Piotrek u Ciebie to albo za duzo bimbru, albo za czesto w 13tce albo w Zaczepie siedzisz i Ci nawbijali miesiarskich gawed do glowy albo wszystko naraz....
C&R stosować czy nie
Catch & Release
Nawigacja
Powiem coś za co mogę wylecieć z forum, rybacy i kłusole nawet na ZZ nie łowią sandacza tylko małe sumy.
Jest lipa z sandaczem i wszyscy co spędzają dużo czasu nad ZZ powiedzą to samo.
Ani nie jest to omam bimbrowy ani trzynastkowy ani z zaczepu.
Pod koniec marca będą dokładne wyniki rybostanu na ZZ i wtedy wrócimy do dyskusji jak narazie ja się więcej nie odzywam w tym temacie.
Jest lipa z sandaczem i wszyscy co spędzają dużo czasu nad ZZ powiedzą to samo.
Ani nie jest to omam bimbrowy ani trzynastkowy ani z zaczepu.
Pod koniec marca będą dokładne wyniki rybostanu na ZZ i wtedy wrócimy do dyskusji jak narazie ja się więcej nie odzywam w tym temacie.
Powiem coś za co mogę wylecieć z forum, rybacy i kłusole nawet na ZZ nie łowią sandacza tylko małe sumy.
Jest lipa z sandaczem i wszyscy co spędzają dużo czasu nad ZZ powiedzą to samo.
Ani nie jest to omam bimbrowy ani trzynastkowy ani z zaczepu.
Pod koniec marca będą dokładne wyniki rybostanu na ZZ i wtedy wrócimy do dyskusji jak narazie ja się więcej nie odzywam w tym temacie.
A niby co napisałeś że wylecieć możesz 🤔, to że kłusują to pewne i u każdego pewnie jest podobnie.
PS: edytuję i dodaję.
Załapałem chyba, Ty wiesz kto z forum tam siatki stawia - to zmienia postać rzeczy i lepiej nie pisz na ogólnym heheheh - to taki dżołk jakby kto nie podłapał.
Wyniki jak zawsze będą mijały się z prawdą i nie pokażą prawdziwego stanu tej wody
Wyszedłem sobie dzisiaj na spacer- z psem. W tym czasie sąsiad przyjechał z ryb- z pobliskiego zbiornika, byli we czterech i się wypakowywali, zobaczyli mnie i zawołali, żeby pochwalić się rybami. Oczywiście podszedłem..... i co zobaczyłem?? Każdy miał we wiaderku 5-10 szczupaków, głównie niewymiarowych, nawet takie po 30cm. Cholera mnie wzięła, delikatnie powiedziałem co o tym myślę, ale po nich raczej to "spłynęło" a przecież nie będę się kłócił z sąsiadem i kolegami. Mowa tutaj o "rasowych" wędkarzach, z wieloletnią przynależnością do PZW.
Dużo czytam- zwłaszcza w necie, na forach o etyce wedkarskiej, no kill, na niektórych forach ktoś kto przyzna się do zabrania wymiarowej ryby jet linczowany, a wkoło nas wciąż dzieje się to co się dzieje, i jak tu być optymistą, i jak te internetowe gadki mogą wpłynąć realnie na stan wód??
Nad woda nic się nie zmienia Panowie, wciąż jest tak jak jest, i nie zapowiada się żeby mogło być lepiej.
Jakie C&R?, jakie to ma znaczenie, skoro większość wędkarzy zachowuje się wciąż tak jak napisałem powyżej.
Dużo czytam- zwłaszcza w necie, na forach o etyce wedkarskiej, no kill, na niektórych forach ktoś kto przyzna się do zabrania wymiarowej ryby jet linczowany, a wkoło nas wciąż dzieje się to co się dzieje, i jak tu być optymistą, i jak te internetowe gadki mogą wpłynąć realnie na stan wód??
Nad woda nic się nie zmienia Panowie, wciąż jest tak jak jest, i nie zapowiada się żeby mogło być lepiej.
Jakie C&R?, jakie to ma znaczenie, skoro większość wędkarzy zachowuje się wciąż tak jak napisałem powyżej.
dokładnie tak jak piszesz. w necie jedno a w realu drugie. czasami jak czytam niektóre posty to się zastanawiam czy ludzi je piszący bywają nad wodą - bo gdyby bywali regularnie to nie je...... by kogoś, ze wziął wymiarowego sandacza powiedzmy 5x w sezonie. bo to co się dzieje nad wodą zakrawa o pomstę do nieba.
