Wieści znad Wkry.
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nawigacja
Cóż mogę powiedzieć.. brawo! 👏 Mam nadzieję, że powiedziałeś mu, żeby wyruszał już do Bolęcina, na zawodach miałbyś już 0.9 pkt 😄
MO
14.04.2009 09:51 · Odpowiedź #2220
jesteśmy już dogadani:)
Kilka fotek z pierwszomajowego spinningowania na Wkrze w poszukiwaniu szczupaka oraz klenia. Cóż, niestety bez powodzenia ... :-( Woda od zawodów nieco opadła, ale nadal jest to kawa z mlekiem.
Była to moja druga wizyta na tej rzece i na pewno nie ostatnia. Przede wszystkim chciałem poznać dziki odcinek rzeki za tamą w górę. Nie zawiodłem się - widoki przepiękne ... Mam nadzieję, że woda się szybko wyklaruje, może wówczas zacznie coś gryźć ?
Oto kilka fotek z "zatamowej" Wkry:












Cóż, po bezskutecznych poszukiwaniach szczupaka, przyszła ochota na klenia, więc wróciłem na odcinek okołomostowy:




Cóż, jednak kleniować nie pozwolono mi za długo ... Pojawili się pierwsi kajakarze, grrr ....:

... więc "Nic tu po mnie - pora brać tylek w troki i wracać do domu" - pomyślałem. Myśl przekułem rychło w czyn, ale w duchu od razu dodałem: "Wkro, uważaj, ja nie daję za wygraną i tu jeszcze wrócę ;-)".

Była to moja druga wizyta na tej rzece i na pewno nie ostatnia. Przede wszystkim chciałem poznać dziki odcinek rzeki za tamą w górę. Nie zawiodłem się - widoki przepiękne ... Mam nadzieję, że woda się szybko wyklaruje, może wówczas zacznie coś gryźć ?
Oto kilka fotek z "zatamowej" Wkry:












Cóż, po bezskutecznych poszukiwaniach szczupaka, przyszła ochota na klenia, więc wróciłem na odcinek okołomostowy:




Cóż, jednak kleniować nie pozwolono mi za długo ... Pojawili się pierwsi kajakarze, grrr ....:

... więc "Nic tu po mnie - pora brać tylek w troki i wracać do domu" - pomyślałem. Myśl przekułem rychło w czyn, ale w duchu od razu dodałem: "Wkro, uważaj, ja nie daję za wygraną i tu jeszcze wrócę ;-)".

Widoczki rzeczywiście piękne a i sama Wkra ma ukryty potencjał i potrafi obdarzyć pięknym szczupakiem trzeba go tylko sobie wychodzić 😄
Powodzenia 👍
Powodzenia 👍
No widzę MOROUK że Wkra troszkę cię wciągnęła i powracasz nad nią. Ja dziś też z samego rana miałem nadzieję na doznania wedkarskie nad Wkrą. Chciałem sobie odbić nieudane rozpoczęcie sezonu na Narwi, ale................................W zasadzie mógłbym pominąć to milczeniem.
Woda we Wkrze jest koloru brązowo-brunatnego, a ryb ani widu ani słychu. Wkry o takim kolorze nie pamiętam a jeżdżę na nią już ładnych kilka lat. Ryby gdzies się też pochowały, a na haku powiesił się jeden trzydziestak.
Reasumując - widzę że niektórym Drakersom szczęście dopisało ( Andrew trafił pięknego zębacza) jednak moje rozpoczęcie sezony wypadło marnie - za to widoki jak zawsze piękne
Woda we Wkrze jest koloru brązowo-brunatnego, a ryb ani widu ani słychu. Wkry o takim kolorze nie pamiętam a jeżdżę na nią już ładnych kilka lat. Ryby gdzies się też pochowały, a na haku powiesił się jeden trzydziestak.
Reasumując - widzę że niektórym Drakersom szczęście dopisało ( Andrew trafił pięknego zębacza) jednak moje rozpoczęcie sezony wypadło marnie - za to widoki jak zawsze piękne
Troszkę wciągnęła :) Ale też tu obecnie mam najbliżej. Wcześniej mój ośrodek życiowy był w Przasnyszu, skąd nad Wkrę było relatywnie daleko, a bliżej było do Narwi :)
Dzisiaj rano również byłem. Ot takie maluchy czepiały sie wobków:

