Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nawigacja
A wie ktoś jak w ogóle zawody w Gnojnie przebiegły??
Dzięki.Z tą czapką rzeczywiście wyglądam na lekko upośledzonego :p ale przynajmniej nie piździ i nie szeleści jak się nasunie na nią kaptur od kurtki, a o 5 rano jak się po ciemaku płynie z dość dużą prędkością temperatura odczuwalna zbliżona jest do średniej z Irkucka :boisie:
Łapią, łapią u nas tylko, czy ktoś zliczy godziny spędzone nad wodą? I samozaparcie? Należy im się z czystej przyzwoitości. Osobiście mogę trochę pozazdrościć, bo czas na ryby mam mocno ograniczony - mam nadzieję, że odbiję to w przyszłych sezonach.
Z drugiej strony jak zobaczyłem w sobotę wieczorem zagęszczenie łódek między mostami niekiepski slalom musiałem uskutecznić aby się przedostać, więc czy te 6-8 sandaczy na tylu chłopa to rzeczywiście taki rewelacyjny wynik?
Łapią, łapią u nas tylko, czy ktoś zliczy godziny spędzone nad wodą? I samozaparcie? Należy im się z czystej przyzwoitości. Osobiście mogę trochę pozazdrościć, bo czas na ryby mam mocno ograniczony - mam nadzieję, że odbiję to w przyszłych sezonach.
Z drugiej strony jak zobaczyłem w sobotę wieczorem zagęszczenie łódek między mostami niekiepski slalom musiałem uskutecznić aby się przedostać, więc czy te 6-8 sandaczy na tylu chłopa to rzeczywiście taki rewelacyjny wynik?
Łapią, łapią u nas tylko, czy ktoś zliczy godziny spędzone nad wodą? I samozaparcie? Należy im się z czystej przyzwoitości. Osobiście mogę trochę pozazdrościć, bo czas na ryby mam mocno ograniczony - mam nadzieję, że odbiję to w przyszłych sezonach.
Z drugiej strony jak zobaczyłem w sobotę wieczorem zagęszczenie łódek między mostami niekiepski slalom musiałem uskutecznić aby się przedostać, więc czy te 6-8 sandaczy na tylu chłopa to rzeczywiście taki rewelacyjny wynik?
Akurat "osobnik" o którym pisałem spędza nad wodą tyle czasu co ....... moja Marta. Jest od wielkiego dzwonu i trafił. Jak to mówią kto nie jeździ ten nie łapie.
Z drugiej strony są osoby które nad wodą spędzają więcej czasu niż w domu i faktycznie biorąc pod uwagę tą ilość spędzonego czasu i wyniki w łowieniu może nie wyglądać to tak kolorowo ale nie o to mi chodziło w tamtym poście. Chodziło mi o ilość "okazów" złowionych w tym roku, nawet nie roku a od początku września - i to już może działać na wyobraźnię. Z tego co sam na oczy widziałem było już sporo, plus to co słyszałem od, że tak to nazwę, pewniaków i robi się już ilość dość duża. A chyba "okazy" nie występują w ilościach takich jak mniejsze łowione rybki.
Myślę że te duże wody występujące przez cały rok, jak dobrze liczę trzech lat się temu przyczyniają - ryba góruje z Zegrzowej pustyni :ostr: 😜.
Z drugiej strony są osoby które nad wodą spędzają więcej czasu niż w domu i faktycznie biorąc pod uwagę tą ilość spędzonego czasu i wyniki w łowieniu może nie wyglądać to tak kolorowo ale nie o to mi chodziło w tamtym poście. Chodziło mi o ilość "okazów" złowionych w tym roku, nawet nie roku a od początku września - i to już może działać na wyobraźnię.
