Boże ciało, 4 dni pobytu w stanicy mojego koła nad Narwią. Na wędce zagościły trzy szczupaki (jeden wymiarowy), kilkanaście okoni w przedziale 14-23cm i mały bolenik. A ponieważ woda tam jest przetrzebiona do granic możliwości (tamtejszy standard: wszystkie złowione ryby mające wymiar dostają w łeb) to nawet niezły wynik - dwa lata temu spędziłem tam 2 tygodnie urlopu i połowiłem podobnie ilościowo. Szkoda gadać...
Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2013
Nawigacja
A na naszym odcinku sytuacja chyba jeszcze taka opłakana nie jest. Co prawda okazów u nas nie tyle co w krajach skandynawskich ale da się jeszcze coś złowic przyzwoitego.
W piątek powyżej Pułtuska było ciężko. We dwóch na 7 godzin biczowania z łódki nie mieliśmy nawet króciaka. Honor uratowałem 32cm okonkiem złowionym na hermesa rzucanego za bolkiem, który akurat pokazał się na powierzchni...
Koledzy dopytują na PW jak było, więc przyspieszyłem pisanie relacji z wypadu :)
Byliśmy, wróciliśmy, przetrwaliśmy :)
Pojechaliśmy pociągiem do Janówka, skąd ruszyliśmy z buta w kierunku Góry, by dotrzeć na główki widziane na Google Maps. Nawet za bardzo nie pobłądziliśmy i około 10-tej zameldowaliśmy się przy główkach. Poziom wody wysoki, tylko zawirowania wody wskazywały, gdzie powinny być główki. Sporo wędkarzy, więc zajęliśmy pierwszą wolną miejscówkę i w akompaniamencie muzyki z któregoś z samochodów zaczęliśmy łowić. Zameldowały się dwa jazie nie przekraczające 26 cm, złowione (przynajmniej mój) na Mepsa nr 0, na zalanych łąkach.

Komary zaczęły grasować, ale jak się potem okazało, to był jeszcze mały pikuś.
Dalej realizowaliśmy plan wędrówki w górę rzeki i obławiania ciekawych miejsc.

A dokładnie to realizowaliśmy tylko część planu🤔 tj. wędrówkę, bo wysoka woda rozlewająca się do podnóża wału, uniemożliwiała dojście do rzeki. Udało się dopiero na wysokości Czarnowa. Ładna wysoka burta, miejscówka z potencjałem, jednak oblegana do granic możliwości. Samochód przy samochodzie, namioty, leżaki. Udało się porzucać trochę przy dopływie do starorzecza, gdzie stwierdziliśmy, ze idziemy na cypel po jego drugiej stronie.

Wycofanie do wału i ominięcie zalanej łąki, pięknie zresztą kwitnącej, zajęło trochę czasu.



Gdy w końcu znaleźliśmy dogodne zejście, droga w łęgi okazała się zalana. Stwierdziliśmy, że będzie to dla nas plus, bo przynajmniej nikomu się nie będzie chciało przedzierać. Przebijając się po kolana przez wodę, opędzając się do dzikich hord komarów, klnąc na czym świat stoi, przez wodę i błoto dotarliśmy na upatrzony wcześniej cypel. Nim zdążyliśmy zdjąć mokre buty przeszła pierwsza nawałnica, którą przeczekaliśmy okryci poncho i tarpem.


Tak było przez następne trzy godziny, trochę łowienia, trochę siedzenia pod poncho. W międzyczasie zameldował się klenik 20cm. Chłopaki próbowali też na gruncik, ale bez efektów, za to pogoda trochę się poprawiła.



Nad ranem kiedy jeszcze smacznie spałem, złowili po małym Bolku, ale też nic specjalnego. Wszystkie ryby wróciły w dobrej kondycji do wody. Ogólnie jak na pierwszy rekonesans nie zobaczyłem za dużo miejsc, ale było fajnie i jeszcze tam wrócę. Może następnym razem z rowerem, co by nie tracić czasu i energii na spacery wzdłuż wału.