Wozik, a może umówimy się na wspólne spinningowanie we Wkrze? Chętnie pomachał bym z kimś, kto zna trochę tę rzekę i kto wtajemniczył by w arkana połowu kleni i jazi wkrzeńskich :) Co Ty na to?
Dzisiaj rano również byłem. Ot takie maluchy czepiały sie wobków:

Wozik, a może umówimy się na wspólne spinningowanie we Wkrze? Chętnie pomachał bym z kimś, kto zna trochę tę rzekę i kto wtajemniczył by w arkana połowu kleni i jazi wkrzeńskich :) Co Ty na to?
Morouk. Generalnie odp brzmi - jak najbardziej z tym ze jedynymi rybami jakie dosc regularnie łowiłem dotąd we Wkrze były i są szczupaki. Żaden ze mnie klenio i jazio łowca 😎
Ale jak coś to się umówimy. Póki co odchorowywuję majówkę. Katar sie z nosa leje, w karku łamie i gardło drapie...
Ale jak coś to się umówimy. Póki co odchorowywuję majówkę. Katar sie z nosa leje, w karku łamie i gardło drapie...
Wozik to doskonale! Wylecz się tylko. Perspektywa wspólnego polowania na szczupaki również mi pasuje, tym bardziej, że ja, podobnie jak ty dotychczas na rozpoczęciu sezonu nie zaliczyłem żadnego szczupłego. Tak być przecież nie może! ;-)
Ja machałem spinningiem w dniach 1-3 maja praktycznie wyłącznie na Wkrze, chciałem lepiej zaznajomić się z tą rzeką. Spodobała mi się, jest piekna i dzika. Mam nadzieję, że kolor wody się w końcu poprawi i będzie można normalnie rybki połowić.
Wozik mi pasują najbardziej niedziele, soboty i dni powszednie odpadają z uwagi na pracę. Ale jak by kroiło się w tygodniu jakieś wędkowanie, to zawsze można z roboty się zerwać wcześniej ...
Ty chyba często zaglądasz nad Wkrę :)
Jak będziesz coś znowu planował nad Wkrą, daj znać. ja jak będę jechał również się odezwę. Może jakąś relację z połowów trzaśniemy na stronkę ;) Pod warunkiem, że ryby dopiszą i będzie co opisywać :)
Ja też mam wielką ochotę na dogrywkę pierwszomajową z zębatymi.
Ja machałem spinningiem w dniach 1-3 maja praktycznie wyłącznie na Wkrze, chciałem lepiej zaznajomić się z tą rzeką. Spodobała mi się, jest piekna i dzika. Mam nadzieję, że kolor wody się w końcu poprawi i będzie można normalnie rybki połowić.
Wozik mi pasują najbardziej niedziele, soboty i dni powszednie odpadają z uwagi na pracę. Ale jak by kroiło się w tygodniu jakieś wędkowanie, to zawsze można z roboty się zerwać wcześniej ...
Ty chyba często zaglądasz nad Wkrę :)
Jak będziesz coś znowu planował nad Wkrą, daj znać. ja jak będę jechał również się odezwę. Może jakąś relację z połowów trzaśniemy na stronkę ;) Pod warunkiem, że ryby dopiszą i będzie co opisywać :)
Ja też mam wielką ochotę na dogrywkę pierwszomajową z zębatymi.
Własnie wróciłem z rybek :)
Wkra chyba dzisiaj ożyła, ponieważ wrażeń wędkarskich dostarczyła co niemiara :)
W jednym z pierwszych porannych rzutów na 2 Bonito usiadł klenik 27 cm. Niestety zdjęcia nie pozwolił sobie zrobić, ponieważ zdecydował się na samouwolnienie z ręki łowcy przed naciśnięciem przez niego spustu migawki ;-) A przyprowadź starego - pomyślałem patrząc jak odpływa.
Minęło pół godziny i .... potężne branie na Bonito. Ryba ciągnie jak sto diabłów. Walka trwa na dość krótkiej lince, ponieważ wziął blisko. Niestety ta bliskość jak wiadomo sprzyja powietrznym akrobacjom ryb, tak też było i w moim przypadku - kleń - największy jakiego moje oczy widziały - wywalił świecę na pół metra, potem poprawił robiąc salto mortale i .... wytrząchnął wobka z pyska ... Myślałem, że zejdę normalnie... Na oko 50 cm jak drut! Ech .... Nienawidzę takich sytuacji :-(
Cóż pozostało, odsapnąłem nieco, uspokoiłem nerwy i po pół godzince przystąpiłem znowu do spinningowania (tamten łobuz narobił niezłego harmidru w wodzie).
Złowiłem jeszcze dwa klenie ok. 35 cm.