Opowiem coś...
Mój najlepszy kolega od lat mieszka w Danii. Odkrył w pobliżu miejsca zamieszkania fajną wodę z dużą populacją szczupaka. Nieopatrznie opowiedział znajomemu z pracy (też Polakowi) o swoich sukcesach. Po kilku dniach ów znajomy pokazał mu zdjęcie z wyrazem triumfu na twarzy. Na fotce widniało 12 ukatrupionych esoxów, wszystkie ładne, parokilogramowe. Na pytanie, co zrobił z rybami, odpowiedział, że miał kłopot, bo tylko trzy sztuki zmieściły się w zamrażarce, a resztę musiał wywalić do śmietnika...
I jeszcze jedno...
Byłem kilka dni temu w wędkarskim. Na moje pytanie, czy klienci chwalą się ostatnio połowami, sprzedawca stwierdził, że coś tam łowią - głownie szczupłe i sandacze na "ciepłym kanale". Na kolejne pytanie, czy chociaż wypuszczają, sprzedawca się zaśmiał: "Panie, coś pan, niepoważny? Nawet żabę ukatrupią, jak się podhaczy..."
To pokazuje, że Polacy w zdecydowanej większości nie wypuszczają i wypuszczać nie będą. Nie mam w tej kwestii złudzeń. Ale to nie oznacza, że powinniśmy się zastanawiać, czy warto wypuszczać, skoro inni i tak wyłapią. Takie myślenie zniża nas do poziomu większości rywalizującej o rybie mięso, a chyba żaden wędkarz nie ma wątpliwości, że w tym przypadku większość nie ma racji.
Mój najlepszy kolega od lat mieszka w Danii. Odkrył w pobliżu miejsca zamieszkania fajną wodę z dużą populacją szczupaka. Nieopatrznie opowiedział znajomemu z pracy (też Polakowi) o swoich sukcesach. Po kilku dniach ów znajomy pokazał mu zdjęcie z wyrazem triumfu na twarzy. Na fotce widniało 12 ukatrupionych esoxów, wszystkie ładne, parokilogramowe. Na pytanie, co zrobił z rybami, odpowiedział, że miał kłopot, bo tylko trzy sztuki zmieściły się w zamrażarce, a resztę musiał wywalić do śmietnika...
I jeszcze jedno...
Byłem kilka dni temu w wędkarskim. Na moje pytanie, czy klienci chwalą się ostatnio połowami, sprzedawca stwierdził, że coś tam łowią - głownie szczupłe i sandacze na "ciepłym kanale". Na kolejne pytanie, czy chociaż wypuszczają, sprzedawca się zaśmiał: "Panie, coś pan, niepoważny? Nawet żabę ukatrupią, jak się podhaczy..."
To pokazuje, że Polacy w zdecydowanej większości nie wypuszczają i wypuszczać nie będą. Nie mam w tej kwestii złudzeń. Ale to nie oznacza, że powinniśmy się zastanawiać, czy warto wypuszczać, skoro inni i tak wyłapią. Takie myślenie zniża nas do poziomu większości rywalizującej o rybie mięso, a chyba żaden wędkarz nie ma wątpliwości, że w tym przypadku większość nie ma racji.
Maniek - straszne to co piszesz ale niestety prawdziwe. :bezradny: Dobrze ze chociaż im powiedziałeś co o tym sądzisz - na drugi raz już Cię nie zawołają żeby się chwalić - ale czy to coś zmieni w ich postawie - pewnie nie.
Czy ma sens to trąbienie i propagowanie C&R? Sens oprócz wspomnianej satysfakcji? W moim odczuciu tak - ma sens wobec młodego pokolenia. Starych zatwardziałych w swoich poglądach pseudo wędkarzy nic nie ruszy.
Dla kontrastu. Ja w zeszłym roku spotkałem Starszego Dziadka który sam z siebie mówił o wypuszczaniu nie tylko niewymiarków ale i "nadwyżki" połowu. Mówił to z wiarą i przekonaniem. To mnie cieszyło. Innym razem jak złwoiłem szczupaka na oczach dwóch wędkarzy to jeden mało ze stołka nie spadł, że wypuszczam rybę, a drugi wyciągnął grabę i powiedział że miło mu zobaczyć prawdziwego miłosnika wędkarstwa a nie wędkarza jako takiego.
