :D
CK
02.09.2011 21:24 · Odpowiedź #20206
istne szaleństwo Cię Panie jutro czeka:) może jutro jak mi nic nie wypadnie też się wybiorę to zawody sobie zrobimy:P
MN
02.09.2011 21:28 · Odpowiedź #20207
Zapomniałem wyżej napisać - ludzi, gruntowców nad wodą w Pawłówku i na Białej Górze opór. Niby wakacje się skończyły ale ludzi jeszcze sporo.
MN
02.09.2011 22:33 · Odpowiedź #20214
A i Krzysztof nie pisz że z tymi kontaktami u Ciebie tak źle. Jesteś chyba jedyną osobą z tych co tu piszą, którą ciągle widzę nad wodą. Gdy ja wracałem z pracy Ty już szedłeś nad wodę. Widzę Cię i słyszę o Twoich połowach, kilka razy widziałem też że coś tam holujesz.
Może jestem taki z lekka "cichociemny", bo w sumie tu piszę ale tak naprawdę nikt nie wie kim jestem, z drugiej strony z widzenia większość Pułtuszczaków mnie kojarzy. Ja jestem nad wodą bardzo często. Nie oszukam kiedy napiszę że są całe tygodnie w które to jestem codziennie nad wodą z wędką a i Ty też podobnie więc nie gadaj że z tymi kontaktami tak słabo.
KO
03.09.2011 06:55 · Odpowiedź #20220
Za wiele "kontaktów" jest odpowiedzialna biała ryba podskubująca gumowe przynęty.Lubię czytać opowieści młodych wędkarzy o kilkunastu kontaktach z sandaczami za jednym wyjściem nad wodę:Haha:
MN
03.09.2011 10:14 · Odpowiedź #20228

Za wiele "kontaktów" jest odpowiedzialna biała ryba podskubująca gumowe przynęty.Lubię czytać opowieści młodych wędkarzy o kilkunastu kontaktach z sandaczami za jednym wyjściem nad wodę:Haha:


Po białej rybie najczęściej pozostaje śluz na żyłce/plecionce i łatwo to rozpoznać.
A nie trafiają się wielokrotne kontakty z sandaczami w jedno wyjście?.
Mój rekord to cztery wyciągnięte sztuki wymiarowe, dwa spięte (choć ich nie widziałem) i wszystko w ciągu jednej listopadowej nocy.
Wracając do białej ryby na spinning, to już mi się trafił i piękny leszcz, lin i kilka wzdręg - oczywiście wszystkie ryby były przyłowem okoniowym gdy łowiłem na 3 i 4cm twisterki i wszystkie z tych ryb były złowione "czysto", tzn za pyszczek. Oczywiście trafia się też i podpięcie ryby ale nie tak często jak niektórym "poławiaczom" sumów. Ciekawe ilu z Was widziało na co się łowi sumy, bo ja nie miałem nigdy okazji się przekonać. Kilka razy gdy podpływałem do takiego "łowcy" to nigdy nie wyciągnął on swojej przynęty z wody :bezradny:. Ale o samych podpięciach sumów słyszałem i raz nawet widziałem. Widziałem też gumę z dozbrojką którą wyłowiłem. Guma była wielkości 12cm i oprócz standardowego haka miała jeszcze na wolframie dołożoną kotwicę, na moje oko dużo za dużą jak na dozbrojkę - no ale ja się nie znam a wiem tylko że z taką kotwicą przy gumie, złowienie ryby staje się prostsze. Bo jeśli ryba nie złapie "tradycyjnie" to zawsze jest większa szansa na jej podpięcie.
KF
03.09.2011 15:17 · Odpowiedź #20239

Widziałem też gumę z dozbrojką którą wyłowiłem. Guma była wielkości 12cm i oprócz standardowego haka miała jeszcze na wolframie dołożoną kotwicę, na moje oko dużo za dużą jak na dozbrojkę - no ale ja się nie znam a wiem tylko że z taką kotwicą przy gumie, złowienie ryby staje się prostsze. Bo jeśli ryba nie złapie "tradycyjnie" to zawsze jest większa szansa na jej podpięcie.


