Tydzień czasu praktycznie nie byłem nad Wisłą…
Miałem iść dziś rano, ale po kolejnej nocy spędzonej na oglądaniu siatkówki – odpuściłem. Za to koło południa wybrałem się na chwilkę. Łącznie miałem czasu trzy godzinki (z dojazdem w obie strony) więc myśl prosta – trzy miejscówki obrabiam…
Pierwsza miejscówka okazała się… zajęta! Szkoda.
Druga bardzo trudna, po paru rzutach na kiju zameldowała się rapka. Niestety, od ostatniej wizyty tutaj woda opadła prawie o pół metra więc hol był paskudnie trudny, pokazało się trochę zaczepów…
Ale rapka kolorowa.
A jako, że byłem dość „boleniowo” ubrany – postanowiłem się również z Nią uwiecznić. Rasowych boleniowych łowców przepraszam za kolor koszulki i sandałki do skradania się…😄😄😄
Jednak uznałem, że z tego miejsca trzeba spadać, większa ryba na końcu zestawu mogłaby sobie zrobić krzywdę w zaczepach…:bezradny:
A na ostatniej miejscówce spotkałem… Adama, skradającego się za kleniem🎉
Ucięliśmy sobie godzinną pogawędkę, oddalismy po kilka rzutów i na mnie zrobił się czas…
Adam został, mam nadzieję, że wytargał coś z wód Królowej…😏
Adam, pozdrawiam👋