Maniek. Ja wierzę że swój sens to ma, choc wiadomo świata nie zmienimy w sezon, dwa czy nawet dziesięć :bezradny: Natomiast za 20-30 lat wierzę że już będzie inaczej i inne, lepsze postawy nad wodą będą codziennością a nie "wypaczenie" o którym napisałeś 👍
Czy ma sens to trąbienie i propagowanie C&R? Sens oprócz wspomnianej satysfakcji? W moim odczuciu tak - ma sens wobec młodego pokolenia. Starych zatwardziałych w swoich poglądach pseudo wędkarzy nic nie ruszy.
Dla kontrastu. Ja w zeszłym roku spotkałem Starszego Dziadka który sam z siebie mówił o wypuszczaniu nie tylko niewymiarków ale i "nadwyżki" połowu. Mówił to z wiarą i przekonaniem. To mnie cieszyło. Innym razem jak złwoiłem szczupaka na oczach dwóch wędkarzy to jeden mało ze stołka nie spadł, że wypuszczam rybę, a drugi wyciągnął grabę i powiedział że miło mu zobaczyć prawdziwego miłosnika wędkarstwa a nie wędkarza jako takiego.
Maniek. Ja wierzę że swój sens to ma, choc wiadomo świata nie zmienimy w sezon, dwa czy nawet dziesięć :bezradny: Natomiast za 20-30 lat wierzę że już będzie inaczej i inne, lepsze postawy nad wodą będą codziennością a nie "wypaczenie" o którym napisałeś 👍
Maniek - straszne to co piszesz ale niestety prawdziwe. :bezradny: Dobrze ze chociaż im powiedziałeś co o tym sądzisz - na drugi raz już Cię nie zawołają żeby się chwalić - ale czy to coś zmieni w ich postawie - pewnie nie.
Czy ma sens to trąbienie i propagowanie C&R? Sens oprócz wspomnianej satysfakcji? W moim odczuciu tak - ma sens wobec młodego pokolenia. Starych zatwardziałych w swoich poglądach pseudo wędkarzy nic nie ruszy.
Dla kontrastu. Ja w zeszłym roku spotkałem Starszego Dziadka który sam z siebie mówił o wypuszczaniu nie tylko niewymiarków ale i "nadwyżki" połowu. Mówił to z wiarą i przekonaniem. To mnie cieszyło. Innym razem jak złwoiłem szczupaka na oczach dwóch wędkarzy to jeden mało ze stołka nie spadł, że wypuszczam rybę, a drugi wyciągnął grabę i powiedział że miło mu zobaczyć prawdziwego miłosnika wędkarstwa a nie wędkarza jako takiego.
Maniek. Ja wierzę że swój sens to ma, choc wiadomo świata nie zmienimy w sezon, dwa czy nawet dziesięć :bezradny: Natomiast za 20-30 lat wierzę że już będzie inaczej i inne, lepsze postawy nad wodą będą codziennością a nie "wypaczenie" o którym napisałeś 👍
Ja tam również wierze w zmianę pokoleniową :)
Olewam dyskusje na temat C&R. Tylko kompletni lamerzy podważają sens C&R. Co z tego, że gdzieś w Azji Ruscy strzelają do ryb na wędce....Europa zaczyna się w Terespolu
Czy C&R to nie jest własne sumienie. Wydaje mi się że tak. Więc chyba trzeba żyć zgodnie z własnym sumieniem i nie popadać w paranoje. I jeśli się da uświadamiać ludzi ale nic na siłę bo jak ten okoń nastrosza się i nic dobrego z tego nie wyjdzie.
W tym temacie ile osób zabierze głos tyle będzie opinii.
Ja nie ukrywam, że czasami zdarza mi się zabierać ryby i nie będę opowiadał że wszystkie wypuszczam.
Tak jak powyżej napisał Paweł każdy z nas ma swoje sumienie i poglądy i postępuje zgodnie z nimi.
Nie ma co narzucać komuś swojego zdania, bo im bardziej jest się natarczywym tym efekt jest odwrotny.
Ja nie ukrywam, że czasami zdarza mi się zabierać ryby i nie będę opowiadał że wszystkie wypuszczam.
Tak jak powyżej napisał Paweł każdy z nas ma swoje sumienie i poglądy i postępuje zgodnie z nimi.
Nie ma co narzucać komuś swojego zdania, bo im bardziej jest się natarczywym tym efekt jest odwrotny.
Wypuszczać! Zawsze jest ten ułamek procenta, że ryba nie zostanie złowiona ponownie, skłusowana, nie zje jej wydra, ryba czy inny kormoran i że przeżyje do kolejnego tarła.