podczepienie jest prostsze, to taki subtelniejszy szarpak...

ja brań mam jeśli już to zazwyczaj 1-3, więc ciężko to nazwać kilkukrotnymi kontaktami 😄 ale wczoraj jak byłem Z Bysiorem to nie miałem żadnego :bezradny:
MN
03.09.2011 15:52 · Odpowiedź #20240


Widziałem też gumę z dozbrojką którą wyłowiłem. Guma była wielkości 12cm i oprócz standardowego haka miała jeszcze na wolframie dołożoną kotwicę, na moje oko dużo za dużą jak na dozbrojkę - no ale ja się nie znam a wiem tylko że z taką kotwicą przy gumie, złowienie ryby staje się prostsze. Bo jeśli ryba nie złapie "tradycyjnie" to zawsze jest większa szansa na jej podpięcie.


podczepienie jest prostsze, to taki subtelniejszy szarpak...

ja brań mam jeśli już to zazwyczaj 1-3, więc ciężko to nazwać kilkukrotnymi kontaktami 😄 ale wczoraj jak byłem Z Bysiorem to nie miałem żadnego :bezradny:


Dobra, ale o tym subtelniejszym szarpaku to już Ty napisałeś 🤔. Na moje oko powinni zakazać dozbrajania gumowych przynęt.

Ja dziś jeszcze jestem bez pobicia, choć byłem stosunkowo krótko i myślę że jeszcze to nadrobię bo za jakąś godzinkę znów będę nad wodą.
bysior
03.09.2011 08:46 · Odpowiedź #20225
Krzyko Twój wobek przetestowany na Narwii, nie urwany - jest 👍 👍 A praca wobka - super!!! 🎉 🎉 🎉 Dzisiaj będzie przez pół nocy we wodzie ;)

Ja dzisiaj o 13 śmigam do Bandziora na wodowanie, potem tankuje wahę do spaliny, około 16.00 - 17.00 na wodę oporowo! :D:D:D A to dwie fotki z wczoraj, Krzysiek przed startem i mój sprzęt na wrześniowe połowy (Procaster do śmieci):

1.jpg
2.jpg
CK
03.09.2011 09:28 · Odpowiedź #20226
a gdzie te wodowanie się odbędzie??
bysior
03.09.2011 09:39 · Odpowiedź #20227
Tam gdzie ostatnio nas spotkałeś :)
MK
03.09.2011 17:08 · Odpowiedź #20243
Bysior, skoro Twój Procaster idzie na śmieci, to nie wyrzucaj szpulki ... Ja zgubiłem ostatnio swoją zapasową :( :( :( i chętnie z Tobą dobiłbym targu odnośnie onej szpuli ... Odezwij się jak będziesz złomował Procastera, przygarnę z przyjemnością szpulę (lub nawet dwie). Mój jeszcze jakoś się kręci i powiem szczerze, że do klenio - jaziowania nawet lubię ten kołowrotek :) Bysior, pomożecie ...? ;) Połamania na pułtuskiej Narwii! Szkoda, że mnie tam nie będzie ;)

PS. Ja żem był na Narwi w Okuninie. Ludzi ..... cała masa, tłumy dzikie jeszcze przed świtem. Zastanawiam się czy tam kiedykolwiek jest tak, że nie ma milionów gruntówek na brzegu. Przyznaję, że miałem naprawdę poważny problem, żeby znaleźć sobie miejsce do spinningowania. Jak już gdzieś się wcisnąłem, to z prawa i z lewa dosłownie byłem bombardowany śmigającymi koszyczkami zanętowymi. Chyba więcej tam nie pojadę ....

Rapka pięknie chodziła. Małe i większe, prawie wyskakiwały na brzeg. Niestety w tym bombardowaniu były praktycznie nie do złowienia. Jakoś około 9:00 udało mi się dopaść do zwolnionej główki przez grunciarzy i w warkoczu złowiłem boleniowego przedszkolaczka. Generalnie kicha i masakra. Czy tam w ogóle można normalnie spinningować? Kiedy?!?!