Około 9:30 miałem kolejne tego dnia potężne branie na granicy nurtu i spokojnej wody zacięcie, czuję rybę, widzę ją pod powierzchnią - szczupak na oko 2 kg. Cholera - tylko żeby nie ciachnął - pomyślałem i w następnej chwili luuuuuuz ... Żyłka sobie radośnie powiewa na wietrze a mi chce się kląć drugi raz już dzisiaj... Do diabła, jak wyeliminować obcinki szczupłych przy kleniowaniu ?!?! Okoniowe przypony...???? Jak to wpłynie na brania kleni ?! Ma ktoś doświadczenia ? Znowu wobek za kilkanaście zlotych popłynał sobie w siną dal w paszczy kaczej :(
Dzisiejsze straty: 3 bonito (2 urwane, jeden zjedzony) :-(
Wkra chyba dzisiaj ożyła, ponieważ wrażeń wędkarskich dostarczyła co niemiara :)
W jednym z pierwszych porannych rzutów na 2 Bonito usiadł klenik 27 cm. Niestety zdjęcia nie pozwolił sobie zrobić, ponieważ zdecydował się na samouwolnienie z ręki łowcy przed naciśnięciem przez niego spustu migawki ;-) A przyprowadź starego - pomyślałem patrząc jak odpływa.
Minęło pół godziny i .... potężne branie na Bonito. Ryba ciągnie jak sto diabłów. Walka trwa na dość krótkiej lince, ponieważ wziął blisko. Niestety ta bliskość jak wiadomo sprzyja powietrznym akrobacjom ryb, tak też było i w moim przypadku - kleń - największy jakiego moje oczy widziały - wywalił świecę na pół metra, potem poprawił robiąc salto mortale i .... wytrząchnął wobka z pyska ... Myślałem, że zejdę normalnie... Na oko 50 cm jak drut! Ech .... Nienawidzę takich sytuacji :-(
Cóż pozostało, odsapnąłem nieco, uspokoiłem nerwy i po pół godzince przystąpiłem znowu do spinningowania (tamten łobuz narobił niezłego harmidru w wodzie).
Złowiłem jeszcze dwa klenie ok. 35 cm.



