Pozwolę sobie zacytować fragment tekstu autorstwa P,M.S.
"Reasumując,jestem za bardzo ostrożnym wprowadzaniem suma do małych wód,w których ten potężny
drapieżnik jest zbyt dużą ingerencją,natomiast przestrzegałbym przez zrzucaniem na suma odpowiedzialności
za brak okoni,linów i sandaczy,bo jest to nie prawda,która może doprowadzić do tego,że za chwilę sumy
staną się usprawiedliwieniem dla mizerii naszych zbiorników zaporowych.
Krwiożerczy sum to argument wygodny bo nieweryfikowalny przez wędkarzy.Zacznie się nagonka na suma
w zaporówkach,która pociągnie za sobą jedynie wybicie tej pięknej i cennej ryby.
Nie zwiększy to jednak liczby okoni,ponieważ presja na nasze wody jest taka,że ryby są tylko dopóty,
dopóki się o nich wszyscy nie dowiedzą.Nasze przepisy pozwalają 100 wędkarzom (a tylu co najmniej jest codziennie w dobrych okresach na każdym ze zbiorników zaporowych) zabić pół tony okoni i tonę średniej
wielkości sandaczy dziennie.I to,obok rybaków,jest bezpośrednią przyczyną faktu,że wody,które wspominamy
jako rybne,z czasem stają się przeciętne,a potem beznadziejne."
I trudno się nie zgodzić z tym"zdaniem".