Jakby zamknąć oczy tak, żeby nie widzieć tego dzikiego tłumu grunciarzy, to Narew poranna piękna ...

P1070965.jpg
SA
03.09.2011 17:25 · Odpowiedź #20245
PS. Ja żem był na Narwi w Okuninie. Ludzi ..... cała masa, tłumy dzikie jeszcze przed świtem. Zastanawiam się czy tam kiedykolwiek jest tak, że nie ma milionów gruntówek na brzegu. Przyznaję, że miałem naprawdę poważny problem, żeby znaleźć sobie miejsce do spinningowania. Jak już gdzieś się wcisnąłem, to z prawa i z lewa dosłownie byłem bombardowany śmigającymi koszyczkami zanętowymi. Chyba więcej tam nie pojadę ....
Niestety w tym bombardowaniu były praktycznie nie do złowienia. Jakoś około 9:00 udało mi się dopaść do zwolnionej główki przez grunciarzy i w warkoczu złowiłem boleniowego przedszkolaczka. Generalnie kicha i masakra. Czy tam w ogóle można normalnie spinningować? Kiedy?!?!
Jakby zamknąć oczy tak, żeby nie widzieć tego dzikiego tłumu grunciarzy, to Narew poranna piękna ...


Przyplącze się jakiś spinningista i macha tym ołowiem z plastikiem albo jakiś żelastwem.Ryb napłoszy i żadnego krąpia ani płoteczki przez niego nie da się złowić :beczy: Nie może sobie gdzieś indziej pojechać?
A bardziej poważnie to myślę że grunciarze-gliździarze mają takie same prawa jak spiningiści czy muchołapy.
Byłem tydzień temu w weekend nad Wisłą przy Łazienkowskim,co będę meldował na forum że po 10 minutach się poddałem:bezradny:muzyka z jakiejś knajpy poniżej portu Czerniakowskiego,spławiki,DS to pół biedy,hałas tłumów na plażach wygnał mnie do domu.Sam 2-3 x w roku uprawiam gliździarstwo ale szukam miejsc gdzie nie ma ludzi albo najwyżej trafi się 1 osobnik ale w promieniu do kilkudziesięciu km od W-wy łatwe to nie jest.Dlatego jutro jadę nad bug do Kodnia.
MK
03.09.2011 17:41 · Odpowiedź #20246
Ja nie mam nic przeciwko grunciarzom absolutnie :) Sam często zaprzęgam do boju moją DS :) Chodzi mi raczej o zagęszczenie ludzi na miejscówce :) Obłędnie duże.
BR
@bandzior (edytowany 14 lat temu)
03.09.2011 20:42 · Odpowiedź #20255
Dziś wreszcie ja z @Kacprem (Krzyśkiem) mogliśmy w spokoju ducha oddać się ulubionemu hobby jakim jest wędkarstwo oraz kiełkującym we mnie motorowodniactwie.
Spotkaliśmy się w przystani o godzinie 13.30 i zaczęliśmy szykować naszą dmuchaną łajbę.
Mile byłem zaskoczony trwałością naklejek nr rejestracyjnych które pomimo tego iż ponton był zrolowany i leżał sobie ok miesiąca w garażu nic a nic się nie odkleiły.
W między czasie pojawił się Naczelny zwany też Bysiorem i nawiązała się miła konwersacja (nie pomagał nam w składaniu 😜) a następnie odbyły się testy pontonu z nowym napędem w postaci Yamahy 15 km 😛
Gdy pływałem sam nie mogłem położyć za nic we świecie pontonu i dopiero z pomocą Kryśka a dokładnie jego masą ciała 👍 udało się odpowiednio dociążyć przód jednostki i wejść w ślizg 👏👏👏 a reszta to już marzenie ehhh jak się tak sunie po wodzie z prędkością ok 45 km ehhh jak szybko odwiedza się miejsca w które sunęło się dobre kilkanaście min 🤔
A wracając do ryb...:luzik:
Po wpłynięciu do pierwszej zatoki zaczynamy szukać szczupaka i znajdujemy ale jakieś krótkie.
Ja mam praktycznie z jednej zatoki 4 ryby wszystkie poniżej 50 cm...Krzyś ma dwa brania ale żadnego nie może zaciąć w efekcie jego guma jest mocno sfatygowana.
Wracamy pod most gdzie mieliśmy zaczekać na Bysiora...tam testujemy gumy i wobki.
Każdy z nas odnotowuje po skubnięciu w rejonie filarów lecz nic nie udaje nam się zaciąć.
Czekamy na Naczelnego którego nie widać ale w końcu udaje mu się wypłynąć z Marcinem.
Po krótkiej decyzji płyniemy w górę rzeki gdzie ja doławiam jeszcze jednego szczupalka ok 45 cm a zapadające pomału ciemności przypominają nam że mamy parę km do Pułtuska więc odpalamy maszynę i już nas nie ma :papa: dosłownie jestem pod wrażeniem tego silnika.
Wracamy na zatoczkę gdzie na wodzie spotykamy Bysiora który z Marcinem czeka wśród zapadających ciemności na sandacze.
Nasze nie oczekiwane pojawienie się oraz fala która nam towarzyszy psuje Bysiorowi plany i wraz z Marcinem płynie pod most a my z Krzyśkiem zaczynamy obławiać zatoczkę.
Dosłownie w trzecim rzucie na Fatty Dragona mam delikatne skubnięcie które kwituję solidnym zacięciem.
Shikari ładnie amortyzuje odjazdy ryby, natomiast Krzysiek w sekundzie jest już gotowy do podebrania zielonego zbója.
Po kilku sekundach w pontonie ląduje ten oto zielony koleżka :ostr:

Po chwili przybijamy z Krzyśkiem piątkę i w wesołych nastrojach spływamy sobie do przystani gdzie spotykamy Krzysztofa i znów mamy okazję na pogaduchy :plotki: następnie Krzysztof dosiada się na Bysiorową łódź i Naczelny w znika nam w ciemnościach.
Połamania chłopaki :papa:
IMAG0117.jpg
PR
@Peter (edytowany 14 lat temu)
04.09.2011 11:33 · Odpowiedź #20270

odpalamy maszynę i już nas nie ma :papa: dosłownie jestem pod wrażeniem tego silnika.


Gratuluję silniczka. Ja też mam to szczęście, że od jakiegoś czasu pływam na 25 KM Suzuki. Rewelacja. a jak wszędzie blisko! I powiem, że to wciąga. Chciałbym już coś ze 40 KM. Ale te spalanie mnie przeraża :boisie: (Ostatnio rozmawiałem z kolesiem który ma stacjonarny silnik z poldka czyli 1600 ccm i wciąga mu 25 l/h !!! (przy 50km/h)) Myślę, ze moje 7l/h i tylko 10 km/h wolniej jeszcze jakoś do przeżycia jest zwłaszcza, ze do Gnojna płynę 15 min :)
BK
03.09.2011 21:02 · Odpowiedź #20256
Fajny kaczorek no i w końcu nowy napęd do gumisia.
CK
@colednik (edytowany 14 lat temu)
03.09.2011 23:38 · Odpowiedź #20259
też dzisiaj trochę byłem ale bez żadnego nawet skubnięcia:( Tam gdzie miałem zawitać masa swietlików (tak się zastanawiam jak Ci ludzie tam powjeżdzali???) więc plany legły w gruzach... :beczy::bezradny::nerwus: Co rusz tylko latarkami po oczach dostawałem:( Jedynie przyjemny zapach ogniska i pieczonych kiełbasek było czuć:P Przed pólnocą załamany brakiem koncepcji postanowiłem zakończyć tą nierówną walkę i wracać:( Nie ma jak to w tygodniu się wybrać kiedy jest zupełna cisza w nocy nad wodą - ja nikomu nie przeszkadzam i nikt mi... no aby do poniedziałku:) ps. Naczelnego i ja spotkałem jak krążył niczym stado wygłodniałych sandaczy po Narwii:P
MN
03.09.2011 23:50 · Odpowiedź #20260
To cała zgraja Was była :dokuczacz:.
Tego szczupaka, a raczej błysk chyba flesza widzieliśmy z kumplem. Gdy staliście na wpływie jeziorka my płynęliśmy w dół. Wcześniej gdy my płynęliśmy w górę Wy płynęliście gumiakiem w dół. O Bysiorze to ja może wspominał nie będę, pląsał to w górę to w dół jak kot z pęcherzem. Na odchodne jeszcze chwilowo spotkaliśmy Coledika który to wypalał resztki Pb z gaźnika. Musieliśmy spadać dość szybko bo i mój kompan jakoś się mocno "wymęczył" że momentami się bałem że to jego a nie ryby będę wyławiał - coś ta woda wyciąga za mocno 😜.