Byliśmy, wróciliśmy, przetrwaliśmy :)
Pojechaliśmy pociągiem do Janówka, skąd ruszyliśmy z buta w kierunku Góry, by dotrzeć na główki widziane na Google Maps. Nawet za bardzo nie pobłądziliśmy i około 10-tej zameldowaliśmy się przy główkach. Poziom wody wysoki, tylko zawirowania wody wskazywały, gdzie powinny być główki. Sporo wędkarzy, więc zajęliśmy pierwszą wolną miejscówkę i w akompaniamencie muzyki z któregoś z samochodów zaczęliśmy łowić. Zameldowały się dwa jazie nie przekraczające 26 cm, złowione (przynajmniej mój) na Mepsa nr 0, na zalanych łąkach.
Komary zaczęły grasować, ale jak się potem okazało, to był jeszcze mały pikuś.
Dalej realizowaliśmy plan wędrówki w górę rzeki i obławiania ciekawych miejsc.
A dokładnie to realizowaliśmy tylko część planu🤔 tj. wędrówkę, bo wysoka woda rozlewająca się do podnóża wału, uniemożliwiała dojście do rzeki. Udało się dopiero na wysokości Czarnowa. Ładna wysoka burta, miejscówka z potencjałem, jednak oblegana do granic możliwości. Samochód przy samochodzie, namioty, leżaki. Udało się porzucać trochę przy dopływie do starorzecza, gdzie stwierdziliśmy, ze idziemy na cypel po jego drugiej stronie.
Wycofanie do wału i ominięcie zalanej łąki, pięknie zresztą kwitnącej, zajęło trochę czasu.
Gdy w końcu znaleźliśmy dogodne zejście, droga w łęgi okazała się zalana. Stwierdziliśmy, że będzie to dla nas plus, bo przynajmniej nikomu się nie będzie chciało przedzierać. Przebijając się po kolana przez wodę, opędzając się do dzikich hord komarów, klnąc na czym świat stoi, przez wodę i błoto dotarliśmy na upatrzony wcześniej cypel. Nim zdążyliśmy zdjąć mokre buty przeszła pierwsza nawałnica, którą przeczekaliśmy okryci poncho i tarpem.
Tak było przez następne trzy godziny, trochę łowienia, trochę siedzenia pod poncho. W międzyczasie zameldował się klenik 20cm. Chłopaki próbowali też na gruncik, ale bez efektów, za to pogoda trochę się poprawiła.
Nad ranem kiedy jeszcze smacznie spałem, złowili po małym Bolku, ale też nic specjalnego. Wszystkie ryby wróciły w dobrej kondycji do wody. Ogólnie jak na pierwszy rekonesans nie zobaczyłem za dużo miejsc, ale było fajnie i jeszcze tam wrócę. Może następnym razem z rowerem, co by nie tracić czasu i energii na spacery wzdłuż wału.
Koledzy dopytują na PW jak było, więc przyspieszyłem pisanie relacji z wypadu :)
Byliśmy, wróciliśmy, przetrwaliśmy :)
Pojechaliśmy pociągiem do Janówka, skąd ruszyliśmy z buta w kierunku Góry, by dotrzeć na główki widziane na Google Maps. Nawet za bardzo nie pobłądziliśmy i około 10-tej zameldowaliśmy się przy główkach. Poziom wody wysoki, tylko zawirowania wody wskazywały, gdzie powinny być główki. Sporo wędkarzy, więc zajęliśmy pierwszą wolną miejscówkę i w akompaniamencie muzyki z któregoś z samochodów zaczęliśmy łowić. Zameldowały się dwa jazie nie przekraczające 26 cm, złowione (przynajmniej mój) na Mepsa nr 0, na zalanych łąkach.
Komary zaczęły grasować, ale jak się potem okazało, to był jeszcze mały pikuś.
Dalej realizowaliśmy plan wędrówki w górę rzeki i obławiania ciekawych miejsc.
A dokładnie to realizowaliśmy tylko część planu🤔 tj. wędrówkę, bo wysoka woda rozlewająca się do podnóża wału, uniemożliwiała dojście do rzeki. Udało się dopiero na wysokości Czarnowa. Ładna wysoka burta, miejscówka z potencjałem, jednak oblegana do granic możliwości. Samochód przy samochodzie, namioty, leżaki. Udało się porzucać trochę przy dopływie do starorzecza, gdzie stwierdziliśmy, ze idziemy na cypel po jego drugiej stronie.
Wycofanie do wału i ominięcie zalanej łąki, pięknie zresztą kwitnącej, zajęło trochę czasu.