Poza tym na sercu lżej :)
Poza tym na sercu lżej :)
Ryby zawsze warto wypuszczać, zwłaszcza okazy. To jest nasza inicjatywa włożona w zwiększenie pogłowia ryb w każdym zbiorniku. Ma to i plusy i minusy więc zamiast ich rozważać trzeba pomyśleć że dla wielu to hobby dające dużo przyjemności a im mniej ryb będzie tym więcej rozterek nad wodą "dlaczego nie biorą"
Nie podpinajmy tylko tego pod etykę... Wypuszczajmy dając innym przykład nie potępiając jednocześnie rybożerców bo to fanatyzm.
Nie podpinajmy tylko tego pod etykę... Wypuszczajmy dając innym przykład nie potępiając jednocześnie rybożerców bo to fanatyzm.
Myślę że to też zależy od wielu czynników i zbiornika na którym łowimy.
Są łowiska gdzie gdzie pogłowie pewnych gatunków zaczęło wypierać inne, i są nie pisane zasady żeby jedne gatunki bardziej chronić a inne wręcz odwrotnie.
Z moich informacji uzyskanych z ZGOM istnieje duża szansa na wprowadzenie w przyszłym roku górnego wymiaru ochronnego na niektóre gatunki ryb, ale będzie to dotyczyło poszczególnych zbiorników a nie całego OM
Są łowiska gdzie gdzie pogłowie pewnych gatunków zaczęło wypierać inne, i są nie pisane zasady żeby jedne gatunki bardziej chronić a inne wręcz odwrotnie.
Z moich informacji uzyskanych z ZGOM istnieje duża szansa na wprowadzenie w przyszłym roku górnego wymiaru ochronnego na niektóre gatunki ryb, ale będzie to dotyczyło poszczególnych zbiorników a nie całego OM
Myślę że to też zależy od wielu czynników i zbiornika na którym łowimy.
Są łowiska gdzie gdzie pogłowie pewnych gatunków zaczęło wypierać inne, i są nie pisane zasady żeby jedne gatunki bardziej chronić a inne wręcz odwrotnie.
Hmm na wszystkich zbiornikach jakie znam jedyną niepisaną zasadą jest: "Co na haku to w plecaku".
Z moich informacji uzyskanych z ZGOM istnieje duża szansa na wprowadzenie w przyszłym roku górnego wymiaru ochronnego na niektóre gatunki ryb, ale będzie to dotyczyło poszczególnych zbiorników a nie całego OM
Oj byłoby pięknie, ale uwierzę jak zobaczę. Póki co wszelkie oficjalne stanowiska ichtiologów z PZW są takie, że duże drapieżniki to same szkody dla ekosystemu. Oby coś się ruszyło.
Tak czy owak dzięki za ciekawy cynk. Daj znać jak ustalisz coś więcej.
Oj byłoby pięknie, ale uwierzę jak zobaczę. Póki co wszelkie oficjalne stanowiska ichtiologów z PZW są takie, że duże drapieżniki to same szkody dla ekosystemu. Oby coś się ruszyło.
Tak czy owak dzięki za ciekawy cynk. Daj znać jak ustalisz coś więcej.
A co ma sie niby zmienić; stanowisko ichtiologów jest jasne; ryby duże- stare- sa niewartościowe dla ekosystemu; mają bardzo zły materiał zarybieniowy, dużo żrą, mało rosną, są niesmaczne i jak zdechną ze starości, to niszczą zbiornik. Innymi słowy wartość mają tylko dla wędkarzy- tak poza tym same wady.
A co ma sie niby zmienić; stanowisko ichtiologów jest jasne; ryby duże- stare- sa niewartościowe dla ekosystemu; mają bardzo zły materiał zarybieniowy, dużo żrą, mało rosną, są niesmaczne i jak zdechną ze starości, to niszczą zbiornik. Innymi słowy wartość mają tylko dla wędkarzy- tak poza tym same wady.
No racja!
Broń nas Boże(choć w sumie broni nas już skuteczniej PZW) przed wodami tak zdewastowanymi przez duże drapieżniki jakie są np w Skandynawii, Irlandii itp.
Na szczęście nasi Rodacy już tam pomagają ekosystemom bronić się przed tymi szkodnikami;)
No racja!
Broń nas Boże(choć w sumie broni nas już skuteczniej PZW) przed wodami tak zdewastowanymi przez duże drapieżniki jakie są np w Skandynawii, Irlandii itp.