Jeśli chodzi o ryby to raczej nie dopisały. Trafiłem pod filarem małego sandaczyka i jeden się zdarł, ale po tym jak Bysior wysadził (chyba) Krzysztofa i odpłynął to puknięcia ustały. Spłynęliśmy jeszcze niżej ale brań już nie było. Mieliśmy wystartować jeszcze niżej ale znów z ciemności wyłonił się Bysior który znów darł w dół rzeki - nie odbierał przy tym żadnych bodźców (świetlnych i głosowych) i zielona torpeda znów znikła w ciemności.

To jeszcze na koniec, jako wiśienkę na torcie powiem że jak ktoś jest "wymęczony" 😜😜😜 to niech uważa na wędkę. Mój kompan przez, sam nie wiem co, ma już krótszą o jedną przelotkę :foch:.

PS: Colednik - bo w końcu na przystani się nie dopytałem, to Ciebie pomyliliśmy z Okiem??. Znaczy się wołaliśmy do Ciebie Oko??. Tyle gaf co dziś narobiliśmy nad wodą to jestem sam w szoku 🤔.
CK
03.09.2011 23:57 · Odpowiedź #20261

PS: Colednik - bo w końcu na przystani się nie dopytałem, to Ciebie pomyliliśmy z Okiem??. Znaczy się wołaliśmy do Ciebie Oko??. Tyle gaf co dziś narobiliśmy nad wodą to jestem sam w szoku 🤔.


a wiesz, że nawet nie wiem??:P wcześniej się widzieliśmy jak stałem przy dębach a Wy płynęliście chyba na chwilę do portu czy w góre?? Nie pamiętam bo miałem mały kłopot z silnikiem i tym głowę zajętą ale na szczęście kłopot się rozwiązał:)
MN
04.09.2011 00:06 · Odpowiedź #20262


PS: Colednik - bo w końcu na przystani się nie dopytałem, to Ciebie pomyliliśmy z Okiem??. Znaczy się wołaliśmy do Ciebie Oko??. Tyle gaf co dziś narobiliśmy nad wodą to jestem sam w szoku 🤔.


a wiesz, że nawet nie wiem??:P wcześniej się widzieliśmy jak stałem przy dębach a Wy płynęliście chyba na chwilę do portu czy w góre?? Nie pamiętam bo miałem mały kłopot z silnikiem i tym głowę zajętą ale na szczęście kłopot się rozwiązał:)


Na "dębach" koło wylotu jeziorka tak?. To chyba Ciebie pomyliliśmy z Okiem bo już ciemno było i faktycznie płynęliśmy w górę do portu bo tam katering przyjechał 😄.
CK
04.09.2011 00:10 · Odpowiedź #20263
przy głowce z barakami, tj następna głowka za tą przy PZW
MN
04.09.2011 00:14 · Odpowiedź #20264

przy głowce z barakami, tj następna głowka za tą przy PZW


Wiesz co, w sumie to my się każdego pytaliśmy i chyba nikogo nie trafiliśmy. No może poza Lechem ale to jasno jeszcze było 😄. Ale wydawało mi się że ..., na 100% pytaliśmy się i Ciebie.

Dosłownie przed paroma minutami dzwonił do mnie kumpel który jest w Kacicach i pytał czy to my jeszcze pływamy łódką. Powiedziałem mu że my już w domu ale ja się chyba domyślam kto tam dopłynął 😄😄.

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.