Gdy w końcu znaleźliśmy dogodne zejście, droga w łęgi okazała się zalana. Stwierdziliśmy, że będzie to dla nas plus, bo przynajmniej nikomu się nie będzie chciało przedzierać. Przebijając się po kolana przez wodę, opędzając się do dzikich hord komarów, klnąc na czym świat stoi, przez wodę i błoto dotarliśmy na upatrzony wcześniej cypel. Nim zdążyliśmy zdjąć mokre buty przeszła pierwsza nawałnica, którą przeczekaliśmy okryci poncho i tarpem.
Tak było przez następne trzy godziny, trochę łowienia, trochę siedzenia pod poncho. W międzyczasie zameldował się klenik 20cm. Chłopaki próbowali też na gruncik, ale bez efektów, za to pogoda trochę się poprawiła.
Nad ranem kiedy jeszcze smacznie spałem, złowili po małym Bolku, ale też nic specjalnego. Wszystkie ryby wróciły w dobrej kondycji do wody. Ogólnie jak na pierwszy rekonesans nie zobaczyłem za dużo miejsc, ale było fajnie i jeszcze tam wrócę. Może następnym razem z rowerem, co by nie tracić czasu i energii na spacery wzdłuż wału.
Witam, co to za miejscówka na ostatnich czterech zdjęciach ?:D fajna miejscówka.
Fajna relacja 👍 i super widoczki... szkoda że woda wam przeszkodziła ale zawsze to kawałek rzeki poznany organoleptycznie ;)
Wow!!!. Traperzy z Was pierwsza klasa 👏👏 W mniejszości są Ci którym "tak" by się chciało. Ja jednak uważam że "sedna sprawy" można dotknąc tylko na takich właśnie iście traperskich wypadach. 👍👍👍
Przyroda ( woda) Wam to napewno nie raz wynagrodzi.
pozdrowionka ! 👏👏
Przyroda ( woda) Wam to napewno nie raz wynagrodzi.
pozdrowionka ! 👏👏
Dawno, dawno temu…., w kazdym razie nie było jeszcze telefonów komórkowych…. nie było również Google Maps😄
Jesień, wysiadłem z pociągu w Janówku. Świt. Nie byłem tam nigdy wcześniej, miejscówka „z mapy” wynaleziona, cel oczywiście Narew.
Przeszedłem z buta te kilka kilometrów asfaltem. Wszedłem w łąki, dotarłem do wody. Mgła była niesamowita. Drugiego brzegu oczywiście nie widziałem. Uzbroiłem spinning. Pierwsze rzuty – coś płytko. Ale nic to. Troszkę mnie zdziwiło, że woda nie płynie. Poszedłem w prawo…, rzeka się… skończyła. Mgła zaczęła ustępować… dotarłem do kolejnej wody. Rzuciłem gumą. Okazało się, że dna chyba nie ma. Oceniłem, że głęboko na minimum 10 metrów….
Dopiero w domu na mapie odkryłem co się stało. Pierwsza woda to było jezioro Góra. Druga, ta głęboka to żwirownia, obecnie łowisko specjalne Okoń👋
Czy dotarłem tamtego dnia do Narwi? Tak, jak już mgła całkiem zniknęła spotkałem człowieka. Był mocno zdziwiony pytaniem gdzie jest Narew. Ale mi wskazał w oddali wał. Byłem też na wspomnianym przez Was starorzeczu… Potem zauroczyłem się na wiele lat tamtym odcinkiem Narwi. Jakież ja tam łowiłem lechole i karasie. Wtedy woda wariowała, na Dębe puszczali wodę „z ręki”, zdarzały się przybory rzędu metr dwadzieścia w sześć godzin…
Za środek transportu służył mi rower, dawał mobilność i pozwalał dotrzeć (zwłaszcza wiosną) w miejsca gdzie samochód dotrzeć nie dawał rady…
Panowie, chylę czoła przed Wami za tak wspaniałą eskapadę. Za tę młodzieńczą spontaniczność. To jest przygoda wędkarska w najczystszej postaci, takie wypady pamięta się długo… I myślę, że nie raz tam wrócicie…:kwiatek:👏🎉👋
Jesień, wysiadłem z pociągu w Janówku. Świt. Nie byłem tam nigdy wcześniej, miejscówka „z mapy” wynaleziona, cel oczywiście Narew.
