@sajdol, @benten - Taka to nasza smutna rzeczywistość jest…:bezradny:
Za to ja dziś zostałem bardzo mile zaskoczony na swoich rewirach🎉
Po pierwsze główki jeszcze pozalewane więc corocznych kwietniowych boleniarzy w tym roku nie stwierdziłem. Po za tym nawet jak odkryje te główki to jakiś czas i tak nie każdy będzie chciał sobie buciki pobrudzić😄
Ale po drugie, jeszcze istotniejsze. Feederki miałem postawione dziś w sąsiedztwie podobnych mi, dojeżdżających rowerkami nad wodę, autochtonów - tyle, że z ćwierć wieku starszych ode mnie. Pamiętam Ich jak zaczynałem wieki temu wędkować – Oni byli już doświadczonymi Wiślakami. Obecne młode pokolenie często o takich mówi z przekąsem „gumofilce” (choć teraz raczej już wszyscy przerzucili się na kalosze z pianki😄). Fajnie sobie z nimi pogadałem. Załamani są obecnym stanem ryb w Wiśle. Że tak ich mało. Ale wiecie kogo głównie winią? Jasne, rybaków i kormorany też. Ale głównie winią WĘDKARZY, tych wędkarzy z ciemnej strony mocy👋. Czyli szarpakowców czy biorących wszystko co się uczepi haczyka. Z jakim oburzeniem mówili o tych co zabierają trzydziestocentymetrowe sumki… Jak potrafią postraszyć takiego delikwenta, że zaraz zadzwonią gdzie trzeba i cieszą się, że ten podstęp skutkuje. Miło było posłuchać tych starszych (pod siedemdziesiątkę) wędkarzy jak sensownie oceniali naszą rzeczywistość:kwiatek:. Na rejestry kręcą nosami, ale wypełniają sumiennie. Dziś wszystkie ich ryby wróciły do wody. Oczywiście zabierają dość często leszcze, sapy czy płotki, jak się trafi sandacz to też. Ale tyle ile im potrzeba. Jeden z nich chwalił się, że wczoraj złowił płoć ponad 35 cm i też wypuścił, miał już kilka ryb w siatce:).
Muszę przyznać, że to strasznie pozytywnie tak pogadać ze starszymi, świadomymi wędkarzami, o których potocznie się mówi, że tacy zacofani są…:)
A wracając do rybek. Mnóstwo ich dziś było, ale raczej drobne. Liczyłem na więcej bo dzisiejszym łowieniem zakończyłem wiosenny, bardzo krótki w tym roku, sezon gruntowy.
I z niecierpliwością odliczam dni do rozpoczęcia sezonu boleniowego.
Wczoraj nawinąłem nową żyłeczkę na nowy kołowrotek. Od tego sezonu (począwszy od styczniowych troci) przerzucam się na HM80. Nawijając, z ciekawości policzyłem ile potrzeba Daiwce obrotów do nawinięcia 150-ciu metrów żyłki. 147!!! Czyli rzeczywiście nawija ponad metr na obrót!!! Nie jestem boleniowym speedowcem, ale… od przybytku głowa nie boli…🤪