W tym roku naprawdę się zawziąłem i jakoś okaz żaden mi się nie trafił:( Na rybkach jestem co tylko nie pracuję:) Chociaż z drugiej strony nie mam co narzekać bo wrzesień i początek października zaliczam do wyjątkowo udanych:) Życiówkę pobiłem z tego co pamiętam dwukrotnie:P Ale jeszcze się nie poddaję, mam pewien plan, który chcę zrealizować przy najbliższej okazji jak będę miał wolne:P
KF
02.11.2011 23:17 · Odpowiedź #23372
... i trafił.
niesamowicie trafnie to ująłeś... szkoda tylko że dalszy ciąg nie był już taki jak powinien!
też słyszałem takie ploty więc coś w tym musi być
Ja wczoraj wyskoczyłem na godzinkę pomachać, ale nawet szturnięcia - co mnie nawet nie dziwi - ale cały weekend przede mną :D
Dzisiaj byłem w wędkarskim i wszyscy mówili że ten sandacz za dupe był zapięty. Teraz nasuwa się pytanie czy go podczepił czy ryba miała zamiar przycisnąc ofiarę.
Dzisiaj byłem w wędkarskim i wszyscy mówili że ten sandacz za dupe był zapięty. Teraz nasuwa się pytanie czy go podczepił czy ryba miała zamiar przycisnąc ofiarę.
Jeśli sandacz złośliwie przyciska rybę, robi to dolną częścią głowy, czasami bije drobnicę ogonem z czystej złośliwości i wtedy odczuwamy bardzo mocne kopnięcie nie zacięte, a jeśli nawet się zaczepi gdzieś za skórę szybko spada z haka.Zahaczenia za dupę w większości przypadków to nieumyślne podhaczenia.
Dzisiaj byłem w wędkarskim i wszyscy mówili że ten sandacz za dupe był zapięty. Teraz nasuwa się pytanie czy go podczepił czy ryba miała zamiar przycisnąc ofiarę.
Jeśli sandacz złośliwie przyciska rybę, robi to dolną częścią głowy, czasami bije drobnicę ogonem z czystej złośliwości i wtedy odczuwamy bardzo mocne kopnięcie nie zacięte, a jeśli nawet się zaczepi gdzieś za skórę szybko spada z haka.Zahaczenia za dupę w większości przypadków to nieumyślne podhaczenia.
Krzyko@To rozwiałeś moje wątpliwości co letniej przygody nad Wisłą.
Faktycznie też gdzieś czytałem że Sandacze potrafią, (przygniatają swoją ofiarę,pyskiem lub brzuchem.)No i mi spad po krótkim lecz ciężkim holu.
Panowie walczyć tam nad Narnią puki mróz nie złapie😎
A co w ogóle nad Narwią?? Wie ktoś?? Ja ostatnio tylko praca i praca i nie ma czasu nawet zajrzeć dowiedzieć się:( Łowi ktoś coś w pułtusku??
A co w ogóle nad Narwią?? Wie ktoś?? Ja ostatnio tylko praca i praca i nie ma czasu nawet zajrzeć dowiedzieć się:( Łowi ktoś coś w pułtusku??
Nie wiem jak w Pułtusku, ale w Ostrołęce łowią:
http://www.pzw-kielbik.pl/
A co w ogóle nad Narwią?? Wie ktoś?? Ja ostatnio tylko praca i praca i nie ma czasu nawet zajrzeć dowiedzieć się:( Łowi ktoś coś w pułtusku??
Pewnie że łowi, a co myślałeś że jak Ty na ryby nie masz czasu płynąc to na wodzie już nikogo nie ma 😜.
Od ponad tygodnia jak wracam z popław ok.16 to przy główkach koło mostu stoją zawsze łódki więc coś tam muszą ciągać.
Byłem też ostatnio na Pawłówku i Zambskach zrobić mały rekonesans i pytałem napotkanych wędkarzy o wyniki i różnie odpowiadali.
Ja ze starszym też trochę połowiliśmy, nie nastawiamy się na duże ryby tylko na okonki bo łowimy w godzinach pracy 😄 a wodę tam mamy bardzo okonkową. Trafiło się przez ostatni okres czasu (tydzień) chyba z 10 szczupaczków z czego największy miał 58, reszta to takie 40-50 kilka cm. Okoni to są dni że jest ogrom, nawet po 30szt na głowę w około dwie godzinki. Nie są to jakieś giganty, najczęściej takie 20-25cm choć i wyciąga się takie 30+ (największego jakiego złowiliśmy miał chyba 36cm).
