Kolejna wyprawa na rybki i kolejne przygody :)
Niedziela rano, planowane wodowanie na Grochalach. Niestety ale podmokły teren uniemożliwia nam dotarcie autem na miejsce slipowania. Jedziemy niżej, 14km w dół rzeki na betonowy slip.
Wodowanie z chmarą komarów i meszek przebiega pomyślnie :)
Po dotarciu na miejsce wędkowania, rozłożeniu sprzętu okazuje się że nasza przykosa jest grubo pod wodą. Główka 35g + 12g guma nie dociera do dna, uciąg wody jest dość silny :bezradny: Przemieszczamy się pod główki, zmiana przynęty na "marchewę", kilka rzutów i Hubert melduje mocne branie, niestety nie zacięte. Po oględzinach przynęty wnioskujemy że był to duży sandacz, na gumisiu widać dwie duże dziury i jedna mniejsza..
Po chwili ja mam branie na RH10 i też nie zacięte :bezradny:
Godzina bezowocnego biczowania wody i decydujemy się spłynąć na Grochale.
Wielkim zaskoczeniem jest partol Policji na wodzie, powoli pływają i przy okazji lornetką wypatrują kłusoli 😄
Hubert zakłada kopyto 7cm, kolor motoroil z pieprzem i atakuje wodę. Kilka podbić z dna i ma branie. Shimano Yasei nie pozwala rybie na większe odjazdy, po krótkim holu pokazuje na się boleń 😲 ładnie zapięty w "nożyce".
Krótka sesja 📷 i do wody 👍
Po 2h decydujemy się spływać do domu, po drodze mijamy w oddali dziwny mały obiekt pływający 😲
Po zbliżeniu się do tego obiektu okazuje się że to mały ponton. A w nim młody wioślarz :dokuczacz:
Rozmowa przebiega z humorem, kolega wioślarz opowiada nam swoje przygody jakie przeżył na Wiśle podczas tej podróży. Płynie od Krakowa do Gdańska. Pod Puławami strzelił mu zawór i dulka się rozleciała.
Zawór kleił na jakieś pianki, gumy, kleje i szmatki. Wstawił też zawór samochodowy i płynie dalej. Dulka mu pękła to sam naprawił, wykorzystał do naprawy zakrętkę od słoika i opaski zaciskowe.
W którejś miejscowości przy brzegu Wisły, jakiś gospodarz naprawił mu dulkę , wycinając z dwóch kawałków blachy.
Po długich rozmowach postanowiłem wziąć go na hol, chociaż do naszego slipu 4-5km.
Szybko nie płynęliśmy bo nie wiem ile może wytrzymać jego ponton, ale i tak był zadowolony bo odpocznie troszkę.
Jeśli kiedykolwiek znajdzie nasze forum i przeczyta ten post to serdecznie go pozdrawiamy.
ps. jak co roku zawsze trafie na jakiś spływ z Krakowa, w zeszłym roku tratwa a w tym pontonik.