Odrabiam zaniedbania względem forum 😜.
Lany poniedziałek, zdjęcia gdzieś pośrodku niczego bo mijanych miejscowości nikt z nas nie spamiętał, ale zato ja zapamiętałem jak kiedyś Peter pytał o wodę która płynie rowkiem wzdłuż lewego brzegu Narwi wzdłuż wału od Pułtuska. Podobny rowek jest też i sporo niżej, praktycznie już koło miejscowości Łacha i tam też woda w rowku jest koloru brunatnego, więc jest to chyba spowodowane nie ociekami z oczyszczalni a po prostu te tereny mają bogatą w minerały glebę i stąd ten specyficzny kolor (nawet niektóre drzewa mają tą specyficzną barwę).
Przejechaliśmy też do miejscowości Cupel, gdzie Narew łączy się z Bugiem.
Następnie przejechaliśmy przez Zegrze (do Mc Dona***) co nieco jedząc do miejscowości Poddębie (chyba), czyli poniżej zapory w Dębe na lewym brzegu Narwi. To tu w tym miejscu widzieliśmy wspomnianą wymianę rybno-🤔.
I druga strona Narwi.
I stamtąd już napojeni i najedzeni ruszyliśmy przez różne mniejsze i większe miejscowości do Pułtuska, wody jednak już nie było - w sumie była ale nie taka wędkarska ;). Wczoraj jedynym słusznym kierunkiem oczywiście były Zambski, wędkarskoogniskowoopalankowy dzień. Pięknie zielono, na wodzie flauta i co chwila na wodzie znaki żerowania drapieżników.
Trafił się też na samym początku i jeden okonek, później był podobny drugi i jeszcze jeden kontakt z rybą po którym o mało nie straciłem wędki 😂, nie byłem przygotowany na takie uderzenie w przynętę.
Na starorzeczu natrafiliśmy na jakieś zebranie łabędzi, oprócz tego prawie nadepnąłem dzika, pisze poważnie, nie wiem czy był stary, postrzelony, chory czy po prostu odważny/głupi. Przedzieraliśmy się przez lekko zalane łąki, Marta szła za mną ok.10m dalej, ja idąc w pewnym momencie patrzę, jakaś dziwna ta trzcina, przyglądam się i widzę dupę - zad i rozpoznaję dzika. Nagle podnosi się łeb i dzik patrzy się na mnie, nie wiem czy mam uciekać, rzucać w niego aparatem czy chować się za Martą 🥺, nagle dzik niewiele myśląc podnosi się i powolnym krokiem odchodzi. No mówię Wam dawno tak się nie zląkłem, Marta się do tej pory śmieje ze mnie. W życiu nie widziałem z tak bliska żywego dzika 😂, zdjęć nie mam bo i tak aparat w tej chwili nie miałby szansy złapać ostrości.
I na finisz najciekawsze, oprócz dzika oczywiście, tym razem znalezisko. Turkucie?, tak nam się wydaje, bardzo dużo turkuci. Miejsce to chyba jakaś ich wylęgarnia bo dziur/gniazd naliczyliśmy ponad 30 na odcinku może 5m, dalej też było ich bardzo dużo ale już nie w takim skupisku. Wychodziły do słońca i z dziur wywalały stare pancerze (wylinka), chyba nie muszę pisać na co mam teraz zrobić ;) na czerwca byłoby jak znalazł i już kumpel mało się nie pos** żeby go tam zabrać. Sam nie wiem czy go tam zawozić czy miejsce jako takie zostawić na "swoje", bo dojazd tam bardzo lichy (jedna droga) i trochę przyznam że szkoda mi tych żyjątek by pchać je na hak 😄.
I na happy end trafił się jeszcze jeden pasiasty.