W niedziele mieliśmy jechać na Gnojno, Jasiek vel czerwona skoda rzucił taki pomysł, znaczy on miał jechać z Tytusem a ja miałem dojechać jak wstanę (koło południa 😄) i w końcu wyszło że Jasiek pojechał do Gnojna sam, ja popłynąłem łódką w dół a Tytus w górę rzeki. Spotkaliśmy się na zatoczce z Tytusem i on w górze (chyba na starej Narwi) połowił szczupaczków a ja połowiłem okoni, ale bez szału. Dobrym numerem było to jak wpływałem na zatoczkę, widziałem że stoi samochód więc było pewnym że tam kogoś spotkam, lecz zamurowało mnie jak zobaczyłem na lustrze wody 8 spławików od szczupakówek :krzyk:. Czterech gości, po dwie wędki każdy i zatoczka wyglądała jak zaminowana - dla tych co niewiedzą jak wygląda dodam że to bardzo mały zbiornik/zakole połączone z Narwią.
O większych rybach też coś tam mi się o uszy obiło, lecz bez większych rewelacji, widziałem co prawda jedno fotkę z szczupłym 88cm ale przy ostatnich rybach które widywałem i tak wyglądał jak ledwo wymiarowy.
PS: czytałem że Sharpy też byli na Gnojnie i dziwi mnie strasznie że nic nie połowili bo tego dnia co byliście to okoni nacięli setki - jeśli nie tysiące bo wiem że łaziły po brzegach osoby które miały przy sobie koło setki okonków w torbach/wiadrach. Ja na Gnojno wypuszczam się w tygodniu łódką jak będzie w miarę możliwa pogoda - o wynikach jak pojadę coś tam zawsze skrobnę.
W sumie to i mi pewne zagadkowe walnięcia podczas jednej z wypraw z Bysiorem się dzięki Krzysztofowi wyjaśniły. Cenna uwaga. Ciekawe czy taki sandacz przeganiający drobnicę może uderzeniem swojego ogona doprowadzić do zdeformowania niezbyt średniej jakości kotwiczki ...??
mi raz tak grzmotnęło na wobka i owner 4 wyprostowany... Ale nie mam pojęcia co to mogło być... W nocy z powierzchni w każdym bądź razie... Póżniej kilka sandałów w tym miejscu wyjąłem:) Ale pamiętam te uderzenie do dzis... szczytówka uniesiona ok 1m nad silnikiem odbiła mi się z niezłym hukiem od niego... Ale tylko na walnięciu się skończyło, nic się nie zacięło nawet na chwilę:( Może mój wymarzony sandacz życia, może sum?? nie dowiem się już tego... Na przyszły rok może:P
mi raz tak grzmotnęło na wobka i owner 4 wyprostowany... Ale nie mam pojęcia co to mogło być... W nocy z powierzchni w każdym bądź razie... Póżniej kilka sandałów w tym miejscu wyjąłem:) Ale pamiętam te uderzenie do dzis... szczytówka uniesiona ok 1m nad silnikiem odbiła mi się z niezłym hukiem od niego... Ale tylko na walnięciu się skończyło, nic się nie zacięło nawet na chwilę:( Może mój wymarzony sandacz życia, może sum?? nie dowiem się już tego... Na przyszły rok może:P
A Klenia też drapnołeś z tej miejscówki?
Nad Bugiem na groch uderzenia były takie że gruntówki wypadały z podpórek nie kiedy.Jedno walnięcie i groszku niema.Branie nie do zacięcia.
Chyba tylko klenie tak biorą z szybkością światła.
Moczykij@:bezradny:😎
A Klenia też drapnołeś z tej miejscówki?
