[quote='DarekP' pid='82420' dateline='1417982498']Musimy poczekać na decyzję OM.Podobno ma być wiadomo po 15 grudnia.
Tutaj :
http://www.pzw.org.pl/forum/index.php?topic=3813.0
rzecznik mówi o tym że raczej nie podpiszą z nikim.
Logować się trzeba :bezradny:.
Skopiujesz?
[/quote]
Proszę bardzo:
Cytat:
"Witam,
Każdy z okręgów PZW ma osobowość prawną i odpowiada za prowadzenie racjonalnej gospodarki na użytkowanych przez siebie akwenach. Wiąże się to, w dużym skrócie, z konkretnymi nakładami finansowymi ponoszonymi na zarybianie i ochronę wód i wieloma innymi kosztami, np. badaniami kondycji ryb, zabiegami pielęgnacyjnymi itd. Jeżeli okręg nie wypełnia należycie swoich obowiązków jako użytkownik wód publicznych, tj. należących do skarbu państwa, może stracić prawo do ich użytkowania na rzecz innego podmiotu, np. spółki rybackiej, która przystąpi do kolejnego konkursu na te wody. Tak więc każdy okręg musi dbać o swoje akweny i gospodarować środkami finansowymi w taki sposób, aby sumiennie wykonywać obowiązki nałożone przez polskie prawo na użytkownika wód.
To oczywiście wiąże się z wysokością ustalanej corocznie składki na ochronę i zagospodarowanie wód, a dodajmy, że każdy okręg ustala tę składkę samodzielnie. W przypadku niewielkiego liczebnie okręgu i dużym areale wód, składka ta będzie bardzo wysoka, co niewątpliwie spotka się z uzasadnioną krytyką zrzeszonych w tym okręgu wędkarzy. Większe możliwości w pozyskiwaniu nowych akwenów mają duże liczebnie okręgi, jednak też muszą pamiętać o zachowaniu proporcji pomiędzy liczbą członków a użytkowanym areale wód. Bo jeżeli składka drastycznie wzrośnie na skutek włączenia do okręgu kolejnych akwenów, zawsze znajdzie się grupa wędkarzy niezadowolonych z takiego obrotu sprawy. Dlaczego bowiem mają płacić więcej za możliwość wędkowania np. w odległej o 150 km Warcie, kiedy mieszkają nad Wisłą i tylko tam wędkują?
Można rozważyć również hipotetyczną sytuację, że nie ma żadnego okręgu i wszyscy należymy do PZW, który użytkuje wszystkie dzisiejsze wody Związku – ile wtedy wyniosłaby składka za wędkowanie – 1000, a może 10 000 zł za rok? W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie oddzielnych zezwoleń na każdy akwen lub obwód rybacki. Przykładowy Jan Kowalski kupiłby wtedy całoroczne zezwolenie na dwa lub trzy pobliskie akweny, w których na co dzień wędkuje, a gdyby miał chęć wyjechać nad inne wody, mógłby nabyć zezwolenie okresowe, np. 1- czy 3-dniowe. W myśl złotej zasady: płacisz tam, gdzie łowisz.
Tak właśnie jest teraz w PZW, kiedy mamy 44 okręgi. W każdym dostępne są zezwolenia całoroczne i okresowe. Członek PZW może je nabyć za niewygórowaną kwotę. Wystarczy porównać opłaty w innych podmiotach, np. w gospodarstwach i spółkach rybackich, żądających niekiedy kilkuset złotych za możliwość całorocznego wędkowania w kilku jeziorach.
Dlatego, nie można żądać od władz okręgu, aby podpisało porozumienie z tym czy innym okręgiem, kiedy może to zagrażać jego płynności finansowej. Obawiam się, że gdyby składka za wędkowanie na wodach okręgu wynosiła symboliczną złotówkę, też pewna grupa osób miałaby pretensję, że nie może za tę kwotę wędkować w sąsiednich okręgach.
Pozdrawiam,"
Koniec cytatu...