Przeszedłem z buta te kilka kilometrów asfaltem. Wszedłem w łąki, dotarłem do wody. Mgła była niesamowita. Drugiego brzegu oczywiście nie widziałem. Uzbroiłem spinning. Pierwsze rzuty – coś płytko. Ale nic to. Troszkę mnie zdziwiło, że woda nie płynie. Poszedłem w prawo…, rzeka się… skończyła. Mgła zaczęła ustępować… dotarłem do kolejnej wody. Rzuciłem gumą. Okazało się, że dna chyba nie ma. Oceniłem, że głęboko na minimum 10 metrów….
Dopiero w domu na mapie odkryłem co się stało. Pierwsza woda to było jezioro Góra. Druga, ta głęboka to żwirownia, obecnie łowisko specjalne Okoń👋
Czy dotarłem tamtego dnia do Narwi? Tak, jak już mgła całkiem zniknęła spotkałem człowieka. Był mocno zdziwiony pytaniem gdzie jest Narew. Ale mi wskazał w oddali wał. Byłem też na wspomnianym przez Was starorzeczu… Potem zauroczyłem się na wiele lat tamtym odcinkiem Narwi. Jakież ja tam łowiłem lechole i karasie. Wtedy woda wariowała, na Dębe puszczali wodę „z ręki”, zdarzały się przybory rzędu metr dwadzieścia w sześć godzin…
Za środek transportu służył mi rower, dawał mobilność i pozwalał dotrzeć (zwłaszcza wiosną) w miejsca gdzie samochód dotrzeć nie dawał rady…
Panowie, chylę czoła przed Wami za tak wspaniałą eskapadę. Za tę młodzieńczą spontaniczność. To jest przygoda wędkarska w najczystszej postaci, takie wypady pamięta się długo… I myślę, że nie raz tam wrócicie…:kwiatek:👏🎉👋
Ot Paweł - przypomniałeś i mi moją młodzieńczą wyprawę - najpierw palcem po mapie , później już w realu. Ja w odróżnieniu od Ciebie odkryłem te okolice w innej kolejności. Najpierw Narew z piękną godziną o świcie i jedenastoma szczupakami na koncie, a dopiero potem jezioro Góra czy żwirownia.
Odkryłem jeszcze coś, ale ....... ale o tym cicho sza :dokuczacz::dokuczacz:
Odkryłem jeszcze coś, ale ....... ale o tym cicho sza :dokuczacz::dokuczacz:
GI
06.06.2013 21:32 · Odpowiedź #46134
To moje rejony. Odnoga posiada nazwę ,,Buchta,, Pozdro!:D
Już mnie via PW uświadomiono. Fajne miejscówki tam macie. Dopiero zacząłem je odkrywać, więc może następnym razem... razem :)
Dziś ok 10 okonków i 2 szczupaczki na 5 h machania + sumek 65cm który ładnie przetestował Parabellum:luzik:
Generalnie kiepsko i woda dość wysoka.
Pozdrawiam...
Generalnie kiepsko i woda dość wysoka.
Pozdrawiam...
Witam na forum :)
Jestem jednym z uczestników "traperskiego wypadu" z Michałem, mam nadzieję, że coś tu czasem napiszę ; )
Pozdrawiam : )
Jestem jednym z uczestników "traperskiego wypadu" z Michałem, mam nadzieję, że coś tu czasem napiszę ; )
Pozdrawiam : )
Witaj :papa2: Myślę że warto się przywitać w odpowiednim temacie http://shrap-drakers.pl/forum/thread-24-post-66371.html#pid66371
Nie mniej jednak witaj na forum ;)
Nie mniej jednak witaj na forum ;)
Chłopaki gratuluje eskapady. To również i moje rejony, a na echosondzie nigdy nie widziałem tyle ryb co w dołach na buchcie przed zimą :)
Dajcie znać jak następnym razem będziecie robić taki wypad, jak będę miał czas to was zgarnę z Janówka autem i zawiozę nad Narew, a przy okazji sam porzucam trochę.
Dajcie znać jak następnym razem będziecie robić taki wypad, jak będę miał czas to was zgarnę z Janówka autem i zawiozę nad Narew, a przy okazji sam porzucam trochę.
Czy ktoś może napisać jaki jest stan wody w okolicach Pułtuska, najlepiej powyżej miasta?
Chcę się tam wybrać w przyszłym tygodniu, więc będę wdzięczny za info.