Na szczęście nasi Rodacy już tam pomagają ekosystemom bronić się przed tymi szkodnikami;)
Święte słowa :D
Wracając do tematu... Sprawa jest niezwykle prosta:
Człowiek, który pozyskuje ryby do zjedzenia to rybak. Wędkarz cieszy się samym faktem wędkowania - namierzeniem, przechytrzeniem i wyholowaniem ryby. Nie będę tu powtarzał pustych sloganów o obcowaniu z naturą, bo do tego nie trzeba licencji, ani wędek. Wystarczy iść na spacer.
W Polsce nie ma wędkarstwa, jest amatorski połów ryb czyli niekomercyjne rybactwo. Komuna nauczyła traktować ryby jak pływające mięso i mamy tak jak mamy. Zobaczcie, czy inni hobbyści mają jakieś wymierne korzyści z uprawiania tego sportu? Nie licząc nagród z wygranych turniejów, nie mają nic!
Co ma filatelista? Satysfakcję i znaczki! Co ma modelarz? Radochę, wyobraźnię przestrzenną i umiejętności manualne. Co ma squashysta? Satysfakcję i zdrowie. Nie przynoszą do domu żarcia ani pieniędzy, wręcz przeciwnie. Są sporty o wiele droższe od wędkarstwa i nikomu się nie zwracają...
tylko trzeba sie zastanowić czy wody dostępne przez PZW sa dla wędkarzy czy dla rybaków.
Bo osobiście wolałbym wode gdzie wiem ze sa duże ryby i nikt ich nie bierze niz wody gdzie jest pełno malej ryby która zabierają wszyscy.
Bo osobiście wolałbym wode gdzie wiem ze sa duże ryby i nikt ich nie bierze niz wody gdzie jest pełno malej ryby która zabierają wszyscy.
Czy stosować C&R czy nie to wszystko zależy od naszego sumienia.W obecnej chwili jestem za tym aby jak najmniej zabierać rybek z ich środowiska mówię za Siebie, ale każdy powinien sam sobie te pytanie zadać czy jest taka potrzeba lub jej niema.🤔
A człowiek który czerpie frajdę z wędkarstwa w aspekcie namierzenia ryby, przechytrzenia ryby i holu ryby, jednocześnie ten, który zabiera rybę to... ?:)
A człowiek który czerpie frajdę z wędkarstwa w aspekcie namierzenia ryby, przechytrzenia ryby i holu ryby, jednocześnie ten, który zabiera rybę to... ?:)
Rybak-pasjonat.
Tam, gdzie zaczyna się hobby, nie może być mowy o ekonomii.
Wędkarstwo dla pasjonatów nigdy nie będzie ekonomiczne i rentowne. A czy jestem rybakiem? Chyba to określenie jest nie na miejscu. Gdzie wartość pośrednia?
Pozdrawiam
Pozdrawiam
A ja wędkarsko spełniam się do końca; namierzam ją, łowię, zabijam, przyrządzam, i zjadam razem ze swoją rodziną, i przyrządzenie takiej rybki i zjedzenie jej wraz ze swoją żoną i dziećmi daje mi taką samą satysfakcje jak jej złowienie. I wybaczcie mi, ale nie widzę sensu łowienia (czyt; męczenia) ryb tylko po to, żeby je wypuszczać, dla mnie to chore.
Polacy mają bardzo ciekawą tendencję do selektywnego chłonięcia wszelkiej maści nowinek.
Fajnie jest wędkować przy użyciu patyka z USA czy korby z Japonii. To takie nowoczesne i modne.
Miło jest używać metody bolońskiej bądź angielskiej. Method feeder, quiver tip, baitcasting - cacy.
Ale gdy przychodzi do wypuszczania ryb to już fee. Gdzie tu tradycja?
Gdzie jeździcie na wędkarskie urlopy? Skandynawia, Irlandia, Słowenia. I co tam widzicie? Odcinki rzek "no-kill", ludzie wypuszczają ryby i to jest dla nich czymś naturalnym. Nie muszą jeździć na ryby do Polski, a wcale głodni nie chodzą!
Wędkarstwo powinno być pięknym, eleganckim sportem. Zajęciem, gdzie nie ma mowy o babraniu się rybich flakach. Chociaż wywodzi się z prymitywnego pozyskiwania ryby celem przetrwania to jednak różni się od pierwowzoru. I to nazywamy ewolucją. Człowiek ewoluował, wędkarstwo ewoluowało.
