Panowie, dzisiaj, korzystając z urlopu po szcześliwym zawarciu związku małżeńskiego udałem się na maleńki rekonesans z lekkim spinem nad Wkrę. Wyniki nie rzucały na kolana (ot szczupaczek niedomiarek i kilka okoni), ale z mostu w Bolęcinie widziałem wielkie kleniska! Jeden swym rozmiarem dosłownie zaparł mi dech w piersi! Na oko oceniam go na minimum 55 cm. Inne gdzieś na oko mocno powyżej 40-stki. Chwilę potem, nie zdążywszy uspokoić tętna po takich widokach zobaczyłem, jak spod mostu w dół rzeki spływa boleń na oko nie przesadzając siedemdziesiątak. Zatkało mnie dosłownie. Chwilę pokręcił się w bystrzu, spłynął w pobliże drugiej wysepki i ... jak nie przypierniczył w drobnicę! Normalnie prawie podskoczyłem na moście z wrażenia.
Niektórzy powiadają, że Wkra nie jest rybna, że to nie jest t co kiedyś etc. Ale ja wam powiem tak: dotychczas śmigałem nad Narew. Raczej z wynikami było jak u wszystkich - czyli bardzo różnie, z mocnym akcentem na baaaardzo. W tym roku częściej goszczę nad Wkrą. I za każdym razem ta rzeka pozytywnie mnie zaskakuje i troszkę ... przywraca mi wiarę w to, że u nas mogą być jeszcze fajne miejsca, gdzie można liczyć na spotkanie i przygodę z niezłą rybą. Widać, że woda tętni życiem: stada małych kleników pływają niemal wszędzie, widać sporo okonia, jest nawet spore moim zdaniem pogłowie szczupaka (szkoda, że przeważa mały, ale i ten podrośnie), są jazie i to nie takie małe, sandacze nawet są. Chmmm ... polubiłem Wkrę :) Jest piekna i potrafi mile zaskoczyć, a w dzisiejszych czasach nie zdarza się to wszędzie :-)
PS. Pablo_tr: Szacun! Ja z muchówką nad Wkrą to prędzej pewnie sam bym się zaplatał, niźli trafił muszką w wodę. Może kiedyś wpadniemy na siebie nad Wkrą :)
Niektórzy powiadają, że Wkra nie jest rybna, że to nie jest t co kiedyś etc. Ale ja wam powiem tak: dotychczas śmigałem nad Narew. Raczej z wynikami było jak u wszystkich - czyli bardzo różnie, z mocnym akcentem na baaaardzo. W tym roku częściej goszczę nad Wkrą. I za każdym razem ta rzeka pozytywnie mnie zaskakuje i troszkę ... przywraca mi wiarę w to, że u nas mogą być jeszcze fajne miejsca, gdzie można liczyć na spotkanie i przygodę z niezłą rybą. Widać, że woda tętni życiem: stada małych kleników pływają niemal wszędzie, widać sporo okonia, jest nawet spore moim zdaniem pogłowie szczupaka (szkoda, że przeważa mały, ale i ten podrośnie), są jazie i to nie takie małe, sandacze nawet są. Chmmm ... polubiłem Wkrę :) Jest piekna i potrafi mile zaskoczyć, a w dzisiejszych czasach nie zdarza się to wszędzie :-)
PS. Pablo_tr: Szacun! Ja z muchówką nad Wkrą to prędzej pewnie sam bym się zaplatał, niźli trafił muszką w wodę. Może kiedyś wpadniemy na siebie nad Wkrą :)