Pozdrawiam
Chcę się tam wybrać w przyszłym tygodniu, więc będę wdzięczny za info.
Pozdrawiam
Do Gnojna spokojnie dojedziesz ale nie wejdziesz wszędzie bez spodniobutów.
Do Gnojna spokojnie dojedziesz ale nie wejdziesz wszędzie bez spodniobutów.
Dzięki za szybką odpwiedź. Akurat na Gnojno się nie wybieram, ale już mam jakiś wyznacznik. Interesuje mnie raczej przeciwny brzeg Narwi. Od Ponikwi do Zambsk i tuż za nie.
Może globtroter Marcin tam bywa? ;)
Pływałem w tych rejonach w sobotę, od Ponikwi masz dostęp do brzegu, bez większych problemów, na wysokości Gnojna (chodzi mi o miejscowość) raczej ciężko będzie dostać się swobodnie do wody, zalane trzciny, dość głęboko (nawet przy niskiej wodzie jest to trudne miejsce do brodzenia), potem masz rozlewisko na pałęce, które utrudnia, ale jest do ominięcia, powyżej pałęki jest OK, Zambski OK, Kalinowo - wysoka woda, ciężko będzie ale powinieneś dać radę. Daj znać jak było, u mnie ostatnio krucho :(
Pływałem w tych rejonach w sobotę, od Ponikwi masz dostęp do brzegu, bez większych problemów, na wysokości Gnojna (chodzi mi o miejscowość) raczej ciężko będzie dostać się swobodnie do wody, zalane trzciny, dość głęboko (nawet przy niskiej wodzie jest to trudne miejsce do brodzenia), potem masz rozlewisko na pałęce, które utrudnia, ale jest do ominięcia, powyżej pałęki jest OK, Zambski OK, Kalinowo - wysoka woda, ciężko będzie ale powinieneś dać radę. Daj znać jak było, u mnie ostatnio krucho :(
Dziękuję za wyczerpujące informacje. Wobec tego w woderach dam radę dojść na swoje miejscówki, oprócz jednej wybitnie o tej porze roku szczupakowej. Więc straty żadnej nie ma. Jeszcze raz dziękuję.
Pozdrawiam
Kurcze, z tymi szczupakami w tym roku na Narwi, jest naprawdę kiepsko, albo ja ich nie potrafię łowić :) wszystkie miejscówki w których przez kilka lat z kolei łowiłem szczupale w tym roku nie przyniosły mi poważnej ryby. Daj znać jak połowisz, bo na tym kawałku mam kilka miejsc pewniaków, które nie dały mi nawet brania :(
Połamania kija :)
Połamania kija :)
Kurcze, z tymi szczupakami w tym roku na Narwi, jest naprawdę kiepsko, albo ja ich nie potrafię łowić :) wszystkie miejscówki w których przez kilka lat z kolei łowiłem szczupale w tym roku nie przyniosły mi poważnej ryby. Daj znać jak połowisz, bo na tym kawałku mam kilka miejsc pewniaków, które nie dały mi nawet brania :(
Połamania kija :)
Marcin, to na pewno przez łódkę. Wskakuj z powrotem w spodniobuty, to od razu zaczniesz łowić ;-)
BTW. Wszystkiego dobrego z okazji urodzin. Przede wszystkim szczupali o jakich marzysz :-)
Kurcze, z tymi szczupakami w tym roku na Narwi, jest naprawdę kiepsko, albo ja ich nie potrafię łowić :) wszystkie miejscówki w których przez kilka lat z kolei łowiłem szczupale w tym roku nie przyniosły mi poważnej ryby. Daj znać jak połowisz, bo na tym kawałku mam kilka miejsc pewniaków, które nie dały mi nawet brania :(
Połamania kija :)
Sprawdzę - gwoli ścisłości też nie umiem łowić :), ale liczy się przede wszystkim kontakt z przyrodą. Z racji wysokiej wody jeszcze w tym roku tam nie łowiłem.
W każdym razie dziękuję za wszelkie informacje.
Tradycyjnie zacznę od polowania na sandacze a dopiero później pochodzę za okoniami i szczupłymi. No i muszę dać radę w woderach ;)
Pozdrawiam
Dzisiejszy godzinny wypad brzegiem rzeki zaowocował 3 szczupaczkami z czego jedna 50-siątka:bezradny:
Pozdrawiam...
Pozdrawiam...
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.