Nad Bugiem na groch uderzenia były takie że gruntówki wypadały z podpórek nie kiedy.Jedno walnięcie i groszku niema.Branie nie do zacięcia.
Chyba tylko klenie tak biorą z szybkością światła.
Moczykij@:bezradny:😎
Wiesz, też brałem pod uwagę, że to może być kleń ale z tego co zauważyłem wszystkie ataki klenia miałem z kotłem na powierzchni, a tutaj cisza:) W sumie to zapomniałem dodać wcześniej, że może kleń życia też mógł być:P chociaż jeden okaz i i tak się udało trafić:D Z kotwica to nie tak do końca wyprostowana była ale dosyć nieźle wygięta z tego co pamiętam:)
[quote='colednik' pid='37528' dateline='1321386636']
A Klenia też drapnołeś z tej miejscówki?
Nad Bugiem na groch uderzenia były takie że gruntówki wypadały z podpórek nie kiedy.Jedno walnięcie i groszku niema.Branie nie do zacięcia.
Chyba tylko klenie tak biorą z szybkością światła.
Moczykij@:bezradny:😎
Wiesz, też brałem pod uwagę, że to może być kleń ale z tego co zauważyłem wszystkie ataki klenia miałem z kotłem na powierzchni, a tutaj cisza:) W sumie to zapomniałem dodać wcześniej, że może kleń życia też mógł być:P chociaż jeden okaz i i tak się udało trafić:D Z kotwica to nie tak do końca wyprostowana była ale dosyć nieźle wygięta z tego co pamiętam:)
[/quote]
Dzięki za odp.
Tak.Ciężko w to uwierzyć by Kleń zdemolował taką kotwe.Ale jak trafiłeś takiego Kabana to i Nestor gatunku mógł być w pobliżu😎
Tak czy siak takie przeżycia to się długo pamięta.
Nad Bugiem na groch uderzenia były takie że gruntówki wypadały z podpórek nie kiedy.Jedno walnięcie i groszku niema.Branie nie do zacięcia.
Chyba tylko klenie tak biorą z szybkością światła.
Przypomniało mi się jak kiedyś łowiłem z gruntu podobnie tyle, że na wiśnię:) Jedyny sposób ręce cały czas trzeba było trzymać pod wędką przygotowane do zacięcia:D po rzucie jak do 5-10min nie było brania to zbaczyło, że wiśnia spadła przy rzucie. Zabawa była przednia:)
Nad Bugiem na groch uderzenia były takie że gruntówki wypadały z podpórek nie kiedy.Jedno walnięcie i groszku niema.Branie nie do zacięcia.
Chyba tylko klenie tak biorą z szybkością światła.
Przypomniało mi się jak kiedyś łowiłem z gruntu podobnie tyle, że na wiśnię:) Jedyny sposób ręce cały czas trzeba było trzymać pod wędką przygotowane do zacięcia:D po rzucie jak do 5-10min nie było brania to zbaczyło, że wiśnia spadła przy rzucie. Zabawa była przednia:)
Dokładnie.Tyle że ja łowiłem na przystawkę.Czasami ręce na kiju nie wystarczają.A wędka ciężka(szklany teleskop)😄
Chwila dekoncentracji i po przynęcie.I "zdziwiony"że tak szybko😎
Piękne czasy🎵
Ja mialem podobnie Colednik. Wielkie Łup i kotwica zdemolowana. Wędke mi prawie wyrwało z ręki.
Wierzysz, że to prawda?? Ale pic...
Pozdrawiam
Salmo
co ma być tą prawdą??:)
Salmo -wiem, że ryba została złowiona na 100% i foto jest autentyczne.
Nie wiem, czy długość i podana waga są prawdziwe, ale nie zmienia to faktu, że trafił się kolesiowi piękny kaban.
Pozostaje tylko retoryczne pytanie - C&R???
Nie wiem, czy długość i podana waga są prawdziwe, ale nie zmienia to faktu, że trafił się kolesiowi piękny kaban.