Około 9:30 miałem kolejne tego dnia potężne branie na granicy nurtu i spokojnej wody zacięcie, czuję rybę, widzę ją pod powierzchnią - szczupak na oko 2 kg. Cholera - tylko żeby nie ciachnął - pomyślałem i w następnej chwili luuuuuuz ... Żyłka sobie radośnie powiewa na wietrze a mi chce się kląć drugi raz już dzisiaj... Do diabła, jak wyeliminować obcinki szczupłych przy kleniowaniu ?!?! Okoniowe przypony...???? Jak to wpłynie na brania kleni ?! Ma ktoś doświadczenia ? Znowu wobek za kilkanaście zlotych popłynał sobie w siną dal w paszczy kaczej :(
Dzisiejsze straty: 3 bonito (2 urwane, jeden zjedzony) :-(
Piękne rybki.Po te co się spięły wrócisz następnym razem , już wiesz że one tam są.Ja po wczorajszym odpuszczę sobie Wisłę w przyszły wykeend i znowu zajrzę nad Wkrę.Jeszcze nie wiem tylko czy w okolice Bolęcina czy trochę wyżej.Jak woda na Wkrze czy się już wyklarowała?
Odrobinę się wyklarowała. Ale jeszcze to nie jest to :) Jednak z każdym dniem powinno być lepiej :) Już w niektórych głębszych dołkach widać nawet dno :)
Kurcze MOROUK - wyrastasz na speca od WKRY. Moc wrażen i cóż rzec - szkoda ogromna tych spiętych ryb :-(
Byłeś w Bolęcinie czy gdzies indziej? Jesli tak to w dół czy górę od mostu?
Byłeś w Bolęcinie czy gdzies indziej? Jesli tak to w dół czy górę od mostu?
W Bolęcinie. W dół mostu.
Cóż, nad Wkrę mam najbliżej :) Dlatego tak często tam obecnie bywam. Poza tym - to ładna rzeka jest, cieszy oko za każdym razem :)
Cóż, nad Wkrę mam najbliżej :) Dlatego tak często tam obecnie bywam. Poza tym - to ładna rzeka jest, cieszy oko za każdym razem :)
Właśnie,
hlehle ma rację. Pierwsza fota to jaź. Poza tym gratulacje, spięte ryby urosną i złowisz je następnym razem.
hlehle ma rację. Pierwsza fota to jaź. Poza tym gratulacje, spięte ryby urosną i złowisz je następnym razem.
Jaź faktycznie :) Przyznaję :)
Rybki wróciły do wody :)
Rybki wróciły do wody :)
No jeszcze raz gratulacje.
Ja już pomału zaczynam obmyślać wędkarski urlop. 2 tyg na mazurach na początku czerwca - oj bedzie się działo mam nadzieje - spinning na zmianę z wieczornymi zasiadkami na liny...Ech już zaczyna mnie nosić 😎
Ja już pomału zaczynam obmyślać wędkarski urlop. 2 tyg na mazurach na początku czerwca - oj bedzie się działo mam nadzieje - spinning na zmianę z wieczornymi zasiadkami na liny...Ech już zaczyna mnie nosić 😎
Wozik, żebyś się tylko nie rozczarował Wielkimi Jeziorami Mazurskimi i ich rybostanem, jak ja w zeszłym roku będąc nad jeziorem Maróz. Prawda jest niestety brutalna i z dawnej legendy Warmii i Mazur niewiele pozostało oprócz wspomnień. Ja spędziłem kilka dni we wrześniu nad tym jeziorem i wróciłem totalnie rozczarowany. Złowiłem zaledwie jedną konkretną rybę - okonia 30 staka a poza tym .... cóż bryndza :(
Z jezior polecił bym jedynie chyba Szeląg Duży i Mały, bo mają dobrego gospodarza, który dba o wodę i jej rybostan. Tam nomen omen własnie od kilku dobrych lat odbywaja sie coroczne zawody o puchar Wędkarskiego Świata oraz Sielawa Blues.
Sam mam w pamięci te widoki, jak kilkanaście lat temu dzieciakiem będąc zaczynałem swoją przygodę z wędkarstwem właśnie na Mazurach i Warmii (Sasek Wielki pod Szczytnem) i widziałem z pomostu pośród porannych oparów mgły, jak perkoz wynurzywszy się z wody walczył z węgorzem długości ramienia ... Dzisiaj zostały tylko piękne wspomnienia. Niestety.
Ale życzę powodzenia, może twoja wyprawa przywróci wiarę w Wielkie Jeziora Mazurskie. Ja na liny pędzę nad starorzecza Narwi :) Jak prawie po wszystkie inne ryby :)
Z jezior polecił bym jedynie chyba Szeląg Duży i Mały, bo mają dobrego gospodarza, który dba o wodę i jej rybostan. Tam nomen omen własnie od kilku dobrych lat odbywaja sie coroczne zawody o puchar Wędkarskiego Świata oraz Sielawa Blues.
Sam mam w pamięci te widoki, jak kilkanaście lat temu dzieciakiem będąc zaczynałem swoją przygodę z wędkarstwem właśnie na Mazurach i Warmii (Sasek Wielki pod Szczytnem) i widziałem z pomostu pośród porannych oparów mgły, jak perkoz wynurzywszy się z wody walczył z węgorzem długości ramienia ... Dzisiaj zostały tylko piękne wspomnienia. Niestety.
Ale życzę powodzenia, może twoja wyprawa przywróci wiarę w Wielkie Jeziora Mazurskie. Ja na liny pędzę nad starorzecza Narwi :) Jak prawie po wszystkie inne ryby :)
No widzisz - ja o mazurach miałem podobne zdanie dopóki kilka ładnych lat temu nie odkryłem pewnej niewielkiej niebieskiej "perełki". Stamtąd to właśnie pochodzą moje rekordy szczupaka, karasia, lina i wzdręgi. Jeżdże tam co najmniej dwa razy do roku i choć poprzedni sezon był najgorszym szczupakowo rokiem odkąd pamiętam to mimo to liny jak zawsze dopisały. W tym roku liczę że esoxy wynagrodzą mi wiarę w nie a liny będą większe niż roku temu ( w sumie te co pusciłem to już podrosły)
Ja tam wierzę, że każdy ma szansę znaleźć swoje eldorado, bez względu na to w jakim rejonie Polski szuka
Ja tam wierzę, że każdy ma szansę znaleźć swoje eldorado, bez względu na to w jakim rejonie Polski szuka
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.