Chyba nie chcecie powiedzieć, że osoby jedzące ryby tak samo ganiają po lesie za dzikami czy własnoręcznie mordują prosiaczki?
Fajnie jest wędkować przy użyciu patyka z USA czy korby z Japonii. To takie nowoczesne i modne.
Miło jest używać metody bolońskiej bądź angielskiej. Method feeder, quiver tip, baitcasting - cacy.
Ale gdy przychodzi do wypuszczania ryb to już fee. Gdzie tu tradycja?
Gdzie jeździcie na wędkarskie urlopy? Skandynawia, Irlandia, Słowenia. I co tam widzicie? Odcinki rzek "no-kill", ludzie wypuszczają ryby i to jest dla nich czymś naturalnym. Nie muszą jeździć na ryby do Polski, a wcale głodni nie chodzą!
Wędkarstwo powinno być pięknym, eleganckim sportem. Zajęciem, gdzie nie ma mowy o babraniu się rybich flakach. Chociaż wywodzi się z prymitywnego pozyskiwania ryby celem przetrwania to jednak różni się od pierwowzoru. I to nazywamy ewolucją. Człowiek ewoluował, wędkarstwo ewoluowało.
Chyba nie chcecie powiedzieć, że osoby jedzące ryby tak samo ganiają po lesie za dzikami czy własnoręcznie mordują prosiaczki?
Chyba nie chcecie powiedzieć, że osoby jedzące ryby tak samo ganiają po lesie za dzikami czy własnoręcznie mordują prosiaczki?
A właśnie że chcemy; Ja jadam ryby, ganiam po lesie za dzikami i własnoręcznie zabijam i zjadam również świnie, zające, owce, indyki, kaczki....sam je oprawiam, smażę, piekę, wędzę.. nie widzę w tym nic dziwnego; w mojej rodzinie funkcjonuje to od pokoleń, i tego samego uczę też moich synów. A wędlin w sklepie nie kupuje i tym bardziej nie jadam.
Nie muszą jeździć na ryby do Polski, a wcale głodni nie chodzą!
Mnie samemu nie chodzi o to czy będę głodny czy nie bo jakoś sobie z tym radzę. Ale nie mam opcji kupienia świeżego okonia czy sandacza w sklepie więc muszę w jakiś sposób go zdobyć.Są w zasadzie dwie opcje: kupić od kłusownika-ale żadna przyjemność z oczekiwania na branie i z holu lub samemu spróbować złowić. Chyba proste co wybiorę? Chyba że masz jakieś trzecie rozwiązanie na które nie wpadłem.
@pisaq zapytałem się Ciebie kilka postów wcześniej, gdzie w tym wszystkim jest wartość środkowa?
Mam znajomych co łowią ryby, a potem je beretują, by następnie móc je oprawić i zjeść-taki jest ich tok myślenia, sposób spędzania czasu itp. Każdy decyduje za siebie (na szczęście). Sam też mam prawo do tego, żeby zadecydować czy rybę wypuszczę czy zabiję i będę jak to napisałeś "babrał się we flakach". Niekoniecznie jest mi do tego potrzebna zasada stworzona przez coś, czy przez kogoś. Szanujmy zdanie i poglądy innych, z którymi się nie zgadzamy.
Jeżeli chodzi natomiast o autorytety i postawy, dlaczego zachowujemy się na drogach w Polsce jak odszczepieńcy rodem z piekła? Przecież nie wypada...
Dobre obyczaje przejmujmy od innych w całej rozciągłości, ale tylko w ramach zdrowego rozsądku;)
Dobrej nocy !
Mam znajomych co łowią ryby, a potem je beretują, by następnie móc je oprawić i zjeść-taki jest ich tok myślenia, sposób spędzania czasu itp. Każdy decyduje za siebie (na szczęście). Sam też mam prawo do tego, żeby zadecydować czy rybę wypuszczę czy zabiję i będę jak to napisałeś "babrał się we flakach". Niekoniecznie jest mi do tego potrzebna zasada stworzona przez coś, czy przez kogoś. Szanujmy zdanie i poglądy innych, z którymi się nie zgadzamy.
Jeżeli chodzi natomiast o autorytety i postawy, dlaczego zachowujemy się na drogach w Polsce jak odszczepieńcy rodem z piekła? Przecież nie wypada...
Dobre obyczaje przejmujmy od innych w całej rozciągłości, ale tylko w ramach zdrowego rozsądku;)
Dobrej nocy !
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.