Pozostaje tylko retoryczne pytanie - C&R???
A wygląda jak tania przeróbka w paint. Co do C&R to nawet bym się nie łudził.
Salmo co ty gadasz za głupoty... Dzien jest pochmurny co objawia się przede wszystkim brakiem widocznym cieni na zdjeciu... Ja tam nigdzie nie widzę oznak dnia sloneczego, a przejarane miejscowo zdjęcie nie jest w żaden sposób tego oznaką:P No proszę Cię...:P trzeba wziąść również pod uwagę, że ryba jest slizga co rownież inaczej odbija światło...
Ty na serio teraz?? Dla mnie zdjęcie przerobione. Już nie mówię tutaj o samej postaci, która wygląda jak wklejona, widziałem kilka zdjęć bez przeróbek gdzie osoba wygląda jakby nie od parady.
Nie wiem, nie wiem, może ustawili wszystko profesjonalnie, jakieś ekrany, lampy... Znaczy mało profesjonalnie bo cienie są.
Pozdrawiam
Salmo
uwierz mi, że Ty nie widziałeś profesjonalnie przerobionego zdjęcia:) Żeby to ocenić przez amatora, za którego również siebie uważam to na pierwszy rzut oka powyższe zdjęcia jest za małe:)
Przypatrzyłem się....
... zdjęcie kiepskiej jakości, nie przeróbka (to co mówi Piotrek), wyciągnięte ręce i 98 centów wygląda jak metr trzydzieści. Piękny sandacz, co tu dużo mówiąc.... szkoda tylko że pewnie dostał w banie :(
... zdjęcie kiepskiej jakości, nie przeróbka (to co mówi Piotrek), wyciągnięte ręce i 98 centów wygląda jak metr trzydzieści. Piękny sandacz, co tu dużo mówiąc.... szkoda tylko że pewnie dostał w banie :(
Niestety ja już zakończyłem sezon przynajmniej z łodzi, którą już wyciągnąłem z wody... Zostaje mi tylko brzeg, chociaż nie wiem czy i to się uda bo jak nie praca to masę zaległych spraw mam do pozałatwiania przez te rybki, które pochłonęły mi dobre 2-3 miesiące życia:P Wszyscy znajomi mają pretensje, że się nie odzywałem itp... Ale cóż takie życie...:P W miarę się obudziłem, ożywiam swoją sciężkę zawodową, która nie wiedzieć czemu zaczęła spadać w dół, a nie rosnąć oraz ożywiać kontakty ze znajomymi:) heh te ryby...:P
No mnie jeszcze czeka wyciąganie trzech łodzi mimo że swojej łódki nie mam 🤔😄. A ze znajomymi kontakt mam non-toper, jak nie nawiedzam ich, to oni mnie. Do innych niestety pozostaje mi tylko pisanie ;), bo albo są gdzieś porozrzucani po świecie, albo kontakt fizyczny lub telefoniczny jest niemożliwy, zresztą wiesz jak jest :pocieszacz:.
Wracając do ryb to ja kije chowam w szafę dopiero z ostatnim dniem grudnia, nawet jak od początku grudnia lud skuje wodę i jest zimno. Parę lat temu ze starszym na spinning trafiliśmy okonie w wigilię, łódkę zrzuciliśmy na wodę i bujając nią mocno pokruszyliśmy pozostałości cieniutkiego lódu i się wtedy działo 😄 - właśnie od tamtej pory wędki składam ostatniego dnia roku, a nie gdy lód skuje wodę.
Wracając do ryb to ja kije chowam w szafę dopiero z ostatnim dniem grudnia, nawet jak od początku grudnia lud skuje wodę i jest zimno. Parę lat temu ze starszym na spinning trafiliśmy okonie w wigilię, łódkę zrzuciliśmy na wodę i bujając nią mocno pokruszyliśmy pozostałości cieniutkiego lódu i się wtedy działo 😄 - właśnie od tamtej pory wędki składam ostatniego dnia roku, a nie gdy lód skuje wodę.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.